Amerykańscy giganci uderzają w rosyjską energetykę. Putin pod presją

6 marca 2018, 09:11
Trump1
Fot. www.kremlin.ru

Kilka dni temu media obiegła informacja mówiąca, że ExxonMobil, potentat branży naftowej, wycofuje się ze współpracy z Rosnieftem. I choć w obliczu rosnącej międzynarodowej presji taki ruch wydaje się niespecjalnie zaskakujący, to warto spojrzeć na niego przez pryzmat kalendarza wyborczego oraz wcześniejszych poczynań Amerykanów w sektorze energetycznym. Połączenie tych elementów może nas zaprowadzić do wniosku, że celem Amerykanów jest pośrednie uderzenie we Władimira Putina w sposób najbardziej dla niego bolesny - poprzez osłabienie potencjału energetycznych gigantów oraz zniechęcenie oligarchów.

Amerykański gigant naftowy ExxonMobil poinformował w rocznym raporcie, że pod koniec 2017 r. podjęto decyzję o wycofaniu się ze spółki z rosyjskim Rosnieftem. Decyzja spowodowana jest sankcjami nałożonymi na rosyjski sektor energetyczny przez Stany Zjednoczone. „Firma spodziewa się rozpoczęcia formalnych procedur wyjścia w 2018 roku” - czytamy w dokumencie. Zdaniem części mediów wiąże się to dla koncernu ze znacznymi stratami.

Rosnieft i ExxonMobil współpracują od 1996 roku. W 2011 podpisały porozumienie o strategicznej współpracy na terytorium Rosji, USA i w krajach trzecich. Umowa przewidywała m.in. kooperację w ramach rozwoju złóż na Morzu Karskim oraz Morzu Czarnym. W 2014 przyniosła ona odkrycie złóż ropy i gazu, szacowanych odpowiednio na 100-130 mln ton i 330 - 500 mld m3. Współpracę przerwało nałożenie na Rosjan sankcji, związanych z ich agresją wobec Ukrainy oraz nielegalnym zajęciem Krymu.

 ExxonMobil zwrócił się w związku z tym do Departamentu Skarbu z prośbą o zniesienie ograniczeń dotyczących prac na Morzu Czarnym, oczywiście w spółce z Rosnieftem. Prośba spotkała się jednak z odmową.



W minionym roku poinformowano, że amerykański gigant został ukarany grzywną w wysokości 2 milionów dolarów za naruszenie reżimu sankcyjnego. Zdaniem urzędników w okresie 14 - 23 maja 2014 spółka podpisała osiem dokumentów, w których sygnatariuszem był również Igor Sieczin, szef Rosnieftu i człowiek objęty obostrzeniami.

W powyższej sprawie najbardziej interesującym wydaje się jednak inny wątek - uderzenie w Rosnieft może być interpretowane, jako kolejny "energetyczny" cios zadany Władimirowi Putinowi przez Stany Zjednoczone.

Poprzednim, stanowiącym źródło poważnych problemów wizerunkowych, był ostrzał rosyjskich najemników próbujących uzyskać kontrolę nad złożami węglowodorów w Syrii. Siły koalicyjne pod przywództwem Stanów Zjednoczonych dokonały nalotów, w wyniku, których zginęli m.in. „żołnierze” z tzw. Grupy Wagnera. Jest to rodzaj „prywatnej firmy wojskowej” w dość niejasny sposób powiązanej z Kremlem. W świetle oficjalnych komunikatów ostrzał był odpowiedzią na zaatakowanie siedziby Syryjskich Sił Demokratycznych w rejonie Dajr az-Zaur. Celem akcji prorosyjskich sił rządowych oraz najemników było najprawdopodobniej uzyskanie kontroli nad opanowanym przez Kurdów złożem węglowodorów.

Starcia w prowincji Dajr az-Zaur, w których po raz pierwszy zabici zostali przez Amerykanów obywatele Rosji, uwydatniają jeden z powodów toczonej wojny. Jest to bowiem obszar bogaty w zasoby ropy i gazu, bardzo istotny z punktu widzenia energetycznych interesów światowych graczy. Na uwagę zasługuje fakt, że amerykańskie działania realizowały równocześnie dwa, a niewykluczone, że trzy cele. Po pierwsze miały charakter militarny, po drugie uniemożliwiły wzmocnienie interesów Gazpromu w Syrii (ważnej również z tranzytowego punktu widzenia), po trzecie natomiast wpędziły Władimira Putina w poważne tarapaty natury polityczno - wizerunkowej. Niezwykle symptomatyczne było zniknięcie rosyjskiego przywódcy, unikającego zabrania głosu w przedmiotowej sprawie oraz nieprzychylny mu przekaz wielu rosyjskich mediów. Pojawiły się w nich na przykład zarzuty o nieodpowiedzialne szachowanie krwią „naszych chłopców” oraz oskarżycielskie w swoim wydźwięku wywiady z krewnymi zabitych najemników. A to wszystko na dosłownie kilka tygodni przed wyborami, stanowiącymi w istocie plebiscyt popularności podpułkownika Putina.

Nieco wcześniej, na początku lutego br. rosyjski sektor energetyczny, a także powiązanych z nim oligarchów, spotkała kolejna przykrość. Amerykański gigant informatyczny Oracle (jeden z największych na świecie dostawców oprogramowania dla przemysłu naftowego i gazowego) poinformował o zaostrzeniu warunków współpracy z rosyjskimi podmiotami.

Spółka poinformowała w specjalnym liście, że wszelkie transakcje, zwłaszcza dotyczące projektów rozpoczętych 29 stycznia br. lub później będą musiały spełniać zaostrzone wymogi zawarte w amerykańskim prawie. Ponadto, jeśli będą w nie zaangażowane podmioty lub osoby, które zostały objęte sankcjami, to realizacja świadczeń może zostać całkowicie wstrzymana. Dotyczy to również przedłużania oraz modyfikacji istniejących już kontraktów. Obostrzenia obejmują dostawy, eksport i reeksport towarów, usług oraz technologii wspierających m.in. projekty poszukiwawcze lub wydobywcze, szczególnie na wodach morskich, czy w Arktyce

Firma dołączyła do swojego listu wykaz 283 podmiotów, które podlegają sankcjom nałożonym przez Biały Dom. Znajdują się na niej m.in. takie spółki, jak Gazprom, Rosnieft, Łukoil, czy Surgutnieftiegaz.

Ograniczenia wprowadzone przez Oracle mogą znacząco skomplikować proces cyfryzacji rosyjskiej branży wydobywczej, ponieważ jest ona uzależniona od rozwiązań dostarczanych, albo ze Stanów Zjednoczonych, albo z krajów, które z nimi współpracują. Może to doprowadzić do technologicznego zacofania tamtejszego sektora naftowo-gazowego oraz w efekcie zmniejszenia jego konkurencyjności.

Czwartym (ale przecież nie ostatnim) elementem energetycznej układanki, który stanowi poważny kłopot dla związanych z Kremlem firm, jest Amerykański sprzeciw wobec rurociągu Nord Stream 2 - wyrażający się zarówno w przyjętych regulacjach umożliwiających nałożenie sankcji na zaangażowane firmy, jak i poprzez dostawy gazu do Europy Środkowej, czy nacisk na niektóre kraje skandynawskie.

Na powyższe zdarzenia należy nałożyć także działania stricte polityczne - związane z tzw. Listą Putina (szef Łukoila alarmował w lutym, że utrudni to m.in. pozyskiwanie funduszy), czy reżimem sankcyjnym obejmującym nie tylko energetykę, ale także inne wrażliwe sektory gospodarki - w tym wiele firm, instytucji oraz osób powiązanych z rosyjskim prezydentem.

Opisane powyżej działania prowadzą nas do konstatacji, którą streścić można parafrazując stare przysłowie: „Kto energetyką wojuje…”. Nie ulega wątpliwości, że Stany Zjednoczone pod przywództwem Donalda Trumpa, przy wsparciu innych ludzi biznesu (w tym byłego szefa ExxonMobil, a dziś Sekretarza Stanu Rexa Tillersona) zdecydowanie bardziej świadomie i aktywnie wykorzystują energetykę, jako narzędzie polityki. Czas pokaże z jakimi skutkami.

KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Kiks
wtorek, 6 marca 2018, 15:58

A najbardziej skorumpowana niemiecka firma S. dalej lody kręci z ruskimi.

gosc
środa, 7 marca 2018, 12:58

nasze lody poplynely.

xd1
środa, 7 marca 2018, 07:10

bo oni mają pieniądze z pracy nie z drukarki to raz a dwa jak by wyszli to zgodnie z logiką amerykańskich sankcji które można stosowć wybiórczo zaraz weszła by ge ze względu szczególny interes usa

rafffffff
wtorek, 6 marca 2018, 15:40

\"amerykański gigant został ukarany grzywną w wysokości 2 milionów dolarów\" - łoł. Pewnie akcje spadły :D :D :D

AWU
wtorek, 6 marca 2018, 15:13

Sekretarz Skarbu USA oświadczył tydzień temu przed Komisją Kongresu że następna transza sankcji wobec Rosji bedzie opublikowana \"za kilka tygodni\". Rosjanie zachowują sie irracjonalnie jak KRLD. Straty spowodowane ich atakiem cybernetycznym wirusem NotPetya są czacowane na $1mld dla firm jak Merck, Fedex czy Maersk (media zachodnie są zgodne : NO not Petya, just Vladimir) i wszystkie służby wywiadowcze krajów tzw 5 Eyes potwierdzają, atak wyszedł z Rosji. Straty samego Fedex to $300mln. Poza tym Rosjanie atakują to co jest dla Amerykanów najświętsze, ich Proces Demokratyczny. Dodajmy do tego ataki na systemy informatyczne ostatniej Olimpiady w dniu otwarcia Igrzysk z których Rosjanie jako pariasi zostali wykluczeni. Trzeba być naprawdę genetycznie ograniczonym umysłowo aby sądzić iż takie zachowanie pozostanie bez odpowiedzi. W zeszłym roku wszystkie firmy zbrojeniowe Kremla zostały objęte sankcjami. Jak potwierdził amerykański Sekretarz Stanu jest pewne że wiele z tych miliardowych kontraktów o których trąbiła moskiewska propaganda nie dojdzie do skutku (może z wyjątkiem Su-35 dla Indonezji w zamian za soję i ryż:) Biorąc pod uwagę powyższe i wiedząc że Moskale naruszyli regułę nr 1 tak dobrze wyartykułowaną przez prez G.W. Busha czyli \"don\'t ever mess with Texas\"(aczkolwiek Fedex ma hub nie w Texasie ale również w południowym stanie Tennessee) jestem raczej spokojny że projekty jak Nord Stream 2 skończą tak jak Imperialna Rosja i ZSSR na śmietniku historii gospodarczej świata. Biorąc pod uwagę powyższe nie wykluczam iż za 20-30-50 lat USA i NATO we własnym interesie nie będą musiały bronić Rosji i robić następnego lend-leasu przed zakusami komunistycznej ChRL. Widze w szalonym zachowaniu Rosji wręcz jakąś prawidłowość, tak jak parcie do wybuchu I w.ś. w nadziei na kredyty francuskie aby ratować zbankrutowaną gospodarkę. W Rosji najtańsze jest życie jej obywateli, oopsie daisy... też bredzę, w Rosji nie ma \"obywateli\" są tylko PODDANI.... Potwierdzeniem determinacji Amerykanów w ukaraniu bandziorów jest fakt że firmą która ponosi teraz krótkoterminowe straty jest była firma Sekretarza Stanu Tillersona.

Are
środa, 7 marca 2018, 11:50

Nie podlega żadnej dyskusji teza, że bezpośrednim zagrożeniem dla Rosji jako państwa jest działalność Chin a nie UE czy stanów. Działanie Rosji jako państwa wydaje się irracjonalne, ale przecież to nie Rosja podejmuje decyzje, tylko tak zwana elita polityczna, decydenci (czyli Putin plus najbliższe otoczenie). Jego interesem jest utrzymać się przy władzy z jak najwyższym poparciem społecznym, bo jak nie to będzie musiał wprowadzać metody sprzed 1990. Ale atakując Chiny Putin nie spotka się ze zrozumieniem społecznym, a atakując USA to tak, bo i tak było dawniej, czyli naród to kupi.

xd1
środa, 7 marca 2018, 06:46

te wywiady potwierdzały również posiadanie przez saddama broni chemicznej i tyle za komentarz do tego zyczeniowego poematu

Marek
wtorek, 6 marca 2018, 14:33

Brawo USA!

xd1
środa, 7 marca 2018, 06:43

jak bijesz im brawo tzn. że dopuszczasz wmieszstelstwo jednych państw w sprawy drugich państw

wania
środa, 7 marca 2018, 09:53

Najpierw sobie odpowiedz, czy wmiszycielstwem była napaść na Gruzję i później zajęcie Ukrainy? Bo późniejsze działania były reakcją na awanturnictwo Rosji. Wprowadzone sankcje Rosjina nasze mięso i jabłka bez żadnego powodu też są wmieszycielstwem?

Fun funów USA
wtorek, 6 marca 2018, 11:53

Zaklinania rzeczywistości ciąg dalszy? A mnie się, że np. raz: Rosja odzyska za darmo aktywa za które kilka lat wcześniej Amerykanie zapłacili setki milionów dolarów, dwa NS2 powstanie pomimo skomlenia Amerykanów, trzy: to ciągle ględzenie jak to te \"sankcje\" gnębią Rosję już stały się po prostu nudne czy wreszcie cztery: jak Assad \"posprząta\" w Gucie, Daraa, i Al-Rastan to SAA z sojusznikami zajmie się polami naftowymi w Deir ez Zor - to więcej niż pewne, choć pewnie nie wcześniej niż i pod koniec 2018 r. - i USA nie będą w stanie w żaden sposób pomóc Kurdom. A to, że Putin ma w Rosji faktycznie takie poparcie dzięki któremu bez żadnego problemu wygra każde wybory to fakt o którym wiedzą nawet najbardziej zajadli \"zachodni\" dziennikarze tylko oczywiście tego nie napiszą (pytaniem pozostaje tylko czy otrzyma 80% głosów w przypadku \"normalnych\" wyborów czy 95% jeżeli je lekko \"podmanipuluje\")

Rafi373
środa, 7 marca 2018, 19:44

Nikt nie zaprzecza, że Rosjanie popierają Putina. Tylko co z tego, że go popierają? Źle to o nich świadczy. Jakieś plemię Indian też może popierać wodza-kacyka, któremu uda się sprzedać białym trochę drewna, bo dzięki temu dostaną gumiaki. Tu prymityw, i tam prymityw. Jako Polacy powinniśmy Bogu dziękować że Putin rządzi Rosją tak długo. Najgorszą sytuacją dla nas byłoby przyjście kogoś, kto ten kraj unowocześni, jak kiedyś Piotr I. To zwiększyłoby potęgę Rosji – a wcześniej czy później po takim Piotrze przyszedłby ktoś taki jak Katarzyna II, która da w kość sąsiadom i pokaż światu, gdzie raki zimują.

Reklama
Tweets Energetyka24