TSUE potwierdza: Niemcy złożyły apelację ws. gazociągu OPAL

25 listopada 2019, 10:09
Zrzut ekranu 2019-11-24 o 21.54.50
Fot. Energetyka24

Wydział prasowy Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził serwisowi Energetyka24, że niemiecki rząd federalny złożył apelację od wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. gazociągu OPAL.

Wydział prasowy TSUE potwierdził w rozmowie z Energetyka24, że rząd federalny Niemiec złożył w czwartek apelację do decyzji Sądu Ogólnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. gazociągu OPAL.

Sprawa nosi sygnaturę C-848/19 P.

TSUE 10 września wydał wyrok unieważniający decyzję Komisji Europejskiej z 2016 roku, zgodnie z którą gazociąg OPAL mógł być wykorzystywany faktycznie w całości przez Gazprom. W związku z tym, w trybie natychmiastowym, przepływ gazu OPAL-em musiał zostać zredukowany o 12,8 mld m sześc. rocznie.

Długofalową konsekwencją jest wykrystalizowanie zasad dotyczących stosowania reguły TPA (Third-party Access) oraz solidarności energetycznej. Krótko mówiąc, operator gazociągu musi zapewnić dostęp do swojej infrastruktury trzecim podmiotom, a wykorzystanie danego gazociągu nie może być w ponad 50% zagwarantowane wyłącznie dla Gazpromu – w tym konkretnym przypadku. TSUE jasno zasygnalizował, że tego rodzaju gazociągi nie mogą uzyskać wyłączenia spod zasad obowiązujących w UE. Prawo unijne obowiązuje wszystkich - również Gazprom.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Stary Grzyb
poniedziałek, 25 listopada 2019, 20:40

No cóż, już od dłuższego czasu (od chwili wykoncypowania na Kremlu i wdrożenia przez Gerharda Schroedera tzw. "Partnerstwa dla dobrobytu", w ramach której Kreml zyskał Nord Stream 1, zaś Schroeder nadzwyczajny dobrobyt z pieniędzy zapłaconych Gazpromowi przez Niemcy, a ponadto ruszył proces zmasowanej schroederyzacji zachodnioniemieckich "elit", który to proces energicznie postępuje pod rzadami kanclerz Merkel) Niemcy są, w coraz większym i większym stopniu, reprezentantem Rosji w Europie i burzycielem Unii Europejskiej. Odwołanie zatem nie dziwi, choć ciekawe jest, jak ono wygląda od strony formalnej, bo proces z Polską przegrała Komisja Europejska, a rząd Niemiec nie był stroną w sprawie. Jeszcze ciekawsze jest, jak tym razem zachowa się Sąd UE. Jeśli odrzuci apelację, to byłby to przełomowy wyrok, zmuszający Niemcy - chyba po raz pierwszy w historii UE - do faktycznego, a nie tylko deklaratywnego, przestrzegania unijnego prawa. Oby, bo wyrok w sprawie Polska vs. KE jest bardzo jednoznaczny, i oparty o niezwykle niewygodną dla będących reprezentantem interesów Rosji Niemiec zasadę unijnej solidarności energetycznej. W tle jest jeszcze jedna, bardzo istotna sprawa - amerykańskie sankcje wobec Nord Stream 2, które właśnie wpisano do projektu ustawy o budżecie Pentagonu. Dla Polski zasadnicza informacja jest w całej sprawie jedna - reanimacja paktu Ribbentrop-Mołotow postępuje pełną parą, a zaangażowanie Niemiec w tę reanimację jest całkowite.

Niuniu
poniedziałek, 25 listopada 2019, 20:14

Ciekawe jest jak to będzie z BP? Ga z do nas będzie toczyło kilku operatorów? I dla czego w Opalu nie robią podobnie. Czy Gazprom mógłby sprzedać gaz na wejściu do Opala dowolnemu podmiotowi który wykorzysta moce przesyłowe Opala których co ze względów prawnych nie może wykorzystać Gazprom? I jak My to obejdziemy w Naszym BP?

prawieanonim
czwartek, 28 listopada 2019, 15:06

A dlaczego niby BP miałby mieć wielu operatorów skoro wszystkie podmioty korzystające z niego należą do strefy Schengen i Europejskiego Obszaru Gospodarczego? Rosja o ile wiem nie należy do UE. Innymi słowy jest kimś z zewnątrz kto próbuje kontrolować wewnętrzne sieci przesyłowe w UE.

rob ercik
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:13

ilu jest chetnych poza Gazpromem na wykorzystywanie tego gazociagu?

prawieanonim
czwartek, 28 listopada 2019, 15:03

Zero bo ten gazociąg powstaje celem wywierania nacisków przez jedną stronę (Kreml) na drugą (UE).

leming
poniedziałek, 25 listopada 2019, 12:39

A pisaliście że odwołanie może złożyć tylko Komisja Europejska,to jak to jest.I jestem bardzo ciekawy kto będzie płacił za niewykorzystane moce przesyłowe w tym gazociągu, bo przecież chyba nie chodzi o to by gazociągi w UE były wykorzystywane na 50 % mocy przesyłowej,to gospodarczy bezsens.Ciekawe jak te problemy zostaną rozwiązane.A jeżeli nasz gazociąg z Norwegi,Baltic Pipe będzie pracował na 50 % swojej możliwości ?

prawieanonim
czwartek, 28 listopada 2019, 13:17

A dlaczego niby ta zasada ma dotyczyć BP skoro Norwegia tak samo jak Polska należy do strefy Schengen oraz do Europejskiego Obszaru Gospodarczego? BP to gazociąg wewnątrz UE można by rzec. Ta zasada ograniczania przesyłu dotyczy krajów spoza UE które chcą przejąć kontrolę nad sieciami przesyłowymi wewnątrz UE.

Reklama
Tweets Energetyka24