Wiceminister: walczymy o kilkaset milionów euro z UE na infrastrukturę gazową

21 lutego 2020, 09:54
33846848194_c0321e1678_c
Fot. Klaas Brumann / Flickr
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Walczymy o kilkaset milionów euro na infrastrukturę gazową z polityki spójności na lata 2021-2027 - powiedział PAP wiceminister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda. Podkreślił, że zwiększenie dostępu do gazu umożliwi ograniczenie emisji dwutlenku węgla nawet o 60 proc.

Walczymy o kilkaset milionów euro na infrastrukturę gazową z polityki spójności na lata 2021-2027 - powiedział PAP wiceminister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda. Podkreślił, że zwiększenie dostępu do gazu umożliwi ograniczenie emisji dwutlenku węgla nawet o 60 proc.

Wiceminister wskazał, że dalsze współfinansowanie ze środków unijnych infrastruktury gazowej w Polsce jest jednym z priorytetów obecnego rządu. Zaznaczył, że do niezbędności takich inwestycji Polska przekonuje inne kraje UE, które - jak wskazał - taką sieć zbudowały już wiele lat temu i teraz są na etapie rozwijania energetyki opartej na alternatywnych źródłach energii. "Przedstawiciele np. Francji czy Włoch nie do końca rozumieją naszą sytuację. Skrupulatnie im to wyjaśniamy i przekonujemy do uznania naszych racji" - powiedział Puda. 

Zaznaczył, że Polsce zależy na objęciu finasowaniem unijnym projektów związanych przede wszystkim z dystrybucją gazu ziemnego w ramach wsparcia z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Funduszu Spójności. 

Powiedział, że podczas ostatnich rozmów w Brukseli, które zakończyły się w środę, przekonywał do polskiej polityki energetycznej kilku ważnych eurodeputowanych m.in z Włoch. Minister spotkał się m.in. z Andreą Cozzolino i Raffaelem Fitto. "Podkreślaliśmy, że nasz kraj, w którym energetyka opiera się na węglu nie jest w stanie z dnia na dzień przestawić się na alternatywne źródła energii" - powiedział. 

Zaznaczył, że argumentem, który dla eurodeputowanych okazał się najbardziej przekonujący do współfinansowania naszej infrastruktury gazowej ze środków UE, było stosunkowo szybkie ograniczenie emisji dwutlenku węgla nawet o 60 proc. "Możemy to zrobić, jeżeli poza dużymi inwestycjami takimi jak: Baltic Pipe, pływający terminal gazu skroplonego w Gdańsku czy rurociągi łączące Polskę ze Słowacją oraz Litwą, uda się rozbudować lokalne sieci gazownicze, które umożliwią doprowadzenie błękitnego paliwa do gospodarstw domowych, kamienic, bloków czy zakładów produkcyjnych" - wyjaśnił wiceminister. 

Puda powiedział, że z dotychczasowych rozmów wynika, że Polska na inwestycje w infrastrukturę niezbędną do szerokiej dystrybucji gazu ziemnego może otrzymać z polityki spójności na lata 2021-2027 ok. kilkuset milionów euro. Zaznaczył jednak, że konkretna kwota zależy od tego, ile będzie wynosił cały budżet UE i ogólna pula dla Polski w przyszłej perspektywie finansowej.

Wiceminister podkreślił, że ważnym krokiem było przyjęcie przez Parlament Europejski czwartej listy PCI (ang. Projects of Common Interest), czyli inwestycji które ze względu na strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego UE i zwiększenia konkurencyjności Wspólnoty, mogą być finansowane ze środków unijnych. Na liście tej znajduje się ok. 150 przedsięwzięć, w tym takie inwestycje w Polsce jak Baltic Pipe, pływający terminal gazu skroplonego w Gdańsku czy rurociągi łączące Polskę ze Słowacją oraz Litwą. 

Projekty będące przedmiotem wspólnego zainteresowania Unii Europejskiej korzystają z zagwarantowanych prawnie udogodnień w postaci, m.in. przyspieszonej procedury wydawania pozwoleń i decyzji administracyjnych, czy możliwości otrzymania wsparcia finansowego w ramach instrumentu, Łącząc Europę" (ang. Connecting Europe Facility) w formie bezzwrotnych dotacji lub innowacyjnych instrumentów finansowych.(PAP)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
rob ercik
sobota, 22 lutego 2020, 03:25

Wystarczy wydawać mniej miliardów na broń z USA i kasa jest

po trzecie sankcje
niedziela, 23 lutego 2020, 05:47

UA się rozbroiła i od razu miała "sąsiedzką wizytę". W zasadzie to do dzisiaj ma. Wszyscy chcielibyśmy, żeby Rosjanie nas odwiedzali w celach turystycznych czy biznesowych. Niestety jak na razie oni są w mentalności podboju i chętniej przyjeżdżają jakimś czołgiem czy wozem piechoty. Doświadczyła tego Gruzja, Mołdawia i Ukraina ostatnimi czasy. Białoruś też nie może spać spokojnie pod tym względem.

rob ercik
poniedziałek, 24 lutego 2020, 12:02

Ua sie rozbroiła i miała sponsorowany przez USA zamach stanu, pozdrawiam cenzora

po trzecie sankcje
poniedziałek, 24 lutego 2020, 15:21

Rozumiem, że wg. Ciebie Solidarność w 1980, 1989 też była sponsorowana przez USA, bo gdyby nie ten sponsoring to do dzisiaj bylibyśmy w Polsce zwolennikami systemu "wiecznego niedoboru papieru toaletowego"?

Nysa
niedziela, 1 marca 2020, 10:28

W PRL nie potrafiliśmy wyprodukować dobrego papieru toaletowego i w wystarczających ilościach,to teraz nasz sukces w tej dziedzinie opiera się na tym , że produkują go nam zachodnie koncerny. Taki żeśmy osiągnęli "sukces" w tej dziedzinie.

rob ercik
poniedziałek, 24 lutego 2020, 01:05

Naprawdę dość populistyczne argumenty, ruskiego sałdata ostatnio widziałem w Kutnie w 1992 kierunek wschód, co do Gruzji to Saakaszwili bombardował przez dzień Osetię, na Ukrainie obalono demokratycznie wybranego prezydenta a nas karmi się opowiastkami o nadchodzącym konflikcie. Tymczasem mamy najmniej lekarzy na 1000 mieszkańców, ceny prądu etc etc

po trzecie sankcje
poniedziałek, 24 lutego 2020, 15:39

Mamy najmniej lekarzy na 1000 mieszkańców, relatywnie zaniedbaną infrastrukturę drogową, kolejową, portową, gazową, energetyczną i praktycznie każdą inną, bo w czasach jak kraje kapitalistyczne budowały infrastrukturę, to my budowaliśmy socjalizm. Pytanie, kto nam ten socjalizm przyniósł? Przypadkiem nie Rosjanie?

Nysa
niedziela, 1 marca 2020, 10:31

Niestety IIRP to było państwo feudalne z 70% analfabetyzmem i wszechogarniającą nędzą. W tym kraju Polacy prawie niczego nie posiadali. Prawie cała własność wtedy należała do kapitału amerykańskiego i niemieckiego, który absolutnie nie był zainteresowany rozwojem kraju.

po trzecie sankcje
poniedziałek, 24 lutego 2020, 15:33

Gruzja ma 3 700 000 mieszkańców. Czy naprawdę mamy uwierzyć, że Gruzini dążyli do konfliktu ze 140mln Rosją uzbrojoną w broń atomową?

Tweets Energetyka24