Mimo panującej epidemii, KE forsuje Europejski Zielony Ład

1 kwietnia 2020, 16:34
timmermans flickr
Komisarz ds. klimatu, Frans Timmermans. Fot. Flickr/Partij van de Arbeid

Europa zmaga się z najgroźniejszą epidemią od co najmniej stu lat. Tymczasem Komisja Europejska prze dalej z agendą klimatyczną.

We wtorek KE ruszyła z procedurą konsultacji społecznych ws. Europejskiego Zielonego Ładu. „Podczas gdy cała uwaga Komisji skupia się na walce z koronawirusem, kontynuujemy nasze przygotowania do długodystansowych celów, w tym również do wprowadzenia Europejskiego Zielonego Ładu” – podała KE w oświadczeniu. 

Konsultacje społeczne będą prowadzone online a dotyczyć będą aktualizacji polityki klimatycznej do 2030 roku. Pytania będą dotyczyć tego, czy emisje gazów cieplarnianych do 2030 roku mają być zredukowane o 50 czy 55% w odniesieniu do 1990 roku.

„Zrewidowanie celów na 2030 rok sprawi, że droga do neutralności klimatycznej w 2050 roku będzie bardziej stopniowa” – dodaje KE.

Jeżeli będzie zgoda na zwiększone cele redukcyjne, trafią one do projektu Europejskiego Prawa Klimatycznego, do którego włączone zostaną odpowiednie zapisy dot. wydajności energetycznej, energii odnawialnej, czy systemu handlu prawami do emisji CO2.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Damian
piątek, 3 kwietnia 2020, 12:11

świat potrzebuje taniej energii a UE dalej lansuje utopie...

Andrzej K.
czwartek, 2 kwietnia 2020, 19:48

Wszelkie limity oznaczają rezygnację z wolnego rynku. Jeżeli jest limit, to oznacza, że po przekroczeniu limitu trzeba nowym firmom, które chcą wejść na rynek UNIEMOŻLIWIĆ DZIAŁALNOŚĆ. Albo bezpośrednio jako zakaz administracyjny, albo pośrednio ale też w sposób skuteczny - np. przez prawną konieczność uzyskania uprawnień, oraz nałożenie zaporowych cen na uprawnieniami, które uniemożliwią nowym firmom zaistnienie na rynku po przekroczeniu limitów. Jako podmiot nie będący gospodarką wolnorynkową UE w zwiazku z limitami na CO2 UE może zostać wyrzucona z WTO, wraz z wynikajacymi z tego konsekwencjami (cła na produktu z UE itp.). Polska jako kraj nie może uznawać takich limitów, bo Konstytucja narzuca: "Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej", a nie tylko "społeczną gospodarkę rynkową, ale tylko do przekroczenia limitu, a potem blokada". Szczególnie głupie (albo celowy sabotaż !!!) jest wprowadzanie limitów akurat w sytuacji, gdy wiele firm będzie się wyprowadzać z firm.

po trzecie sankcje
środa, 1 kwietnia 2020, 20:42

Jest ogromny problem z przemysłem samochodowym: 1) od 2021 narzucili normę 95g/100km co jest na dzisiaj spełniane (prawie spelniane) tylko przez Toyotę 2) koncerny europejskie generalnie przespały technologię hybrydową - patrz VW oraz nerwowe łączenie PSA i FIAT-a 3) kary za przekroczenie limitów spalania będą horrendalne i uderzą głównie w europejskich producentów 4) zazwyczaj wszelkie inwestycje są finansowane ze sprzedaży nowych samochodów, a ta w związku z epidemią spada i będzie spadać znacząco, 5) sposób sprzedaży i produkcji powoduje, że producenci z Dalekiego Wschodu szybciej uruchomią sprzedaż po kryzysie i łatwiej im sprzedawać przez internet (europejscy robią auto "pod klienta", a azjatyccy mają kilka wersji wyposażenia i produkują "na plac"). W takiej sytuacji jak klienci wrócą do salonów to azjatyccy zaczną sprzedawać natychmiast to co maja na placu, a europejscy pierwszy sprzedadzą po wyprodukowaniu, Mam wrażenie, że możemy zostać z wysokim bezrobociem przy takiej polityce. Jak europejskie koncerny dadzą się złapać w pułapkę: "nie mam hybryd z niskim spalaniem, płacę kary za wysokie spalanie, nie mam pieniędzy bo place kary i jest niska sprzedaż na rynku europejskim", to może się okazać, że koncerny europejskie stracą na tle producentów z innych kontynentów. Już nie mówiąc o takich szczegółach jak inwestycje kapitałowe Chińczyków w PSA i Volvo. Technologia ucieka do Państwa Środka i za 10-15 lat obudzimy się bez silnych marek masowych, co najwyżej zostanie segment premium na światowym poziomie.

Tweets Energetyka24