ATMEA1 – japońska oferta jądrowa dla Polski? [KOMENTARZ]

4 marca 2019, 14:26
2019-03-04 14.24.20
ATMEA1 fot. Energetyka24

Podczas wizyty polskich dziennikarzy w Japonii, koncern Mitsubishi Heavy Industries (MHI) przedstawił projekt reaktora jądrowego ATMEA1, za który odpowiada spółka-córka MHI i francuskiego Électricité de France. Wszystko wskazuje na to, że jednostka ta jest jednym z fundamentów japońskiej oferty atomowej dla Polski.

Reaktor ATMEA1 został zaprezentowany przedstawicielom polskich mediów w zakładach Mitsubishi w mieście Kōbe. Jednostka ma mieć moc rzędu 1200 MWe.

Nazwa reaktora zaczerpnięta została z nazwy spółki Atmea, która jest joint venture stworzonym przez Mitsubishi Heavy Industries i EDF Group. Memorandum w sprawie utworzenia takiego podmiotu zostało podpisane w 2006 roku. Firma ta ma swoją siedzibę w Paryżu. Jak twierdzi MHI, powodem powstania spółki Atmea jest chęć połączenia doświadczenia Mitsubishi oraz EDF celem rozwoju reaktora PWR generacji III+.

Zajrzyjmy zatem reaktorowi ATMEA1 pod maskę.

Jego twórcy chwalą się przede wszystkim bezpieczeństwem, efektywnością i elastycznością swojego produktu. Zabezpieczenia reaktora ATMEA1 mają opierać się na japońskich doświadczeniach nabytych po wypadku w elektrowni Fukushima Dai-Ichi. Chodzi tu głównie o wzmocnienia na wypadek trzęsień ziemi, chroniące jednostkę nawet w terenie o wysokiej aktywności sejsmicznej. Japońsko-francuska spółka podkreśla też wdrożenie rozwiązań na wypadek powodzi (m.in. piętrowe ułożenie sprzętu, dodatkowe grodzie dla budynków awaryjnych). Z kolei wzmocnione osłony elektrowni mają zabezpieczać jednostkę na wypadek zamachu terrorystycznego z wykorzystaniem samolotu. Dodatkowe usprawnienia wprowadzono także w kwestii chłodzenia reaktora. ATMEA1 posiadać ma aż trzy niezależne ciągi chłodzące, przy czym każdy z nich potrafiłby samodzielnie doprowadzić reaktor do bezpiecznego wyłączenia. Co więcej, zapasy wody i energii mają zapewnić reaktorowi aż 30 dni nieustannego i autonomicznego chłodzenia. Spółka Atmea chwali się, że automatyka używana przy jej produkcie może – w razie awarii – doprowadzić jednostkę do stanu kontrolowalnego w ciągu godziny, a w ciągu doby – do wyłączenia reaktora. Japońsko-francuska firma twierdzi nawet, że zabezpieczenia ATMEA1 wyłączają konieczność wytyczenia strefy zamkniętej wokół elektrowni.

ATMEA1 ma być także jednostką efektywną. Wydajność cieplna sięgnąć ma ok. 37%. Dostępność elektrowni (a więc jej realny czas pracy podczas planowanego okresu działania) ma wynieść 92%.

Twórcy reaktora podkreślają, że cechuje się on także elastycznym cyklem paliwowym, co usprawnia zarządzanie jednostką.

Prezentacja charakterystyki tej jednostki na spotkaniu z polskimi dziennikarzami sugeruje, że stronie japońskiej zależy na zasygnalizowaniu atrakcyjności reaktora ATMEA1 w odniesieniu do planów budowy pierwszej elektrowni jądrowej nad Wisłą. Wszystkie przedstawione dane wyglądają oczywiście kusząco, ale trzeba pamiętać, że jak na razie istnieją wyłącznie na papierze. Rozwiązania ATMEA1 mogą dopiero zostać wdrożone.

Przedstawiciele firmy MHI twierdzili, że są w stanie przeprowadzić proces licencjonowania i wykonania jednostki ATMEA1 w ok. 10 lat. Dodali też, że technologią interesują się sąsiedzi Polski – Czesi.

W kontekście europejskiego zainteresowania tym reaktorem warto też podkreślić, że nie bez powodu MHI połączyło siły z francuskim EDF – ulokowanie firmy wewnątrz Unii Europejskiej usprawni bowiem proces dostosowywania ATMEA1 do wspólnotowych wymogów.

Jednakże przedstawiciele Mitsubishi nie odpowiedzieli na pytanie dotyczące ewentualnych szacowanych kosztów wdrożenia rozwiązań oferowanych w ramach ATMEA1.

Japonia jest jednym z poważniejszych uczestników gry o polski atom. Zaprezentowany dziennikarzom w Kōbe reaktor również jest częścią tejże rozgrywki. Choć technologia ATMEA1 wygląda atrakcyjnie i wsparta jest potencjałem dwóch potężnych podmiotów, posiadających duże doświadczenie w sektorze atomowym, to jednak rzetelna ocena tej jednostki musi zostać oparta o porównanie z propozycjami innych stron, które chcą wybudować pierwszą elektrownię jądrową nad Wisłą.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Kiks
środa, 6 marca 2019, 00:33

@gnago Oczywiście ty wiesz lepiej. Pokaż mi działające przemysłowo reaktory na tor. Nie w laboratorium.

gnago
poniedziałek, 4 marca 2019, 22:14

I z uporem kretyna forsowane są reaktory bazujące na uranie . Jedynym rozsądnym wyjściem jest wejście w reaktory torowe . Pozwoli to na wejście na rynek produkcji nie jako klient końcowy a producent pierwszych komercyjnych reaktorów torowych. na świecie jest kilkanaście firm mających gotowe prototypy reaktorów o szerokiej palecie mocy od zasilania auta ( W Brytania) do średnich mocy do zasilenia fabryk czy dużych miast . Nie są potrzebne mogilniki na wieki bo powstaje mało odpadów wymagających długoczasowego przechowywania. Upraszcza budowę sieci energetycznej kraju bo możemy wybudować takich reaktorów kilkanaście czy kilkaset. To z kolei pozwoli na elastyczne zarządzanie podażą mocy

znawca
poniedziałek, 4 marca 2019, 20:48

ciekawe ile to kosztuje w porównaniu do konkurencji, i jest to reaktor wodno ciśnieniowy a taki każdy jest lepszy od wybuchowego badziewia z wodą wrzącą więc propozycja ciekawa tylko niestety pinindzy niema bo pójdą na socjal a prąd będzie drożeć i drożeć

AK
poniedziałek, 4 marca 2019, 19:17

Spoko, Amerykanie już przecież zdecydowali, że to od nich kupimy technologię

Niuniu
poniedziałek, 4 marca 2019, 17:09

Rozwiązań technicznych jest kilka. Ale jak z góry zrezygnuje się z rosyjskich i chińskich to praktycznie poza w/w japońską propozycją innych nie ma. Ale najgorsze to nie to jak i kto ma zbudować polski atom ale za co i według jakiego modelu finansowego. Dokąd ostatecznie Nasz Rząd nie zdecyduje jak ma być sfinansowana budowa EJ to nie ma co kombinować czyją technologię tam zainstalują i kto to zrobi. A to tylko 10-15 mld euro.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24