Amerykański gaz dotrze do Polski z Izraela?

25 lutego 2018, 20:00
IMG_0225
Fot. Energetyka24

Izrael to atrakcyjny rynek, na którym w niedalekiej przyszłości są możliwe inwestycje PGNiG. Jednak priorytetem dla polskiej spółki wydaje się Norwegia i Stany Zjednoczone.

Gaz z Morza Śródziemnego trafi do Polski?

Polskie PGNiG coraz mocniej akcentuje swoje zainteresowanie gazem z Morza Śródziemnego. Bliskość tamtejszych rynków (podobnie jak Morza Północnego) powoduje, że są one niezwykle perspektywiczne w kontekście rozbudowy portfela umów na dostawy LNG do terminalu w Świnoujściu. Dodatkową zachętą wydają się stanowić olbrzymie pokłady gazu jakie odkryto na wodach tureckich, cypryjskich, libańskich, a także izraelskich. Niestety koncepcja zaangażowania się PGNiG na szelfie jednego z wymienionych państw nie jest pozbawiona ryzyka. Region wschodniej części Morza Śródziemnego charakteryzują napięcia polityczne – od incydentów z udziałem sił zbrojnych Grecji i Turcji (paradoksalnie członków NATO), po zamrożony konflikt turecko-cypryjski, tradycyjne spory Izraela z arabskimi sąsiadami czy wpływ toczącej się wojny w Syrii na sytuację wewnętrzną Libanu.

O zainteresowaniu libańskimi pokładami gazu ziemnego przez Polskę wspominał 13 lutego premier Mateusz Morawiecki podczas swojej wizyty w Bejrucie. Wywołało to falę komentarzy, w których zastanawiano się jak mogłaby wyglądać partycypacja PGNiG w wydobyciu surowca z wód zarządzanych przez Liban (tekst Energetyka24 na ten temat można znaleźć tutaj). Wspólną konkluzją tych głosów było stwierdzenie, iż mimo, że jest to młody i perspektywiczny rynek to jednak obarczony ryzykiem geopolitycznym.

Amerykański gaz z Izraela?

Gdyby przyjrzeć się uważnie państwom regionu pod kątem bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej i zasobności złóż to okazałoby się, że o wiele ciekawszym od Libanu miejscem na zaangażowanie się PGNiG w wydobycie gazu ziemnego jest Izrael. Nie chodzi jedynie o tradycyjne więzi polsko-izraelskie czy demokratyczny charakter tego państwa, ale również sojusz amerykańsko-izraelski, co nie jest bez znaczenia w kontekście regionalnej, energetycznej układanki. Amerykańska firma Noble Energy jest operatorem kluczowego pola gazowego na izraelskim szelfie o nazwie Lewiatan. Stanowi to ciekawy kontekst formułowanej przez Stany Zjednoczone strategii dostaw LNG do Europy. To w jej ramach amerykański gaz zaczął trafiać w ubiegłym roku do Polski uderzając w interesy rosyjskiego Gazpromu. Także Izrael wydaje się w krótkiej perspektywie poważnym zagrożeniem dla interesów rosyjskiego giganta gazowego, który bezskutecznie próbował zaangażować się biznesowo w pole gazowe Lewiatan - to samo, z którego mogłoby czerpać polskie PGNiG.

Izraelskie szanse eksportowe

W lutym br. izraelska spółka Delek oraz amerykańska Noble Energy operujące na polu Lewiatan podpisały z egipską firmą Dolphinus Holdings Limited umowę na dostawy gazu wydobywanego na szelfie kontrolowanym przez Izrael do Egiptu. Ma ona obejmować wolumen ponad 30 mld m3 surowca dostarczanego w ciągu 10 lat. Aby było to możliwe konieczne jest jednak naprawienie gazociągu łączącego Izrael i Egipt, który nie działa z powodu ataku terrorystycznego na Półwyspie Synaj. Realizacja tego przedsięwzięcia umożliwi przesył gazu izraelskiego na terytorium egipskie. W Egipcie funkcjonuje natomiast terminal LNG Idku o mocy 10 mld m3 rocznie. Pod względem operacyjności taka strategia eksportu izraelskiego gazu na rynki międzynarodowe w formie LNG jest najbliższa realizacji.

Horyzont czasowy pozostałych opcji sięga lat dwudziestych tego wieku. Jedną z nich jest projekt terminalu LNG Hadera, który byłby statkiem typu FSRU (pływającą jednostką regazyfikacyjną) ulokowanym na Morzu Śródziemnym - w bezpośredniej bliskości izraelskich pól Lewiatan i Tamara. Jego docelowa moc miałaby wynieść 2,5 mld m3, a więc niewiele.

Inną możliwością jest budowa sieci gazociągów pomiędzy Izraelem, Cyprem i Grecją, których celem byłby eksport wydobywanego w tych krajach gazu do Unii Europejskiej. W ubiegłym roku w Tesalonikach doszło do porozumienia w tej sprawie. Realizację inwestycji planuje się na 2025 r.

Z powyższej analizy wynika zatem, że w dłuższej perspektywie eksport izraelskiego gazu do Polski, zapewne przy współudziale amerykańskiej spółki, byłby możliwy. Czy PGNiG wykorzysta taką możliwość?

PGNiG skorzysta z izraelskiego gazu?

Temat potencjalnego zaangażowania się PGNiG w wydobycie na szelfie kontrolowanym przez państwo żydowskie pojawił się w wypowiedzi prezesa tej spółki, Piotra Woźniaka, podczas odbywającej się 20 lutego konferencji prasowej w budynku Ministerstwa Energii (a więc kilka dni po wizycie premiera Morawieckiego w Libanie). Menadżer stwierdził wtedy, że: „Jesteśmy [PGNiG – przyp. red.] zainteresowani współpracą z partnerami we wschodniej części Morza Śródziemnego. Możliwe, że trafimy kiedyś do Libanu lub Izraela. To są rynki położone blisko. Konsekwentnie wypełniamy nasz portfel kontraktami LNG”.

O potencjalną partycypację w wydobyciu gazu ziemnego na izraelskim szelfie spytaliśmy PGNiG. Spółka poinformowała, że „prowadzi rozmowy na temat współpracy z partnerami z różnych stron świata. Jednak nie może zdradzać szczegółów tych rozmów, gdyż są one tajemnicą przedsiębiorstwa”.

Pytany o rozmowy z PGNiG operator izraelskiego złoża Lewiatan, amerykańska spółka Noble Energy milczy w tej sprawie.

Tymczasem według źródeł Energetyka24 rozmowy polskiej spółki z partnerami z Izraela faktycznie miały miejsce, ale w charakterze wstępnym, jako element szerokich konsultacji prowadzonych w różnych państwach, którymi biznesowo interesuje się PGNiG. Koncern rozważa potencjalne zaangażowanie w krajach położonych we wschodniej części Morza Śródziemnego, ale według nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy bliższe finalizacji są nowe projekty polskiego potentata w Norwegii i Stanach Zjednoczonych, a nie na południu Europy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
gfdhgfh
wtorek, 30 października 2018, 18:24

Strasznie dużo się tu wypowiada pseudo mędrków i strategów. Istnieje coś takiego jak business plan, który jest nieobcy polskim spółkom, więc powinny inwestować jeśli to się opłaca, i nie inwestować jeśli to się nie opłaca. Poza tym, czym więcej źródeł gazu ma Europa, tym dla Polski jest to korzystniejsze.

dim
środa, 28 lutego 2018, 07:12

Powtórzę: Te szelfy wymagają stałej ochrony wojskowej przed prowokacjami (ostatnio także groźbą taranowania) tureckimi. Dla Izrala, czy USA - żaden problem, żaden koszt, gdyż oni i tak tam są. Francja (jej koncern, bodaj Total, też tam jest) zdecydowała się wysłać swe dwie najnowsze fregaty. Włochy, choć mają wiele fregat, na razie wycofały swój statek wiertniczy, uznając, że tak będzie taniej. A co wyśle Polska ? Może Ślązaka ? Czyli działki, w które zainwestowane (a może utopione) zostaną pieniądze polskich firm, wymagać będą następnie także dużych nakładów ze strony polskiego podatnika. Niekoniecznie ponoszonych przez te firmy. Będzie trzeba na Cyprze lub w Izraelu (lub tu i tu) odpłatnie stacjonować polskie jednostki bojowe, których nawet nie macie. Koniec końców, za ułamek wartości, działki przejmą firmy żydowskie z Izraela czy żydowskie z USA (bo taką firmą jest zdaniem greckich mediów Noble)

leming
wtorek, 27 lutego 2018, 14:45

Wszystkie te opcje są typu \"kiedyś będzie\". Czas przyszły niedokonany bo po drodze wiele może się zdarzyć ? A tymczasem Putin nasłał do Europy \"bestię ze wschodu\" i pompuje ruski gaz do Europy aż furczy .Tak wygląda real

bobo
wtorek, 27 lutego 2018, 10:57

Putin chyba kiedyś powiedział, że Polska będzie kupować rosyjski gaz z Izraela. I bardziej stawiałbym na taki scenariusz niż na amerykański gaz z Izraela.

jaan
wtorek, 27 lutego 2018, 09:04

Teoretycznie wszystko się zgadza. Należy jednak rozpatrzyć indywidualne długookresowe relacje. Od 30 lat młodzież Izraela jest kształcona w duchu sprawstwa Polski w Holocauście. To są nieprzyjazne i faktyczne a nie jeden powiedziałby wrogi działania. Inwestycje w energetykę są długookresowe. To nie będzie kontrakt na warunkach rynkowych. To będą problemy polityczne, podobnie jak problemem jest kierunek z Rosji.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24