Budowa Nord Stream 2 spowodowała skażenie chemiczne Bałtyku

1 czerwca 2018, 13:05
toxic-waste-2089779_1920
Fot.: Pixabay

Prace budowlane przy projekcie Nord Stream 2 wywołały poważne zanieczyszczenie niemieckich wybrzeży bałtyckich. Do wód morskich i na plaże przedostał się toksyczny smar na bazie oleju mineralnego. Niemieckie władze przestrzegają przed dotykaniem substancji i uruchomiły specjalną gorącą linię.

Pod koniec maja mieszkańcy obszarów położonych nad Zatoką Greifswaldzką zaczęli systematycznie informować o różowo-fioletowych grudach tłuszczu, osiągających wielkość nawet piłek tenisowych, wyrzucanych na brzeg. Duża część z nich trafiała na obszary objęte programem Natura 2000. Niewiele później doniesienia te potwierdzili rybacy, którzy tę samą substancję zaobserwowali tak na powierzchni morza jak i na jego dnie.

Grudka smaru; NABU
Grudka smaru; NABU

24 maja Ministerstwo Środowiska po raz pierwszy poinformowało, że źródłem zanieczyszczenia mogą być pogłębiarki pracujące przy budowie gazociągu Nord Stream 2. Spółka nie komentowała jednak sprawy.

28 maja sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Coraz większa liczba grudek tłuszczu o różnej wielkości pokrywała kolejne obszary niemieckich plaż. Lokalne władze ostrzegły, by nie dotykać substancji i uruchomiły specjalną gorącą linię przeznaczoną dla mieszkańców dotkniętych problemem. Na plażach pojawili się też przedstawiciele Nord Stream 2 AG.

Zanieczyszczona plaża; NABU
Zanieczyszczona plaża; NABU

Sytuacja wyjaśniła się we wtorek 29 maja. Nord Stream 2 AG przyznał, że źródłem zanieczyszczenia są prace budowlane przy powstającym gazociągu oraz zagwarantował, że pokryje koszty usuwania zanieczyszczenia. Spółka ujawniła również skład chemiczny substancji. Różowe grudki są smarem na bazie oleju mineralnego. Organizacja NABU powiadomiła w swoim komunikacie, że poszczególne substancje zawarte w smarze są toksyczne dla zwierząt i ludzi. Mogą nie tylko powodować podrażnienia oczu i skóry, ale także powodować zaburzenia hormonalne. 

Procedury bezpieczeństwa zakładają, że w przypadku przedostania się substancji do wody, musi ona zostać natychmiast zabezpieczona i usunięta. NABU podkreśla jednak, że procedury te nie są wypełniane. Do usunięcia skażenia oddelegowano jedynie ciężki sprzęt oczyszczający plaże. Ekolodzy zauważają jednak, że nawet te środki nie są skuteczne, a małe grudki wielkości ziarnek fasoli wciąż pozostają na obszarze skażenia.

Obszar występowania skażenia; NABU
Obszar występowania skażenia; NABU

Długofalowe skutki zanieczyszczenia wciąż nie są znane. Wiadomo jedynie, że substancja jest toksyczna i szczególnie szkodliwa dla fauny morskiej. Ekolodzy zauważają również, że grudki mogą być spożywane przez ptaki, które też mogą poważnie ucierpieć na skażeniu. Nie wiadomo również jak duży obszar Bałtyku został skażony i czy zanieczyszczenie obejmie również inne państwa, w tym Polskę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Marek1
piątek, 1 czerwca 2018, 18:14

Aktywizacja ekipy zarządzającej z NABU może świadczyć, że ci niemieccy \"ekolodzy\" zwietrzyli kolejna szansę wyszarpania od NS2 AG kolejnych 10-15 mln E, jakie już raz dostali przy okazji \"protestów\" dot. budowy NS1. Protesty \"ekologów\" z NABU natychmiast umilkły jak tylko Gazprom wpłacił 10 mln E na konto tej dziwnej organizacji. Jak widać kasa NIE śmierdzi nawet ... ekologom ;))

g.pomorski
sobota, 2 czerwca 2018, 11:31

Skąd informacja, że Gazprom coś zapłacił? Naturschutzbund Deutschland (NABU) nie jest \"dziwną\" organizacją. Powstała w 1899 r. (czyli 30 lat wcześniej niż najstarsza organizacja ekologiczna w Polsce - Liga Ochrony Przyrody). Ma pół miliona członków w Niemczech i blisko 2 tys. oddziałów i kół regionalnych. Odgrywa ogromną rolę w dbaniu o zasoby przyrodnicze w Niemczech.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24