Były ambasador USA w Polsce: sankcje wobec Rosji tak, ale nie na Nord Stream 2

10 września 2018, 11:06
061013_fried_hina_600
Fot. Departament Stanu USA

6 września w Komisji Bankowości, Mieszkalnictwa i Spraw Miejskich Senatu Stanów Zjednoczonych odbyło się przesłuchanie Daniela Frieda, amerykańskiego dyplomaty, byłego ambasadora USA w Polsce. Dotyczyło ono kwestii sankcji wobec Rosji. Fried stwierdził, że sankcje mogą być skutecznym narzędziem wywierania presji na państwo Władimira Putina, jednakże zastrzegł, iż muszą być dopasowane do celów, jakie amerykańska administracja chce osiągnąć. Dodał przy tym, że ewentualne sankcje na gazociąg Nord Stream 2 mogą niekorzystnie wpłynąć na relacje USA-Niemcy.

Daniel Fried to emerytowany amerykański dyplomata z czterdziestoletnim stażem. Służył m.in. jako asystent sekretarza stanu ds. europejskich i euroazjatyckich. W latach 1997-2000 był ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce, pracował też nad polityką Ameryki w zakresie nakładania embargo na poszczególne kraje. Na początku września 2018 roku na forum Komisji Bankowości, Mieszkalnictwa i Spraw Miejskich Senatu Stanów Zjednoczonych odbyło się przesłuchanie Frieda w temacie amerykańskich sankcji na Rosję.

Dyplomata stwierdził, że polityka wobec Rosji musi opierać się na sprzeciwie Zachodu wobec rosyjskiej agresji. „Historia sugeruje, że jeśli Zachód sprzeciwia się zagranicznej agresji Rosji, kraj ten może rozpocząć proces wewnętrznych reform, wspomaganych przez wysiłki ukierunkowane na poprawę relacji z Zachodem celem wsparcia przemian gospodarczych i integracji ze światem” - powiedział Fried.

„Rozsądna polityka USA względem Rosji musi łączyć opór wobec obecnej rosyjskiej agresji (…), wysiłki ukierunkowane na ograniczenie ryzyka destabilizacji sporów (…) współpracę z Rosją tam, gdzie jest to możliwe i plany dotyczące możliwych lepszych relacji z lepszą Rosją. Silna, demokratyczna i pokojowa Rosja byłaby wartością dodaną dla świata, byłaby krajem z którym powinniśmy utrzymywać lepsze relacje” - mówił dyplomata.

Fried poruszył też kwestię sankcji na sektor energetyczny. „Stany Zjednoczone powinny uważać, by nie mierzyć sankcjami (…) sfery, gdzie spółki amerykańskie albo europejskie mogą zostać z łatwością zastąpione przez podmioty mniej dbające o takie szczegóły. Takie działanie mogłoby doprowadzić do paniki na rynkach i skoku cen wzwyż (…). Można wygłosić wiele słów przeciwko gazociągowi Nord Stream 2. Jednakże, sankcje bezpośrednio wymierzone w ten projekt mogłyby spowodować negatywną reakcję w Niemczech, które są kluczowe dla utrzymania silnego europejskiego stanowiska we wspieraniu sankcji przeciwko Rosji” - dodał.

Były ambasador USA w Polsce zaznaczył, że Stany Zjednoczone mogłyby przygotować instrumenty wymierzone w rosyjski sektor naftowy. Jako przykład wskazał zakaz eksportu do Rosji technologii wydobywczych. Fried wspomniał także, że Ameryka i jej sojusznicy mogą również użyć LNG jako narzędzia do uderzenia w rosyjski sektor gazowy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Drzewica
wtorek, 11 września 2018, 18:53

Czyli nie chcemy drażnić Niemiec i nie chcemy przeszkadzać Niemcom w ekskluzywnych interesach z Rosją? Czyli układy wszelkie trzeba uznać za stan obecny, ale w przyszłości niepewny.

Kiks
wtorek, 11 września 2018, 15:16

@leming leiming jest tylko lemingiem. Coraz mniej odczuwane? No na pewno nie przez CCCp. Poczucie humoru sowieckich towarzyszy nadal nie odpuszcza. A co do ambasadora.. Po jego słowach, to raczej wybór osoby tego pana to była pomyłka. Wyczuwa się zresztą jakieś sprzeczności w podejściu USA. UE to nie DE.

leming
poniedziałek, 10 września 2018, 23:00

Bardzo rozsądne wypowiedzi ambasadora. Powinien jeszcze dodać że amerykanskie sankcje są coraz mniej odczuwane przez cele takich sankcji a armia amerykańska ma coraz mniej możliwości wymuszania. Świat się zmienia i ambasador to zauważa,chcąc mieć Rosję po swojej stronie.Ciekawe ale w Polsce też zaczynają zauważać błędy polskiej polityki wschodniej, jak świadczy o tym wypowiedż senatora PO

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24