Atom dla Polski: konieczność czy strategiczny błąd? [RELACJA]

23 lutego 2017, 17:46
Fot. Pixabay

Na środowym posiedzeniu parlamentarnego zespołu do spraw górnictwa i energii doszło do prawdziwego zderzenia dwóch spojrzeń na polski program atomowy. Zalety i wady koncepcji budowy polskiej elektrowni jądrowej przedstawili profesorowie: Andrzej Strupczewski oraz Konrad Świrski.

Dyskusję otworzył profesor Strupczewski, ekspert Narodowego Centrum Badań Jądrowych. ,,W tej chwili elektrownie jądrowe wytwarzają energię elektryczną najtaniej, nie zanieczyszczają środowiska naturalnego. Te obiekty, których budowę planuje się w Polsce są też odporne na awarie” - powiedział naukowiec.

Zdaniem Strupczewskiego, elektrownie jądrowe są zasadniczym światowym niskoemisyjnym źródłem energii elektrycznej, co potwierdzają kolejne konferencje klimatyczne. Naukowiec zauważył też, że obiekty tego typu nie emitują tlenków siarki czy azotu, co jest istotną kwestią z punktu widzenia walki ze smogiem w Polsce. ,,Stawką jest kilka miesięcy życia dłużej lub krócej”- podkreślił Strupczewski.

Zobacz także: Rządowa bitwa o atom: "Superminister musi przełamać opór resortu środowiska" [KOMENTARZ]

Ekspert odniósł się też do powszechnych obaw co do bezpieczeństwa infrastruktury atomowej. ,,Wbrew poglądom, awaria elektrowni jądrowej nie oznacza od razu uwolnienia materiałów radioaktywnych. Mamy pewne bariery konstrukcyjne, z których każda wystarcza, by zatrzymać produkty rozszczepienia wewnątrz elektrowni. Są to bariery bardzo dobrze sprawdzane. Do ich zniszczenia potrzeba katastrofy takiej jak w Fukushimie, a zaznaczyć trzeba, że elektrownie III generacji i na takie kataklizmy są już gotowe”- powiedział.

Strupczewski mówił również o bezpieczeństwie ludzi żyjących w sąsiedztwie elektrowni jądrowych.  Zaznaczył on, że różnica w dawkach promieniowania między Wrocławiem a Krakowem jest większa niż różnica polegająca na osiedleniu się w pobliżu takiej infrastruktury. ,,W tym pierwszym przypadku człowiek naraża się na dawkę większą o 0,4 milisiwerta (mSv), w tym drugim- o 0,01 mSv”- powiedział naukowiec. Dodał on również, że strefa wyłączona dla reaktorów III generacji sięga zaledwie 800 metrów.   

Ekpert NCBJ porównał też energię jądrową do tej produkowanej z odnawialnych źródeł. ,,Na przykładzie Niemiec widać, że elektrownie wiatrowe i fotowoltaika nie zmniejszają emisji CO2, choć kraj ten od 8 lat zwiększa udział OZE. Niemcy emitują więcej co2 niż w roku 2009 o ok. 2%, pomimo rozbudowy farm wiatrowych”- powiedział.

Również na przykładzie Niemiec Strupczewski zilustrował wyższość energii jądrowej nad OZE w kwestii bilansowania mocy. ,,Jak podał Die Welt, w Niemczech na początku grudnia 2013 roku produkcja energii z wiatru i słońca spadła prawie do zera. Około 23 000 wiatraków oraz 1 000 000 układów fotowoltaicznych nie produkowało prądu,. Elektrownie konwencjonalne musiały dostarczyć 95% zapotrzebowania na energię. Sytuacja powtórzyła się też w roku 2014 i 2015”- podkreślił badacz.

W polemikę z prof. Strupczewskim wszedł inny wybitny ekspert- prof. Konrad Świrski, naukowiec z Politechniki Warszawskiej.

Zobacz także: PE za ostrzejszą polityką klimatyczną. Polska skazana na samotną walkę? [KOMENTARZ]

,,Energia nuklearna nie jest do końca ,,sexy” w dniu dzisiejszym. Przewidywane trendy wskazują na wzrost energii odnawialnej i spadek węgla. Atom utrzymuje się na stałym poziomie. To wymusza zadanie pytania: po co Polsce w ogóle elektrownia tego typu?”- powiedział Świrski.

Jego zdaniem, elektrownia jądrowa jest dla Polski rozwiązaniem problemu z emisją CO2 i pakietem klimatycznym. ,,Konieczność ograniczenia emisji jest pętlą zaciskającą się wokół polskiej gospodarki. Koszty emisyjne CO2 mogą drastycznie wzrosnąć. Prawdopodobnym jest, że niedługo będziemy musieli płacić miliardy do budżetu Unii, a także do budżetów innych państw, gdyż nie wypełniając standardów emisyjnych, będziemy zmuszeni kupować pozwolenia za granicą”- powiedział naukowiec.

Według eksperta, zwiększając koszty emisji CO2 doprowadzi się do sytuacji, w której energia z każdego źródła będzie kosztowała tyle samo. ,,Naszym problemem jest rok 2030, kiedy musimy obniżyć o 43% emisję CO2. Albo zbudujemy energetykę jądrową, albo będziemy generować więcej energii z gazu. To jest czysto inżynierska droga działania, w momencie, kiedy decydujemy się wypełniać postanowienia pakietu klimatycznego”- dodał Świrski.

Zdaniem eksperta, jeśli rząd w Warszawie zdecyduje się na atom, to będzie musiał rozwiązać wiele fundamentalnych problemów. Podstawowym z nich jest finansowanie budowy elektrowni jądrowej. Z punktu widzenia europejskich regulacji, buduje się takie elektrownie, na jakie otrzyma się gwarancje finansowania. Na energię odnawialną mamy rynek subsydiowany z gwarancją wzrostu inwestycji. Nie buduje się energetyki konwencjonalnej, bo nikt nie chce w nią inwestować”- powiedział Świrski.

 Zobacz także: NCBJ będzie koordynować międzynarodowe prace nad reaktorami HTR

Jak zauważył naukowiec, obecny rynek energii w Europie jest inaczej skonstruowany niż kiedyś. ,,Preferowane są małe bloki z szybkim zwrotem zainwestowanych środków, co spycha energetykę jądrową do narożnika”- powiedział. Według Świrskiego rozwiązaniem nie jest budowa elektrowni ze środków własnych. ,,Sektor wytwórczy tak polskiej jak i europejskiej energetyki jest w fatalnym stanie finansowym. Trudno nawet mówić o zyskach. Wystarczy porównać cały zysk sektora wytwarzania do kosztów. Nie możemy budować ze środków państwowych na rynku europejskim, ani też nie możemy dać gwarancji zysków”- stwierdził badacz.

Świrski zauważył, że europejski rynek energii został tak zaprojektowany, by preferować określone technologie. Zaznaczył jednak, iż kształt tego systemu pozostawia wiele do życzenia. ,, Nie uważam, że obecny europejski rynek energii jest sensowny. Moim zdaniem idziemy w kierunku katastrofy, pewne założenia są absurdalne, tak pod względem gospodarczym jak i bezpieczeństwa. Ale w takich realiach przyszło nam działać”- podkreślił. 

Zdaniem naukowca, na niekorzyść polskiego planu atomowego działają też opóźnienia w budowach elektrowni jądrowych, które są bardzo powszechnym zjawiskiem. ,,Terminy przy budowie elektrowni jądrowych są zawsze przekroczone, a spóźnienie z budową rujnuje wszystkie założenia kosztowe. Banki nie będą chętne do inwestycji”- stwierdził Świrski

Ekspert podkreślił też, że elektrownie jądrowe nie są w stanie obniżać wytwarzania energii nocą, co również nie sprzyja planom polskiego rządu.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
lo
piątek, 24 lutego 2017, 11:53

Profesor Strupczewski jest ekspertem Narodowego Centrum Badań Jądrowych czyli osobiście zależy mu na atomie. Dla mnie to osoba niewiarygodna bo broni własnych interesów. Potwierdza to fakt manipulowania opinią publiczną. 1. Wykorzystuje profesor atom jako jedno jedno z remediów walki ze smogiem gdyż ograniczy się emisję azotu i siarki, wręcz używa słów "Stawką jest kilka miesięcy życia dłużej lub krócej". Zadajmy mu pytanie: ile 1 elektrownia atomowa poprawi stan "smogu"? Smog w ok 9% jest z elektrowni węglowych a ponad 50% z kominów do 40m. Jedna el. atomowa to 3GW mocy z 50GW jakie Polska będzie posiadać czyli 6%. Zatem atom rozwiąże problem w 6% z 9% czyli w promilach! Koszt 3GW z atomu: minimum 60mld a z węgla 18mld. Pytanie: czy 60mld z atomu uzdrowi Nas od smogu bardziej niż wydanie 18mld na elektrownie węglowe, 22mld na walkę ze smogiem (kotły, jakość paliwa, elektromobilności) a 20mld jeszcze w kieszeni zostanie np: na Marynarkę wojenną czy program Narew! Każdy wie że bardziej nam pomoże rozwiązanie drugie: lepsze, tańsze i może być wydatkowane w Polsce. 2. Profesor podaje przykład Niemiec i OZE jako problem. Jest to prawdą. Niemcy maja problem z zmienną mocą pracy OZE, ale Niemcy mają kilkadziesiąt % mocy z OZE a My jeśli pójdziemy w OZE w zamian za el. atomową to będziemy mieć kilka/kilkanaście % mocy z OZE i nie będzie problemów tak znacznych jak w Niemczech! 3. Profesor mówi o bezpieczeństwie atomu w czasie pokoju. A jak ten problem może wyglądać w czasie wojny, nawet hybrydowej gdzie polska gospodarkę można wykończyć brakiem dostaw gazu z Rosji (awaria gazociągu), brakiem dostaw ropy: Rosja zmusza do tego naszych dostawców by mieli awarie tankowców i ewentualną "awarią" el. atomowej i skażeniem? Brak odpowiedzi. 4. Profesor opowiada swoje teorie w oderwaniu od problemów finansowych i kosztów, czyli w oderwaniu od rzeczywistości. Inaczej już robi to profesor Świerski. Na dziś mamy na całym świecie problemy z przekraczaniem budżetów owych elektrowni i czasu realizacji a Polsce zależy na czasie (problem CO2 i kar). Trzeba też zapytać a to jest pomijane co jest w interesie podatnika i gospodarki Polskiej a nie w sprawie samego CO2. Otóż el. Atomowa postanie z technologii spoza Polski i niemal całość pieniędzy pójdzie poza Polskę. Węgiel jest niemal 100% krajowy i pieniądze zostają w Polsce, zaś OZE możemy pozyskać i produkować w Polsce jak zapadną szybko i jasne decyzje. Z atomem tego nie będzie. 5. Brakuje mi ostatniej manipulacji jaką często czytam u zwolenników atomu, czyli: będziemy posiadać nasze kadry od atomu a kiedyś się mówiło: będziemy drugą Koreą i samie kiedyś możemy takie elektrownie budować  Jeżeli el. atomowa da nam technologię i możliwości dotyczące obronności to jest to ważki argument, ale nikt go nie użył a wręcz neguje. Co do kadr i technologii to może nich Polska zacznie od prostych i tańszych spraw jak własny samochód elektryczny bo kupujemy rocznie 420 tys aut osobowych i polski producent może podbić 20% rynku krajowego; produkcji maszyn i linii technologicznych w Polsce dla przemysłu meblarskiego (PL 4 producent na świcie) czy budowalnego. Zacznijmy od prostych spraw z rynkami zbytu a nie fantasmagorii i snów o atomie. By to osiągnąć byśmy musieli budować kilka elektrowni atomowych i mieć kilka w planach. Na dziś brakuje nam pieniędzy na Jedną elektrownię.

czytelnik
piątek, 24 lutego 2017, 10:45

Panie redaktorze, nie nalezy pisać profesorowie X i Y tylko prof. X i prof. Y.

bażant
czwartek, 23 lutego 2017, 21:43

A ja bym poprosił o wiarygodne informacje na temat chmury radioaktywnego jodu na Polską, która pojawiła się w połowie stycznia. Skąd się wzięła, dlaczego jej poziom radioaktywności był 10 razy wyższy niż np w Niemczech i dlaczego nie było o tym informacji w głównych mediach?

revvvvv
piątek, 24 lutego 2017, 13:53

"Ekspert podkreślił też, że elektrownie jądrowe nie są w stanie obniżać wytwarzania energii nocą, co również nie sprzyja planom polskiego rządu." Przecież to jest jakiś absurd. Pierwsze lepsze opracowanie o bloku atomowym mówi zupełnie co innego.

Jan
piątek, 24 lutego 2017, 17:58

https://windeurope.org/about-wind/daily-wind/

Reklama
Tweets Energetyka24