Niemiecka prasa: Polska koniem trojańskim USA. Unia musi poprzeć Gazprom [ANALIZA]

25 lipca 2017, 14:36

„Ameryka i Polska nie mają prawa weta wobec projektu Nord Stream 2” – pisze Rainer Seele, dyrektor zarządzający austriackiej spółki OMV w artykule dla niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung. To jedna z najbardziej kompletnych argumentacji zwolenników projektu dzielącego dziś Europę i, jak pokazuje wypowiedź wspomnianego menadżera, również współnotę euroatlantycką. Pozostawia ona jednak wiele do życzenia...

Frankfurter Algemeine Zeitung opublikowało artykuł, autorstwa Rainera Seele, dyrektora zarządzającego w spółce OMV, będącej jedną z pięciu europejskich firm współfinansujących budowę gazociągu Nord Stream 2. Przedstawiciel austriackiej firmy stwierdza, że realizacja budowy gazociągu po dnie Bałtyku jest obecnie potrzebna m.in. ze względu na dojście prezydenta Donalda Trumpa do władzy stanowiące punkt zwrotny w relacjach transatlantyckich. Jego zdaniem dobrze charakteryzuje je hasło wyborcze Trumpa – „America first”, które dobitnie świadczy o tym, że Stany Zjednoczone stawiają na pierwszym miejscu własny interes – ochronę miejsc pracy i zysków ekonomicznych. Dlatego, jego zdaniem, Angela Merkel słusznie nawołuje do wzięcia spraw w swoje ręce przez Europejczyków bez oglądania się na Amerykę.

Rainer Seele. Fot. OMV

Ta teza stanowi dla Rainera Seele punkt wyjścia dla wyjaśnienia, dlaczego gazociąg Nord Stream 2 jest niezbędny dla Europy. Przede wszystkim według dyrektora OMV projekt stanowi realizację idei dywersyfikacji źródeł energii dla europejskiego rynku: "Nord Stream 2 stwarza dodatkową możliwość dostaw gazu, którą powinniśmy traktować jako kolejną ofertę jego pozyskania, bez obowiązku zakupu. Jest to oferta o niskich kosztach transportu z oczywistą korzyścią dla klientów ze względu na bezpieczeństwo dostaw i jej cenę” – przekonuje Seele podkreślając, że tak jak nikt nie sprzeciwia się transportowi amerykańskiego skroplonego gazu do Europy, tak nikt nie powinien blokować dostaw rosyjskiego gazu ziemnego.

Zobacz także: wiceprezes Chaniere o pierwszej dostawie amerykańskiego LNG do Polski

Warto nadmienić jednak, że dyrektor OMV argumentuje w sposób dalece nieprecyzyjny. Projekt Nord Stream 2 nie może zostać uznany za przyczyniający się do dywersyfikacji źródeł energii, ponieważ zmienia się jedynie trasa przesyłu gazu, a nie jego dostawca, przeciwko któremu Komisja Europejska prowadzi notabene śledztwo antymonopolowe. Co więcej uruchomienie Nord Stream 2 w praktyce oznaczać będzie marginalizację dotychczasowych tras przesyłu, ponieważ Rosjanie już zapowiedzieli "wygaszenie" tranzytu przez Ukrainę (pytanie co stanie się z przebiegającym przez Polskę Jamałem?), co sprawia, że gazociąg będzie niezbędny dla realizacji dostaw gazu świadczonych przez Gazprom do Europy. Czy w takim wypadku można mówić o "dodatkowej ofercie jego pozyskania, bez obowiązku zakupu"? Najwyraźniej szef OMV mija się z prawdą.

Zobacz także: Energetyczne realpolitik. Dlaczego Niemcy potrzebują Nord Stream 2 [ANALIZA]

Dyrektor w swoim artykule nie pozostawia suchej nitki na postawie Stanów Zjednoczonych, krajów bałtyckich, a także Polski, które sprzeciwiają się budowie gazociągu. Wypomina polskim władzom hipokryzję, które według niego z jednej strony chcą całkowicie wyeliminować rosyjski gaz ze swojego rynku, ale z drugiej strony chcą dalej korzystać z możliwości jego transportu przez swoje terytorium i pobierać pieniądze za przesył błękitnego paliwa. Seele podkreśla, że dostawy gazu z Rosji są konieczne ze względu na zmniejszające się jego wydobycie w Europie. „Ameryka, Polska i kraje bałtyckie nie mają prawa stosowania weta w tym przypadku” – nie bez satysfakcji konstatuje Seele pomijając jednak milczeniem fakt, że w rzeczywistości Polska niemal nie zarabia na tranzycie. Kwota ok. 20 mln zł, którą pobiera corocznie spółka EuRoPol Gaz jest śmiesznie niska w porównaniu z miliardami jakie za tranzyt otrzymuje Ukraina. Ponadto Jamał jest zarządzany przez polsko-rosyjską spółkę typu joint venture, a nie operatora przesyłowego, mimo, że władze w Warszawie wielokrotnie apelowały do Komisji Europejskiej o dostosowanie tej archaicznej sytuacji do obowiązującego prawodastwa UE.

Przedstawiciel OMV odnosi się również do sytuacji Ukrainy, która „dzięki” budowie Nord Stream 2 zostanie najprawdopodobniej całkowicie zdana na łaskę Moskwy stając się łatwym celem dla szantażu. „Nie jest naszym zadaniem konsolidowanie budżetu Ukrainy” – stwierdza Seele. Krytykuje Kijów za miliardowe zyski z tytułu wieloletniego pobierania opłat tranzytowych i jednocześnie brak inwestycji w renowację systemu przesyłowego. „Nie możemy sobie pozwolić na żadne ryzyko transportu gazu” – pisze Seele podkreślając, że bezpieczeństwo energetyczne Europy jest dla jego firmy priorytetem.

Menadżer pomija przy tym wydarzenia z ostatnich lat kiedy to Gazprom nie realizował umów zawartych z europejskimi podmiotami ograniczając dostawy, a nawet wywołując konflikty gazowe. Często miały one charakter polityczny (np. podczas uruchomienia dostaw rewersowych z krajów UE na Ukrainę czy w przededniu szczytu NATO w Warszawie). 

Należy zwrócić uwagę, że zarówno dyrektor spółki OMV ani żaden z innych przedstawicieli europejskich koncernów realizujących projekt Nord Stream 2 nie wspomina również o tym, jakim kosztem gazociąg Nord Stream 2 będzie zaspakajał potrzeby energetyczne Europy. Pomijając fakt, że z biznesowego punktu widzenia Nord Stream 2 to droższa opcja przesyłu surowca ze Wschodu na Zachód (choćby w aspekcie droższego serwisowania podmorskiej magistrali), to należy zwrócić uwagę, że w zeszłym miesiącu Komisja Europejska w komunikacie dotyczącym mandatu do negocjacji z Rosją w sprawie zasad funkcjonowania Nord Stream 2 stwierdziła, że nowy gazociąg z Rosji nie przyczyni się do realizacji celów europejskiej Unii Energetycznej: nie dostarczy gazu z nowych źródeł, grozi umocnieniem dominacji Gazpromu w Europie i zagraża istniejącym już szlakom tranzytu rosyjskiego gazu - głównie na Ukrainie.

Zobacz także: Jacek Saryusz-Wolski o specjalnym reżimie prawnym dla Nord Stream 2:

Zwłaszcza w tej ostatniej sprawie – narażenia Ukrainy na szantaż ze strony Moskwy, Europa powinna przyjąć krytyczne stanowisko wobec projektu. Zgodnie z zasadami funkcjonowania Wspólnoty Energetycznej (której członkiem jest m.in. Ukraina) Unia Europejska jest zobowiązana do zwiększania bezpieczeństwa dostaw na obszarze Wspólnoty oraz stworzenie stabilnych i stałych dostaw energii dla jej członków. Jednocześnie budowany gazociąg narusza trzeci pakiet energetyczny z uwagi na to, że Gazprom będzie jednocześnie właścicielem gazociągu i dostawcą dedykowanego gazu (tzw. klauzula unbundlingu). Próby obejścia tego prawa poprzez wyłączenie morskiego odcinka gazociągu z obowiązku respektowania zapisów pakietu nie tylko podważa elementarne zasady solidarności europejskiej, ale może stanowić niebezpieczny precedens wybiórczego stosowania unijnego prawa.

Krzysztof Nieczypór, Piotr Maciążek

Zobacz także: Gospodarka ponad wszystko. Niemcy stają w obronie swoich interesów [ANALIZA]

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
bimbambum
wtorek, 25 lipca 2017, 22:29

ukraina, uklraina,ukraina i po raz enty ukraina. Pójdziecie na dno z tą ukrainą jak się w porę nie ockniecie. ideologowie rusofobi.

Przemysław
środa, 26 lipca 2017, 13:13

Jego argumentacja już przy samych fundamentach się sypie. "America first" to jedynie hasło. Czy autor na tej podstawie domniemuje, że Rosja będzie sprzedawać gaz z dobrego serca po niskich cenach? Bzdura.

qwest
wtorek, 25 lipca 2017, 22:05

Niemcy koniem trojańskim Rosji.

fxi
wtorek, 25 lipca 2017, 21:20

Polska nie dostaje prawie nic z tranzytu gazu dlatego ze jamalvwybudowak gazrom bez udzialufinansowego sku

M.
wtorek, 25 lipca 2017, 16:03

Strasznie zmanipulowany tytuł artykułu. Co jak co, ale to nie jest punkt widzenia redakcji, tylko partnera Gazpromu w projekcie - OMV. Co więce, to partner nie z Niemiec, tylko z Austrii :)

Mariusz
wtorek, 25 lipca 2017, 16:02

Polska koniem trojańskim ..... czyli my i USA jesteśmy Grecy a Trojanie to kto?

Wendrowycz
wtorek, 25 lipca 2017, 15:38

Trunp was doceni sankcje już blisko.Zobaczymy jak wtedy będziecie śpiewać

Henryk
środa, 26 lipca 2017, 10:30

Różnica miedzy gazem branym od USA a tym od Rosji jest taka , że dla USA tylko biznes się liczy a dla Rosji biznes jest na planie drugim a na pierwszym możliwość wywierania wpływu politycznego na kraje zależne od jej gazu. NS2 to zdrada wartości na jakich powstała UE i jest to początek końca UE. Druga sprawa to, że oddaje się Rosji na pastwę losu Ukrainę, czyli niemcy przyłożyły rękę do tej wojny. Mam nadzieję, że tak jak dziś niemcy skazują Ukrainę na zagładę z rąk rosji tak islamiści od wewnątrz wymierzą im kiedyś cios w jaja i żaden niemiec nie będzie spał spokojnie.

mefis58
wtorek, 25 lipca 2017, 20:30

Polska nie jest żadnym KONIEM trojańskim USA w Europie !!! To jest zwyczajny OSIOŁ trojański !

Ktoś widzi
środa, 26 lipca 2017, 04:07

Ktoś ładnie napisał "Solidarność Niemiec leży na dnie Bałtyku". Nic się winne śmierci dziesiątek milionów ludzi nie nauczyły; nic!!!

antyoszołom
wtorek, 25 lipca 2017, 19:44

I tak się kończy polski debilizm w postaci zawetowania, na zlecenie USA, Jamalu II przez Polskę i publiczne szydzenie polskich ministrów z Rosji, że z NS blefuje, "bo rosyjskich biedaków na gazociąg po Bałtyku nie stać"... W kolejce czeka powtórka - szerokotorowa linia kolejowa za 4,5 mld €, którą buduje UE, by z Niemiec, od południa omijała Polskę i łączyła UE z Rosją i Chinami. Polska ma szerokotorową linię kolejową do Sławkowa, ale na zlecenie USA nie chciała jej wykorzystać do intratnego handlu UE z Rosją. Do tego Polska tak utrudnia ruch pociągów na trasie Niemcy-Rosja, że pociąg towarowy z Niemiec do Rosji przez Polskę jedzie (raczej czołga się) DWA TYGODNIE! Stąd linia kolejowa o której pisałem, a wcześniej zakup przez Niemcy i Rosję promów kolejowych i wożenie pociągów przez Bałtyk promami (7 dni z przeładunkiem).

olo
wtorek, 25 lipca 2017, 18:29

Hitler gratuluje Merkel nowy Pakt III RZESZA & ZSRR.

wszystko jasne
środa, 26 lipca 2017, 14:35

I stąd też zaciekłe starania Niemców o przewrót we wrogiej Polsce i przywrócenie swoich ludzi do sterów.

LNG second (d. Nabucco first)
wtorek, 25 lipca 2017, 13:12

Chyba koleś oderwał się od rzeczywistości. USA bronią Starego Kontynentu, a Niemcy pompują PKB Rosji, żeby miała na kolejne rakiety. Na miejscu Trumpa bym dał do zrozumienia Niemcom, że jak chcą robić interesy z Rosjanami to niech się też na własny koszt przed nimi bronią.

vako
wtorek, 25 lipca 2017, 17:58

pro rosyjskie niemcy to zagrozenie dla calej europy

m
wtorek, 1 sierpnia 2017, 16:14

Postępowanie UE i w szczególności Niemiec ws. dostaw gazu z Rosji jaskrawo wskazują na rzeczywiste relacje pomiędzy członkami wspólnoty europejskiej i intencje niemiaszków.

prawieanonim
wtorek, 25 lipca 2017, 22:45

Dlaczego niemiecka prasa nie alarmuje że Niemcy to koń trojański Rosji?

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24
 
Reklama