Trójpunkt Gazowy. Najważniejsze miejsce na mapie geopolitycznej Polski? [KOMENTARZ]

17 sierpnia 2018, 14:02
read in 8 min.
globe-3383088_1920
Fot. Pixabay

O Przesmyku Suwalskim słyszał każdy, kto zajmuje się geopolityką Europy. Termin ten odnosi się do polskiego terytorium wokół Suwałk, Augustowa i Sejn, które jest jedynym połączeniem państw bałtyckich z resztą krajów NATO. Jednakże, znaczenie Przesmyku w pełni ujawni się podczas konfliktu zbrojnego. Tymczasem, na mapie Polski znajduje się inne miejsce, które już teraz jest kluczowe dla bezpieczeństwa kraju – Trójpunkt Gazowy. Jego rola będzie tylko rosnąć.

Przesmyk Suwalski może być dla Europy beczką prochu, której wybuch rozpęta Trzecią Wojnę Światową. Na niewielkim skrawku terenu stykają się interesy czterech państw i dwóch wielkich bloków wojskowych. Z jednej strony, Przesmyk jest pograniczem Polski i Litwy, czym zapewnia łączność między państwami bałtyckimi a resztą NATO. Z drugiej strony – terytorium to otoczone jest przez Rosję oraz sprzymierzoną z nią Białoruś.

Amerykańscy wojskowi (oraz inni dowódcy NATO) podkreślają, że ze względu na braki w infrastrukturze i organizacji w obrębie Przesmyku, wojska Sojuszu mogą mieć poważne problemy z reagowaniem na zagrożenia na tym terenie. Estoński prezydent Toomas Hendrik Ilves porównał Przesmyk Suwalski wprost do Przesmyku Fulda – miejsca na mapie Niemiec, które stanowiło naturalną bramę dla wojsk Układu Warszawskiego.

Jednakże, znaczenie Przesmyku Suwalskiego ujawni się w pełnej rozciągłości dopiero w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego. Tymczasem, na mapie zachodniej Polski istnieje punkt, którego oddziaływanie już teraz ma kolosalny wpływ na gospodarkę i sytuację polityczną kraju, a którego rola z roku na rok będzie jedynie rosnąć. Mowa o Trójpunkcie Gazowym, czyli miejscu, przez które przechodzić może wkrótce prawie 130 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Taki wolumen odpowiada mniej więcej 1/3 całości zapotrzebowania Unii Europejskiej na błękitne paliwo.

Gdzie dokładnie znajduje się Trójpunkt Gazowy? Rozciąga się on od niemieckiego wybrzeża Bałtyku opodal miasteczka Lubmin i ciągnie do polskiej nadmorskiej miejscowości Niechorze. Można zwizualizować go sobie jako okrąg o promieniu ok. 50 kilometrów. W jego obrębie krzyżują się trzy kluczowe dla Polski i Europy projekty gazowe, które mają ogromny wpływ na politykę i gospodarkę całego regionu.

Idąc od zachodu, pierwszym projektem jest gazociąg Nord Stream oraz projektowane drugie podbałtyckie połączenie, czyli Nord Stream 2. Wychodzi ono na brzeg w okolicach niemieckiej miejscowości Lubmin. Obecnie, gazociągiem tym można przesyłać nawet 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Jeśli Gazprom wraz z zachodnimi partnerami ukończy projekt Nord Stream 2, wolumen ten wzrośnie to 110 miliardów. Choć Nord Stream nie przebiega przez terytorium Polski, to jego wpływ odczuwalny jest nad Wisłą (także poprzez leżące w obrębie Trójpunktu polskie porty) oraz w całej Europie Środkowowschodniej. Błękitne paliwo przesyłane tą podbałtycką trasą może zabetonować rynki gazu w regionie, wpływając jednocześnie na jego profil polityczny.

Drugim projektem w obszarze Trójpunktu jest Terminal LNG w Świnoujściu. Infrastruktura ta jest w tym momencie najważniejszym polskim narzędziem dywersyfikacji dostaw gazu. Przez świnoujski gazoport spływa nad Wisłę surowiec z Kataru, Norwegii i USA. Jego roczna zdolność regazyfikacyjna to 5 mld metrów sześciennych. Rząd w Warszawie już teraz obwieścił, że wkrótce przepustowość ta zostanie zwiększona do 7,5 mld metrów sześciennych. Obecnie Terminal wykorzystywany jest w ok. 60%.

Trzecim projektem jest planowany gazociąg Baltic Pipe, którym do Polski płynąć ma gaz ze złóż norweskich. Połączenie to ma być gotowe w roku 2022, by zastąpić lukę, jaka powstanie po wygaśnięciu kontraktu z Gazpromem, na mocy którego nad Wisłę trafia rocznie ok. 8-9 mld metrów sześciennych gazu. Baltic Pipe ma wychodzić na brzeg w okolicy Niechorza.

Można więc zauważyć, że Trójpunkt składa się z jednego projektu pozostającego w całości poza granicami Polski (lecz wywierającego na nią istotny wpływ), oraz dwóch, które w całości lub w części znajdują się na polskim terytorium. Podobnie jak w przypadku Przesmyku Suwalskiego, tak i w Trójpunkcie krzyżuje się szereg interesów różnych państw, które należą do trzech dużych bloków politycznych.

Dla Polski, będącej członkiem Unii Europejskiej, inwestycje znajdujące się w obrębie Trójpunktu to przede wszystkim szansa na zerwanie więzów gazowych z Gazpromem oraz – jak zapowiada rząd w Warszawie – na budowę regionalnego hubu gazowego. Planom tym sprzyja obecny prezydent USA Donald Trump i jego administracja. Biały Dom otwarcie komunikuje, że zamierza dosłownie zalać Europę swoim gazem w postaci LNG. Z kolei powstanie polskiej centrali dystrybucyjnej błękitnego paliwa może zostać podkopane przez powstanie gazociągu Nord Stream 2. Projekt ten jest gorąco wspierany przez Berlin, który – pozbawiony na razie dostępu do infrastruktury związanej z LNG - niechętnie patrzy na amerykańskie plany. Działania USA w obszarze europejskiego rynku gazu są też nie na rękę Moskwie, obawiającej się dalszego wypierania swego surowca z poszczególnych krajów Europy Środkowowschodniej.

Jakie działania powinna zatem podjąć Polska w odniesieniu do Trójpunktu? Przede wszystkim, rząd w Warszawie powinien skupić się na zabezpieczeniu swoich projektów na tym obszarze.

W świetle wydarzeń na Ukrainie, jednym z podstawowych zagrożeń, jakie trzeba będzie brać pod uwagę przy przygotowywaniu strategii obrony polskich elementów Trójpunktu są ryzyka związane z działalnością sabotażową prowadzoną w ramach wojny hybrydowej. Ze względu na fakt, iż projekty te powstają przy współdziałaniu trzech nadbałtyckich państw (Baltic Pipe) oraz istotnym zaangażowaniu spółek z USA (Terminal LNG), zachodzi podobieństwo połączenia sił przez norweską Sjøforsvaret, duńską Kongelige Marine oraz polską Marynarkę Wojenną – przy błogosławieństwie US Navy - celem wspólnej ochrony infrastruktury Trójpunktu. Zarówno Terminal LNG oraz gazociąg Baltic Pipe to przecież poważne inwestycje oraz źródła niebagatelnych dochodów. Taka współpraca członków NATO jest osiągalna, a konieczność strzeżenia dostaw gazu może skłonić rządy Norwegii, Danii i Polski do unowocześnienia swoich flot.

Modernizacja taka jest bardzo potrzebna, gdyż słabości państw-inwestorów w sferze marynarki wojennej widać już gołym okiem. Szczególnie wyraźnie odznaczają się braki w zakresie prowadzenia działań pod wodą. Fatalnie wygląda kwestia okrętów podwodnych. Dania nie ma ich w ogóle, jednostki pozostające w dyspozycji polskiej Marynarki Wojennej są- ze względu na swój wiek- praktycznie bezużyteczne. Norwegowie również nie mogą się chwalić swoją flotyllą podwodną, ponieważ jej trzon stanowią również niezbyt nowe jednostki typu Ula.

Sytuacja wygląda odrobinę lepiej, jeśli chodzi o jednostki służące do walki z okrętami podwodnymi. Polska Marynarka Wojenna dysponuje w tym zakresie m.in. fregatami typu OHP z helikopterami Kaman SH-2G Super Seasprite, śmigłowcami Mi-14PŁ oraz korwetą zwalczania okrętów podwodnych ORP "Kaszub”, Norwegowie dysponują m.in. samolotami Lockheed P-3 Orion. Natomiast Duńczycy dzięki oparciu floty na modułowości, tj. możliwości przystosowywania jednostek do aktualnych potrzeb, również mogą podejmować poważne działania w tym zakresie.

Wszelkie działania modernizacyjne w tym zakresie powinny uwzględniać konieczność ochrony newralgicznej infrastruktury przesyłowej gazu. O jej narażeniu na rozmaite ataki może świadczyć choćby sytuacja z 2015 roku, kiedy to szwedzkie media informowały o znalezieniu drona z materiałami wybuchowymi przy gazociągu Nord Stream. Okazał się on być urządzeniem wykorzystywanym do rozbrajania min z okresu II Wojny Światowej. Choć według ekspertów nie mógł on znacząco uszkodzić infrastruktury, to zdecydowano się wstrzymać transfer błękitnego paliwa do czasu usunięcia zagrożenia.

A jak Polska postąpić ma względem trzeciego elementu Trójpunktu, czyli gazociągu Nord Stream 2? Choć zarówno Rosjanie jak i Niemcy komunikują, że projekt ten jest już przesądzony, to rząd w Warszawie powinien nie ustawać w sprzeciwie wobec niego. Szerzej o przyczynach, dla których polskie władze muszą walczyć z Nord Stream 2 do samego końca można przeczytać tutaj.

Znaczenie Trójpunktu – w miarę realizacji poszczególnych projektów – będzie tylko rosnąć. Dlatego wszelkie przygotowania związane z zabezpieczaniem tego obszaru należy zaczynać już teraz.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Paweł Broda
niedziela, 19 sierpnia 2018, 10:44

Przecież śmigłowce Kamman SH-2G są w stanie nielotnym poza 1 ostatnim egzemplarze. Śmigłowców MI-14Pł kończy się resurs. Okręte podwodne MW są niesprawne. Obie fregaty tragicznie przestarzałe i brakuje do nich części zamiennych, uzbrojenia oraz amunicji i wyposażenia.

x
sobota, 18 sierpnia 2018, 22:49

Można postawić tezę o podobnej wartości jak powyższy wywód: to Niemcy w zespół z Rosją będą chronić Trójpunkt gazowy, gdyż ich rurki maja większa przepustowość. Przy okazji ochronią dwa nasze podpunkciki. Obecnie terminal świnoujski jest wykorzystywany w 30-45% swojej możliwości regazyfikacji. Przesmyk suwalski tak gloryfikowany przez autora nie ma znaczenia, współczesne armie nie będą go przemierzać na piechotę.

sff
sobota, 18 sierpnia 2018, 22:00

Jedno, jedyne, pytanie. Z jakiego / czyjego wolumenu zostanie zabrany gaz który ma być wtłoczony do BP? Norwedzy wolnego gazu nie mają a Duńczycy zużywają wszystko co u nich płynie. Na dziś nie ma szans na gaz do BP.

Karkses
piątek, 17 sierpnia 2018, 23:12

Polska marynarka nieważne jak rozbudowana i tak nie będzie w stanie obronić wybrzeża. Jedyne rozwiązanie to całkowite zaminowanie Bałtyku i silne wojska rakietowe tak aby zasięgiem objęły cały niewielki przecież akwen.

Reklama
Tweets Energetyka24