"PB": polskie normy jakości powietrza ciągle nieadekwatne do walki ze smogiem

22 lutego 2019, 11:01
power-station-374097_1920
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Polskie normy powietrza sprawiają, że mimo wysokich stężeń pyłów zawieszonych w 2018 r. w żadnym mieście wojewódzkim nie ogłoszono alarmu smogowego. W tym roku kryteria mają się zmienić - podaje piątkowy "Puls Biznesu".

"W marcu ma się odbyć najbliższe spotkanie zespołu, podczas którego zostanie przedstawiona analiza kosztów gospodarczych, społecznych oraz zdrowotnych wprowadzenia niższych (progów - PAP) informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza" - powiedział dziennikowi Aleksander Brzózka, rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska.

Z nieoficjalnych informacji gazety wynika, że progi mogą się zmienić jeszcze w tym roku.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko w połowie lutego mówił o tym, że poziomy informowania i alarmowania o poziomie smogu w Polsce powinny zacząć się zbliżać europejskich, czyli bardziej restrykcyjnych. Chodzi o to, by obniżyć progi zanieczyszczenia powietrza, przy których społeczeństwo jest informowane bądź alarmowane o wysokim stężeniu smogu. Tym samym, takie ostrzeżenia mogłyby być publikowane częściej niż obecnie.

"Dojrzeliśmy do tego, żeby nasze poziomy informowania i alarmowania społeczeństwa o ponadnormatywnym podwyższonym poziomie pyłów zawieszonych zacząć zbliżać do poziomów europejskich, bądź do poziomów, które zaleca WHO" - mówił Ciećko 14 lutego podczas konferencji zorganizowanej przez Instytut Ochrony Środowiska "Rozwój metod obliczeniowych w zarządzaniu jakością powietrza w Polsce i w Europie".

Chodzi o to, by obniżyć progi zanieczyszczenia powietrza, przy których społeczeństwo jest informowane bądź alarmowane o wysokim stężeniu smogu. Tym samym, takie ostrzeżenia mogłyby być publikowane częściej niż obecnie.

Organizacje ekologiczne zajmujące się problemem smogu od lat podkreślają, że Polska ma jeden z najwyższych poziomów informowania i alarmowania społeczeństwa o zanieczyszczeniu powietrza w Europie. Zgodnie z rozporządzeniem z 2012 r., w Polsce alarm smogowy ogłaszany jest po przekroczeniu średniodobowej wartości 300 mikrogramów na m sześc. dla pyłu PM10. Poziom informowania w przypadku PM10 to 200 mikrogramów. Dla porównania w Czechach poziom alarmowy to 150 mikrogramów, na Węgrzech 100.

Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskazują, że dopuszczalne stężenia dobowe dla pyłu PM10 nie powinny przekraczać 50 mikrogramów, a dla pyłu PM2,5 - 25 mikrogramów na metr sześcienny.

ML/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
MacGawer
piątek, 22 lutego 2019, 20:24

I co z tego, że obniżą skoro nikt nie zwraca uwagi na te poziomy? Gdy przychodzi sezon grzewczy "organizacje ekologiczne zajmujace się problemem smogu" non stop biją na alarm. Są niczym pastuszek ciagle krzyczący "wilk, wilk" więc ludzie się uodpornili. Nikt nie widzi różnicy pomiędzy alarmem przy 50 jak i 200 mikrogramach. Z drugiej strony gdy latem dochodzi do przekroczenia poziomu informowania o ozonie milczą. Mało tego, nawet lokalne media nie publikują tych ostrzeżeń. Tylko ktoś kto na bieżąco śledzi te komunikaty (np. na stronie GIOŚ) wie kiedy i gdzie powietrze jest zbyt mocno zanieczyszczone. Te "organizacje zajmujace sie problemem smogu" nie spełniają swego zadania bo nadmiar informacji (zima) jest równie zły jak jej brak (lato). Nota bene gdyby dla ozonu zastosować normy WHO czyli 100 mikrogram/m3 w ciągu 8 godzin to latem mielibyśmy nieustanny alarm smogowy. Na początek należy pilnować rzetelnego i powszechnego informowania na bazie obecnych poziomów, bez tego cała operacja nie ma sensu.

Reklama
Tweets Energetyka24