Komisja Europejska nie powinna zatrzymać połączenia Orlenu i Lotosu [KOMENTARZ]

25 lipca 2018, 10:29
474231_10150852403378129_61109209_o
Fot. Facebook Jeana-Claude'a Junckera

Komisja Europejska może zająć się połączeniem Orlenu i Lotosu, gdy już poznamy szczegóły w jaki sposób ma przebiegać zapowiedziane stworzenie nowego podmiotu. Jest to normalna procedura w momencie, gdy obroty nowego podmiotu po koncentracji przekroczą 1 mld euro globalnie lub równowartość 50 mln euro w Polsce. W tym przypadku UOKiK będzie musiał zgłosić połączenie do unijnych organów anty-monopolowych przy Komisji Europejskiej. Jakie lekcje z poprzednich decyzji KE powinien wyciągnąć Orlen i Lotos przygotowując się do połączenia?

Jednym z głośniejszych przypadków, gdy Komisja Europejska nie miała nic przeciwko fuzji jest brytyjski przypadek T-mobile i Orange w 2010 r. Zgoda Komisji oznaczała, że brytyjski urząd antymonopolowy OFT (Office of Fair Trading) nie mógł już wnosić sprzeciwu. Równocześnie pozytywnie o połączeniu wypowiadał się brytyjski urząd ds. komunikacji (Ofcom), który zauważył, że obie strony transakcji już przed połączeniem współdzieliły infrastrukturę techniczną. Dla polskiego połączenia spółek naftowych to dobry sygnał. Na rynku detalicznym w Polsce dalej istnieje silna konkurencja w postaci innych dystrybutorów, Lotos (silniejszy na północy kraju) i tak korzystał z usług PKN Orlen.

Dodatkowo, warto pamiętać, że atutem w  planowanej fuzji może być dysproporcja w rozwoju sieci detalicznej  -  Orlen ma ponad 2,5 tys. stacji, Lotos  -  nieco ponad 500. Połączenie tych sieci w jednym ręku nie wygeneruje jakiejś istotnej masy krytycznej w stosunku do tego co jest na rynku obecnie, dlatego nie powinno to wzbudzać szczególnych obiekcji KE (zwłaszcza ze jeszcze ok. 10 la temu Orlen dysonował ponad 200 stacjami więcej), co najwyżej może się pojawić postulat punktowego zredukowania sieci na konkretnych „zatłoczonych” przez obie firmy mikrorynkach, acz nie wydaje się to być nazbyt prawdopodobne.

Innym przypadkiem, na który warto zwrócić uwagę jest połączenie UPS i TNT Express. W tym przypadku Komisja Europejska nie zgodziła się na całą operację w 2013 r uzasadniając swoje stanowisko tym, że połączenie ograniczy wybór konsumentów i zwiększy ceny drobnych przesyłek w UE. Jednak po wydaniu tej decyzji Komisja zgodziła się, by TNT Express zostało kupione przez FedEx. Dziwi więc fakt, że w przypadku tego dużego gracza rynku przesyłkowego, KE nie miała zastrzeżeń.  W marcu 2017 r. na drodze sądowej decyzja komisji w sprawie UPS została uznana za błędną, a eksperci wskazali, że komisja nie poradziła sobie z analizą przedstawionych dokumentów. Jonas Koponen, prawnik specjalizujący się w konkurencji rynkowej z kancelarii Linklaters, zauważył, że obecnie wielką rolę w analizie koncentracji i konkurencyjności pełnią przedstawione analizy ekonometryczne i prognozy. Uważa on, że dobra analiza jest teraz wyjątkowo ważna w przypadku połączeń.   Nie wątpię, że zarówno w Orlenie, jak i Lotosie pracują wybitni ekonomiści, jednak obie spółki powinny przygotować solidne analizy i modele przejęcia nim ich sprawa trafi do komisji. Być może będzie potrzebna pomoc podmiotów zewnętrznych, bo ekonometrycy zajmujący się analizą bieżącą rynku paliw mogą nie mieć doświadczenia w przygotowaniu modeli stworzonych dla urzędników i ekspertów od przejęć.

Nie bez znaczenia powinien być także zdroworozsądkowy argument, iż już teraz obie spółki mają de facto jednego wiodącego akcjonariusza, stąd ich funkcjonowanie w takim lub innym kształcie nie wpływa istotnie na faktyczną strukturę własności.

Trzeba być też przygotowanym na trzecią opcję, którą może zaproponować Komisja Europejska. Zamiast jednoznacznego „tak” lub „nie” KE może postawić przedstawić warunki, które mają spełnić obie firmy. Takie decyzje mogą mieć miejsce, gdy spółki nie tworzą pozycji monopolistycznej tylko w części swojej działalności. Wtedy praktyką KE jest próba wydzielenia osobnej spółki, która nie uczestniczy w przejęciu lub udostępnienie części infrastruktury konkurencji. Ciężko mówić czy takie kroki mogą dotyczyć Orlenu i Lotosu. Wiemy, że na rynku detalicznym nie ma ryzyka monopolizacji, ale taka sytuacja może pojawić się np. na rynku asfaltu. Dopóki nie poznamy szczegółów połączenia nie możemy stwierdzić jak potraktuje je europejski anty-monopolista. Kluczowe będzie dobre przygotowanie spółek zarówno pod względem prawnym, jak i ekonomicznym.

Dr Dawid Piekarz, ekspert Instytutu Staszica

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
ccc
niedziela, 29 lipca 2018, 16:55

DZIŚ NIEMCY PRZY WSPARCIU FRANCJI STOSUJĄ WOJNĘ HYBRYDOWĄ WYMIERZONĄ W INNE PAŃSTWA UE. Elementem tej wojny jest podporządkowanie sobie gospodarek Włoch, Grecji i Hiszpanii, których możliwości prowadzenia samodzielnej polityki gospodarczej ale i decyzji politycznych zostały ograniczone do minimum. Również niewielkie kraje takie jak Belgia i Holandia zostały podporządkowane Niemcom. Kolejnym krokiem było wypchnięcie z gremiów decyzyjnych Wielkiej Brytanii, w taki sposób aby wyglądało to na decyzję samej Wielkiej Brytanii. W praktyce przedstawicielom Wielkiej Brytanii utrudniano życie na każdym kroku. Wielka Brytania była chłopcem do bicia takim, jakim dziś jest Polska. Belgia, Holandia i Luksemburg wręcz cieszyły się z wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Kolejnym celem wojny hybrydowej Niemiec jest Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, ale także Dania, Austria, Rumunia, Bułgaria. Tak, Polska jest celem wojny hybrydowej Niemiec, do czego służy m.in. dominacja mediów niemieckich w Polsce, w sytuacji gdy w Niemczech i Francji nie dopuszcza się innych mediów niż swoje. Ostatnia próba uruchomienia \"obcej\" gazety na terytorium Niemiec tj. Financial Times Deutschland skończyła się porażką. We Francji maksymalny poziom udziałów zagranicznych w mediach to 15 %. Tak więc kraje te rozumieją i dbają o odpowiednie kształtowanie opinii publicznej. W Polsce natomiast, przy udziale kapitału zagranicznego w mediach na poziomie 80 %, głównie niemieckiego, Axel Springer twierdzi, że nigdzie się nie wybiera, choć zajmuje otwarcie wrogą pozycje wobec wybranych demokratycznie władz państwowych. Innym elementem wojny hybrydowej Niemiec jest polityczne i finansowe wsparcie ludzi i organizacji wrogich wobec demokratycznych decyzji narodu w Polsce. Każdy z nas ma takie a nie inne sympatie polityczne i tylko my, Naród mamy prawo decyzji, komu powierzamy władze a nie opłacane organizacje i jednostki. Najbardziej obecnie znanym elementem wojny hybrydowej Niemiec na Europę jest kryzys \"uchodźczy\", który w praktyce przekreślił poprzedni trend, naturalnie następującej, stopniowej integracji kontynentu europejskiego. Warto wspomnieć, że przy tym Niemcy złamały prawo UE, które było precyzyjne w kwestii migrantów. Niemcy w praktyce współpracują tutaj z organizacjami przemycającymi ludzi do Europy. Ostatnie informacje mówią o nieoznakowanych samolotach lądujących w Niemczech nocą z uchodźcami.

Yugol
czwartek, 26 lipca 2018, 20:34

Nie powinna ale co jeśli jednak to zrobi??? Gdzie tu jest wielce reklamowana wolność i niezależność???

Małecki
czwartek, 26 lipca 2018, 10:59

To połączenie może być zagrożeniem dla demokracji. W ich oczach.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24