Duńczycy pod coraz większą presją ws. Nord Stream 2

27 marca 2018, 14:04
1200_650_matched__p0yh3v_dd472afc9fe0311b5b9d96e388cc59b7

W kwestii gazociągu Nord Stream 2 Dania znajduje się pod presją partnerów z USA i UE oraz strony rosyjskiej - informuje agencja Reutera.

W najbliższym czasie duńskie władze będą musiały podjąć decyzję dotyczącą zgody na budowę kontrowersyjnej magistrali. Analitycy zauważają, że dla stosunkowo niewielkiego kraju jest to jeden z najpoważniejszych „problemów” w zakresie polityki zagranicznej od zakończenia zimnej wojny.

Duński rząd znajduje się pod naciskiem Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej oraz Rosji i wspierających ją państw. „Znajdują się pod ogromną presją ze wszystkich stron” - mówi agencji anonimowy urzędnik UE. Spodziewano się, że Kopenhaga ogłosi swoją decyzję na wiosnę, ale termin ten został odroczony z powodu „badania wpływu na bezpieczeństwo”.

„Nie chodzi o gaz, dla Danii to jedna z najważniejszych decyzji dotyczących polityki zagranicznej od czasów zimnej wojny” - mówi Hans Mauricen, starszy specjalista w Duńskim Instytucie Studiów Międzynarodowych.

Jeśli Duńczycy zdecydują się skorzystać z możliwości, jakie stwarza im uchwalone niedawno prawo i zablokują przebieg rurociągu przez ich wody terytorialne, to projekt czeka istotne opóźnienie. Osłabi to także pozycję Gazpromu w negocjacjach z Ukrainą i wywoła atmosferę niepewności wśród firm zaangażowanych w przedsięwzięcie - wieszczą analitycy Reutera.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Naiwny
wtorek, 27 marca 2018, 17:38

Największe opóźnienie wywołuje brak decyzji. Jeśli zapadnie szybko to bez względu na to jaka będzie nie wpłynie istotnie na przebieg samego projektu - rurociąg ominie ekonomiczną strefę Dani i wydłuży się raptem o ok 50 km. Alternatywne rozwiązanie jest podobno przygotowane. Ale skoro czeka się na decyzję duńczyków to nie można nic zrobić. Sama zaś podstawa prawna ewentualnej odmowy podobno jest wątpliwa gdyż wspomniane prawo Dania przyjęła już po złożeniu wniosku na budowę NS2 a prawo nie działa wstecz. Kluczowy w całej sprawie jest raczej bilas gazowy UE na najbliższe 10-20 lat i to on wskazuje, że realnej alternatywy wobec dostaw z Rosji nie ma i nawet po wybudowaniu NS2 tranzyt przez Ukrainę będzie trwał bo zapotrzebowanie na ten surowiec stale rośnie a wydobycie w Holandii i Norwegii spada. LNG też nie jest rozwiązaniem - nawet dla Nas to za mało a co mówić o RFN. O ekonomi świadczy natomiast rozpoczęcie inwestycji gazociągu z Azerbejdżan przez Turcję do Włoch - planowan moc przesyłowa 10 mld m3, termin realizacji pewnie do 2023-26, koszt ponad 15 mld $. Niemcy właśnie zaplanowali na ten projekt pierwsze 1,5 mld euro. Jak to przy wydajności i kosztach ma się do NS2? A żeby było weselej to podobno już rysuje się NS3 i 4.

TRW
niedziela, 1 kwietnia 2018, 14:58

Katar oraz Iran mogłyby dostarczać do EU ogromne ilości gazu od południa. Nie dostarczą jednak z powodu braku rosyjskiej zgody na tranzyt przez Syrię. http://www.energetyka24.com/rosja-w-syrii-z-powodu-gazpromu

Marek1
wtorek, 27 marca 2018, 19:53

Póki co, to bez tranzytu przez Ukrainę Gazprom NIE ma szans na utrzymanie obecnego poziomu dostaw dla UE poprzez niemiecki hub gazowy. A mniejsza sprzedaż, to mniej kasy na wasze ukochane czołgi, rakiety i samoloty ...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24