Realny plan uratowania Możejek. „Wpuścić Irańczyków do rafinerii” [ANALIZA]

22 sierpnia 2017, 13:44
Podpisanie porozumienia ws. taryf przewozowych pomiędzy Orlen Lietuva i Litewskimi Kolejami Państwowymi. Fot. Energetyka24

PKN Orlen ma realny plan uratowania rafinerii w Możejkach. Może on być jednak trudny do wdrożenia z przyczyn politycznych – w jednym z wariantów zakłada bowiem wpuszczenie do rafinerii Irańczyków. 

Rozebranie torowiska na krótkim odcinku pomiędzy należącą do Orlen Lietuva rafinerią w Możejkach, a łotewskim miastem Renge, do którego dostęp miał przewoźnik z Łotwy spowodowało, że znajdująca się w trudnej sytuacji ekonomicznej rafineria (odcięta przez Rosjan od systemu rurociągowego Przyjaźń, oddalona od morza) w zakresie logistyki stała się w pełni uzależniona od monopolisty tj. Litewskich Kolei Państwowych. Ten natomiast wykorzystał zaistniałą sytuację do dodatkowego zarobku.

Orlen Lietuva długo protestował przeciwko praktykom (także na drodze sądowej) wskazując, że jako największy pracodawca w regionie, w dodatku pokrzywdzony z przyczyn geopolitycznych, nie może mieć gorszych stawek taryf przewozowych aniżeli inni klienci Litewskich Kolei Państwowych. Litwini odpowiadali natomiast, że są one atrakcyjne, jak na warunki krajowe, przy okazji nie wspominając jednak o tym, że dużo lepsze warunki współpracy zaoferowali np. firmom z Białorusi.

Pod koniec czerwca br. stronom udało się osiągnąć konsensus (szczegóły nie są jawne), z którym wiążą się liczne znaki zapytania. Przede wszystkim dotyczą one odpowiedzi na pytanie w jaki sposób poprawiona została rentowność rafinerii?

Choć wysokość taryf przewozowych na rynku krajowym uległa poprawie, to jednak Orlen Lietuva najprawdopodobniej nadal nie może liczyć na warunki jakie Litwini oferują np. przedsiębiorstwom białoruskim. Porozumienie z kolejami nie rozwiązało także kluczowej kwestii rozebranego torowiska. Nie wiadomo również, czy właściciel Możejek nadal rozważa budowę rurociągu produktowego pomiędzy zakładem i portem w Kłajpedzie celem optymalizacji logistyki.

Jak widać, trudno oszacować realną rentowność zakładu. Dziś z zagadnieniem tym wiąże się wiele niejasności. Z jednej strony, dla uważnych obserwatorów jest jasne, że Orlen Lietuva korzysta z chwilowej koniunktury, a problemy powrócą. Z drugiej strony prezes Grupy Wojciech Jasiński zapowiedział w czerwcu nowe inwestycje w rafinerię, co stało się pożywką dla spekulacji, że inwestycja nabrała wiatru w żagle.

Według informacji Energetyka24 tak naprawdę nakłady na zakład na Litwie będą jednak ze strony Grupy Orlen minimalne służąc podtrzymaniu produkcji. Realny plan uratowania Możejek natomiast istnieje, ale może być niezwykle trudny do wdrożenia z przyczyn politycznych.

Jak udało nam się ustalić, potencjał optymalizacji rafinerii na Litwie praktycznie już nie istnieje, a Zarząd PKN Orlen jest tego świadomy. Zatrudnienie zostało drastycznie obniżone, nakłady inwestycyjne ograniczone do minimum. Porozumienie z Litewskimi Kolejami Państwowymi de facto oznacza, że obniżenie kosztów logistycznych osiągnęło maksymalny poziom.

Zresztą sytuacja polityczna na Litwie jest dynamiczna i niewykluczone, że może zmienić się w przyszłości na gorszą, co odbije się na Orlen Lietuva. Według źródeł Energetyka24 litewska Kancelaria Premiera dysponuje analizami zakładającymi scenariusz zamknięcia Możejek (największego przedsiębiorstwa w kraju) i opcja ta jest politycznie akceptowalna. Duży wpływ na litewskich polityków posiadają ponadto niechętni kapitałowi polskiemu Rosjanie. Świadczy o tym np. skandal korupcyjny, w wyniku którego Litewskie Koleje Państwowe działając przez swoją spółkę zależną VLRD, umożliwiły przepływ milionów euro do struktur rosyjskiego Transmashholdingu. Co może w tak skomplikowanej sytuacji zrobić PKN Orlen by ratować Możejki?

Zobacz także: Litewskie problemy Orlenu – potężny szef kolei partnerem Rosjan

Według źródeł Energetyka24 dogodnym wyjściem mogłaby być współpraca z partnerem zagranicznym w formie tzw. usługowego przerobu ropy. W skrócie polega on na tym, że producent ropy dostarcza własny surowiec i zleca jej przerób za opłatę, a następnie odbiera i wywozi z rafinerii gotowe paliwa. Wariant tego typu kooperacji z podmiotami z Rosji z oczywistych powodów nie wchodzi w rachubę. Potencjalnych partnerów Orlen mógłby natomiast szukać w Chinach lub na Bliskim Wschodzie. Już dzisiaj Orlen sprowadza przecież ropę z Iranu i Arabii Saudyjskiej.

W grę mogłaby wchodzić np. umowa barterowa – w zamian za przerób producent dostarczałby ekwiwalent w postaci ropy. Sine qua non wspomnianej kooperacji byłoby zapewne wejście partnera do akcjonariatu Orlen Lietuva, a tutaj zaczyna się już duża polityka. Dodatkowym problemem jest także to, że z powodu zbyt małych krajowych zdolności produkcyjnych najbardziej zainteresowanym takim rozwiązaniem partnerem w Możejkach wydają się być Irańczycy. Tymczasem wzrasta nacisk amerykańskiej administracji Donalda Trumpa na ten kraj, a relacje energetyczne Polski i Stanów Zjednoczonych np. w sektorze gazowym zacieśniają się.

Zobacz także: Prezes spółki Sarmatia o dywersyfikacji dostaw ropy do Polski

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
ehhhhh
czwartek, 24 sierpnia 2017, 15:51

ale ci litwini nas lubią ;-)

Victor
wtorek, 22 sierpnia 2017, 17:53

Jeżeli Litwini nie odbudują rozebranego torowiska na Łotwę to Polacy powinni rozebrać Możejki. Potem wywieźć i zmontować tam gdzie będzie to opłacalne. A na pustym polu zasadzić buraki.

Naiwny
środa, 30 sierpnia 2017, 22:30

Kombinując komu odsprzedać Możejki nie można zapominać o jednym drobiazgu. Taki tam szczególik umowy zakupu przez Orlen. Rząd Litwy musi wyrazić zgodę na nawet częściową zmianę struktury własnościowej Możejek. I myślicie, że wyrazi taką zgodę? Moze zrobimy sondaż? PS Może też warto sabie pszypomnieć kiedy to Orlen kupił te g. i kto mu to kazał zrobić.

Naiwny
środa, 30 sierpnia 2017, 22:13

Już to widzę jak USA i Izrael pozwolą nam na jakiekolwiek interesy z Iranem:) A Możejko należy rozebrać - złom ma niezłącene. Na odzyskanych terenach zająć się deweloperką albo hodowlą np. kóz. Straty będą mniejsze a w przypadku kóz jest szansa na Unijne dopłaty dla rolników. Na kozy dużo dają.

wtorek, 22 sierpnia 2017, 16:16

Jakąś godzinę temu zamieściłem tu swój komentarz na temat Możejek, myślę, że był wyważony i nie napastliwy - dalej jest w moderacji?

Dortmund
piątek, 25 sierpnia 2017, 23:43

Ubezpieczyć i spalić do gołej ziemi.

yhh
środa, 23 sierpnia 2017, 00:23

Polska powinna zażądać korytarza eksterytorialnego Możejki - Kłajpeda. A Kłajpedzie zaoferować zostanie "Wolnym Miastem" dodatkowo nasz parasol ochronny, polityczną protekcję w zamian za bazę dla MW. :)

Cynik
środa, 23 sierpnia 2017, 14:04

Czego się spodziewać po Żmudzinach... na szczęście to malutkie i śmieszne państewko. Jednak bardzo wrogie Polsce. Etnicznie, historycznie, biologicznie, językowo to Żmudzini, mówiąc o nich Litwini obrażamy prawdziwą Litwę.

Huelle
wtorek, 22 sierpnia 2017, 23:51

Rozmontowac to i przeniesc do Suwalk. Cegla po cegle

Pewny
wtorek, 22 sierpnia 2017, 14:46

Zdecydowanie uważnych czytelnik dostrzeże wyjątkowo nieobiektywny i negatywny wydźwięk artykułu. Czyta się go z dużym zdziwieniem

b
wtorek, 22 sierpnia 2017, 14:40

Od dawna pisze, ze Litwa jako panstwo nie istnieje jest to przybudowka Kremla majaca na celu mieszanie w regionie.

Aro
czwartek, 24 sierpnia 2017, 01:05

zakup Możejek nie powinien być traktowany jako inwestycja mająca przynieść zysk a jako wrogie przejęcie w celu uniemożliwienia prowadzenia działalności przez konkurencję, najcenniejsze elementy rafinerii zdemontować i sprzedać do Indii, Pakistanu czy gdziekolwiek, teren zaorać tak żeby przywrócenie tam tego typu działalności było niemożliwe i kij Litwinom w ryj, od wielu lat są do Polski wrogo nastawieni

DoktorCebula
wtorek, 22 sierpnia 2017, 20:39

Jak Litwini aż takie problemy robią swojemu największemu płatnikowi VAT to może te Możejki na złom sprzedać. Nie innemu inwestorowi tylko na złom wszystkich na bezrobocie, sprzęt sprzedać teren zaorać. Ciekawe co by wtedy zrobili.

Cynik
wtorek, 22 sierpnia 2017, 20:02

Najlepszym wyjściem jest pokazanie Żmudzinom gdzie ich miejsce w szeregu. Od dawna celowo próbują zniszczyć rafinerie. Ani Iran, ani USA nie pomogą jeśli my nie weźmiemy sprawy w swoje ręce. Najpierw polskie nazwiska trzeba pisać po Żmudzku, potem koniec nauki w języku polskim. To zaczyna być dokuczliwe i mamy doczynienia z prześladowaniem mniejszości polskiej a teraz z nękaniem ekonomicznym... Jakim jest zawyżanie cen przez Żmudzkie koleje.

weqqfgqqwerg
środa, 30 sierpnia 2017, 03:41

jak długo RP będzie się pieprzyć z litwinami, chronić ich przestrzeń powietrzną, martwić się o łatwość wjazdu rosyjskich czołgów na litwę, zapewniać im tani tranzyt przez terytorium RP zamiast podnieść stawki (a dla pozostałych ulgi), wprowadzić upierdliwe kontrole stanu technicznego, nacisku na osie i obowiązku gotówkowej wpłaty mandatu czy grzywny przed dopuszczeniem litewskiego pojazdu do dalszej jazdy itp.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24
 
Reklama