Węgry: prasa zaniepokojona sytuacją wokół elektrowni jądrowej w Paksu

16 stycznia 2019, 15:16
840_472_matched__pe7xyw_nuclearpowerplant15512681920
Fot. pixabay
Energetyka24
Energetyka24

Wiceminister odpowiedzialny za utrzymanie poziomu produkcji węgierskiej elektrowni atomowej w Paksu na południu kraju Attila Aszodi został zwolniony ze stanowiska z dniem 15 stycznia. Decyzję prezydenta w tej sprawie opublikował „Monitor Węgierski”.

W krótkiej decyzji podano, że prezydent Janos Ader zwolnił wiceministra na wniosek premiera Viktora Orbana.

Lewicowy dziennik „Nepszava” ocenił w środę, że jeśli Orban zwolnił Aszodiego z powodu opóźnień w realizacji rozbudowy elektrowni, może to zagrozić bezpieczeństwu przyszłych reaktorów.

Gazeta podkreśla, że Aszodi po kilkudziesięciu latach pracy w dziedzinie nuklearnej w 2014 r. zamienił stanowisko dyrektora Instytutu Technik Nuklearnych Uniwersytetu Techniczno-Ekonomicznego w Budapeszcie na urząd pełnomocnika rządu odpowiedzialnego w kancelarii premiera za utrzymanie poziomu produkcji elektrowni w Paksu. Kiedy jednak w 2017 r. premier mianował ministrem bez teki ds. rozbudowy Paksu Janosa Sueliego, Aszodi musiał zadowolić się stanowiskiem sekretarza stanu.

Według dziennika, o ile będący niekwestionowanym fachowcem Sueli, który uczestniczył w budowie obecnych bloków w latach 80., a w latach 2009-10 był wicedyrektorem elektrowni, jako minister bez teki odpowiadał za praktyczną stronę inwestycji, o tyle Aszodi – przede wszystkim za specjalistyczne, techniczno-ekonomiczne obliczenia. Gazeta dodaje też, że podczas gdy sztab Sueliego nie odpowiadał na pytania niezależnej prasy, to Aszodi starał się w miarę możliwości udzielać wyjaśnień.

„W ostatnich latach nad inwestycją zbierały się jednak coraz gęstsze chmury” – pisze „Nepszava”, przypominając, że premier Orban „przyznał, że opóźnia się realizacja”. Orban powiedział we wrześniu, że prace nad inwestycją przebiegają dobrze, ale wyłaniają się trudności i kwestie techniczne, np. biurokratyczne procedury UE są Rosji nieznane. Podkreślił przy tym, że kwestię grafiku uważa za drugorzędną, ważniejsze jest doprowadzenie tej wielkiej inwestycji do udanego końca.

„Stojąca za inwestycją państwowa firma Paks II Zrt. (sp. z o.o. - PAP), chociaż nie odpowiedziała na pytanie naszej gazety, to ponoć nieustannie odsyła rosyjskie plany do poprawki” – pisze dziennik, przypominając, że już w listopadzie uczestniczący w projekcie specjaliści nie wykluczali, iż nowe reaktory mogą zostać oddane do użytku nie w zapowiadanym terminie 2026-27, ale nawet w 2032 roku.

„Wydaje się, że przyczyną zwłoki jest przede wszystkim to, że strona węgierska zdecydowanie obstaje za utrzymaniem poziomu bezpieczeństwa nuklearnego, co (…) powoduje niekończącą się zwłokę. Jeśli z tego powodu Viktor Orban komukolwiek grozi wyrzuceniem lub rzeczywiście go zwalnia, jednoznacznie zagraża to nuklearnemu bezpieczeństwu” – pisze gazeta.

W 2014 roku rząd Węgier zawarł z Rosją umowę na budowę przez koncern Rosatom dwóch nowych bloków w Paksu. Mają one zostać uruchomione w latach 2026 i 2027 i produkować w sumie więcej energii niż obecne cztery, które mają zostać wyłączone w latach 2032-2037.

jw/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
bender
środa, 16 stycznia 2019, 18:08

To ten super deal co go robią razem z Rosjanami? No ślicznie po prostu :-D

Reklama
Tweets Energetyka24