Reklama

Wiadomości

Ile mocy w polskim atomie będzie pracować w 2040 r.? Minister zdradza plany

Fot. Wikipedia Common
Fot. Wikipedia Common

Co najmniej jedna czwarta energii w 2040 będzie pochodzić z energetyki jądrowej, 50 proc. z OZE, więc prawie trzy czwarte energii będzie ze źródeł zero i niskoemisyjnych - powiedziała w czwartek w Radiu Lublin minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Reklama

Szefowa MKiŚ odpowiadając na pytanie o przygotowania do budowy elektrowni atomowej w Polsce powiedziała, że projekt jest realizowany z determinacją w oparciu o analizy ekonomiczne i analizy cen energii z atomu w innych państwach, w tym w państwach europejskich.

Reklama

"Kończymy uzgodnienia transgraniczne, zamknęliśmy z Niemcami. Wbrew wielu głosom trwały jeden dzień" – powiedziała dodając, że Niemcy nie zablokowały budowy elektrowni. "Podjęliśmy merytoryczny dialog, dyskusję, odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania" – podała.

Jak dodała, zakończyły się rozmowy z Łotwą i zapowiedziała dialog z Danią i Austrią.

Reklama

Minister stwierdziła, że po polskiej stronie rozmowy prowadzą dobrzy eksperci, którzy "potrafili partnersko rozmawiać z przedstawicielami innych państw". "Co pozwala nam sądzić, że w 2026 rozpoczniemy budowę, a w 2033 już pierwsza energia popłynie. W efekcie co najmniej jedna czwarta tej energii w 2040 będzie z energetyki jądrowej. Jeżeli dodamy 50 proc. OZE, to już prawie mamy prawie trzy czwarte naszej energii ze źródeł zero i niskoemisyjnych" – powiedziała.

Patrząc na ceny uprawnień do emisji (ETS) – stwierdziła minister – to jest dobry kierunek. "Za chwilę będziemy jednym z niewielu państw, które będzie te uprawnienia kupowało, więc oczywiście w naszym interesie jest, żebyśmy ich kupowali jak najmniej i nie budowali tego rynku giełdy, pośredników, spekulantów europejskich" - powiedziała.

Szefowa MKiŚ liczy na to, że Europa przeprowadzi reformę rynku uprawnień do emisji. "Żeby to nie był instrument finansowy, ale de facto – to co było celem od początku – instrument zapewniający dobre narzędzie zachęcające do transformacji i dające też środki na tę transformację" – wyjaśniła. Niestety – zastrzegła – w Unii obserwujemy tendencję, że dużo rzeczy, które są na początku dobre "wypaczają się w trakcie wdrażania, bo w tle jest nieuzasadniony zysk".

Jak stwierdziła, "nie poddajemy się w walce o reformę rynku uprawnień do emisji".

"Jeżeli w tym biegu o transformację, zieloność nie wystartuje cały świat w podobnym tempie to przyspieszenie po stronie europejskiej może spowodować w wielu aspektach mniejszą konkurencyjność" – dodała. Zdaniem minister tylko zintegrowane podejście do rozwiązań środowiskowych i gospodarczych zapewni konkurencyjność Europy.

"Jesteśmy otwarci na rozsądną transformację, która w tle ma obywateli i gospodarkę" – powiedziała.

Minister przyznała, że "mieliśmy dużą nadzieję, że wojna otrzeźwi państwa europejskie". "Nie mówimy o zejściu ze ścieżki transformacji, wręcz przeciwnie, ale o takich uczciwych analizach: o gotowości gospodarek (...), rynków, naszych europejskich przedsiębiorstw" – powiedziała.

Źródło:PAP
Reklama

Komentarze

    Reklama