John Bolton odwiedzi Białoruś. Mińsk szykuje woltę przeciw Rosji? [ANALIZA]

27 sierpnia 2019, 12:47
bolton
Fot.: kremlin.ru

Doradca prezydent USA ds. bezpieczeństwa John Bolton odwiedzi Mińsk. Będzie to wizyta najważniejszego przedstawiciela Waszyngtonu w całym okresie prezydentury Łukaszenki. Stanie się ona kolejnym etapem próby uniknięcia wchłonięcia Białorusi przez Rosję. W rezultacie rozmów Białoruś może po raz pierwszy kupić amerykańską ropę.

Stopniowe uzależnienie

Białoruś, pomimo niedawno ogłoszonej informacji o większym wzroście gospodarczym, znajduje się w bardzo niekorzystnej sytuacji ekonomicznej. Przyczyny mają charakter strukturalny. Białoruska gospodarka uzależniona jest w dużej mierze od eksportu produktów ropopochodnych (niemal 25% PKB). Dzieje się tak za sprawą dużo wyższych mocy przerobowych białoruskich rafinerii niż wynosi wewnętrzna konsumpcja.

Kluczowe znaczenie ma jednak mechanizm subsydiowania białoruskiej gospodarki przez Rosję. Białoruś przez lata kupowała on niej surowiec po cenach wewnątrzrosyjskich, dzięki zwolnieniu z ceł eksportowych. Moskwa nie robiła tego oczywiście w geście bezinteresownej przyjaźni. W zamian sukcesywnie wykupywała białoruskie „srebra rodowe”, takie jak właściciel białoruskiego systemu przesyłowego gazu - Beltransgaz (obecnie Gazprom Transgaz Belarus).

Rosyjska polityka „wykupywania” Białorusi w ciągu lat jednak ewoluowała, a ostatnio przybrała nowy kształt. Rosja zaczęła wywierać na Mińsk coraz silniejszą presję na dalszą integrację w ramach Związku Białorusi i Rosji (ZBiR). Jednym z jej elementów miałoby być wprowadzenie jednolitego systemu wydawania wiz, co de facto sprowadzałoby się do objęcia pełni kontroli nad białoruskimi granicami przez Rosję.

Personifikacją nowej polityki Rosji był kontrowersyjny ambasador w Mińsku - Michaił Babicz. Jego misja na Białorusi nie tylko cechowała się bardzo radykalnymi wystąpieniami publicznymi czy niestandardowymi spotkaniami z przedstawicielami białoruskich resortów siłowych. Przede wszystkim kontrowersje wzbudzało to, że łączył on funkcję ambasadora i specjalnego przedstawiciela prezydenta FR ds. rozwoju stosunków handlowo-ekonomicznych z Białorusią, dzięki czemu miał bezpośredni (nie za pośrednictwem MSZ) kontakt z Władimirem Putinem. Eksperci spekulowali, że jego misją było przygotowanie wchłonięcia Białorusi przez Rosję.

Aleksandr Łukaszenka zareagował w sposób alergiczny na przedstawiciela Rosji, a białoruskie władze nasiliły politykę małych kroczków, zmierzających do uchylenia furtek pozwalających na uniknięcie scenariusza utworzenia z Białorusi rosyjskiej republiki. Nie tylko udało się doprowadzić do dymisji Babicza, ale sformowano również bardziej reformatorski rząd, planujący delikatną modernizację gospodarki i dywersyfikację przychodów. Wciąż nierozwiązany pozostał jednak problem uzależnienia od ropy.

Przymusowe odstawienie

Rosja, niezadowolona z nowego kursu Łukaszenki, postanowiła znacząco ograniczyć subsydiowanie gospodarki zachodniego sąsiada. Podstawowym mechanizmem do tego służącym jest tzw. „manewr podatkowy”. Na przestrzeni sześciu lat od 2019 roku cła eksportowe na ropę naftową zostaną obniżone z 30% do zera. Zamiast tego wzrośnie podatek od wydobycia kopalin.

W rezultacie powyższego zabiegu, zwolnienie Białorusi z cła eksportowego na rosyjską ropę przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie, a surowiec dla białoruskich rafinerii zacznie sukcesywnie drożeć, wraz ze stopniowym wzrostem podatku od wydobycia, pobieranego jeszcze na terytorium Rosji i uwzględnianego w cenie eksportowanej ropy.

Ekonomiści szacują, że w wyniku „manewru podatkowego” białoruska gospodarka tylko w 2019 roku straci ok. 400 mln USD, a jej łączne straty w ciągu pięciu lat przekroczą 10 mld USD. Kulminacyjnym rokiem ma być 2024, gdy białoruskie PKB skurczy się nawet o 2 mld USD, czyli ok. 4% PKB.

W związku z powyższym, kluczowym z punktu widzenia Mińska stało się uzyskanie rekompensat za wprowadzony manewr podatkowy. Rosja jednak nie wyraża chęci do ich udzielania, jeśli za rekompensatami nie będą podążały kolejne ustępstwa polityczne ze strony Mińska. Wiele wskazuje natomiast na to, że reżim Łukaszenki zaczął coraz poważniej obawiać się utraty wpływów i nie jest skory do dalszych ustępstw.

Błędem byłoby natomiast niedoszacowanie determinacji Rosji do wchłonięcia Białorusi. Doświadczenie minionych lat pokazało, że „odzyskanie” terenów dawniej wchodzących w skład ZSRS, takich jak Krym, jest najlepszym sposobem na podreperowanie słabnącego ratingu prezydenta. A ten ostatnio, zwłaszcza na fali protestów, pikuje. Ponadto, utworzenie urzędu prezydenta państwa związkowego Białorusi i Rosji lub inna forma Anschlussu Białorusi otwarłaby drzwi do przedłużenia ostatniej już kadencji prezydenta Putina.

Próba detoksu

Ta sytuacja doprowadziła do wyjątkowej koniunkcji interesów Białorusi i USA. Stany Zjednoczone są mocno zainteresowane utrzymaniem suwerenności państwa białoruskiego. Niewątpliwie ważnym argumentem jest również to, że posłużyć do tego może ropa naftowa, na której amerykańskie spółki mogą dodatkowo zarobić.

Zawarcie kontraktu na dostawy ropy naftowej z USA na Białoruś byłaby kontraktem o znaczeniu historycznym oraz przede wszystkim politycznym. Po pierwsze, aby je podpisać konieczne byłoby zdjęcie z Białorusi sankcji amerykańskich. Po drugie, dla Moskwy byłby to policzek w twarz, jak opisuje to w komentarzy dla Radio Wolna Europa były zastępca asystenta sekretarza obrony USA Michael Carpenter.

Z drugiej jednak strony nie należy przeceniać ekonomicznego znaczenia podobnego kontraktu. Amerykańska ropa naftowa nie ma szans na konkurowanie z rosyjskim surowcem sprzedawanym po cenach wewnątrzrosyjskich (lub wraz z rekompensatami w nowym układzie). Co więcej, jej odrębna charakterystyka nie pozwala na proste i pełne zastąpienie rosyjskiego surowca typu Urals. Z podobnym problemem zmagają się również polskie rafinerie.

Walka o działkę

Jakie realne znaczenie dla Białorusi może zatem mieć wizyta Johna Boltona w Mińsku, zapowiadana jeszcze na ten tydzień? Po pierwsze Łukaszence zależy na umocnieniu swojej pozycji w rozmowach z Rosją. Przede wszystkim dotyczy to uzyskania rekompensat za „manewr podatkowy”, ale także postawienia tamy rosyjskim naciskom na pogłębioną integrację Białorusi i Rosji.

Wizyta Boltona w Mińsku będzie kolejnym akordem w procesie umacniania białoruskiej pozycji negocjacyjnej. Wcześniej państwowa Białoruska Spółka Naftowa (BNK) zatrudniła lobbystę Davida Gencarelliego z misją przekonania rządu USA do zdjęcia sankcji na eksport ropy na Białoruś. W październiku 2018 roku Białoruś odwiedził asystent sekretarza stanu USA ds. europejskich i euroazjatyckich Wess Mitchell, a we wrześniu tego roku na Białoruś zawitać ma podsekretarz stanu USA ds. politycznych David Hale.

Białoruś z pewnością będzie podejmować kolejne działania na rzecz ratowania suwerenności przed rosyjskimi zakusami. Amerykanie, dostrzegając ten trend, starają się zwiększyć swoją aktywność dyplomatyczną na tym kierunku. Niestety, podobnymi działaniami jak dotychczas nie może się pochwalić polska dyplomacja, która we wtorek 27 sierpnia otrzymała wiadomość, że na obchodach wybuchu II Wojny Światowej w Polsce Białorusi nie będzie reprezentował prezydent Aleksandr Łukaszenka lecz zaledwie ambasador. Mińsk jednak najwyraźniej nie chciał zanadto drażnić Kremla, bez perspektyw realnych zysków z wizyty w  Polsce.

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Szach mat w jednym ruchu.
wtorek, 3 września 2019, 10:18

Dobre uwielbiam się śmiać. Nic tak nie porawia humoru i ukrwienia. Myślałem,że nic mnie już nie zaskoczy ale codziennie się przekonuje ,że jest to możliwe. Polska ekspansja na wschód? Ktoś kto pisze tego typu newsy nie ma pojęcia o histori? Żenada!! Druga sprawa Białoruś i Ukraina w 15-17w nie było takich państw!! W dużym uproszczeniu ktoś nie ma pojęcia o historii! Dzisiejsza Białoruś dajmy im swobodę my czy rosjanie? Wystarczy spytać się młodych białorusinów co sądzą i co by chcieli? I gdzie by chcieli żeby była białoruś!!

PiotrEl
sobota, 31 sierpnia 2019, 21:18

Po Kadafim i Erdoganie nikt na to nie pojdzie. Putin to obsmieje.

hym108
środa, 28 sierpnia 2019, 18:26

Polska od setek lat prowadzila ekspansjie i podboj kresow czyli Bialorusi (+ Ukrainy i Litwy) DLatego dla nas to natralny partner. Pilsudzki planowal stworzenie panstw buforwych , niepodleglych ale zaleznych odrobine od Polski. Endecja wolala ich poprostu spolonizowac. Obie wersje -wspolracy-( Pisudzkiego) i ekspansni (Dmowskiego) zawsze byly nakierwane na wschod. Lacznie sie dla nas z USa jest calkowicie nie natralne. My jaki Slowianie Zachodni zawsze dokonwalismy expansii na wschod. Czas sie obudzic i jakas sensowna politke wschdnia zaczac. (Np wspierac Lukaszenke przeciewko Rosji a nie go dobijac)

Marek
piątek, 30 sierpnia 2019, 09:57

Białoruś do Rzeczypospolitej została wniesiona z wianem przez Księstwo litewskie, które zresztą swoją administrację opierało na wykształconych w lepszych czasach ruskich bojarach, Ukraina, to były wówczas spustoszone przez Tatarów ponownie zasiedlana dzikie pola. Litwa była państwa związanym z Polską najpierw przez unię personalną a później realną. O jakiej ekspansji więc tutaj bajdurzysz?

Adam S.
czwartek, 29 sierpnia 2019, 13:09

@hym108 Czy Ty rozumiesz, co to jest ekspansja? Właśnie przez ekspansję na Wschód straciliśmy Ukrainę i Białoruś, bo się Polakom marzyła Wielka Polska. Co o polskiej ekspansji myślą Ukraińcy - chyba wyraźnie powiedzieli w 1943 roku. NIE DA SIĘ pogodzić ekspansji i partnerstwa, a niestety wielu Polaków nie rozróżnia tego.

aptekarz
środa, 28 sierpnia 2019, 15:48

Łukaszenka i jego ekipa nie są psychologicznie zdolni do czegoś takiego jak wyrwanie się z rosyjskiej strefy wpływów. To kolejna, taka sama jak poprzednie gierka pod Putina. Tak samo amerykanie nie są zdolni psychicznie do bycia takim partnerem / parasolem dla Białorusi. Gra więc toczy się jedynie o to czy Białoruś stanie się kolejnym krajem pod bezpośrednimi rządami Rosji, czy tylko krajem rozdzielającym od NATO pod rosyjskim protektoratem. Jedynym od którego to zależy jest Putin.

andys
sobota, 31 sierpnia 2019, 16:59

Dajcie Białorusinom prawo do decydowanie o własnym losie. Nam wydaje się, że w interesie Białorusi byłoby "wyrwanie się z rosyjskiej strefy wpływów. " i dziwimy się , Białorusini mogą myśleć inaczej. To jest nasza fobia narodowa, uszczęśliwiać innych na siłę i nie myśleć realistycznie. Przez setki lat nie traktowalismy Białorusinów poważnie, byliśmy w ciągłym sporze politycznym. To w okresie ZSRR Białoruś ukształtowała sie terytorialnie, ekonomicznie (wcale niemały potencjał) i narodowo, dlatego Rosja jako taka , wcale nie musi być oceniana przez Białorusinów źle. !7.09.1939 oceniany jest tam pozytywnie, a świętem narodowym jest rocznica wyzwolenia Mińska w 1944. II WŚ dla Białorusinów to były straszne czasy i zołnierz radziecki, przeważnie Rosjanin traktowany był i jest jako zbawca.

Adam S.
poniedziałek, 2 września 2019, 13:20

@andys : "Dajcie Białorusinom prawo do decydowanie o własnym losie". Słusznie. Ale wciągnięcie Białorusi w struktury Federacji Rosyjskiej na zawsze pozbawi Białorusinów tego prawa. Nawet gdyby jakimś cudem Rosja stała się państwem demokratycznym, Białorusini będą w niej nieistotną mniejszością, z której głosem nikt nie będzie się liczył. I to będzie koniec Białorusinów, jako odrębnego narodu.

Adam S.
czwartek, 29 sierpnia 2019, 13:12

@aptekarz "Gra więc toczy się jedynie o to czy Białoruś stanie się kolejnym krajem pod bezpośrednimi rządami Rosji" - owszem, ale to jest dla Polski bardzo wysoka stawka. Może i Łukaszenka nie jest zdolny do zerwania z sowiecką przeszłością, ale niepodległa Białoruś może to kiedyś zrobić. Natomiast bezpośrednie rządy Rosji wykluczają taki scenariusz na przyszłość.

FR technologiczne imperium
środa, 28 sierpnia 2019, 13:20

Artykuł dla wszystkich tych ,którzy chcą zaciskać więzi z Rosją i czym się to kończy .

sża
niedziela, 1 września 2019, 18:00

Dla Białorusi Rosja to tanie surowce i rynek zbytu. Zachód może im zaproponować jedynie "prywatyzację" i udzielanie kredytów pod zastaw. Czyli to, co zaproponowali Ukrainie po majdanie, a co skończyło się katastrofalnym spadkiem PKB Ukrainy. A to, że Polska ma od lat fatalną politykę wschodnią, polegającą na próbie obalenia Łukaszenki, zamiast próbować go przeciągnąć na swoją stronę, to już trochę inna bajka jest.

Adam S.
poniedziałek, 2 września 2019, 13:25

Rosja niczego nie sprzedaje "tanio". Za wszystko trzeba płacić, jeśli nie od razu, to po latach. Ukraina za 20 lat importu "taniego" gazu z Rosji zapłaciła w sumie 200 miliardów dolarów. A dziś okazuje się, że wcale tego gazu nie potrzebowała, bo może się obejść bez niego tylko dzięki zwiększeniu własnego wydobycia i ograniczeniu marnotrawstwa.

sża
wtorek, 3 września 2019, 10:01

W sumie to masz rację, zamiast ruskim gazem mogli palić drewnem. Dzisiaj mają bardzo tani gaz, bo kredytowany przez Polskę, a do tego potrzebują go dużo mniej, bo po majdanie niewiele zostało z ich przemysłu, bo utracili rynek zbytu w Rosji [np. Antonow, czy Motor Sicz].

Tito
niedziela, 1 września 2019, 17:13

Artykuł dla wszystkich ,którzy chcą zaciskać więzi z jakimkolwiek mocarstwem. Myśląc ze to rozwiąże ich problemy... via 1939 r. Może czas przemyśleć "niewyobrażalne": swoją niezależną drogę.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24