500+ na rosyjski węgiel. Nieoczekiwane skutki walki ze smogiem [KOMENTARZ]

4 października 2018, 10:44
read in 5 min.
putin coal
Fot.: Kremlin.ru

W Polsce zapanował konsensus co do konieczności walki ze smogiem. W wyniku rosnącej presji społecznej rząd zabrał się do pracy. W rezultacie powstał szereg regulacji prawnych oraz system dopłat do wymiany „kopciuchów” na kotły 5. klasy. Po drodze umknęło nam jednak, że do ich opalania najprawdopodobniej posłuży węgiel rosyjski zamiast polskiego.

Problem smogu w Polsce jest realny – co do tego nie ma wątpliwości. Podobnie jak co do tego, że główną przyczyną przekroczonych norm w naszym kraju jest niska emisja, czyli kopciuchy. Stare kotły nie tylko są mniej wydajne niż najnowsze, 5. klasy, lecz pozwalają przede wszystkim na opalanie paliwem dużo niższej jakości.

Paliwem tym często jest nie tylko węgiel czy drewno, ale również śmieci. Wrzucając je do pieców, wyrzucamy je do atmosfery, a następnie wdychamy. Jak zatem pozbyć się problemu? Wymienić kotły na najwyższą klasę, do których już śmieci nie włożymy, a i parametry spalania węgla osiągniemy lepsze! Proste, prawda? 

Niekoniecznie. W zależności od tego jak spojrzymy na ten pomysł, mnożą się kolejne problemy. Pierwszym z nich jest ubóstwo energetyczne. Obecnie w Polsce około 12% mieszkańców Polski, czyli ok. 4,6 mln osób nie może sobie pozwolić na ogrzanie domu do temperatury 21 stopni Celsjusza (w pokoju dziennym). Węgiel był tańszą alternatywą dla gazu, zwłaszcza jeśli nie było niezbędnej instalacji. Był. 

Program Czyste Powietrze i inne programy lokalne co prawda uwzględniają dopłaty lub całkowite refundacje modernizacji ogrzewania węglowego na kotły 5. klasy, jednak ich beneficjenci zobowiązują się do opalania domów wysokiej jakości paliwem. Na liście paliw dopuszczonych do użytkowania w kotłach dotowanych znajdziemy natomiast najdroższe rodzaje węgla, kosztujące nawet ok. 1000 zł/t. Na te dodatkowe koszty gospodarstw domowych bardzo często nie stać. Tania alternatywa zostaje zastąpiona drogim paliwem wysokiej jakości. Pojawia się zatem pytanie – po co w ogóle opalać węglem?

Przy okazji dyskusji o walce ze smogiem umknął nam jednak jeszcze jeden ważny problem, na który jeszcze dwa lata temu uwagę zwracała Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla (IGSPW). Otóż zamontowanie kotła 5. klasy z dotacji, jak już zostało wspomniane, wiąże się z koniecznością zmiany paliwa. Głównymi parametrami, jakie cechują taki węgiel są – niska zawartość pyłów oraz siarki. Produkt taki uzyskuje się poprzez odsiarczenie węgla kamiennego wysokiej jakości. To oczywiście powoduje, że produkt finalny może kosztować nawet wspomniane 1000 zł/t.

I na tym etapie pojawiają się problemy. Jak zauważyło IGSPW w trakcie konsultacji rozporządzenia Ministerstwa Rozwoju w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe o mocy nie większej niż 500 kW – czyli tych, znajdujących się w domach – polscy producenci mają problem ze sprostaniem zawartym w rozporządzeniu normom dla kotłów 5. klasy. Izba nie zostawia na rozporządzeniu suchej nitki:

„(...) kocioł 5. klasy, aby spełniał kryteria graniczne dla tej klasy przewidziane - musi współpracować z dedykowanym mu paliwem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę minimalne parametry węgla, spełniające wymogi stawiane emisji zanieczyszczeń z kotłów 5 klasy to okaże się, że węgli o takich parametrach na polskim rynku praktycznie nie ma. Za to producenci rosyjscy i kolumbijscy są w stanie dostarczyć każdą ilość tego typu surowca. Wobec tego, w wyniku rozporządzenia zyskają importerzy węgla, stracą zaś krajowe spółki wydobywające węgiel, które skazane będą na to, by stopniowo oddawać rynek węgla opałowego importerom. Jest to kwestia o tyle istotna, że dla polskiego górnictwa, rynek węgla opałowego stanowi zbyt dla około 20% wydobywanego węgla, co generuje około 35% ich przychodów”. 

Program wymiany kotłów na bardziej wydajne prowadzi zatem do zwiększenia zapotrzebowania na węgiel o wyższych parametrach. Ten natomiast pochodzić będzie głównie z importu, ponieważ polscy producenci nie mogą sprostać wyśrubowanym wymaganiom. Czy to oznacza, że dopłaty do kotłów pośrednio wygenerują popyt na rosyjski surowiec, który wypierać będzie węgiel polskiego pochodzenia? 

Przedstawiciel Zarządu IGSPW ds. Zewnętrznych Łukasz Horbacz uspokaja: „Polscy producenci przystosowują się do wymogów rynkowych i na rynku jest coraz więcej paliw polskiego pochodzenia przeznaczonych do kotłów 5. klasy. Wypieranie polskiego węgla przez rosyjski nie jest problemem dla branży. W wyniku programu termomodernizacji i walki ze smogiem zapotrzebowanie na węgiel opałowy będzie spadać w ogóle, co jest większym wyzwaniem dla polskiego górnictwa” – zauważa Horbacz.

Wiele wskazuje zatem na to, że sprawa nie jest taka prosta, a walka ze smogiem wymusiła na polskim górnictwie zmiany i inwestycje w jakość oferowanych produktów. Problemem może być zatem wcale nie preferencyjne traktowanie rosyjskiego węgla, lecz zwyczajnie coraz niższa konkurencyjność rodzimej produkcji. 

Dane statystyczne wskazują, że rokrocznie importujemy coraz więcej czarnego złota, głównie z Rosji. Jednocześnie produkcja krajowa spada, a eksperci alarmują – opieranie gospodarki na węglu nie ma sensu, bo polskiego węgla może nie być nawet wcale już za 30 lat. Taką wizję snuje między innymi prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej, którego zdaniem już w 2050 roku nie będzie polskich kopalń węgla kamiennego i brunatnego.

Węglowy galimatias wydaje się być też kłopotliwy dla Ministerstwa Energii, które rozpaczliwie próbuje lukrować kłopoty polskiego górnictwa. I tak zjawisko lawinowego wzrostu importu rosyjskiego węgla, które obserwujemy od dłuższego czasu, wiceminister Tadeusz Skobel tłumaczy „rentą geograficzną” jaką rzekomo ma węgiel rosyjski na północy Polski, dzięki bliskości portów. Minister potykał się o własne nogi argumentując, że rosyjski węgiel jest tańszy, bo koszty transportu surowca ze Śląska są wysokie.

Otóż jest zgoła inaczej. Koszty wydobycia rosyjskiego, kazachskiego czy też kolumbijskiego surowca są wyczajnie tak niskie, że bardziej opłaca się importować węgiel, niż zużywać własny. Co więcej, surowiec z tych państw ma parametry idealnie wpisujące się w wymogi określone dla kotłów 5. klasy.

To pokazuje węglową schizofrenię, w której się znaleźliśmy. Jedną ręką kurczowo trzymamy się węgla w gospodarce, aby utrzymać polskie górnictwo, podczas gdy drugą podpisujemy dokumenty preferujące surowiec importowany.

Tymczasem okazuje się, że najskuteczniejsza jest ta trzecia, niewidzialna - ręka rynku. To ona sprawia, że importujemy bardziej opłacalny surowiec z zagranicy, dzięki któremu możemy choć częściowo ograniczyć wzrost kosztów energii przy jednoczesnym ograniczeniu emisji. To wreszcie ta złośliwa ręka rynku uporczywie naciska na polskie górnictwo, które jest coraz mniej konkurencyjne.

Miejmy nadzieję, że niebawem także politycy wykażą się większą konsekwencją oraz dalekowzrocznością i zaczną powoli redukować znaczenie węgla w polskiej gospodarce.

KomentarzeLiczba komentarzy: 18
czytelnik
poniedziałek, 8 października 2018, 14:49

W mojej okolic żadnego problemu z przyłączeniem kotła gazowego. Połowa mieszkańców ma stare kotły węglowe . Palą miałem węglowym zmieszanym ze śmieciami. I w tym problem - oni osiągają wiele ciepła ze spalania śmieci - za darmo. Wieczorami po osiedlu praktycznie nie idzie chodzić taki smród i dym ze spalanych śmieci i węgla o 10 % zawartości związków siarki. Oczywiście policja nie reaguje na zgłoszenia policja twierdząc że to sprawa straży miejskiej a straż miejska ma nakaz od prezydenta nie reagować aby nie robił sobie wrogów z wielu wyborców. Każdy właściciel pieca starego węglowego powinien płacić miesięczny podatek 50 zł.

rmarcin555
poniedziałek, 8 października 2018, 11:17

@Arcetron. Skoro smog produkują samochody, to dlaczego tak mocno doskwiera zimą i to w tych rejonach, które słyną z ogrzewania węglem (indywidualne domy)? Proszę o wyjaśnienie. @Fich. No can do. Węgiel wydobywany w Polsce w większości nadaje się tylko dla elektrowni, bo jest niskiej jakości. Lepsze gatunki, w tym węgiel do zwykłych pieców musimy importować. Oczywiście w ramach walki ze smogiem minister pozwolił dalej palić miałem. Super. --------------------------------------------------------------------------------------------------- Dawno dawno temu, ktoś wymyślił: \"Polska węglem stoi\". Zapomniał tylko sprawdzić, gdzie dokładnie ten węgiel się znajduje i ile będzie kosztowało jego wydobycie. W efekcie bardziej opłaca się kupić węgiel w Australii i przywieźć go na Śląsk. W przyszłym roku czekają nas na bank podwyżki cen prądu. Te dla zwykłych ludzi będą niewielkie, bo wybory, ale firmy już dostają oferty nie do odrzucenia, gdzie nowa cena jest wyższa 30-50%. A są i takie przypadki gdzie podwyżka wynosi 100%. Co to oznacza? Gwałtowny wzrost kosztów, co przełoży się na ogólny wzrost cen i spadek konkurencyjności polskiego przemysłu. Jakie będą skutki tego pozostawiam to Waszej wyobraźni.

Arcetron
poniedziałek, 8 października 2018, 11:03

Jest inne rozwiązanie trochę egzotyczne ale wykonalne. Miniaturowa turbina gazowa która działa dokładnie tak samo jak silnik odrzutowy napędzana paliwem gazowym, pozyskanym z procesu elektrolizy (wodór) . Energię elektryczną do elektrolizy pozyskamy z wiatraków i paneli fotowoltaicznych Wodór można produkować na bieżąco wedle zapotrzebowania za pomocą generatora HHO (segmenty blaszek zanurzonych w wodzie słonej) Czysta ekologiczna energia woda i prąd

tur
niedziela, 7 października 2018, 22:47

Ile podatków jest nałożonych na 1 t polskiego węgla zanim wyjedzie spod ziemi na plac? O ile wzrasta jego cena?

Fich
niedziela, 7 października 2018, 14:48

Problem rozwiązać metodą trampa Cła na kazachski rosyjski ukraiński i kolumbijski węgiel i już import nie będzie opłacalny.

Marcin
niedziela, 7 października 2018, 12:08

Rząd właśnie wykazał się dalekowzrocznością przedłużając możliwość opalania pieca trucizną czyli miałem węglowym.

lol
piątek, 5 października 2018, 23:01

Niewiem gdzie są te dopłaty, do wymiany kopciucha na 5 klasę, bo u mnie tylko na gaz albo prąd chcą dopłacać i to zawrotną sumę do 1000 zł.

Arcetron
piątek, 5 października 2018, 21:34

Polski przemysł wydobywczy węgla jest przez Unijne dyrektywy niszczony, a przecież węgiel jest najcenniejszym surowcem w Polsce. I nadal można go używać po zastosowaniu mało znanego patentu który sprawia że zanieczyszczenia są mniejsze niż spaliny samochodowe czy sadza po spalaniu gazu ziemnego. Piec o podwójnym spalaniu, najpierw węgiel a potem drugi proces spalania to sam dym. Zanieczyszczenia (smog ) jest od nadmiernej eksploatacji pojazdów z silnikiem spalinowym a zwłaszcza diesla . Pod pozorem zakazu używania węgla kryje się nie tylko zanieczyszczenie ale monopol związany z zakupem paliw z zachodu (skroplony gaz ziemny) i uzależnienie od jednego dostawcy poprzez sprytną amerykańską inicjatywę, wsparcie militarne. Wydobycie węgla nie wiąże się tylko ze samym spalaniem w piecach ale używa się do oczyszczania wody czy wytwarzaniu tworzyw sztucznych, a poco nam węgiel jak możemy kupywać paliwo drożej z zachodu ? A kasa idzie nie do budżetu polskiego tylko innych państw. Proces ocieplania się klimatu i tak postępuje niezależnie od tego ile zużyje się węgla do opału Na skutek wybuchów wulkanów, próby z bronią jądrową na odległych wysepkach też mają duży wpływ na klimat a zwłaszcza wielokrotny start rakiet wynoszących satelity na orbitę. Za każdym razem kiedy startuje rakieta typu Atlas 5, wybija dziurę w atmosferze niszcząc warstwę ozonową na obszarze 1500 Km, średnio rocznie startuje około 100 rakiet, i gdzie tu ekologia ? A Ciekawy jest podatek od CO2 , niby jest pobierany a wędruje do jednej Londyńskiej firmy która tak naprawdę nic nie robi i fałszuje statystyki temperaturowe w instytutach meteorologicznych, tylko po to aby wyłudzić kasę z podatku CO2

tagore
piątek, 5 października 2018, 20:23

Artykuł na zamówienie, \"niewidzialna ręka rynku\" w postaci ustawy sformułowanej tak jak ustawka na przetargu. Z rozumną polityką gospodarczą niewiele ma wspólnego.

EOP
piątek, 5 października 2018, 07:02

A Opoczno nadal na 2 miejscu jesli chodzi zanieczyszczenie powietrza w Europie.

plutonium 238
czwartek, 4 października 2018, 23:33

węgiel to przeżytek w energetyce !! a jednocześnie cenny i niezastąpiony surowiec dla hutnictwa, spalanie węgla w prymitywnych piecach to jego zwyczajne marnowanie !!!! tym bardziej w czasach wysoko rozwiniętej energetyki jądrowej !! a że ktoś ma zimno w chałupie to jego problem niech się weźmie do roboty ! wtedy jak ma łeb to zrobi odpowiednie docieplenie a jak niema łba to zarobi na prąd, gaz.

Zenek
czwartek, 4 października 2018, 22:37

gdzieś mam, skąd ten węgiel. Życie i zdrowie ważniejsze od dobrobytu jednej grupy społecznej.

Rain Harper
czwartek, 4 października 2018, 22:02

Gwarantuję, że po zarżnięciu polskiego węgla i wykupieniu kopalni przez Czechów, Niemców i Anglików; natychmiast zaczniemy wydobywać ekologiczny węgiel najwyższej jakości, pod który napisze się prawo zobowiązujące tubylców do zakupu.

obiektywnie01
czwartek, 4 października 2018, 18:17

Bardzo dobry artykuł. Dodam, że oszczedność z porzucenia węgla w gospodarce będzie jeszcze widoczna w budżecie w zakładce \"dofinansowanie nierentownych kopalń\". Ciekawe czemu nie mogą postawić na energetykę odnawialną...acha no tak, fotowoltanika na dachach niweluje zyski spółek energetycznych gdzie zasiadają prezesi i ich rodziny wybierani przez aparat polityczny po każdych wyborach....

Tomek
czwartek, 4 października 2018, 15:58

bardzo ciekawe spostrzeżenia.

Extern
czwartek, 4 października 2018, 15:48

Ale to znaczenie węgla w gospodarce trzeba by czymś zrekompensować, albo importować więcej Rosyjskiego lub Amerykańskiego gazu, albo więcej Niemieckich wiatraków, albo musimy zacząć importować Francuski Uran i Francuskie elektrownie atomowe. Można by też zezwolić Polakom na stawianie na ich ziemi małych zapór na niezliczonej ilości rzeczek w Polsce, ale fe my z rządu z grupy rekonstrukcyjnej sanacji nie lubimy takich pro rynkowych nie socjalistycznych rozwiązań.

Gebeth
czwartek, 4 października 2018, 13:59

nie tak dawno prasa podała informacje o opracowaniu przez Polski instytut filtra cząstek stałych o wydajności rzędu 95%...dedykowanego gospodarstwom domowym w cenie nie przekraczającej 2000 zł. Co daje koszt zdecydowanie niższy niż dopłata do wymiany kotła. Problem jest jeszcze innej natury, mianowicie nikt nie informuje ludzi że dopłata jest do wymiany kotła, ale koszt wymiany instalacji , grzejników i remontu ..ponosi już sam właściciel, nie mówiąc o kosztach za czynnik grzewczy/ np gaz/, czego już większość osób nie uniesie. Gdyby gminy dofinansowały zakup filtrów... każdy by był zadowolony .. łącznie z naszym przemysłem wydobywczym!

Bogata Polska
czwartek, 4 października 2018, 13:24

Tylko głęboka geotermia prof Zurkiewcza nas uratuje - patrz materiały na Youtubie. Tania, wydajna i na kilkaset lat na jedną inwestycję. Jest i prad i energia ciepla - elektrownie udujemy przy duzych miastach więc nam znika inwestycje w DROGIE sieci przesyłowe Dodatkowo zgazowanie wegla pod ziemią (10 osób na kopalnie a nie kilka tysiecy) i produkcje benzyny syntetycznej (cena w Lublinie wynosiła 30 groszy za litr !!!!) Polska moze byc energetycznie niezależna - górnicy moga pracować w Polsce tam gdzie dzis ukraińcy, dołaczycdo nichpowinni nauczyciele i połowa biurokratów. Polska to BOGATY kraj BEZNADZIEJNIE (nie)zarządzany

Tweets Energetyka24