Bezpieczeństwo energetyczne to nie tylko gigaprojekty. "Potrzebny rozwój sieci"

30 marca 2018, 13:46
b8c5ad43-524d-4712-9017-788065235631
Fot. www.psgaz.pl

Dziś nikt nie ma już wątpliwości, w którym kierunku zmierza europejska polityka klimatyczna. Coraz bardziej oczywistym staje się fakt, że gospodarki wielu krajów członkowskich czekają poważne przeobrażenia, determinujące ich losy na kolejne dekady. Kluczowym wyzwaniem w tym zakresie staje się zapewnienie dostępu do takich źródeł energii, które będą równocześnie atrakcyjne kosztowo i możliwie najbardziej przyjazne dla środowiska. Jednym z nich jest gaz ziemny.

Przywykliśmy, że rozważając o szeroko rozumianym sektorze gazowym skupiamy niemal całą swoją uwagę na gigaprojektach, realizowanych w świetle reflektorów i wywołujących konsekwencje geopolityczne. Nie jest to intuicja pozbawiona słuszności - pełnią one doniosłą rolę i stanowią element „frontowy” w działaniach na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Budując dom nie wystarczy jednak doprowadzić do działki „mediów”, potrzebne są także instalacje, które umożliwią ich „rozprowadzenie”. Innymi słowy - dyskutując o bezpieczeństwie energetycznym (czy szerzej - ekonomicznym) trudno przecenić znaczenie działań związanych z rozwojem sieci przesyłowej oraz dostępnością infrastruktury dla obywateli. I o tym właśnie chciałbym dziś Państwu opowiedzieć.

Zacznijmy jednak ab ovo i poświęćmy kilka chwil na wyjaśnienie dlaczego w kontekście zmian natury politycznej gaz ziemny nabiera tak szczególnego znaczenia. Nie bez przyczyny nazywa się go czasem „błękitnym paliwem”. Powodem jest fakt, że dość powszechnie uważany jest za najczystsze ze wszystkich paliw kopalnych (biorąc pod uwagę proces jego spalania). Na tle innych surowców wykorzystywanych do pozyskiwania energii wyróżnia się on akceptacją ze strony poważnych organizacji ekologicznych - stawiających sobie za cel walkę o środowisko, przy równoczesnym uwzględnieniu wskaźników ekonomicznych.

Zrozumienie swoistego fenomenu jakim w polityce energetycznej jest (czy raczej może być) gaz ziemny, wymaga zapoznania się z kilkoma podstawowymi informacjami na jego temat. Prekursorami wykorzystywania „błękitnego paliwa” z korzyścią dla społeczności byli Chińczycy. Około 500 roku p.n.e. odkryli oni, że tajemnicze płomienie, które przez starożytnych Greków uważane były za moce nadprzyrodzone, znajdują swe źródło właśnie w gazie. Podjęli się wówczas budowy pierwszych rurociągów z pędów bambusa, a następnie wykorzystali gaz do zagotowania morskiej wody i wydzielenia z niej soli. W czasach nowożytnych pierwszym państwem, które skomercjalizowało wykorzystanie „błękitnego paliwa”, była Wielka Brytania - w 1785 roku pomógł on w oświetleniu domów oraz ulic.

Wykorzystywanie gazu ziemnego w procesach przemysłowych, wytwarzaniu energii elektrycznej, ciepła, czy zasilaniu pojazdów (oczywiście w odpowiednich formach), jest zdecydowanie bardziej przyjazne środowisku, niż technologie oparte na węglu lub ropie naftowej. Szacuje się, że w przypadku spalania gazu emisja dwutlenku węgla jest niższa o ok. 50-60% w stosunku do węgla i ok. 30% w odniesieniu do ropy. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę coraz bardziej wyśrubowane normy środowiskowe i klimatyczne. Warto mieć jednak świadomość, że nie chodzi tu wyłącznie o CO2 - podobnie korzystne proporcje występują także w przypadku emisji tlenku azotu (związanego ze smogiem), czy dwutlenku siarki (odpowiadającego za kwaśne deszcze). Po spalaniu gazu nie pozostają żadne pozostałości stałe, zatem nie wymaga zagospodarowania niepalnych resztek. Amerykanie szacują, że każde 10 000 gospodarstw domowych zasilanych gazem ziemnym, zamiast węgla, pomaga w uniknięciu emisji 1900 ton tlenków azotu, 3900 ton dwutlenku siarki oraz 5200 ton pyłów. Wymiernie przekłada się to na stan zdrowia i środowiska, ponieważ powyższe substancje wpływają na rozwój takich chorób, jak astma, zapalenie oskrzeli, choroby serca, etc.

To rzecz jasna jedynie pewien zarys korzyści płynących z wykorzystywania gazu ziemnego, sfokusowany na kwestiach natury klimatycznej. Niemniej, taki wstęp pozwala nabrać wyobrażenia o szansach, jakie stwarza wykorzystywanie paliwa gazowego. Polska od kilku lat konsekwentnie realizuje strategię ukierunkowaną na reorientację kierunków dostaw i zmniejszenie zależności od surowca płynącego do nas z niestabilnej politycznie Rosji. Kluczową rolę w tym zakresie odgrywają działania zmierzające do pełnego wykorzystania potencjału tzw. Bramy Północnej, w której skład wchodzi projekt Baltic Pipe (połączenie rurociągowe z Norwegią) oraz terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – znacznie ważniejszy z punktu widzenia naszych dzisiejszych rozważań.

Zbudowanie stabilnej struktury importowej to dopiero “większa połowa” sukcesu, równie istotne jest doprowadzenie surowca “pod strzechy” – do gospodarstw domowych, czy przedsiębiorstw. Niekiedy będzie oznaczało to dla nich możliwość rezygnacji z innego rodzaju paliw, innym razem pozwoli nadać nowej dynamiki rozwojowi gospodarczemu małych wspólnot lokalnych. Niezależnie od perspektywy jest to kwestia o niezwykle doniosłym znaczeniu. Rozwój sieci przesyłowej, obejmujący nie tylko unowocześnienie czy rozbudowę istniejącej infrastruktury, ale także wypełnianie “białych plam” na gazowej mapie Polski, to conditio sine qua non rozwoju społeczno – ekonomicznego Rzeczypospolitej.

Wiodącą rolę w tym zakresie odgrywa Polska Spółka Gazownictwa – Narodowy Operator Systemu Dystrybucyjnego Gazu w Polsce. PSG zatrudnia obecnie ok. 11,1 tys. pracowników, zaś wartość jej aktywów przekracza 14,7 mld zł. Czyni ją to największą spółką funkcjonującą w ramach Grupy Kapitałowej PGNiG. PSG prowadzi działalność na terenie całego kraju, zarządza 183 tys. km gazociągów, posiada 97% udziału w krajowej sieci, obsługuje 6,97 mln klientów i dystrybuuje rocznie 11,65 mld m3 “błękitnego paliwa” – to wszystko sprawia, że jest największym w Europie operatorem systemu dystrybucyjnego. Najważniejsze zadania PSG to “(…) prowadzenie ruchu sieciowego, rozbudowa, konserwacja oraz remonty sieci i urządzeń, dokonywanie pomiarów jakości i ilości transportowanego gazu”.

Spółka zapowiada, że w myśl nowej strategii na lata 2016 – 2022 dokona się “poważna przebudowa systemu dystrybucji gazu” w naszym kraju. Dokument zakłada m.in. stały i stabilny wzrost EBITDA do poziomu 2,46 mld zł, skrócenie czasu realizacji przyłączenia o 40 dni, wykorzystanie nowych technologii oraz pokaźne środki przeznaczone na inwestycje. PSG szacuje, że w latach 2016 – 2022 uda się wypracować następujące wskaźniki (skumulowane): 15,98 mld zł EBITDA, 350,6 tys. przyłączy, 79,06 mld przesłanego gazu oraz stopień gazyfikacji na poziomie 60,79%.

Osiąganiu powyższych rezultatów pomóc mają wspomniane już nakłady inwestycyjne. Całkiem niedawno, bo 25 stycznia 2018 roku, prezes URE i PSG uzgodnili projekt “Planu Rozwoju Polskiej Spółki Gazownictwa na lata 2018-2022”. Tylko w ciągu najbliższych dwóch lat operator zamierza wydać 2,86 mld zł z przeznaczeniem na: budowę nowych i modernizację istniejących sieci dystrybucji gazu, przyłączanie nowych odbiorców, inwestycje w infrastrukturę towarzyszącą rozwojowi sieci dystrybucyjnej gazu, jak np. łączność, pomiary, teleinformatyka oraz gazyfikację terenów niezgazyfikowanych – szczególnie istotną z punktu widzenia tego tekstu. W perspektywie najbliższych 6 lat poziom inwestycji ma osiągnąć 11 mld zł.

W działaniach PSG istotną rolę odgrywają aktywności związane z tzw. gazyfikacją wyspową. Przełomowym wydarzeniem w tym kontekście było uruchomienie terminalu LNG w Świnoujściu – z jednej strony poprawia on bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju poprzez umożliwienie dostaw surowca z każdego zakątka świata, z drugiej natomiast stwarza szanse rozwojowe dla małych społeczności. Na mapie Polski wciąż istnieją bowiem takie obszary, których poziom gazyfikacji jest niski – wynika to najczęściej z dwóch powodów: ograniczeń natury geograficznej oraz braku większej liczby odbiorców (a co za tym idzie niskiej rentowności inwestycji). Obecnie na 2479 gmin zgazyfikowanych jest zaledwie 1433.

W zmianie tego stanu rzeczy pomóc może właśnie LNG, a konkretniej rzecz ujmując – budowa małych stacji regazyfikacyjnych, do których surowiec dostarczany jest transportem drogowym. Co warte podkreślenia – proces ich powstawania jest z jednej strony krótszy i tańszy, niż budowa wielokilometrowych połączeń gazociągowych, z drugiej natomiast nie wyklucza ich powstawania, jeśli zapotrzebowanie będzie rosło. PSG podkreśla, że jest to rozwiązanie sprawdzone na świecie i bezpieczne. Dzięki powstawaniu swoistych mikrosystemów (liczących kilka-kilkadziesiąt kilometrów) liczne grupy odbiorców będą uzyskiwały dostęp do „błękitnego paliwa”.

Menadżerowie, samorządowcy i analitycy wyjątkowo zgodnie zwracają uwagę, że wdrożenie powyższych zamierzeń pozwoli zrealizować szereg celów związanych z funkcjami gospodarczymi oraz ochroną klimatu. Włodarze gmin, które już zostały wytypowane do „gazyfikacji wyspowej” podkreślają, że przyczyni się to do wzrostu atrakcyjności inwestycyjnej tych terenów – dostęp do paliwa gazowego jest niezbędny m.in. dla wielu procesów produkcyjnych. Zróżnicowanie dostępnych źródeł energii pozwoli również zmniejszyć liczbę kotłów węglowych, a tym samym emisji szkodliwych substancji.

Wartym odnotowania jest, że rozwój sieci przesyłowej to zadanie realizowane przez PSG w sposób wyjątkowo konsekwentny. W ostatnich latach wydatki inwestycyjne co roku przekraczały miliard złotych, pozwalając m.in. na budowę i modernizację ponad 2000 km gazociągów rocznie. Dla realizacji tak szeroko zakrojonych działań konieczna jest bliska kooperacja z całą gamą podmiotów – począwszy od lokalnych społeczności, przez biura projektowe, wykonawców, przedstawicieli biznesu, czy reprezentantów administracji państwowej.

Reasumując – nie ulega najmniejszej wątpliwości, że skuteczne działanie na rzecz tego, co zwykliśmy określać bezpieczeństwem energetycznym, nie ogranicza się wyłącznie do inwestycji, które realizowane są w błysku fleszy. Co najmniej równie istotną jest konsekwentna realizacja planów związanych z rozbudową sieci dystrybucyjnej, dzięki której możliwym staje się wykorzystywanie potencjału płynącego z projektów o charakterze międzynarodowym. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że społeczna świadomość tego faktu jest wciąż zdecydowanie za niska – a szkoda, bo jej podniesienie bez cienia wątpliwości ułatwiłoby wdrażanie ambitnych rozwiązań.         

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
LNG second
niedziela, 1 kwietnia 2018, 12:02

CO2 to opium dla mas. Najważniejsze jest to, że długi łańcuch weglowodorowy np. W dieslu po spaleniu daje nieprzewidywalne produkty spalania z których część truje. Metan pozbawiony jest tej wady. Pochodną długości łańcucha jest też emisja tlenków azotu (pośrednia zależność skorelowana z warunkami spalania).

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24