Nord Stream 2 AG wycofuje wniosek o budowę na duńskich wodach terytorialnych

29 czerwca 2019, 14:20
nsp2-pioneering-spirit-installing-the-pipeline-in-swedish-waters-3-axel-schmidt-201902-rcwkwlk-small-rgb-2
Fot. www.nord-stream2.com

Spółka odpowiedzialna za budowę rurociągu Nord Stream 2 poinformowała, że wycofano wniosek dotyczący przebiegu magistrali przez duńskie wody terytorialne na południe od Bornholmu. Oznacza to, że przerwano trwającą ponad dwa lata procedurę.

Szef Nord Stream 2 AG, Matthias Warnig, oświadczył, że był to „konieczny krok” w związku z tym, że przez dwa lata po złożeniu wniosku wciąż nie było wiadomo, kiedy mogłaby zostać podjęta decyzja. Podkreślił, że inwestorzy zaangażowani w projekt potrzebują „pewności prawnej”.

W opinii menadżerów Nord Stream 2 AG wycofanie pierwotnego wniosku jest konieczne dla ochrony projektu, Gazpromu oraz europejskich inwestorów zaangażowanych w projekt. Pomimo okupacji Krymu oraz wojny na wschodzie Ukrainy w realizację NS2 zaangażowane są podmioty m.in. z Niemiec, Austrii, Francji oraz Holandii.

Spółka zrezygnowała z optymalnego przebiegu rurociągu - wzdłuż Nord Stream 1 - i zamierza skupić się teraz na forsowaniu jednej z dwóch pozostałych tras - północno-zachodniej lub południowo-wschodniej.

Decyzja jest oczywiście związana z faktem, że na mocy duńskiego prawa możliwym jest zablokowanie budowy każdego projektu infrastrukturalnego na tamtejszych wodach terytorialnych, jeśli stanowi on zagrożenie dla polityki bezpieczeństwa. 

Kilka miesięcy temu Duńska Agencja Energii zwróciła się o to, by do oceny ekologicznej włączyć trzeci wariant ułożenia gazociągu - położony w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii na południe od wyspy Bornholm. W połączeniu z innymi czynnikami spowodowało to realną groźbę opóźnienia inwestycji.

Dania pozostaje jedynym krajem, który nie wydał dotąd zgody na budowę rurociągu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Ustawiator
niedziela, 30 czerwca 2019, 20:14

Szantaż Danii przez Gazprom się nie udal? Ale niespodzianka!!!!! Polska oddala Danii ten sporny kawałek Bałtyku ale i to nie pomogło.

Wania
niedziela, 30 czerwca 2019, 12:55

Do Komentator. Pomyliły sie tobie tygodnie z latami. To oznacza opóźnienie o co najmniej rok. A miał być oddany do końca 2019 roku. Pozycja Ukrainy w sporze z Rosją się wzmacnia. Koszty też znacząco wzrosną.

To prawda
poniedziałek, 1 lipca 2019, 10:03

NS2 będzie dłuższy o około 20 km. Rok czasu na zbudowanie tego to trochę przesada. Nie?

Komentator
niedziela, 30 czerwca 2019, 23:04

Cały gazociąg ma długość przeszło 1200 km, planowany czas budowy, około półtora roku. Z powodu braku zgody Danii na budowę na jej wodach terytorialnych długość wzrośnie o około 50 km. zarówno koszt jak i czas budowy dodatkowych kilkudziesięciu km to kilka procent całkowitych kosztów jak i czasu realizacji inwestycji. Skąd wziąłeś ten rok opóźnienia? Kładą 1200 km w półtora roku, a 50 km będą budować dodatkowy rok? Jak to obliczyłeś? Co do wzrostu pozycji Ukrainy w tym sporze, Kabareton był wczoraj. Do Pana Mścisława, Szanowny Panie, Duńczycy mogli się targować do wczoraj. Wobec rezygnacji Gazpromu z budowy na duńskich wodach terytorialnych nie ma żadnej płaszczyzny do targów. Duńczycy do wczoraj mogli trzymać Gazprom w niepewności, po rezygnacji Gazpromu z tej trasy Dania nie ma w tej materii nic do gadania, w tym przypadku to wody międzynarodowe i Gazprom zgody Danii po prostu nie potrzebuje. Co do BP, jak Pan słusznie zauważył NS1 już leży na dnie Bałtyku i chcąc poprowadzić gazociąg do Polski nie ma wyjścia, trzeba się z Rosją dogadać, w tym przypadku nie ma znaczenia czy będzie trzeba przeciąć dwie czy cztery rury, tutaj to Rosja będzie stawiać warunki, gdyż to ich rury już leżą na dnie morza, nie nasze. A pozycja Danii w tych negocjacjach po braku zgody na rosyjską inwestycje na ich wodach będzie słabiutka. I na koniec, prawieanonim, koszt budowy tego gazociągu to około 10 miliardów dolarów, po braku zgody Danii wzrośnie o kilka procent. Rosja płaci obecnie Ukrainie około 3 miliardów dolarów rocznie za tranzyt gazu, od przyszłego roku tych opłat nie będzie. Zakładając że ten gazociąg ma pracować 50 lat, a z samego tytułu braku opłat za tranzyt płaconych Ukrainie Rosja będzie do przodu rocznie właśnie taką kwotę, nie wiem jak Tobie, mnie wychodzi że że Rosja wyjdzie na tym do przodu jakieś 47 x 3 mld dolarów. I na koniec, utrzymanie gazociągu podmorskiego jest TAŃSZE, o wiele wyższy jest koszt budowy, właśnie dlatego aby później nie prowadzić prac konserwatorskich i remontowych. Jak chcesz "utrzymywać" ten gazociąg? Zatrudnić tabuny nurków którzy będą go malować co roku pędzelkami?

gogo
sobota, 3 sierpnia 2019, 15:55

TO JEST DUNSKA STREFA EKONOMICZNA i musi byc zezwolenie a to sprawa biurokratyczna i może potrwac rok

Komentator
niedziela, 30 czerwca 2019, 09:02

Czyli przekładając na nasze, Gazprom pogodził się z faktem że Dania nie wyrazi zgody na budowę na duńskich wodach terytorialnych i poprowadzi ten gazociąg przez duńską wyłączna strefę ekonomiczną. Oznacza to kilka tygodni opóźnienia i wzrost kosztów o kilka procent. Zwrot kosztów całej inwestycji potrwa o kilka miesięcy dłużej, i tyle. Zablokować tej budowy po prostu się nie da.

Mścislaw Grażewicz
niedziela, 30 czerwca 2019, 16:25

Jak mówi stare żołnierskie przysłowie " nie da się -to hełmu odwrócić na drugą stronę ". Każda zwłoka w budowie Nord Stream 2 , pozwala nam bardziej bezproblemowo położyć rurę z Danii do Polski. Na drodze tej rury (Baltyk Pipe ) mamy narazie tylko Nord Stream 1 i Duńczycy mogą się targować z Rosją w naszym wspólnym interesie.

prawieanonim
niedziela, 30 czerwca 2019, 13:42

Tu kilka procent, tam kilka procent, do tego każdy udziałowiec zaangażowany w projekt też chce zarobić na tym gazie. Kiedy się doda wszystkie koszty (utrzymanie gazociągu podmorskiego jest kilkukrotnie droższe niż lądowego a to jest 1200 km tylko pod wodą) to cena tego gazu będzie zaporowa a na Kremlu nikt nie będzie dokładał do tego interesu z własnej kieszeni.

Katon
poniedziałek, 1 lipca 2019, 13:08

Skoro cena tego gazu będzie zaporową, to dlaczego protestujemy? Przecież gazu po zaporowych cenach nikt nie kupi, a Rosja zostanie że złomem na dnie Bałtyku na który wydała dziesięć miliardów USD. Jedno mi się tylko nie zgadza, jak to jest, że po gaz w zaporowej cenie ustawiła się kolejka chętnych, a po LNG ze Świnoujścia, "tańsze o trzydzieści procent" nie zgłosił się nikt? Po "tańszy" norweski gaz z BP, podobnie. Mógłbyś wyjaśnić ten paradoks?

prawieanonim
wtorek, 2 lipca 2019, 12:39

Zobaczymy tą kolejkę chętnych jak uruchomią gazociąg.

Katon
wtorek, 2 lipca 2019, 19:29

A nie widać jej już teraz? Ja wiem że niektórzy twierdzą że skoro fakty nie pasują do wyobrażeń, to tym gorzej dla faktów, lecz ich zaklinanie jeszcze nigdy rzeczywistości nie zmieniło. Przecież Gazprom, w przeciwieństwie do nas, najpierw podpisał KONTRAKTY i zapewnił sobie wspólników w tym przedsięwzięciu, a dopiero później przystąpił do budowy. Polska, wręcz przeciwnie, podpisała kontrakty na dostawy, buduje instalacje, a chętnych do zakupu jak na razie nie widać i niewiele wskazuje na to, że się pojawią. To taka drobna różnica w podejściu do interesów.

To prawda
poniedziałek, 1 lipca 2019, 10:07

To są twoje pobożne życzenia. Niestety, Dania niema w tej sprawie nic więcej do gadania

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24