Połączenie Orlenu i Lotosu to synergie zakupowe oraz wzmocnienie polskiej gospodarki

19 maja 2019, 20:50
840_472_matched__p0yhab_d5f4088c35b7f9ed500fdbc93a56a702
Fot. PKN Orlen

„Jeśli chodzi o formułę połączenia, to sprawa jest niezmienna i zgodna z podpisanym listem intencyjnym - PKN Orlen przejmie kapitałowo Grupę Lotos. Pracujemy bardzo intensywnie i konsekwentnie, także z Komisją Europejską, która bada dostarczane przez nas dokumenty. Liczymy, że w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy dopracujemy wniosek i będziemy mogli uzyskać zgodę KE na finalizację procesu” - mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Zbigniew Leszczyński, członek zarządu PKN Orlen. 

Dodał, że to niezwykle ważna informacja dla bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz całej krajowej gospodarki. Taka transakcja powinna odbyć się już wiele lat temu, podobnie jak odbyło się to w przypadku innych spółek naftowo-gazowych. „Dzięki temu PKN Orlen będzie jeszcze większym graczem na europejskim rynku” - podkreślił.

Przedstawiciel płockiego giganta odniósł się również do korzyści, jakie obydwie spółki będą mogły osiągać dzięki fuzji. „Inaczej negocjuje się kontrakty, kiedy wolumen zakupowy wynosi 40 mln ton ropy, a inaczej kiedy wynosi 10” - mówił. Wymienił również szereg innych synergii zakupowych oraz procesowo-produktowych. „Chcemy wydłużać łańcuch wartości, mieć bardziej wyspecjalizowane produkty. Wierzymy, że dzięki temu Polska z rynku importera stanie się rynkiem eksportera” - klarował.

Zbigniew Leszczyński odniósł się również do obaw związanych z monopolizacją krajowego rynku, wskazując, że ceny paliw na nim są w dużym stopniu pochodną cen ropy i kursu dolara. Ponadto zwrócił uwagę, że gdyby produkty spółki w hurcie były zbyt drogie, to natychmiast pojawiłyby się konkurencyjne, zza granicy. „Jestem przekonany, że konkurencja absolutnie nie jest zagrożona, zaś połączenie nie będzie miało negatywnego wpływu na sytuację Polaków” - podkreślał.

Członek zarządu Orlenu skomentował także trudności związane ze wstrzymaniem importu rosyjskiej ropy. „PKN Orlen bardzo dobrze radzi sobie z ty wyzwaniem. Mamy sytuację pod kontrolą, ponadto zdynamizowaliśmy działania na rzecz dywersyfikacji kierunków dostaw, co zabezpiecza moce produkcyjne w Płocku”. Dodał, że obecnie ponad 50% ropy pochodzi z innego kierunku, niż wschodni, dzięki czemu w chwili obecnej nie widzi zagrożenia dla wywiązywania się z kontraktów z klientami. Zdaniem Zbigniewa Leszczyńskiego stabilna jest również sytuacja rafinerii w Czechach, m.in. dzięki temu, że tamtejszy rząd zezwolił na uwolnienie zapasów. Jeśli chodzi o Litwę, to „surowiec, który trafia do Możejek spełnia normy jakościowe”.

W dyskusji uczestniczył również Jarosław Kawula, wiceprezes Grupy Lotos. Przypomniał on, że po raz pierwszy w historii systemu Przyjaźń doszło do zatrzymania tłoczenia ropy, którego inicjatorem był PERN. Dotychczas, jeśli do tego dochodziło, to z inicjatywy strony rosyjskiej lub białoruskiej. U podstaw decyzji legła informacja otrzymana od Białorusinów, z której wynikało, że surowiec nie spełnia parametrów jakościowych, z powodu bardzo wysokiego stężenia chlorków organicznych. W opinii przedstawiciela Lotosu przerób takiej ropy stanowiłby zagrożenie dla infrastruktury rafineryjnej. 

„Jak tylko otrzymaliśmy informację, że jest problem, zrobiliśmy rozpoznanie rynku i dowiedzieliśmy się, że ropa dostarczana do Primorska jest wolna od zanieczyszczeń. One zostały wprowadzone do infrastruktury Transnieftu w innym miejscu” - kontynuował. W tej sytuacji spółka zdecydowałą się na dokonanie zakupów spotowych z Primorska i złożyła do ME wniosek o zwolnienie z obowiązku utrzymywania zapasów obowiązkowych. „Zapewniliśmy rafinerii ciągłość działania w okresie kryzysu” - podkreślił. Dodał również, że obecnie priorytetami są bezpieczeństwo procesów rafineryjnych oraz wynegocjowanie warunków „przerzucenia” kosztów związanych z przerwą w dostawach na stronę rosyjską.

„Zasuwy w Adamowie są dalej zamknięte, ropa z Białorusi nie płynie do Polski” - mówił z kolei Igor Wasilewski, prezes PERN. Z przekazanych przez niego informacji wynika, że obecnie zanieczyszczony surowiec rozprowadzany jest w systemie białoruskim. 

Wasilewski dodał, że PERN to przedsiębiorstwo logistyczne, więc jeśli rafinerie dojdą do wniosku, że mogą przyjąć wschodni surowiec, to „zawory zostaną otwarte”. To musi być jednak wspólna decyzja czterech rafinerii. Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ dwie z nich mają dostęp do morza, a dwie nie - „na stole jest kilka rozwiązań” - kontynuował prezes PERN. W jego opinii pewnym wyzwaniem jest także to, co zrobić z zanieczyszczonym surowcem, który „zalega” w systemie”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24