Rosjanie walczą z Baltic Pipe. "Polska chce zbudować własny Nord Stream 2"

19 lutego 2018, 09:22
Baltic Pipe

Projekt Baltic Pipe cieszył się w ostatnich dniach wzmożonym zainteresowaniem ze strony rosyjskich mediów. Już pobieżna lektura wskazuje, że mamy do czynienia z regularną wojną informacyjną. Warto przyjrzeć się stosowanym w niej mechanizmom i zastanowić nad konsekwencjami.

Przyczynkiem do intensyfikacji zainteresowania rosyjskich dziennikarzy projektem Baltic Pipe była publikacja, która ukazała się w niemieckim Frankfurter Allgemeine Zeitung. Oczywiście zarówno komentarz, jak i towarzyszący mu „materiał analityczny”, w bardzo krytyczny sposób opisywały nie tylko koncepcję projektu Baltic Pipe, ale przede wszystkim strategię energetyczną naszego kraju oraz sposoby jej realizacji. Czytając można odnieść absurdalne w swej istocie wrażenie, że w gruncie rzeczy największym problemem dla europejskiej solidarności energetycznej (także w wymiarze bezpieczeństwa surowcowego) jest… postawa Polski.

Narracja autora oraz komentujących sprawę ekspertów ukierunkowana została na obronę kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2. Baltic Pipe pełni w tekście rolę raczej instrumentalną i sam w sobie nie jest traktowany z wrogością - Andreas Mihm stwierdza nawet, że to dobrze, iż projekt uzyskał wsparcie ze strony Unii Europejskiej. Prace zmierzające do jego powstania mają być jednak dowodem np. na rzekomą hipokryzję Polaków - z jednej strony atakujących Nord Stream 2 za jego polityczny charakter, z drugiej natomiast realizujących przedsięwzięcie, które niekoniecznie ma energetyczne uzasadnienie. Jest to rzecz jasna kompletna farsa. Nawet jeśli mielibyśmy odłożyć na bok wszelkie rozważania o bezpieczeństwie energetycznym i jego wpływie na sytuację geopolityczną, to pozostaje różnica w sposobie realizacji. Baltic Pipe będzie budowany w zgodzie z wszelkimi przepisami, przy wsparciu Unii Europejskiej, a Nord Stream 2 jest niekończąca się opowieścią o próbach obchodzenia prawa i uzyskiwania szczególnych przywilejów.

Po publikacji FAZ rosyjskie media z godnym podziwu zaangażowaniem podjęły temat - dokonując częściowych przedruków, obszernych omówień oraz wyjątkowo swobodnych interpretacji oryginału. W przeciwieństwie jednak do niemieckiego „spiritus movens” skupiły się one na atakowaniu projektu Baltic Pipe. Analiza, obejmująca również publikacje z wcześniejszych okresów, pozwala na wyodrębnienie kilku osi narracyjnych. Ich identyfikacja jest niezbędna dla wypracowania mechanizmów zapobiegawczych, minimalizacji szkód oraz zapewnienia inwestycji skutecznego „parasola informacyjnego” - co jest obecnie (miejmy nadzieję!) jednym z naszych priorytetów.

Rosyjskie media koncentrują się w swoich przekazach na podkreślaniu wielopłaszczyznowej irracjonalności Baltic Pipe. Przede wszystkim okazuje się, że projekt nie jest nam absolutnie do niczego potrzebny, ponieważ dysponujemy połączeniami z krajami sąsiednimi, terminalem LNG oraz… gazociągiem jamalskim. W jasny sposób prowadzi to część autorów do powielanej z wyjątkową intensywnością konstatacji, że projekt ma charakter polityczny, zaś Polacy „dzielnie walczą z wykreowaną przez siebie rzeczywistością”. Zarzuty o pewien rodzaj „rozchwiania”, nadmierną emocjonalność, czy wręcz nieuzasadnioną wrogość pojawiają się dość regularnie - nierzadko w połączeniu z sugestiami, że Baltic Pipe może zostać potraktowany, jako karta przetargowa w negocjacjach nowego kontraktu z Gazpromem, a następnie porzucony. Służy to oczywiście obniżaniu wiarygodności polskiej strony w oczach partnerów - jak donoszą źródła Energetyka24, wrażliwych na tę kwestię. 

undefined

Część rosyjskich autorów pochyla się z troską nad kosztami, które będzie musiała ponieść Polska w związku z budową bałtyckiej rury - dla spotęgowania wrażenia podając je w przeliczeniu na kilometr.

Co ciekawe i warte zauważenia, żurnaliści aktywnie dostosowują stosowane mechanizmy do wydarzeń na arenie międzynarodowej. W ten sposób orężem przeciwko Baltic Pipe stała się kwestia… nowelizacji ustawy o IPN. I tak oto możemy znaleźć tekst, który ilustruje zdjęcie husarzy, zaś autor stwierdza: „Jeśli Polska nie boi się pójść na całkowicie nieopłacalny konflikt z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi z powodu chęci dorysowania sobie historycznych skrzydeł i aureoli, to nie jest dziwnym, że gotowa jest poświęcić kilkaset milionów dolarów, żeby nie podgrzewać wody na rosyjskim gazie”. Mamy tutaj do czynienia z dość prymitywnym zabiegiem, którego celem jest oczywiście spotęgowanie wrażenia o nieracjonalności, awanturniczości oraz nieprzewidywalności naszego kraju.

Zasiewaniu wątpliwości wśród państw, firm zaangażowanych w projekt oraz być może potencjalnych kontrahentów, służyć ma również akcentowanie informacji, jakoby polski rząd wciąż rozważał realizację projektu - pojawiają się nawet sugestie dotyczące terminów. Zaskakująco zbieżnych z momentem, w którym będzie trzeba zdecydować, czy siadamy do rozmów z Gazpromem ws. przedłużenia kontraktu, czy nie, bo jesteśmy pewni, że we właściwym momencie będziemy gotowi na reorientację kierunku dostaw. Zupełnie przypadkiem jest to wyjątkowo kompatybilne z tezą, że projekt nie jest „pewny”. Powstaje w ten sposób pewne niekorzystne wrażenie.

Projekt Baltic Pipe bardzo często zestawiany jest również z kontrowersyjnym Nord Stream 2. Część publikacji, stanowiących omówienie artykułu z FAZ, nosiła tytuły podobne do tego: „Polska chce zbudować własny Nord Stream 2”. Tego typu konstrukcje występują w różnych konfiguracjach - nie zawsze wprost. Nierzadko zdarza się, że zupełnie niewinna informacja (np. o podpisaniu polsko - duńskiego memorandum) opatrzona jest informacją, że „Baltic Pipe ma biec przez Morze Bałtyckie podobnie, jak Nord Stream 2”.

Na zakończenie warto przypomnieć sobie, co już w 1831 roku pisał Artur Schopenhauer, doradzając, jak wygrywać publiczne spory: „Prowadząc kolejne etapy rozumowania ukryć cel, do którego się zdąża, i wyjawić go dopiero na końcu. Jeśli przeciwnik zorientuje się wcześniej jaki jest cel, będzie wiedział jak zakwestionować etapy rozumowania”. Dlatego warto zauważać i opisywać elementy działań komunikacyjnych dotyczących strategicznych projektów – nawet jeśli pozornie wydają się nieskoordynowane.

KomentarzeLiczba komentarzy: 72
xd1
wtorek, 20 lutego 2018, 07:21

zainspirowany pana \"analizą \" przeczytałem jeden z ich artykułów o tej bałtyckiej rurze i tam przedstawili argumenty przeciw tej inwestycji poparte jakimiś liczbami (czy prawdziwymi nie sprawdzałem) natomiast nie nazwał bym tego walką bo oni nikogo na kolanach nie proszą o sankcje na firmy itp. dodatkowo bałtycka rura gościła w ich wiadomościach kilka razy w ciągu ostatniego roku a medialna kampania przeciw ns gości u nas kilka razy w ciagu tygodnia. co do liczb podawanych w waszych wiadomościach też rodzą wiele wątpliwości raz przekunujecie że kupno lng od usa to świetny interes a raz cytujecie amerykańskiego \" eksperta\" który twierdzi że lng zawsze będzie droższe od gazu z rury i dalej nie ma co się rozpisywać

Jimbo
poniedziałek, 19 lutego 2018, 15:40

W 2017 roku Ukraina nie kupiła w Rosji ani metra sześciennego gazu. Oparła się na surowcu z innych części świata i dobrze na tym śpiewająco. Da się ?!

abc
wtorek, 20 lutego 2018, 10:21

Ukraina \"Kupiła\" od nas ponad 1mld m3 gazu a teraz czekamy na zapłatę Przez Polskę miał iść \"Nord Stream 1\" ale poczytajcie kto zablokował ten projekt... Wybudujemy BatlicPipe a potem czekajmy jak zamkną JAMALA i kto zapłaci za obsługę - MY bo mamy 51% własności =)

xd1
wtorek, 20 lutego 2018, 07:23

z których części świata od nas swiatowego lidera w wydobyciu gazu

anda
poniedziałek, 19 lutego 2018, 18:28

ta inna część do Rosja tylko przez Polskę i Niemcy, a polacy za płacili

Kiks
poniedziałek, 19 lutego 2018, 15:22

Ruscy nie chcą zauważyć, że Baltic Pipe ma służyć Europie, a NS2 tylko CCCp, jak również to, że Polska jest w Europie, a CCCp by chciała być.

anda
poniedziałek, 19 lutego 2018, 21:45

Baltic Pipe to służy tylko i wyłączenie interesom USA w Europie a nie Europie, chyba, że o czym się może nie pisać Norwegowie zażądali rewersu bo zanim gazociąg zostanie oddany do użytku to w Norwegi zacznie się zjazd w dól z ilością wydobywanego gazu - złoża się kończą i już od kilku lat zasoby maleją w tempie 8-10 % rocznie, wydobycie osiągnie apogeum ok 220-23 roku a potem już tylko w dół. Mimo, że się odkrywa nowe złoża / zresztą z uwagi na niską cenę gazu prace badawcze znacząco zmalały / to nie pokrywają one ubytków.

Boczek
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:19

1. W jaki sposób Baltic Pipe służy interesom USA w kontekście tego, że oni chcą tu swój gaz sprzedawać? ### 2. Proszę o źródło z którego wynika, że Norwegowie zarządzali rewersu i \'\'\' 2. Co jest w takiej sytuacji złego, jeżeli my będziemy im sprzedawali gaz, gdyby miało do takiej hipotetycznej sytuacji dojść? ### Proszę o źródło z którego wynika, że ich zasoby (zasoby czy rezerwy?) o 8-10% rocznie maleją i proszę przy tym zwrócić uwagę na rok z którego pochodzą dane. Byłoby to dziwne, bo ich wydobycie gazu stale rośnie - ca 5 lat temu nastąpił skokowy wzrost wydobycia (EIA 2014) i opanowywane są nowe już wcześniej udokumentowane pola na Norweskim i Barentsa. Przy czym należy nadmienić, że do 2016 nie prowadzone były żadne badania, w nowych regionach. 2013 odkryto nowe złoża w starych polach. Proszę przeczytać sobie \"Resource report 2017\" - \"Estimated resources up 40 per cent since 1990\" i porownac to ze swoimi informacjami.

qwer
poniedziałek, 19 lutego 2018, 19:55

Gdzie ty jestes? Europa konczy sie na Odrze patrzac od strony zachodniej a dalej na wschod jest dostawca taniej sily roboczej i strefa buforowa dla zachodu na wypadek wojny z Rosja a wiec jestes tym co z gory jest skazane na zaglade. Molego dnia zycze.

Fred
poniedziałek, 19 lutego 2018, 13:37

kupując rosyjski gaz finansujemy zbrojenia Putina skierowane przeciwko Polsce, potem się boimy i za dziesiątki miliardów kupujemy broń, czy to ma sens?

Andrzej
poniedziałek, 19 lutego 2018, 13:04

To nie tylko w rosyjskich i niemieckich gazetach prokremlowska propaganda..to jeszcze w komentarzach na defence... Przecież nie wmówicie Polakom, że Rosja martwi się o nas i przeciętnego Kowalskiego, a Baltic Pipe nie przyniesie nam korzyści. Nie ma na to szans.

adam
wtorek, 20 lutego 2018, 01:09

NS2 budują najbogatsze, europejskie koncerny paliwowe czyli kogo chcesz namówić na sfinansowanie konkurencyjnego projektu? Największych biedaków?

Boczek
wtorek, 20 lutego 2018, 10:06

Ci sami finansują konkurencyjny LNG w Niemczech.

Reklama
Tweets Energetyka24