Niemiecki think tank: Nord Stream 2 niepotrzebny. „Ten projekt jest przedsięwzięciem nieopłacalnym”

13 lipca 2018, 09:35
berlin-1836822_1920
Fot. Pixabay
  • Niemiecki Instytut Studiów Ekonomicznych (DIW) przygotował raport dotyczący opłacalności budowy drugiej nitki gazociągu Nord Stream 2.
  • W opinii analityków, rura ta nie jest Europie potrzebna.
  • Eksperci DIW zaznaczają, że realizacja projektu NS2 przyniesie znacznie więcej strat niż zysków.

„Nord Stream 2 jest Europie niepotrzebny, ten projekt może przynieść głównie straty” – stwierdzenia takie padały dotychczas wyłącznie w Warszawie, Kijowie, Wilnie, Tallinie czy Rydze. Ostatnio jednak, podobne wnioski wysnuto także… w Berlinie. Do takich konkluzji doszedł bowiem Niemiecki Instytut Studiów Ekonomicznych (Deutsches Institut für Wirtschaftsforschung, DIW), jedna z najstarszych niemieckich instytucji analitycznych. Eksperci tej organizacji przygotowali raport, który pokazuje, że nie ma ekonomicznych przesłanek stojących za realizacją projektu Nord Stream 2.

Niemiecki Instytut Studiów Ekonomicznych, założony w roku 1925, to potężna i poważana jednostka badawcza z siedzibą w Berlinie, która zatrudnia kilkuset ekspertów zajmujących się szeroką paletą zagadnień. W ramach swej pracy, DIW publikuje raporty tygodniowe, które są wyczerpującymi analizami na ważkie tematy gospodarcze, polityczne i społeczne. Dokument, który ujrzał światło dzienne 4 lipca dotyczył kontrowersyjnego projektu Nord Stream 2. Niemieccy analitycy nie zostawili na tym przedsięwzięciu suchej nitki – stwierdzili wprost, że ekonomiczne podstawy do realizacji podbałtyckiego połączenia są wątpliwe, a Europie przynieść ono może głównie straty finansowe.

Eksperci DIW swój wywód zaczynają od prognozy dotyczącej zużycia gazu w RFN i Unii Europejskiej. „Scenariusze polityk klimatycznych dla Niemiec prawie jednoznacznie zakładają, że udział gazu ziemnego w miksie energetycznym będzie w tym kraju spadać. Ze względu na niskie ceny energii elektrycznej w przewidywalnej przyszłości oraz z uwag na nadwyżkę mocy elektrowni konwencjonalnych tudzież dynamiczny rozwój źródeł odnawialnych i technologii magazynowania energii, gaz ziemny nie będzie odgrywał istotnej roli w energetyce. Spadnie także konsumpcja błękitnego paliwa na cele grzewcze oraz w przemyśle” – piszą autorzy raportu. Analitycy DIW zauważają też, że spadek zapotrzebowania na gaz będzie odnotowany w skali całej Unii Europejskiej.

Eksperci Instytutu krytykują też unijne dokumenty prognozujące zużycie gazu w obrębie Wspólnoty. „Scenariusz Referencyjny UE, który został użyty przy planowaniu Nord Stream 2, zakłada utrzymanie stałego zapotrzebowania na błękitne paliwo, ale jego założenia i metodologia są kontrowersyjne” – twierdzą autorzy dokumentu. Ich zdaniem, Scenariusz faworyzuje paliwa kopalne, przeszacowując ich znaczenie zwłaszcza w obrębie energetyki, błędnie wyznacza rozwój technologii CCTS (przechwytywania, transportu i składowania dwutlenku węgla) oraz nie docenia rozwoju technologicznego źródeł odnawialnych. Analitycy DIW podkreślają, że założenia Scenariusza zostały skrytykowane przez Europejski Trybunał Obrachunkowy.

Zdaniem analityków DIW, poziom zdywersyfikowania źródeł gazu dla UE jest na tyle wysoki, że gwarantuje bezpieczeństwo energetyczne. Oznacza to, iż dodatkowa rura mająca (zdaniem jej orędowników) zapewnić Unii stabilne dostawy błękitnego paliwa jest niepotrzebna. „Europa potrafiłaby zagwarantować sobie odpowiednie ilości gazu ziemnego, nawet jeśli Rosjanie zakręciliby jej kurki” – twierdzą autorzy raportu. Poza tradycyjnymi dostawami realizowanymi przez gazociągi, kraje UE mogą też polegać na swoich licznych terminalach LNG, które – jak zaznaczają analitycy DIW - obecnie wykorzystywane są w zaledwie 25%.

Autorzy raportu pochylają się także nad kwestiami finansowymi. „Dokładna wycena projektu jest niemożliwa ze względu na brak wiarygodnych danych. Jednakże, finansowe i handlowe analizy wskazują, że drugiej nitce Nord Streamu daleko do opłacalności (…). Budowa rury nie sprawi, że w Europie wzrośnie sprzedaż rosyjskiego gazu, a niskim przychodom towarzyszą w tym przypadku wysokie koszty. W rezultacie, z budowy Nord Stream 2 nie da się osiągnąć zysku (…). Prawdopodobnie cześć kosztów poniosą niemieccy konsumenci” – piszą eksperci DIW.

Raport Niemieckiego Instytutu Studiów Ekonomicznych koresponduje z analizą rosyjskiego Sbierbanku, o której serwis Energetyka24 pisał w czerwcu 2018 roku. Dokument ten, przeznaczony dla potencjalnych inwestorów, stwierdzał, że wszystkie megaprojekty Gazpromu – Nord Stream 2, Turkish Stream i Siła Syberii – mogą się zwrócić spółce dopiero za kilkadziesiąt lat i przeczą logice biznesowej. Dokładne wyliczenia przeprowadzone przez Sbierbank pokazują, że nawet przy założeniu, że Nord Stream 2 będzie zapełniony w 60%, inwestycja może się zamortyzować dopiero po 20 latach. Zdaniem analityków z rosyjskiego banku, nawet terminowe oddanie Nord Stream 2 nie gwarantuje, że uda się wykorzystać zdolności przesyłowe gazociągu. Wciąż bowiem pod znakiem zapytania stoi to, czy uda się oddać przed 2020 rokiem do użytku gazociąg Eugal, mający przesyłać dodatkowe wolumeny rosyjskiego gazu z wybrzeża do interioru. Więcej o raporcie Sbierbanku przeczytać można tutaj.

Dokument opublikowany przez DIW jest kolejnym kamieniem milowym w powolnej zmianie narracji wokół gazociągu Nord Stream 2. Przedstawiciele niemieckich oraz unijnych sfer politycznych i ekonomicznych zdają się wreszcie dostrzegać drugie dno tego przedsięwzięcia, na które składają się przede wszystkim polityczne aspiracje Kremla. Pozostaje jednak pytanie: czy „olśnienie” to nie przyszło zbyt późno, by zablokować ten kontrowersyjny projekt.

Całość raportu DIW w języku niemieckim dostępna jest tutaj.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Stary Grzyb
poniedziałek, 16 lipca 2018, 22:00

Wszelka współpraca z bolszewią, w każdej dziedzinie, wszędzie i zawsze, jest szkodliwa - a bolszewia rządzi Rosją nieprzerwanie od przeszło 100 lat. W odniesieniu do gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, jest jeden element sprawczy - schroederyzacja znacznej części niemieckich elit, które dla własnych, prywatnych korzyści forsują projekt szkodliwy dla niemieckich konsumentów, dla Niemiec jako państwa, dla wszystkich krajów europejskich i dla Europy jako całości. Innymi słowy, to nie głupota, to świadome szkodnictwo, które powinno być traktowane i karane jako zdrada główna, czyli przejście na stronę wroga w czasie wojny. Nord Stream 2 mogą obecnie zablokować Stany Zjednoczone, wprowadzając ostre sankcje dla wszystkich firm, które NS 2 finansują, budują i używałyby w razie jego powstania. Po dzisiejszym spotkaniu z Putinem prezydent Trump zapowiedział, że USA będą \"z całym zdecydowaniem\" konkurować z Rosją na europejskim rynku gazu, więc oby oznaczało to obłożenie NS 2 niszczącymi sankcjami amerykańskimi. Tym bardziej, że w rozmowach na szczycie NATO amerykański prezydent też niezwykle dobitnie wypowiadał się tak na temat NS 2, jak i na temat sytuacji, w której Niemcy oczekują od USA obrony przed Rosja w tym samym czasie, w którym miliardami dolarów finansują rosyjskie zbrojenia i zamierzają to finansowanie zwiększyć. Analizy niemieckiego instytutu wskazujące, że cały ten projekt jest kompletnie nieopłacalny i nie ma żadnych podstaw biznesowych, to stwierdzenie od początku wiadomej oczywistości. Miejmy nadzieję, że to stwierdzenie oczywistości nastąpiło ze strachu przed amerykańskimi sankcjami, i stanowić ma alibi dla wycofania, pod presją Amerykanów, niemieckiego poparcia politycznego dla NS 2.

hutnik
poniedziałek, 16 lipca 2018, 11:52

Ciekawe jak to się stało, że niemieccy specjaliści nagle doznali takiego olśnienia. Wystarczyło, żeby prezydent Trump potraktował iście po kowbojsku panią Kanclerz a tu nagle cud?

xd
piątek, 13 lipca 2018, 23:54

zadam pytanie raz jeszcze, jakie mają ci \"analitycy\" osiągnięcia, czy ci geniusze zbudowali jakąś firmę pokroju shell-a, omv czy choć gazpromu, czy to oznacza, że prezesi tych firemek to gamonie i chcą wydać po miliardzie euro na coś zbytecznego. ps. powinniście te wydumki tych pseudoekspertów uzupełnić informacją ile ukraina wydała na amerykańskie firmy lobbingowe do walki z ns2 i byłoby wszystko jasne

Karkses
piątek, 13 lipca 2018, 16:57

Cóż przyznam, że jestem skonsternowany gdyż od dłuższego czasu, we wszelkich analizach, również pojawiających się na niniejszym portalu, daje się zauważyć raczej optymizm co do wykorzystania gazu ziemnego w energetyce a wręcz wskazuje się, że jest to paliwo przyszłości, a jego udział w miksach energetycznych poszczególnych krajów będzie tylko i wyłącznie rósł. Jeżeli byłoby odwrotnie skąd nagły hype na LNG? Skąd faktyczne zwiększanie udziału gazu w miksach energetycznych poszczególnych krajów? Wielu stoi na stanowisku że to tanie i dobre paliwo.

Reklama
Tweets Energetyka24