Media znów zawiodły ws. Czarnobyla. Teraz chodzi o pożary strefy wykluczenia [KOMENTARZ]

15 kwietnia 2020, 10:06
gas-mask-2718867_1280
Fot. Pixabay

Przez polskie i światowe media ponownie przetoczyła się fala alarmujących komunikatów dotyczących pożarów w czarnobylskiej strefie wykluczenia. Niestety, większość z nich to czcze straszenie atomem i nabijanie wyświetleń.

Przekroczone normy promieniowania, ogień ogarniający materiały promieniotwórcze, radioaktywna chmura nadciągająca nad Polskę – takie informacje przewijają się w ostatnich dniach przez wiele serwisów, portali i gazet. W ten sposób media relacjonują pożary, które trawiły część czarnobylskiej strefy wykluczenia.

Choć ogień w zonie nie jest niczym nadzwyczajnym – takie pożary pojawiają się tam praktycznie co roku – to jednak obecnie płonąca strefa wpisała się w dość apokaliptyczny klimat ostatnich miesięcy. Mainstreamowe media bezbłędnie wyczuły pismo nosem i zaczęły konkurować ze sobą w nierównej walce o bardziej alarmujący tytuł, nagłówek czy pasek.

Tymczasem wystarczy zajrzeć na strony Państwowej Agencji Atomistyki, by znaleźć informacje stojące na antypodach względem komunikatów prasowych. „Sytuacja radiacyjna w Polsce pozostaje w normie, jak również̇ nie występuje zagrożenie dla zdrowia i życia ludności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Poziomy skażeń́ promieniotwórczych powietrza wynikające z pożarów lasów w otoczeniu Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej nie mają obecnie wpływu na sytuację radiacyjną na terenie Polski” – pisze w specjalnym komunikacie Łukasz Młynarkiewicz, p.o. prezesa PAA.

Co więcej, jak wskazuje Agencja, sytuacja w strefie została już opanowana. „Zgodnie z informacjami przekazanymi dziś przez stronę ukraińską, obecnie nie występują już obszary objęte otwartym ogniem, choć cały czas trwa akcja gaśnicza związana z gaszeniem tlącej się ściółki. Strona ukraińska podaje również, że nie ma zagrożenia dla czarnobylskiej elektrowni jądrowej oraz miejsca przechowywania wypalonego paliwa jądrowego” – informuje PAA.

Dużo uwagi mediów przyciąga sprawa radioaktywnego cezu-137, który uwalniany jest podczas pożarów. W sieci pojawiły się nawet mapki wskazujące „promieniotwórczą chmurę z cezem”, która kierowała się nad Polskę. Jednakże w rzeczywistości proces ten nie spowodował żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.

O możliwej skali zagrożenia ze strony cezu-137 pisał już w 2015 roku specjalista Narodowego Centrum Badań Jądrowych prof. Andrzej Strupczewski. „Gdyby nawet w pożarach uwolniło się 100% aktywności cezu, to dawki w Kijowie wyniosłyby 120 do 500 mikrosiwertow. A nawet 500 mikrosiwertów to zaledwie jedna dziesiąta różnicy dawek między Finlandią a Polską. Przy tym Finowie żyją dłużej i zdrowiej niż Polacy. I takie wysokie dawki z tła naturalnego otrzymują nie tylko Finowie – również miliony innych: Francuzi w Masywie Centralnym, Brazylijczycy w Guarapari, Hindusi w stanie Kerala, Chińczycy w Yiang-jiang, Czesi, Niemcy, Japończycy w okolicach uzdrowisk radonowych, Amerykanie w Colorado, Wyoming, Nebraska i innych stanach, a nawet senatorowie USA podczas swych pobytów w Bibliotece Kongresu (zbudowanej z granitu o wysokim poziomie promieniowania). Nigdzie nie stwierdzono, by te wysokie dawki promieniowania naturalnego powodowały wzrost zachorowań na raka” – twierdził.

„Warto też zdać sobie sprawę z faktu, że jeśli nawet cez dostanie się do naszego organizmu, to jest względnie szybko (okres połowicznego zaniku w organizmie ok. 30 dni) wydalany, a w czasie jego przebywania nie jest w stanie narobić wielu szkód, o czym świadczą choćby dane z sytuacji znacznie groźniejszej jaką był wybuch reaktora w Czarnobylu, a potem w Fukushimie. Po obu tych wydarzeniach nic nam nie wiadomo, aby ktokolwiek ucierpiał z powodu inhalacji cezu, a także wchłonięciu cezu drogą pokarmową” – dodał Strupczewski.

Profesor Strupczewski już od lat zwalcza panoszące się w mediach mity dotyczące Czarnobyla i związanych z nim zdarzeń. W 2016 roku krytykował on na łamach Energetyki24 medialny szum informacyjny wokół Czarnobyla. „Już od pierwszych chwil wokół katastrofy w Czarnobylu zaczęły narastać przerażające mity: donoszono o setkach tysięcy ofiar, masowej epidemii nowotworów i straszliwych zmianach genetycznych. Amerykański tabloid National Inquirer już kilka dni po awarii zamieścił rysunek dwumetrowej wielkości kurczaka rzekomo złapanego koło Czarnobyla przez radzieckich myśliwych. <<The New York Post>> już 30 kwietnia 1986 r., cztery dni po awarii, podawał na pierwszej stronie: <<Masowy grób: 15 tys. ciał spychanych buldożerami do nuklearnych dołów>>. Czarnobylskie zgony mnożyły się w mediach jak grzyby po deszczu, a na zdjęciach i filmach jako ofiary napromieniowania pokazywano dzieci chore na białaczkę albo dotknięte ciężkimi zaburzeniami rozwojowymi” – twierdził uczony.

Prof. Strupczewski krytykował też film „Igor dziecko Czarnobyla”, który radykalnie rozmijał się z prawdą w zakresie wpływu awarii w elektrowni na rozwój dzieci. „Przy okazji filmu „Igor dziecko Czarnobyla” czołowi naukowcy polscy wystosowali do radia i telewizji list z protestem przeciw twierdzeniom, że anomalie rozwojowe (zajęcza warga, rozszczepienie kręgosłupa, niedorozwój oczu, wady rozwojowe mózgu i zespół Downa) powstały wskutek napromieniowania u miliona dzieci z terenów skażonych” – pisał.

Warto zatem w tym trudnym czasie spowodowanym pandemią koronawirusa polegać na rzetelnych przekazach medialnych, które nie sieją niepotrzebnej paniki.

KomentarzeLiczba komentarzy: 12
tylko zastanawiam się
niedziela, 19 kwietnia 2020, 13:10

Nie ma zagrożenia, ale maseczki musimy nosić na ulicy nawet jeżeli nie ma w pobliżu innej osoby? A w pracy już niekoniecznie:) Jaka jest prawdziwa przyczyna tego obowiązku, jeżeli jeszcze tydzień temu eksperci twierdzili, że zdrowi nie muszą nosić maseczek w ochronie przed wirusem.

Zaniepokojona
sobota, 18 kwietnia 2020, 09:41

Nic nikt nie mówi na jakiej podstawie Instytut stwierdza że nia ma zagrożenia. Na stronie gdzie jest mapka nie ma daty ani czasu. Nie ma też informacji że dane ze stacji w terenie zbierane są w cyklach tygodniowych, miesiecznych. Więc jakie dane i z kiedy mówia ze zagrożenia nie ma?

kojkojo
piątek, 17 kwietnia 2020, 22:54

Może tak może nie. Całkiem niedawno oglądałem pierwsze wypowiedzi różnych znaczących osób, którym powinno się ufać jako fachowcom w sprawie koronawirusa. A to, że grypa groźniejsza.... a to gwarancje, że Polska przygotowana niezależnie od skali epidemii... a to że Chiny daleko.... ech dalej mi się nie chce wymieniać

Stiv
piątek, 17 kwietnia 2020, 17:05

Bardzo dziękuję za informację * Wielu osobom nieprzyjaznym Polsce zależy na SIANIU PANIKI !

Magda
piątek, 17 kwietnia 2020, 22:57

Tak mediom wierzyliśmy w 1986 roku. Też miało być wszystko pod kontrolą. Gdyby wcześniej ktoś zareagował na to nie było by tyle chorób po pierwszym wybuchu. Ale woijali nam że są w stanie kontrolować wszystko. Widać to było wtedy i teraz. Nawet zieleń nie może wrócić do życia przez tyle lat.

Xd
sobota, 18 kwietnia 2020, 09:23

Przeczytaj uważnie cały tekst

Ewa
sobota, 18 kwietnia 2020, 03:06

Dokładnie tak samo uważam

piątek, 17 kwietnia 2020, 17:44

Popieram

Zzz
piątek, 17 kwietnia 2020, 03:21

Nie ma rzetelnych i nie będzie ..... powód jest wiele sił w kraju i poza nim , które nie chcą elektrowni atomowej w Polsce. A poza tym strach sprzedaje się najlepiej

Tweets Energetyka24