Rosja chce rozbudować system Przyjaźń. Mniejsze ryzyko dostaw ropy do Polski?

22 stycznia 2018, 22:21
Igor Sieczin
Fot. kremlin.ru

Rosyjski koncern Rosniefti zapowiedział rozbudowę systemu rurociągowego Przyjaźń na terenie Niemiec. Czym motywowana jest taka decyzja?

Igor Sieczin, prezes rosyjskiego supergiganta naftowego Rosniefti, złożył w poniedziałek (22 stycznia) wizytę w Niemczech. Sieczin zwany „wiceputinem” bądź „naftowym kardynałem” to jedna z najważniejszych osób w systemie putinowskim ze względu na swoje wpływy w służbach specjalnych i energetyce. Kierowana przez niego spółka to nie tylko potentat naftowy, ale również narzędzie polityczne. Jak twierdzi wpływowy, amerykański dziennik New York Times: „Za pośrednictwem Rosniefti, Moskwa próbuje budować strefę wpływów w regionach, w których USA słabną”. Z tego właśnie powodu warto szczegółowo przyjrzeć się wizycie Sieczina w Niemczech. Tym bardziej, że towarzyszył mu były kanclerz Republiki Federalnej Gerhard Schröder, dziś będący szefem Rady Dyrektorów Rosniefti, co budzi rozliczne kontrowersje w jego ojczyźnie.

Schwedt - naftowy przyczółek Rosji w Niemczech

Igor Sieczin wizytując niemieckie aktywa Rosniefti odwiedził rafinerię w Schwedt. Zakład przetwarza około 12 mln ton ropy i został zbudowany w latach 60. ubiegłego wieku. To co jest szczególnie istotne to fakt, że Schwedt leży niedaleko granicy z Polską oraz, że tamtejsza rafineria jest zaopatrywana w ropę poprzez system rurociągowy Przyjaźń biegnący z Rosji, przez Białoruś, Polskę do Niemiec.

Od czasu przejęcia rafinerii w Schwedt przez Rosniefti polskie spółki paliwowe, PKN Orlen i Grupa Lotos, obawiają się, że rosyjski gigant zasili ją własną ropą działając na granicy dumpingu, co będzie skutkowało napływem do Polski paliw, z których ekspansją ciężko będzie konkurować.

Natomiast operator rurociągów na terenie Polski, PERN, był zaniepokojony potencjalną możliwością porozumienia władz Niemiec z Rosniefti, w wyniku którego rozbudowano by terminal naftowy w niemieckim Rostocku oraz ropociąg Rostock-Schwedt. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby możliwość rezygnacji przez rafinerię w Schwedt z dostaw lądowych biegnącym przez Polskę systemem Przyjaźń na rzecz morskich z terminala w rosyjskiej Ust-Łudze.

Sieczin zapowiada rosyjskie inwestycje w Niemczech

Wizyta Igora Sieczina w Schwedt może zmienić perspektywę dotychczasowych obaw PERN. Menadżer podkreślił, że Niemcy są jednym z kluczowych partnerów Rosniefti. Zdaniem Sieczina zarządzana przez niego spółka wydała w ostatnich ośmiu latach 80 mld euro na swoje inwestycje na terenie Republiki Federalnej. W ich wyniku koncern wszedł w posiadania udziałów w trzech rafineriach i wyeksportował do nich 153 mln ton ropy.

Szef Rosniefti nakreślił również swoje plany na najbliższą przyszłość. Zapowiedział inwestycje w Niemczech opiewające na 600 mln euro w ciągu kolejnych 5 lat. Sieczin wyraził także zainteresowanie rozbudową biegnącego m.in. przez Polskę systemu rurociągowego Przyjaźń tak by „podpiąć” do niego należący do Bayernoil zakład w Neustadt an der Donau i należącą do MiRO rafinerię w Karlsruhe.

Słowom Sieczina wtórował dyrektor wykonawczy Rosniefti Germany, Brian Chesterman, twierdząc, że dyskusja na temat rozbudowy systemu Przyjaźń jest prowadzona, choć nie określono jeszcze jej kosztów. Inwestycja miałaby zostać zrealizowana w ciągu 3 do 5 lat.

Rosniefti jak Gazprom

Wizyta Igora Sieczina w Niemczech wraz z towarzyszącym mu Gerhardem Schröderem miała na celu skuteczny lobbing szczególnie w kontekście formowania się nowej, wielkiej koalicji, w której pozycja tradycyjnie prorosyjskiej SPD będzie duża mimo słabego wyniku wyborczego. Objęta sankcjami zachodnimi Rosniefti proponująca Niemcom inwestycje w ich sektor paliwowy to aż nadto wymowny przekaz w stronę formującego się w Berlinie rządu.

Rosja traktuje Rosniefti podobnie jak Gazprom jako narzędzie polityczne. Inwestycje największego rosyjskiego koncernu w niemieckie rafinerie, a szerzej cały sektor paliwowy, są nieprzypadkowe, a ich zadaniem jest zacieśnienie politycznych i gospodarczych więzi Rosji i Niemiec w newralgicznym sektorze energetycznym. Inwestycje Rosniefti są ponadto lustrzanym odbiciem planów Gazpromu (choć na mniejszą skalę), które zakładają budowę gazociągu Nord Stream 2 i uzależnienie Niemiec oraz rynków innych europejskich państw od gazu z Rosji.

Rozbudowa Przyjaźni w cieniu saudyjskich dostaw ropy nad Bałtykiem?

Kwestia rozbudowy systemu rurociągowego Przyjaźń zaproponowana przez Rosniefti to także forma samoobrony przed zmianami zachodzącymi na światowych rynkach naftowych. Od 2011 r. działa terminal naftowy w rosyjskiej Ust-Łudze, który miał stać się alternatywą dla tradycyjnego, lądowego szlaku przesyłu rosyjskiej ropy i umożliwić szantaż energetyczny tranzytowej Białorusi. Jednak w wyniku taniejącej od 2014 r. ropy Rosjanie napotkali konkurencję na tradycyjnych dla siebie rynkach zbytu. Nad Bałtykiem po raz pierwszy w historii pojawiły się np. dostawy surowca z Arabii Saudyjskiej, z których korzysta PKN Orlen. To bardzo skomplikowało sytuację dostawców z Rosji takich jak Rosniefti.

Ponadto nałożone na Rosję zachodnie sankcje (w wyniku dokonanej przez nią bezprawnej aneksji ukraińskiego Krymu i wywołania wojny na Donbasie) utrudniły jej wydobycie nowych złóż ropy. Rosniefti zostało zmuszone do intensywnej eksploatacji wyczerpujących się złóż co negatywnie wpłynęło na jakość ropy. Od 2018 r. jej parametry mają się pogorszyć co zapowiedział operator rurociągowy w Rosji, spółka Transniefti. Nie wiadomo jeszcze jak na ten fakt zareagują klienci, a więc np. koncerny z Polski.

Przyszła reakcja klientów wzbudza obawy strony rosyjskiej. Propozycja umocnienia więzi ze swoimi tradycyjnymi rynkami zbytu, a tak należy rozpatrywać propozycję rozbudowania systemu Przyjaźń, jest zapewne próbą wykonania „kroku na przód” mimo trudnych realiów na światowych rynkach naftowych. Dla polskiego operatora, spółki PERN, to dobra informacja ponieważ obniża ona ryzyko związane z funkcjonowaniem systemu Przyjaźń.

Należy tu jednak brać pod uwagę również możliwość zastosowania przez Rosjan dezinformacji. Zapowiedź przedłużenia rosyjskich rurociągów w Niemczech zbiegła się bowiem w czasie z informacją o rozbudowie ropociągu Pomorskiego łączącego Gdańsk z rafinerią w Płocku. Inwestycja w ropociąg Pomorski pozwoliłaby PERN-owi obsługiwać równocześnie polskie i niemieckie zakłady petrochemiczne z morza w razie wstrzymania przez Rosjan przesyłu ropy systemem Przyjaźń. Innymi słowy rozbudowa ropociągu Pomorskiego niweluje ryzyko szantażu naftowego ze strony Rosji. Zapowiedź rozbudowy systemu Przyjaźń przez Rosniefti może zmniejszyć determinację PERN w zakresie rozbudowy ropociągu Pomorskiego.

Zakładając jednak szczere intencje Rosniefti związane z troską o zachowanie swoich wpływów w dobie zawirowań na rynkach naftowych należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną konkluzję. Działania takie jak rozbudowa systemu Przyjaźń minimalizujące ryzyko przesyłowe w ramach rosyjskich systemów rurociągowych mogą obniżać potrzebę polskich spółek paliwowych (PKN Orlen i Grupa Lotos) w zakresie dywersyfikacji dostaw ropy. Tymczasem jej prowadzenie jest absolutnie konieczne.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Ad_summam
wtorek, 23 stycznia 2018, 16:41

Jak ropa będzie dystrybuowana z Niemiec, to kto na niej zarobi? Polacy? Nie sądzę.

Znawca
wtorek, 23 stycznia 2018, 17:27

PERN jako operator sieci rurociągowej w Polsce pobiera opłaty przesyłowe.

Reklama
Tweets Energetyka24