Francuska wolta. Dlaczego Paryż chce uderzyć w Nord Stream 2? [KOMENTARZ]

7 lutego 2019, 11:36
4803109331_2e646bdc4e_b
Fot.: Flickr; Joshua Veitch-Michaelis

Niemiecka gazeta Suddeutsche Zeitung poinformowała, że Francja zamierza zagłosować przeciwko projektowi Nord Stream 2 na piątkowym spotkaniu ambasadorów państw Unii Europejskiej. Ta niespodziewana wiadomość wywołała lawinę pytań na całym świecie. Kluczowe z nich brzmi: w co gra Paryż występując przeciwko Berlinowi?

Niemiecka gazeta poinformowała – powołując się na swoich informatorów – że Francja zagłosuje przeciwko gazociągowi Nord Stream 2 na piątkowym posiedzeniu ambasadorów krajów Unii Europejskiej. Przedstawiciele państw członkowskich debatować będą nad nowelizacją dyrektywy gazowej, która ma szansę zaszkodzić projektowi podbałtyckiego połączenia poprzez objęcie go prawem UE. Kluczowy jest tu jednak czas – zmiany muszą być wprowadzone przed uruchomieniem gazociągu. Postawa Francji może w tym bardzo pomóc.

Według doniesień niemieckich mediów, Paryż miał przyznać, że nie chce powiększać zależności Unii Europejskiej od Rosji oraz szkodzić interesom państw UE, w tym m.in. Polski i Słowacji. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, źródło Suddeutsche Zeitung zastrzegło jednak, że stanowisko może zostać zmienione jedynie interwencją samego prezydenta Emmanuela Macrona.

Doniesienia te były zaskakujące nie tylko ze względu na przełamanie porozumienia w sprawie Nord Stream 2 na osi Paryż-Berlin, które urosło do roli tandemu rządzącego Unią Europejską. Uderzenie w ten kontrowersyjny projekt może bowiem zaszkodzić interesom Engie, francuskiej firmy, która zaangażowana jest w przedsięwzięcie.

Pozostaje zatem pytanie: dlaczego Francja zdecydowała się na taki krok?

Jedną z możliwości jest chęć podbicia przez Francuzów stawki negocjacyjnej w grze politycznej z Berlinem. Płaszczyzną do takiej gry może być umowa o współpracy, jaką Niemcy i Francja zawarły na początku stycznia br. Dokument zawierał wzmianki m.in. o wspólnej sieci dystrybucji energii i utworzeniu jednolitego frontu dyplomatycznego.

Jednakże, prezydent Macron, który przez ostatni czas zmagał się z poważnymi problemami wewnętrznymi (czyli przede wszystkim strajkiem „żółtych kamizelek") mógł uznać, że potrzebuje dodatkowych korzyści dla podbudowania swojej pozycji w UE i zwiększenia poparcia. Sprzeciw wobec Nord Stream 2 – kluczowej dla Niemiec inwestycji – może być sposobem uzyskania dodatkowych benefitów.

Jednakże jest też inna możliwość.

Jak poinformował amerykański Departament Stanu, 6 lutego odbyło się spotkanie sekretarza Mike’a Pompeo i francuskiego ministra spraw zagranicznych Jeana-Yvesa Le Driana. W agendzie spotkania znajdowały się takie kwestie, jak „walka z rosyjskimi działaniami destabilizacyjnymi” czy „regionalne bezpieczeństwo energetyczne”.

Warto przypomnieć, że na początku stycznia 2019 roku media poinformowały o liście ambasadora USA w Berlinie skierowanym do niemieckich spółek zaangażowanych w projekt Nord Stream 2. Dokument miał przestrzegać te podmioty przed ryzykiem sankcji i strat wizerunkowych. Czy jest zatem możliwe, że Francja zdecydowała się wejść w ściślejsze relacje z USA i wesprzeć amerykańskie dążenia do zablokowania Nord Stream 2?

Paryż w ciągu ostatnich tygodni poparł już jeden z kluczowych celów politycznych Stanów Zjednoczonych i zagroził Iranowi nowymi sankcjami, jeśli nie powiodą się rozmowy ws. irańskiego programu rakietowego. Co więcej, na początku lutego pojawiły się informacje, że Polskę – najpoważniejszego sojusznika USA w Europie - odwiedzić ma francuski prezydent Emmanuel Macron. Francuzi mogą więc starać się uzyskać pewne przywileje - na przykład handlowe - w Waszyngtonie.

Niemniej, ze względu na bardzo bliskie relacje francusko-niemieckie, opcja pierwsza wydaje się bardziej prawdopodobna.

Jak na razie, informacji Suddeutsche Zeitung nie potwierdził ani Paryż, ani Berlin. Istnieje prawdopodobieństwo, że ich prawdziwość zostanie zweryfikowana dopiero jutro, podczas spotkania ambasadorów. Wtedy też będzie można z większą pewnością mówić o francuskich motywach.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Al-Putaida
piątek, 8 lutego 2019, 09:47

Macron zobaczył kto sponsoruje awantury we Francji i postanowił nie dawać możliwości zarobienia kolejnych dolarów Rosji, bo wie, że będą one wykorzystane do sponsorowania kolejnych awantur. To się po prostu nie opłaca.

De Retour
piątek, 8 lutego 2019, 09:11

Trudno mówić o gwałtownej zmianie stanowiska Francji. Byli w grupie państw niezdecydowanych. Ani nie bronili specjalnie NS2, ani go nie atakowali. Wpływ nowej dyrektywy na los NS2 też ciężko dzisiaj ocenić. Politycznie ta decyzja ma same plusy. USA jest zadowolone, Rosja dostaje jasny sygnał, że agresywna postawa np w Afryce i na BW będzie ją kosztować. Niemcy kilka razy wystawili Macrona do wiatru i taka lekcja dobrze im zrobi. Powinno to też dać do myślenia innym krajom UE. Teraz Francja może spokojnie czekać na oferty przeciwników i zwolenników NS2.

Woola
piątek, 8 lutego 2019, 07:27

Na jakiej podstawie autor artykułu nazywa Polskę "najpoważniejszym sojusznikiem USA w Europie" ? Może powstały tu amerykańskie, stałe bazy o potencjale kilku brygad zmechanizowanych? Może przenieśli je z Niemiec? Czyżby powstały bazy lotnicze? Zniesiono wizy dla obywateli Polski? Objęto Polskę specjalnym, preferencyjnym programem w zakresie dostaw uzbrojenia i transferu technologii high-tech? Bo jeśli nie, to na czym polega ta... hmmm... "najpoważniejszość" sojusznicza?

El
piątek, 8 lutego 2019, 01:18

Czego Niemcy pragną - każdy widzi. Wystarczy spojrzeć na mapę instalacji gazowych w Europie. Mamy NS1, wkrótce NS2 (powstanie nawet wówczas, gdy wszystkie kraje UE będą przeciw) oraz w planach NS3. Po ich wybudowaniu zostanie zamknięty gazociąg JAMAŁ (natychmiast) oraz gazociąg DRUŻBA na granicy rosyjsko-ukraińskiej (niedługo po wybudowaniu NS3). Niemcy będą monopolistą na dystrybucję gazu na Europę. Następnie zostanie wprowadzony w życie niemiecki plan zakazujący wytwarzania energii z węgla brunatnego i kamiennego. A elektrownie atomowe mają być powoli zamykane. Wniosek? Niemcy mając monopol na dystrybucję gazu z Rosji rozdają karty w UE. Francuzi gazu nie potrzebują, mają atom i przy nim zostaną. Dobrze wiedzą co się stanie, jak Niemcy uzyskają monopol energetyczny w UE.

zxxc
czwartek, 7 lutego 2019, 23:58

jest jeszcze trzecia opcja. za kilka miesiecy przyjedzie do Polski Macron podpisac kontrakt polsko-francuski na okrety podwodne albo elektrownie atomowa.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24