USA chcą zostać gazowym imperium. W planach ogromny eksport LNG [KOMENTARZ]

25 stycznia 2019, 14:39
statue-of-liberty-267948_1920
Fot. Pixabay

Agencja Informacji Energetycznej Stanów Zjednoczonych (US Energy Information Administration, EIA) opublikowała 24 stycznia raport Annual Energy Outlook 2019, będący zbiorem przewidywań dotyczących amerykańskiej energetyki do roku 2050. Z dokumentu wynika, że USA chcą postawić szczególny nacisk na eksport gazu – głównie dzięki budowanej infrastrukturze LNG.

Dane EIA już na samym wstępie tchną ambicjami – Agencja podaje bowiem, że USA w roku 2020 zostaną eksporterem energii netto. Będzie to możliwe m.in. dzięki zwiększeniu produkcji sektora gazowego, który ma przejść przez bardzo intensywny proces rozwojowy. Agencja zaznacza, że wydobycie ma rosnąć najszybciej właśnie w sektorze ropy i gazu.

Przed segmentem błękitnego paliwa raport EIA rysuje szczególne perspektywy. Amerykanie zaznaczają, że od roku 2017 wyeksportowali więcej gazu niż importowali. „Po roku 2020 produkcja gazu ziemnego w większości scenariuszy będzie rosła w szybkim tempie, co przyczyni się do zwiększenia udziału Stanów Zjednoczonych w handlu tym surowcem na rynkach globalnych” – piszą eksperci Agencji.

Agencja podkreśla jednocześnie, że przyszłość handlu gazem będzie opierać się na dostawach LNG do odległych destynacji.

Od 2030 roku ok. połowa gazu eksportowanego ze Stanów Zjednoczonych ma być wysyłana w świat w formie LNG. Posłużą do tego terminale LNG, które są obecnie budowane w regionie Zatoki Meksykańskiej. Jak podaje Federalna Komisja Regulacji Energii USA (FERC) zatwierdzona została budowa 11 takich obiektów, z czego 3 są już w trakcie realizacji. Do 2019 r. Stany Zjednoczone mają osiągnąć zdolność eksportowania około 60 mln ton LNG rocznie.

W tej chwili, USA dysponują dwoma terminalami umożliwiającymi eksport LNG – Sabine Pass i Cove Point LNG.

Eksport dużych wolumenów będzie możliwy dzięki wzrostowi liczby odwiertów na południowym zachodzie USA. Wydobycie gazu ziemnego ma nabrać rozpędu głównie dzięki nowym punktom produkcyjnym w rejonie formacji Wolfcamp oraz na obszarze tzw. basenu permskiego.

Taka sytuacja w sektorze błękitnego paliwa idzie w parze z zapowiedziami prezydenta Donalda Trumpa, dotyczącymi roli USA na globalnym rynku surowców energetycznych. „Jesteśmy tu po tu, by otworzyć nową politykę energetyczną Ameryki. Będziemy eksportować amerykańską energię na cały świat, do wszystkich zakątków globu. Będziemy panować. To wszystko właśnie się rozpoczyna. Uwierzcie mi - złota era Ameryki właśnie się rozpoczyna” – powiedział obecny prezydent Stanów Zjednoczonych w 2017 roku.

Z kolei ambicje Donalda Trumpa i jego administracji wpasowują się w politykę energetyczną rządu w Warszawie, który chce uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Pomóc w tym może terminal w Świnoujściu, do którego w niedzielę zawinie pięćdziesiąta dostawa LNG. Do Polski trafiał już surowiec ze Stanów, jednakże poważne jego ilości zaczną dopływać dopiero po roku 2023 – wtedy też świnoujski terminal przyjmie dostawy realizowane na podstawie umów, które z amerykańskimi spółkami zawarło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dzięki tym kontraktom nad Wisłę trafi ok. 10 mld metrów sześciennych gazu z USA (po regazyfikacji).

Stany Zjednoczone chcą także produkować znacznie więcej energii elektrycznej z błękitnego paliwa. Generacja prądu z gazu ma wzrosnąć do 2050 roku o ok. 14%. W tym terminie z paliwa tego ma pochodzić prawie 40% amerykańskiej energii elektrycznej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Eania z gazpromu
niedziela, 27 stycznia 2019, 22:35

Nie podoba nam się ,że jakieś kraje mogą kupić gaz nie od nas dla nas to kwestia wagi państwowej. Wiadomo,że tylko nasz gaz jest tani wszystkie inne są droższe. I do tego słabe jakościowo.

Rafał
sobota, 26 stycznia 2019, 17:04

Wiele wskazuje na to, że Donald Trump nie może liczyć na reelekcję. Jego następca/następczyni może mieć nastawienie bardziej pro-ekologicznie i mniej pro-korporacyjne (np. Bernie Sanders czy Elizabeth Warren). Firmy wydobywcze będą wtedy musiały się wycofać z części terenów ropo- i gazonośnych. Wtedy opisane powyżej plany zostaną znacząco zrewidowane.

anda
piątek, 25 stycznia 2019, 20:51

a to ciekawe według statystyk to tylko jeden miesiąc USA było eksporterem gazu netto. Sądzą po ilości czynnych urządzeń wiertniczych na tę chwilę to są to tylko marzenia. A cena zarówno ropy jak i gazu aby była opłacalna to musi znacznie wzrosnąć

Naiwny
piątek, 25 stycznia 2019, 20:36

Z cytowanej wypowiedzi Trumpa wynika, że ekspansja USA na rynkach energetycznych świata nie ma na celu pomoc krajom UE w tym Polsce uniezależnić się od dostaw z Rosji. Cel jest bardzo egoistyczny - osiąganie z hegemoni na rynku znaczących korzyści materialnych mających zapewnić nastanie w USA "złotej ery" oraz odzyskanie hegemoni nad światem czyli jak powiedział Trump "Będziemy panować". W opisane działania dodatkowo wpisują się wysiłki USA realizowane na całym świecie mające na celu opanowanie i podporządkowanie Ameryce patńw dysponujących zanzcnymi zasobami ropy i gazu - Irak, Libia, Wenezuela Arabia Saudyjska, przy jednoczesnym blokowaniu państw których podporządkować się nie do - Rosja, Iran. USA ewidentnie dążą do zmonopolizowania światowego rynku energii i jeśli im to się uda to Nasza sytuacja będzie dużo gorsza niż obecnie. Na szczęście nie wszystko układa się po ich myśli - nie potrafią sobie poradzić nawet w takim Iraku w podbicie którego zainwestowali biliony .

artur21
piątek, 25 stycznia 2019, 19:44

Czyli wynika z tego, że nasze duże pokłady gazu i plany zgazowania węgla mogą być potraktowane przez naszego sojusznika jako konkurencja, co za tym idzie chyba nie zrobimy interesu na naszych pokładach górniczych.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24