Antyatomowy aktywista w polskim Sejmie. Zaprosili go Zieloni

25 lutego 2020, 15:19
840_472_matched__phxfda_840472matchedp8ekaiKKB6216.view
Fot. Sejm

Mycle Schneider, antyatomowy aktywista, będzie gościem debaty zorganizowanej w polskim Sejmie. Zaprosiła go partia Zielonych.

Jak poinformowała na swoich mediach społecznościowych Partia Zieloni, w środę 4 marca w polskim Sejmie odbędzie się debata z udziałem Mycle Schneidera, znanego aktywisty antyatomowego. Nie wiadomo, jak wyglądać ma debata, ani kto będzie kontrował podczas niej tezy głównego gościa - opis wydarzenia pozwala wysnuć wniosek, że Zieloni nie zaprosili osoby o poglądach przeciwnych. Jeśli zatem nikt z propagatorów wiedzy o energetyce jądrowej nie pojawi się na debacie (wciąż można wysyłać zgłoszenia udziału w wydarzeniu), to widownia pozostanie sam na sam z antyatomowym aktywistą.

Kurs przeciwko energetyce jądrowej jest charakterystyczny dla Partii Zielonych, która nie tylko nie widzi miejsca dla atomu w politykach energetycznych, ale też otwarcie walczy z wytwarzaniem energii w tenże sposób. Ugrupowanie to – w swej krytyce założeń do Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku – określiło pozyskiwanie energii z atomu mianem „nieefektywnego, ryzykownego oraz bardzo drogiego”. O ile energetyka jądrowa zasługuje na miano „bardzo drogiej” (choć, z drugiej strony, trudno mówić o jakiejkolwiek taniej szerokiej transformacji energetycznej), o tyle pozostałe dwa przymiotniki nie oddają jej charakteru.

Jeśli chodzi o efektywność, to warto wskazać, że sam Bill Gates w swych prognozach na 2019 rok podkreślał atuty „jądrówek” na tym polu. „Energetyka jądrowa idealnie nadaje się do walki ze zmianami klimatu, gdyż jest to jedyne nieemisyjne, skalowalne źródło energii dostępne 24 godziny na dobę” – powiedział miliarder. „Świat musi pracować nad rozwiązaniami, które zahamują zmiany klimatu. Zaawansowana energetyka jądrowa jest jednym z nich, mam nadzieję, że czołowi amerykańscy gracze zajmą się tą kwestią” – dodał Gates.

Nie można też zapomnieć, że energetyka jądrowa nie emituje do atmosfery substancji, które powstają przy spalaniu węgla, czyli np. pyłów oraz związków siarki i azotu. Co więcej, żeby zasilić elektrownię jądrową o mocy zainstalowanej 1GWe, trzeba dostarczyć do niej ok. 20-30 ton paliwa jądrowego rocznie. Ładunek ten można zatem swobodnie zmieścić w jednym wagonie pociągu towarowego.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
lol
środa, 26 lutego 2020, 15:45

OMG... Zieloni to chyba wiedzę czerpią tylko z portali fanatyków OZE... OZE są ograniczone do warunków klimatycznych i nie są w stanie zapewnić odpowiedniej ilości energii. Dodatkowo najpopularniejsze wiatraki są stawiane często w miejscach ważnych dla wędrówek ptaków, nietoperzy czy insektów, przez co dewastują ekosystem. Jedyny imho sens ma fotowoltaika, bo nie ma tam elementów ruchomych więc ich żywotność jest praktycznie ograniczona tylko degradacją termiczną (nieduża w skali 25 lat) oraz cenami nowych, tańszych i lepszych paneli - po prostu po 20 paru latach wymieniając panele zyskuje się masę energii więcej.

KBB
wtorek, 25 lutego 2020, 20:45

1) Panu Schneiderowi ktoś powinien przypomnieć wiekopomne zasługi "zielonych", dzięki którym trafiło do atmosfery co najmniej 250-300 mld ton CO2 (tak, to jest cała emisja Polski na obecnym poziomie przez 90 lat). Jak to się stało? Dzięki wściekłej kampanii przeciw energetyce atomowej, rozpoczętej w 1976 r. filmem "Chiński syndrom" z gwiazdorską obsadą i wielką bzdurą zamiast fizyki: stopiony rdzeń z uranu nie wypłynie z drugiej strony Ziemi, np. w Chinach, tylko zatonie w jej środku, 6480 km od powierzchni - czyli akurat w najbezpieczniejszym możliwym miejscu! Po awarii reaktora w Three Mile Island (nie było ofiar w ludziach ani skażenia) w 1979 r. kampania nabrała rozpędu. Koncerny naftowe i węglowe miały zapewnione 40 lat prosperity po anulowaniu planów sformułowanych po kryzysie naftowym z 1973 r. by 30-40% energii wytwarzać w reaktorach atomowych. To spowodowałoby proporcjonalny spadek emisji CO2, która obecnie przekracza 40 mld t rocznie. Ostrożny szacunek: 35 mld t (średnia z lat 1980-2020) x 25% x 40 lat 280 mld t. Teraz na zapobieżenie katastrofie klimatycznej jest już za późno. 2) Kto dostarczył Polsce energię w momencie maksymalnego obciążenia (2019-06-26, godz. 13:13)? - elektrownie wiatrowe: moc zainstalowana 7 211 MW, dostarczona 700 MW (10% zainstalowanej), - elektrownie węglowe: moc zainstalowana 31 940 MW, dostarczona 20 400 MW (64% zainstalowanej). Jasno widać że OZE stanowi wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tak samo było w czasie kryzysu energetycznego w sierpniu 2015. Żadna nachalna, dobrze opłacana propaganda zielonych (w głowie) "aktywistów" tego nie zmieni. Chcecie czystej energii bez emisji CO2? Budujcie elektrownie atomowe. I oszczędzajcie energię. KONIEC.

MacGawer
środa, 26 lutego 2020, 19:16

Chiński syndrom miał nikły wpływ na opinię o atomie. Problemy zaczęły się po Three Mile Island lecz dopiero Czarnobyl był prawdziwym przełomem. Po tej katastrofie przeciwko atomowi protestowali nie tylko "zieloni" lecz także "zwykli ludzie". O ile przed Czarnobylem protesty kumulowały się w kilku państwach europejskich z RFN na czele to po wszędzie był opór wobec rozwoju EJ. Tym bardziej, że nie sprawdziły się obietnice o taniej energii elektrycznej. Obecnie w USA, Chinach i wielu innych państwach właściewie można stawiać atomówki taśmowo. Ale nikt tego nie robi. Kilka lat temu Chińczycy zapowiedzieli budowę 100 reaktorów lecz się z tego wycofali. A tam nikt nie protestuje! Jak można "uratować świat" przy pomocy źródła dającego najmniej energii? Atom jest daleko, daleko w tyle za ropą, gazem i węglem. Daje kilka razy mniej niż hydro, nawet biomasa i wiatraki w każdej chwili mogą go wyprzedzić. To nie jest przypadek, to nie jest wina "aktywistów". To wina tej technologii która jest piekielnie droga i niewydajna. Teoretycznie z uranu można uzyskać kilka razy wiecej energii przy znaczącym ograniczeniu ilosci odpadów. Ale to wymaga reaktorów IV-tej generacji które na razie nie są skomercjalizowane. Eksploatuje się paliwożerną III-cią generację co moim zdaniem przesądza o klęsce tej technologii. Jeszcze raz wskażę Chiny: nikt nie protestuje, mieli bardzo ambitne plany, mają pieniądze i możliwości, a mimo wszystko wycofują się rakiem z atomu.

lol
środa, 26 lutego 2020, 15:52

DOKŁADNIE! Dodam jeszcze, że teza jakoby rdzeń przetopił się przez całą Ziemię jest... idiotyczna? duże tarcie i gęstość materii głęboko pod ziemią by go zatrzymały no i... w płaszczu ziemii jest bardzo gorąco... No i... w wewnętrznych warstwach Ziemii jest masa promieniotwórczych pierwiastków w dużych stężeniach i ich ciągły intensywny rozpad jest źródłem ciepła geotermalnego :) Więc dodatkowa porcja rozszczepialnych pierwiastków niewiele by zmieniła.

Reklama
Tweets Energetyka24