Niemiecki deputowany: Rezygnacja z Nord Stream 2 to miliardy euro odszkodowań

21 września 2020, 15:11
9598843215_1d2e58d38b_c
Fot. Eoghan OLionnain / Flickr

Zdaniem Waldemara Herdta, członka komisji spraw międzynarodowych w Bundestagu, wstrzymanie budowy Nord Stream 2 może skutkować koniecznością wypłaty miliardowych odszkodowań.

Deputowany Alternatywy dla Niemiec stwierdził w rozmowie z rosyjską agencją informacyjną, że Nord Stream 2 nie powinien być uważany za projekt niemiecki lub rosyjski, ponieważ bierze w nim udział ponad 100 firm z różnych krajów. Wszystkie otrzymały niezbędne pozwolenia i zainwestowały środki. „Jeżeli zatrzymamy teraz Nord Stream 2 decyzją polityczną, to czeka nas 10 miliardów euro kar” - mówił polityk,  precyzując równocześnie, że chodzi tutaj o odszkodowania.

Ewentualna rezygnacja z budowy kontrowersyjnego rurociągu może  też w jego opinii stanowić poważny problem dla bezpieczeństwa energetycznego Niemiec. „Zamykamy elektrownie węglowe, rezygnujemy z energetyki jądrowej, przechodzimy na transport elektryczny - skąd wziąć zasoby energii, jeśli odrzucimy najbardziej korzystną ekologicznie i ekonomicznie gazową ofertę Rosji?”.

Zdaniem Herdta problemy Nord Stream 2 spowodowane są wyłącznie rywalizacja o rynki zbytu, prowadzoną przez Amerykanów, którzy chcą sprzedawać LNG do Europy. „Ta walka toczona jest za pomocą brudnych metod - politycznych i ekonomicznych. Ci, którzy opowiadają się za porzuceniem Nord Stream 2 powinni powiedzieć swoim wyborcom, że spowoduje to wzrost cen energii. Będą musieli płacić 20% więcej za gaz i prąd”. 

Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
MS
wtorek, 22 września 2020, 15:51

Czy to prawda ze do zastąpienia połowy węgla spalanego w naszych elektrowniach potrzeba 35mldm3 gazu? Dlaczego nie budujemy jeszcze 3 portów do re-gazyfikacji, żeby kupować tani amerykański gaz. Tak przecież robi cały świat. Obroty portów amerykańskich podwoiły się podobnie jak zwiększyło się wydobycie gazu a nowe firmy wydobywcze powstają jak grzyby po deszczu. Dobrze mówię?!

Pulsar
wtorek, 22 września 2020, 20:17

Źle mówisz. 1 GWh mocy elektrycznej potrzebuje 1 mld M3 gazu rocznie Mamy średnie zapotrzebowanie 25 . Ale ma wejść fotowoltanika, wiatraki atomówki więc nawet zimą w backupie potrzebujesz max 12 GWh w gazie Do tego jest plan zagospodarowywania biogazu na 8 mld M3 rocznie połowę z tego spalą ludzie do ogrzewania domów, ale pozostaje 4 mld dla elektrociepłowni. Sami możemy wydobywać 6 mld M3 rocznie konwencjonalnego gazu Czyli musimy sprowadzić tylko 2 - 4 mld rocznie. Przy założeniu całkowitego przejścia na bezemisyjnosc jak opisałem powyżej. Wymaga to inwestycji na poziomie 10 tys PLN per capita, z tym że akurat ludność konsumuje jedynie 25 procent elektryczności, reszta firmy a te stać na wydatki. Dlatego potrzebny jest jedyne port w Gdańsku i to tymczasowo tj max 15 lat. Potem może służyć tranzytowi lub....można go sprzedać. Koncepcja stałego pobytu w Świnoujściu jest ekonomicznie bezsensowna, raz że droższa od pływającego portu, dwa że się go nie odsprzeda, gdyż to nie statek

MS
środa, 23 września 2020, 09:49

Może źle a może niepoprawnie mówię, czy słyszałeś coś o Kalifornii i 20 stopniu zasilania jak u nas w latach 80-tych. Jak w lato przyjdzie chmura i bezwietrzny dzień to czym będziesz napędzał te klimatyzatory ja w Kalifornii coś na szybko musisz uruchomić albo elektrownię gazową albo szczytowo prądową czyli musisz mieć zdublowaną moc i gaz do tego albo wodę w górnym zbiorniku. Kalifornia pokazuje ze bez tzw elektrowni podstawowych daleko się nie ujedzie i zagadanie tematu nie pomoże. Mając to można sobie dywagować o wyższości różnych świat. A podstawowe to węgiel, gaz, atom. Może Kolega ma inne rozwiązanie, to trzeba powiedzieć amerykanom bo oni jak dzieci we mgle pozbawiają ludzi prądu może całkiem bez sensu.

mc.
wtorek, 22 września 2020, 11:59

"Deputowany Alternatywy dla Niemiec" - wszyscy komentatorzy określają tę organizację jako profaszystowską i prorosyjską. Dodatkowo trzeba dodać ich ostatnie wystąpienia, gdzie żądają porzucenia OZE. "Skąd wziąć zasoby energii, jeśli odrzucimy najbardziej korzystną ekologicznie i ekonomicznie gazową ofertę Rosji" - porzucają energetykę jądrową, gdzie jest brak zanieczyszczeń takich jak tlenki azotu i CO2, na rzecz PALIW KOPALNYCH. Myślę że trzeba bardzo uważnie patrzeć na to co się dzieje w Niemczech. W 1932 roku zdobyli tylko i aż 37 % głosów w wyborach. Przejęli władzę tylko dzięki "sprzyjającym okolicznością", ale w "wyborach" 1933 mieli poparcie 92,11 % głosów (można było głosować Tak, lub Nie; ale właśnie takie poparcie zdobyli). Niemcy a właściwie niemieccy politycy chcą poparcia (PIENIĘDZY) Kremla, a ich zaślepienie sprowadzi na nas (Europę) KATASTROFĘ.

kierowca bombowca
wtorek, 22 września 2020, 20:57

Nie jest żadną tajemnicą że niemieckie czopki w rosyjskim tyłku usiłują torpedować każdą innowację w dziedzinie pozyskiwania energii bo każda taka innowacja wprowadzona na rynek automatycznie wypiera z niego rosyjski gaz jako przestarzały i zanieczyszczający środowisko sposób wytwarzania energii. Rosyjskie wpływy w EU stopnieją niczym lód na słońcu. Wystarczy tylko by zachód wdrożył opracowywane przez siebie technologie OZE. Wszystko to jest kwestią czasu.

Stary Grzyb
poniedziałek, 21 września 2020, 18:25

Łubianka i Chodynka chyba już zaczynają w kwestii NS 2 z przerażenia rozum tracić, skoro dochodzi do tego, iż wysoko uplasowany w niemieckich strukturach politycznych agent otwartym tekstem zasuwa, że skoro uwaliliśmy (tzn. Niemcy uwalili) własną energetykę węglową i jądrową po to, aby okazało się, że najbardziej ekonomicznym i ekologicznym rozwiązaniem są obliczone na dziesięciolecia zakupy gazu z Rosji, to przecież teraz w żaden sposób nie możemy dopuścić, aby posłano na śmietnikno służącą tym zakupom rurę :):):) A poza tym, jeśli Amerykanie uwalą NS 2 sankcjami, to już widzę, jak płacą odszkodowania udziałowcom tej rury, których wielokrotnie ostrzegali, że dostaną po łapach - no chyba, że będzie to wypłata w formule "złoty liść".

mzs
poniedziałek, 21 września 2020, 17:30

Tak niestety jest jak widzi się widocznie koniec własnego nosa, nie ogląda się na sąsiadów i ich zastrzeżenia. Niemcy przez długi czas byli głusi na argumenty i implikacje geopolityczne. Dziś w interesie całej EU jest aby ten gazociąg nie powstał. Jeżeli zostanie oddany do użytku tzw. mit solidarności europejskiej zostanie zniszczona i będziemy mieli powrót do państw narodowych. Będzie to bardzo niekorzystne dla gospodarki Niemieckiej, ze względu na silniejszą ochronę przed importem w państwach ościennych. Podsumowując.. koszty i tak będą. Pytanie po której stronie. No i oczywiście należy jasno powiedzieć że koszt gazu z Rosji to też koszt wydatków na armię, które trzeba ponieść, aby bronić się przed czołgami kupowanymi za zyski z węglowodorów.

HeHe
środa, 23 września 2020, 23:16

Ależ Niemcy oglądali się na sąsiadów takich jak Austria, Czechy, Holandia, Francja, Belgia którzy kupowali i kupują gaz pompowany przez NS i zamierzają kupować gaz dostarczany przez NS2 i w interesie tej części EU a ponadto Węgier jest aby ten gazociąg powstał. Przeciw temu gazociągowi są Polska, Litwa, Łotwa i Estonia a więc zdecydowanie więcej w EU jest zwolenników NS2 niż jego przeciwników i nigdzie nie jest napisane, że to większość EU będąca zwolennikiem tego projektu powinna być solidarna ze zdecydowaną mniejszością EU która jest jego przeciwnikiem. Poza tym przed żadnymi "czołgami kupionymi za węglowodory" nie trzeba będzie się bronić bo Rosja nie zaatakowana sama nie zaatakuje.

Git
czwartek, 24 września 2020, 19:52

Powiedz to tym na Ukrainie...

Tweets Energetyka24