Ambasador Niemiec dla Energetyka24: nie ma prawnej możliwości zablokowania Nord Stream 2

19 kwietnia 2018, 16:37

W rozmowie z redaktorem Jakubem Wiechem ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel opowiedział o niemieckim spojrzeniu na gazociąg Nord Stream 2. Dyplomata odniósł się m.in. do słów Kanclerz Angeli Merkel o politycznym aspekcie tego połączenia.

Jakub Wiech: Panie Ambasadorze, przede wszystkim chciałbym zapytać o ostatnie stwierdzenie Pani Kanclerz Merkel. Powiedziała ona, że Nord Stream 2 ma także aspekt polityczny. Czy słowa te znaczą, że niemiecki rząd pośrednio przyznał, iż był w błędzie mówiąc o wyłącznie biznesowej naturze tego projektu?

Ambasador Rolf Nikel: Projekt Nord Stream 2 to przede wszystkim projekt biznesowy. Ma jednak – i to podkreśliła Kanclerz Merkel – implikacje polityczne. Oczywiście, ekonomiczny wymiar projektu przejawia się we współdziałaniu europejskich spółek razem z Gazpromem, bo to nie projekt rosyjsko-niemiecki, tylko projekt europejskich i rosyjskich firm. Spółki zaangażowane w to przedsięwzięcie biorą na siebie ryzyko biznesowe związane z projektem, więc jasne jest, że to projekt przede wszystkim biznesowy, ale jednak posiada on – i to podkreśliła Kanclerz Merkel – implikacje polityczne. A implikacje te wiążą się głównie z Ukrainą. Kanclerz Merkel rozmawiała o tej kwestii z Prezydentem Poroszenką, który złożył oficjalną wizytę w Niemczech. Kanclerz Merkel rozmawiała o tym również z Prezydentem Putinem. Tak więc, projekt ten jest przede wszystkim biznesowy, ale ma implikacje polityczne.

Wspomniał Pan o Ukrainie. Jak Niemcy zamierzają zagwarantować przesył gazu przez ten kraj, jeśli uruchomiony zostanie gazociąg Nord Stream 2?

Kanclerz Merkel poruszała ten temat w dyskusjach z rozmaitymi przywódcami, to ważne, że kwestia ta jest brana pod uwagę w toczących się rozmowach. Zatem polityczna dyskusja ma wykazać, jak zagwarantować, że Ukraina będzie odgrywać rolę w dostawach gazu z Rosji do Europy.

Jeśli chodzi o Ukrainę… sytuacja w tym kraju spowodowała nałożenie unijnych sankcji na Rosję. Dlatego też, moje pytanie, które wręcz muszę zadać, brzmi: jaki jest sens w jednoczesnym nakładaniu sankcji na Moskwę i zezwalaniu rosyjskiemu Gazpromowi na robienie tak dużych interesów z krajami UE?

Wie pan, Polska i Niemcy to kraje wolnorynkowe. W krajach wolnorynkowych nie można zakazać działalności gospodarczej, chyba, że istnieją prawa, które ona narusza. W tej chwili nie istnieją żadne międzynarodowe, narodowe albo wspólnotowe prawa, które pozwalałyby nam zakazywać tego typu działalności. Przy okazji, firmy, które są zaangażowane w projekt, zdobywają szereg pozwoleń, Finlandia już je wydała, niemieckie władze techniczne, do których zwrócono się o zgodę, również ją wydały w oparciu o przepisy obowiązujące w poszczególnych miejscach, w krajach wolnorynkowych nie można zakazywać takich działań, jeśli nie są bezprawne. A na razie nie są.

Jednakże, obserwując Gazprom można stwierdzić, że ta spółka nie działa w oparciu o prawidła ekonomiczne. Spójrzmy na reakcję tego podmiotu na wynik arbitrażu w Sztokholmie. Eksperci stwierdzili, że nie była ona zgodna z zasadami rynkowymi.

Oficjalnie zaznaczyliśmy, rzecznik niemieckiego rządu oficjalnie zaznaczył, że Gazprom musi respektować postanowienia arbitrażu w Sztokholmie. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Czy uważa Pan, że zachowanie Gazpromu i jego prezesa po ogłoszeniu wyników arbitrażu wpłynęło na oświadczenie Kanclerz Niemiec?

Zawsze trudno przewidzieć, co się stanie w przyszłości. Wie pan, surowce energetyczne pochodzą z regionów, które nie zawsze są łatwe. Jeśli gaz występowałby tylko w Norwegii albo w obrębie Wspólnoty Europejskiej, to nie mielibyśmy problemów. Ale w kwestii dostaw surowców naturalnych takich jak ropa czy gaz, czasem trzeba wybierać miedzy krajami, które są bardziej lub mniej stabilne, z którymi bardziej lub mniej lubimy współpracować. Ostatecznie trzeba się układać z rozmaitymi podmiotami. Nie zawsze można wybierać, z kim chce się zawrzeć umowę, jeśli myśli się o zapewnieniu dostaw energii dla poszczególnych krajów czy Europy jako całości.

Po oświadczeniu Kanclerz Merkel niektórzy eksperci stwierdzili, że jest to punkt zwroty jeśli chodzi o Nord Stream 2 i że jest to sposób niemieckiego rządu na wyjście z tego projektu. Czy to prawda? Czy to naprawdę oznaka dużej zmiany?

Pani Kanclerz podkreślała tę kwestię w jej prywatnych rozmowach – moze nie ogłaszano tego publicznie w tak jasny sposób, ale w tym zakresie zawsze powtarzaliśmy, że to projekt biznesowy z politycznymi implikacjami, z którymi trzeba się zmierzyć. I mierzymy się z nimi w rozmowach, one odgrywają rolę w całości przedsięwzięcia. Ale nie zapominajmy o tym, że to projekt komercyjny, który realizują spółki chcące zapewnić Europie dostateczną ilość energii. Zapotrzebowanie na energię rośnie. Jak Pan wie, w tej chwili Europa zużywa około 462 w 2017 r., zgodnie ze statystykami publikowanymi przez Europejską Agencję Energii, 462 miliardy metrów sześciennych gazu rocznie. Firmy zaangażowały się w projekt, gdyż myślą, że to zapotrzebowanie wzrośnie i nowa energia powinna być dostępna. Pozwolę sobie również dodać, że ważne jest, by w grę wchodziły też inne źródła tej energii. Przychylnym okiem patrzymy na gaz norweski, przychylnym okiem patrzymy na LNG. Ważną rzeczą jest, że mamy zrównoważony miks energetyczny, który jednocześnie zawiera w sobie czystą energię, daje bezpieczeństwo energetyczne oraz gwarantuje ceny tak niskie, jak to możliwe. Im więcej na rynku konkurencji, tym ceny niższe.

I ostatnie pytanie. Jak wiadomo, amerykański prezydent Donald Trump nie jest miłośnikiem projektu Nord Stream 2. Czy jest to zatem pole do konfliktu na linii Berlin-Waszyngton?

Oczywiście odnotowaliśmy, że USA mają też właśnie interesy gospodarcze. Chcą one sprzedawać LNG, a LNG na razie jest droższe niż gaz z z Rosji czy Norwegii, więc to też kwestia gospodarcza. Zobaczymy, jak zadziałają nowe sankcje. Jak na razie, w historii wszystkie sankcje, które USA nałożyły na europejskie firmy były zwalczane przez Unię.

Dziękuję za rozmowę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
lo
wtorek, 24 kwietnia 2018, 12:39

\"Wie pan, Polska i Niemcy to kraje wolnorynkowe. W krajach wolnorynkowych nie można zakazać działalności gospodarczej, chyba, że istnieją prawa, które ona narusza\". Mają czas tworzyć prawo w sprawie ochrony powietrza by zamknąć polskie elektrownie a puste kopalnie odkupić od nas i fedrować naszymi rękami, chorobami, emeryturami a następnie spalić ten węgiel w DE i odsprzedać nam energię. Nie mają za to Niemcy czasu by zmienić prawo ws. importu gazu! Może nie pytajmy o prawo jakie jest tylko dlaczego nie stworzono innego. Bo Niemcom na innym rozwiązaniu nie zależy. Deal z pominięciem Polski jest idealny.

Ewaryst
poniedziałek, 23 kwietnia 2018, 17:50

Jest dla bardzo wielu jasne , że Niemcy nie są żadnym dobrym partnerem dla Polski i Europy środkowej a w razie wojny z Rosją nie kiwną palcem dla obrony Polski . O tym trzeba nam zawsze pamiętać .

Naiwny
poniedziałek, 23 kwietnia 2018, 17:30

Treść tej wypowiedzi warto konfrontować z innymi informacjami także z tymi publikowanymi na tym portalu. Wtedy łatwiej zrozumieć takie a nie inne zachowania np RFN w sprawie NS2. Dziś defence napisało, że rosyjski terminal eksportowy LNG na Jamalu oddany do użytku w grudniu 2017 ma już zarezerwowane swe moce eksportowe w długoterminowych kontraktach na 20 lat!!! A moce te wynoszą ponad 20 mld m3 gazu rocznie i mają być jeszcze rozbudowane. Skoro ktoś wykupił takie ilości gazu w tak odległej perspektywie czasowej to nie ma co się dziwić RFN, że tak prze do NS2. Gaz tak jak inne surowce energetyczne jest deficytowy a w świetle wzrostu ludności będzie coraz bardziej. I rola eksporterów będzie z czasem coraz bardziej dominująca na tym rynku. Niedługo to będzie gra do jednej bramki. Oby nie okazało się,że do Naszej. Uważam, że nie powinniśmy walczyć z NS2 a przeciwnie szukać opcji która pozwoli Nam podłączyć się do tej rury na takich samych warunkach jakie będą mieli Niemcy. Pewnie dziś można by było to wynegocjować. Jutro będzie za późno - moralnie wygramy ale jak zwykle w historii było to my będziemy ofiarami.

leming
piątek, 20 kwietnia 2018, 21:21

Jakto ? LNG z USA jest droższe od gazu z Rosji czy Norwegi ? Dowiaduje się o tym po raz pierwszy, zawsze sądziłem że gaz do Świnoujścia, do gazoportu jest najtańszy ?

mc.
sobota, 21 kwietnia 2018, 14:17

Dane z lipca 2017 roku. Polska płaci za gaz ok. 185 USD za 1000 m3, Niemcy ok. 172 USD za 1000 m3. Gaz w USA kosztuje ok. 161 USD za 1000 m3, ale dochodzą koszty transportu, \"przeładunku\" itd. Czyli dla Niemiec na pewno będzie tańszy gaz rosyjski (na pewno dostaną Super Rabaty żeby z niego nie zrezygnowali), a My dla stworzenia konkurencyjności (przy imporcie gazu) powinniśmy sprowadzać gaz norweski i amerykański - nawet jeżeli Rosjanie zaproponują nam Super Warunki. Dlaczego tak powinniśmy zrobić ? Bo tworzenie warunków współpracy trwa latami, a Rosjanie jeśli uzyskają monopol znowu będą chcieli nam sprzedawać gaz po 400 USD za 1000 m3.

Naiwny
piątek, 20 kwietnia 2018, 16:24

I czego tu nie rozumieć? Pan ambasador wyraźnie powiedział, że jak by gaz za takie pieniądze jak od Rosji RFN mógł by kupić gdzie indziej to by kupił. Powiedział też, że większość eksporterów energetycznych nie spełnia Naszych wyobrażeń o fajnych krajach. Powiedział też, że Pani Kanclerz nie będzie gwarantowała Ukrainie statusu znaczącego kraju tranzytowego ale będzie o tym dyskutowała! I w zasadzie potwierdził całą wypowiedzią, że NS2 niedługo zostanie zbudowany. Może właśnie dla tego PKB Niemiec jest tak wysokie a My mamy długi i to coraz większe.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24