Ajatollahowie spoglądają na Płock. „Naftowa strefa wpływów Rosji zagrożona”

18 grudnia 2016, 19:06
Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei. Fot. Wikipedia/sajed.ir

Jeśli współpraca PKN Orlen i irańskiego National Iranian Oil Company (NIOC) będzie rozwijać się pomyślnie, a dostawy spot, które rozpoczną się w styczniu 2017 r., zastąpi umowa długoterminowa, to będzie ona najprawdopodobniej obejmować nie tylko Polskę, ale również Czechy i Litwę. Paradoksalnie to właśnie na tych rynkach ropa z Iranu jest najbardziej potrzebna.

Irańska ropa dla PKN Orlen

14 grudnia br. PKN Orlen poinformował o zakupie 1 mln baryłek ropy naftowej od irańskiego NIOC. W styczniu ładunek trafi do gdańskiego Naftoportu i zostanie przetłoczony Rurociągiem Pomorskim do rafinerii w Płocku. W rozmowie z Energetyka24.com wiceprezes największej polskiej spółki paliwowej, Sławomir Jędrzejczyk, poinformował że czeka nas teraz okres testowania współpracy z nowym dostawcą - chodzi o co najmniej kilka „spotów”. Na ich bazie zostanie dokonana ocena tego czy warto zaangażować się w kontrakt długoterminowy. Tymczasem podczas prezentacji nowej strategii PKN Orlen prezes koncernu, Wojciech Jasiński, podkreślił konieczność jeszcze mocniejszego zdywersyfikowania portfela dostaw ropy w okresie, który obejmuje swym zasięgiem dokument (2017-21). 

Dlaczego dopiero teraz? 

Powrót ropy irańskiej do dyskusji toczącej się wokół kwestii dywersyfikacji dostaw tego surowca jest bardzo ciekawy. Bezpośrednie rozmowy na linii Warszawa-Teheran i to zarówno międzyrządowe jak i pomiędzy PKN Orlen i NIOC (warto zaznaczyć ten fakt ponieważ surowiec można kupować nie tylko od dostawców, ale również firm traderskich) toczą się co najmniej od 2015 r. Mimo to dopiero teraz widzimy ich pierwsze efekty. Z czego to wynika? 

Istotnym czynnikiem wydaje się umowa długoterminowa podpisana przez PKN Orlen z saudyjskim Saudi Aramco w maju br. Rywalizacja pomiędzy Rijadem i Teheranem nie jest tajemnicą i zapewne rzutowała na politykę PKN Orlen. Jeśli wierzyć branżowym plotkom to Saudyjczyków wspierali Amerykanie naciskając na stronę polską by spowolniła rozmowy z NIOC. Być może czynnik ten stracił na znaczeniu w powodu zawirowań politycznych w Stanach Zjednoczonych (wygranie wyborów prezydenckich przez Donalda Trumpa)?

Odrębną kwestią jest to gdzie i kiedy PKN Orlen mógłby w sposób efektywny wykorzystać surowiec z Iranu. Odpowiedź na to pytanie może tłumaczyć dlaczego milion baryłek surowca irańskiego dotrze do Gdańska dopiero teraz - rozpoczynając okres aktywnej współpracy bilateralnej, o której wspomina wiceprezes Jędrzejczyk. 

Omisalj – środkowoeuropejskie wrota dla irańskiej ropy?

14 grudnia PKN Orlen zakupił surowiec z NIOC, a pod koniec listopada podpisał umowę z chorwackim Jadranski Naftovod. Ta korelacja wydaje się nieprzypadkowa. Porozumienie z Chorwatami otwiera płockiemu potentatowi dostęp do zupełnie nowego szlaku transportowego, z którego będą mogły skorzystać jego czeskie rafinerie. Chodzi o ropociąg Adria, którego głównym klientem jest węgierski MOL także interesujący się ropą z Iranu (być może możliwa jest tu synergia i wspólne zamówienia?). Niewykluczone więc, że to właśnie tą trasą będzie docierać w przyszłości do zakładów kontrolowanych przez Orlen surowiec z NIOC.

Prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń sugerują dwie rzeczy. Po pierwsze jedyną alternatywą dla dostaw rosyjskich do Czech były do tej pory ropociągi IKL i Transalpine Pipeline, w których udziały posiadają Rosjanie mając wgląd w zamówienia Orlenu. To stawiało płockiego potentata w trudnej sytuacji podczas rozmów handlowych. Dziś dzięki szlakowi chorwackiemu to się zmienia.

Po drugie terminal chorwacki w Omisalj skąd początek bierze Adria, jest dostosowany do odbioru największych tankowców typu VLCC, w przeciwieństwie do Triestu połączonego z Transalpine Pipeline i IKL (chodzi o optymalizację kosztów).

Możejki potrzebują taniej ropy

Irańska ropa może się przydać Orlenowi nie tylko w Czechach, ale także na Litwie. Nieprzypadkowo w rozmowie z Energetyka24.com wiceprezes Jędrzejczyk wskazuje na Możejki jako potencjalny punkt, do którego trafiałby surowiec z NIOC. Zakład ten ma duży problem ze swoją rentownością – obecnie zapewniają ją głównie atrakcyjne marże. Taki stan wynika z faktu, że jest znacznie oddalony od morza, a jednocześnie Rosjanie odcięli go od systemu rurociągowego Przyjaźń. W efekcie atrakcyjny cenowo surowiec z Iranu (o podobnej specyfikacji co rosyjski Urals) może być jedną z możliwości poprawiających kondycję Możejek. Warto zaznaczyć, że wcześniej docierały do nich dostawy ropy z Iraku (a właściwie Kurdystanu).

Irańska perspektywa

Wyżej wymienione powody sugerują więc, że jeśli współpraca PKN Orlen i NIOC będzie rozwijać się pomyślnie, a dostawy spot zastąpi umowa długoterminowa, to będzie ona obejmować nie tylko Polskę, ale również Czechy i Litwę. Paradoksalnie to właśnie na tych rynkach ropa z Iranu jest najbardziej potrzebna. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że na tych obszarach dominują dostawcy rosyjscy. 

Zobacz także: Nowa trasa dostaw zwiększa niezależność Orlenu

Zobacz także: Co z irańskim kontraktem PKN Orlen?

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Jan Niezbędny
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 13:13

To nie są plotki amerykańscy agenci przychodzili do naszego ministerstwa i czuli się tak jakby byli u siebie. Iran podobno zaproponował Polsce budowę rafinerii u siebie ale USA zabroniło Polsce realizacji tego projektu.

25 lat wolnosci i demokracji... hehe
niedziela, 18 grudnia 2016, 19:42

"Jeśli wierzyć branżowym plotkom to Saudyjczyków wspierali Amerykanie naciskając na stronę polską by spowolniła rozmowy z NIOC". I to jest ta wolna, suwerenna polska polityka? Jednak Polska to kolonia. A polscy politycy to marionetki.

mefis58
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 21:56

Tak się zastanawiałem kto to spłodził tego gniota publicystycznego i .... nie zawiodłem się. Oczywiście Maciążek !!!!

Mirkuw 1104
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 10:34

to Iran już przestał być zagrożeniem? ;-) no ma ,,wypchnąć " Rosję z Płocka? a jeszcze miesiąc nazad straszyli na tych łamach ,,straszliwym Iranem" !

Jasio
wtorek, 20 grudnia 2016, 11:07

Nabycie 19,5 proc. akcji Rosnieftu przez konsorcjum katarskiego funduszu państwowego i grupy Glencore, to dowód na to, że zagraniczne firmy przestały się obawiać sankcji nałożonych na Rosję i triumf Władimira Putina - komentują w czwartek media. Zrealizowanie tej transakcji, która opiewa na 10,5 mld euro, pomimo sankcji nałożonych na Rosję oraz sam Rosnieft przez USA i Unię Europejską po aneksji Krymu, to znak, że inwestorzy uznali zakup rosyjskich aktywów za zbyt atrakcyjny, by martwić się konsekwencjami zachodnich restrykcji - pisze "Financial Times" nazajutrz po podpisaniu porozumienia w sprawie Rosnieftu. - Po raz kolejny zobaczyliśmy, że rosyjskie aktywa, a zwłaszcza wiodące rosyjskie aktywa, są bardzo interesujące dla inwestorów w Rosji, jak i poza jej granicami - powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jak komentuje Reuters, transakcja ta dowodzi, że po wyborze na prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiada odwilż w stosunkach z Moskwą, inwestorzy inaczej oceniają ryzyko związane z robieniem interesów z Rosją pomimo nałożonych przez Zachód restrykcji. Suma, jaka wpłynie do rosyjskiego budżetu dzięki tej prywatyzacji - a zarazem największej transakcji w sektorze energetycznym w tym roku - pozwoli Moskwie na dłuższą metę opanować deficyt budżetowy, wywołany spadkiem dochodów ze sprzedaży ropy, która w ostatnich latach osiągała rekordowo niskie ceny - wyjaśnia AFP. Do Rosji napłynie tym samym taka ilość waluty, że Putin polecił opracowanie stopniowych stosownych kroków wspólnie z bankiem centralnym i Ministerstwem Finansów, by transakcja nie spowodowała wahań na rynku walutowym. Nabycie akcji Rosnieftu stało się w ostatnich tygodniach znacznie bardziej łakomym kąskiem, ponieważ OPEC porozumiał się z innymi krajami produkującymi ropę w sprawie ograniczenia wydobycia, co podbiło ceny surowca. Uczestnicy konsorcjum mają w nim udział po 50 proc. - każdy z nich otrzyma 9,75 proc. akcji. Glencore i katarski fundusz będą razem trzecim co do wielkości udziałowcem Rosnieftu. Państwo zachowa pakiet kontrolny - udział państwowego Rosnieftiegazu obniży się z obecnych 69,5 proc. do 50 proc. plus trzy akcje. 19,75 proc. akcji Rosnieftu należy do koncernu BP. Zakup udziałów Rosnieftu został w dużej mierze sfinansowany przez włoski bank Intesa Sanpaolo; Glencore wyłożył ze swych środków około 300 mln euro, reszta transakcji jest finansowana przez Katar oraz pożyczki bankowe - podaje Reuters, powołując się na źródła znające szczegóły porozumienia. Agencja przypomina, że zarówno włoski rząd, jak i tamtejsze firmy oraz banki utrzymują od dawna bardzo bliskie relacje z Rosją, choć więzi rozluźniły się nieco, odkąd premierem przestał być Silvio Berlusconi, który uważał się za przyjaciela Putina. Rosnieft wspólnie z uczestnikami konsorcjum powoła spółkę joint venture w sektorze wydobycia ropy zarówno w Rosji, jak i na świecie. Ekspert firmy konsultingowej Wood Mackenzie, Michael Moynihan, powiedział w rozmowie z "Financial Times", że dzięki porozumieniu z Glencore i korzystaniu z jego możliwości handlowych Rosnieft "poszerzy swoją ekspansję na światowych rynkach naftowych". Dzień po ogłoszeniu podpisanie umowy notowania akcji Rosnieftu skoczyły w górę; rano w czwartek zyskały ponad 5 proc. Wyznaczony przez rząd Rosji termin prywatyzacji 19,5 proc. akcji Rosnieftu minął 5 grudnia, jednak o transakcji poinformowano w środę, 7 grudnia.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24