Mielczarski dla Energetyka24: Nowelizacja ustawy o OZE to krok w dobrym kierunku

17 sierpnia 2017, 11:31
Prof. Władysław Mielczarski. Fot. Newseria

Podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacja o odnawialnych źródłach energii w sposób zasadniczy zmienia funkcjonowanie polskiej energetyki odnawialnej. Uzasadnieniem zmiany regulacji jest według projektodawców obecna opłata zastępcza, która „znacząco odbiega od rynkowych cen praw majątkowych”. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Prof. Władysława Mielczarskiego.

W poniedziałek, 14 sierpnia br., prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Przewiduje ona rezygnację ze stałej wartości tzw. opłaty zastępczej, wynoszącej 300,03 zł/MWh i powiązanie jej z rynkowymi cenami świadectw pochodzenia energii z OZE, czyli zielonymi certyfikatami. Wysokość opłaty ma wynosić 25% więcej od średniej ceny certyfikatów z poprzedniego roku, ale nie więcej niż 300,03 zł/MWh.

Zobacz także: Potrzebne kolejne weto Prezydenta? Protesty przeciwko noweli ustawy o OZE [KOMENTARZ]

Komentarz Prof. dr hab. inż. Władysława Mielczarskiego ws. nowelizacji ustawy o OZE

Bardzo pozytywnie oceniam podpisanie przez Prezydenta nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii. Postrzegam tę nowelizację jako pierwszy krok na drodze ku kompleksowym zmianom mającym na celu uporządkowanie zasad funkcjonowania branży energetycznej w Polsce, w tym w szczególności sektora OZE. Ma ona również istotne znaczenie z punktu widzenia naszych zobowiązań międzynarodowych z uwagi na planowane regulacje w ramach unijnego pakietu zimowego. Pozytywnie należy zwłaszcza ocenić regulację dotyczącą urealnienia opłaty zastępczej, która do tej pory była zupełnie oderwana od rzeczywistości. Opłata była ponad 10-krotnie wyższa niż ceny rynkowe certyfikatów. Spowoduje to mniejsze obciążenia dla odbiorców. Negatywnie oceniam natomiast sam proces zatwierdzania nowelizacji, w którym doszło do próby manipulacji poprzez przekazywanie informacji o możliwym zastosowaniu weta przez prezydenta. Efektem był gwałtowny spadek akcji firm energetycznych, zwłaszcza Grupy Energa. Takie rzeczy nie powinny się powtórzyć i mieć miejsca w przyszłości. Proces zatwierdzania nowelizacji powinien być bardziej transparentny, aby uniemożliwić tego rodzaju manipulacje medialne. Tę uwagę kieruje pod adresem Kancelarii Prezydenta, gdzie najwyraźniej coś nie zagrało. Stare przysłowie mówi, że „nie ma dymu bez ognia”, w związku z czym te manipulacje medialne musiały się na czymś opierać. Przypuszczam, że miały one oparcie w niewystraczająco skutecznej komunikacji medialnej. Dlatego też należy w przyszłości bardziej starannie unikać dawania pretekstów do manipulacji informacjami przez media, które mogą mieć negatywne skutki dla spółek i ich notowań na giełdzie.

Prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka, Instytut Elektroenergetyki

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Tomasz Podgajniak
czwartek, 17 sierpnia 2017, 22:25

Panie Profesorze, Dotychczas bardzo Pana ceniłem za wiedzę i rzetelność wypowiedzi, choć często nie zgadzałem się z wnioskami. Niestety w tym komentarzu stawia się Pan w jednym szeregu z prawdziwymi manipulatorami i niszczycielami sektora oze. Co się stało z Pańską etyką i przenikliwością, jeżeli nazywa Pan to szkodnictwo „pierwszym krokiem w kierunku uporządkowania branży energetycznej”? Ja w tym widzę kolejny, być może ostatni już krok do całkowitego zniszczenia niepublicznych inwestorów z tego sektora. Czy naprawdę widzi Pan tylko tą jedną nieprawidłowość w procesie legislacyjnym – wyciek informacji o możliwym zastosowaniu veta przez Prezydenta? Nie razi Pana fakt, że ustawę uchwalono w ekstraordynaryjnym trybie w ciągu 15 dni, bez oceny skutków regulacji, bez konsultacji społecznych, bez możliwości udziału w dyskusji na komisji zainteresowanych środowisk, ba bez zasięgnięcia opinii Prezesa URE. Nie uwzględniono nawet poprawek technicznych Biura Legislacyjnego Senatu. Przecież to urąga podstawowym zasadom przyzwoitej legislacji. Naprawdę uważa Pan, że cel uświęca środki? I to usprawiedliwia Ministra Energii, który przemawiając do Posłów podaje im nieprawdziwe, wielokrotnie zawyżone dane o kosztach funkcjonowania systemu wsparcia dla instalacji oze? Naprawdę myśli Pan, że najważniejszym problem jest wahnięcie kursu akcji spółek zdominowanych przez Skarb Państwa? On i tak będzie spadał, bo ta energetyka skazana jest na niebyt i stanie się to szybciej niż wszyscy sobie wyobrażamy! A to że ta zmiana doprowadzi do ostatecznego upadku inwestorów, którzy zainwestowali co najmniej 10 mld zł swoich pieniędzy i kolejne 20 mld pożyczonych z banków nie ma już dla Pana żadnego znaczenia? Naprawdę uważa Pan, że to w porządku, iż prezes spółki, która stanie się prawdziwym beneficjentem tej zmiany, chwali się publicznie, że to on doprowadził do jej uchwalenia (ciekawe czy zarejestrował się jako lobbysta), a teraz zapowiada, że będzie kupował upadłe parki wiatrowe? To się w biznesie nazywa „wrogie przejęcie” tym bardziej gangsterskie, że wspierane przez Państwo. Państwo, które poniesie tego wszystkie konsekwencje, bo zagraniczni inwestorzy dotknięci tą zmianą będą mieli wszelkie podstawy, żeby skarżyć Skarb Państwa o odszkodowania idące w miliardy złotych. Echo tej zmiany się rozejdzie po świecie i na długofalowych inwestorów zagranicznych w branżach strategicznych, którzy nie będą żądali wielokrotnych zabezpieczeń, nie ma co liczyć. A ten tysiąc polskich przedsiębiorców, którzy jak frajerzy zaufali planom rządowym, zamiast reinwestować rzetelnie zarobione na inwestycjach pieniądze pójdzie z torbami i swoją gorycz przekazywać będzie innym, przestrzegając ich przed naiwną wiarą w rzetelność obietnic Państwa. Zapłacimy też pewnie wszyscy, o ile jeszcze będziemy wtedy w UE, za niewykonanie celu OZE na 2020 r. Ciekawe, czy dokonał Pan oszacowania, ile wyniosą koszty transferów statystycznych? Kładąc na szalę te straty i rzekome korzyści dla konsumenta – piszę rzekome, bo w najlepszym przypadku nie przekroczą one 1 złotego (tak jednego złotego miesięcznie) w przeciętnym rachunku domowym – naprawdę uważa Pan, że to zmiana w dobrym kierunku. Ten spadek kosztów nie ma zresztą bezpośredniego związku z wysokością opłaty zastępczej, tylko z faktem, że więcej niż 6-krotne obniżenie jej poziom zamrozi na bardzo długo cenę certyfikatów, na jeszcze niższym niż dziś poziomie. Mówi Pan o cenach rynkowych certyfikatów i urealnieniu nierzeczywistej opłaty zastępczej! Zapomniał Pan, czemu ten instrument miał służyć i dlaczego tak wysoko ustawiono jego cenę? Przypomnę, chodziło o zapewnienie, żeby nie opłacało się podmiotom zobowiązanym rezygnować z zakupu certyfikatów! A gdzie Pan widzi ten „rynek”. To nie żaden rynek, tylko system wsparcia, gdzie popyt i podaż regulowana jest decyzjami politycznymi. Poprzedni rząd zaczął, a obecny kontynuuje proces destrukcji tego systemu, za nic mając straty po stronie inwestorów. Bóg jeden wie, czich podszeptów Ci pożal się Boże politycy słuchają, bo że o sketrorze energii nie mają zbyt wiele pojęcia, to wielokrotnie już udowidnili w publicznych wypowiedziach. Być może myśli Pan, tak jak kierownictwo resortu energii, że ci inwestorzy są sami sobie winni? Po co tu się pchali, ze swoimi pieniędzmi? Przecież Polska to nie Niemcy, gdzie szanuje się prawa nabyte, a za chwilę okaże się, czy nowego znaczenia nie nabierze stary ruski bon mot ‘kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Ciekawe byłoby poznać też jakie myśli przechodziły Panu przez głowę, gdy twierdzi Pan, że ta zmiana pomoże w realizacji międzynarodowych zobowiązań wynikających z „pakietu zimowego”? Ja widzę tylko wiele zagrożeń, ale jedno z nich wydaje się szczególnie ważne – nie da się już namówić obywateli, aby dobrowolnie zainwestowali w przedsięwzięcia energetyczne w Polsce. Właśnie im pokazano, że Państwo w każdej chwili może ich wyzuć ze swojej własności, bez żadnego odszkodowania. Można ich tylko będzie do tego zmusić, nakładając kolejne daniny na rynek mocy, opłaty przejściowe, czy koszty likwidacji jądrowego złomu, jeżeli kiedykolwiek uda nam się to „cudo” zbudować. Strasznie mi przykro, że muszę w ten sposób skomentować słowa Profesora, którego darzyłem i chciałbym nadal darzyć wielkim szacunkiem. Może zachęci to Pana do refleksji? Z poważaniem Tomasz Podgajniak Tomasz Podgajniak Prezes Zarządu Enerco

Tomasz Podgajniak
czwartek, 17 sierpnia 2017, 20:38

Panie Profesorze, Dotychczas bardzo Pana ceniłem za wiedzę i rzetelność wypowiedzi, choć często nie zgadzałem się z wnioskami. Niestety w tym komentarzu stawia się Pan w jednym szeregu z prawdziwymi manipulatorami i niszczycielami sektora oze. Co się stało z Pańską etyką i przenikliwością, jeżeli nazywa Pan to szkodnictwo „pierwszym krokiem w kierunku uporządkowania branży energetycznej”? Ja w tym widzę kolejny, być może ostatni już krok do całkowitego zniszczenia niepublicznych inwestorów z tego sektora. Czy naprawdę widzi Pan tylko tą jedną nieprawidłowość w procesie legislacyjnym – wyciek informacji o możliwym zastosowaniu veta przez Prezydenta? Nie razi Pana fakt, że ustawę uchwalono w ekstraordynaryjnym trybie w ciągu 15 dni, bez oceny skutków regulacji, bez konsultacji społecznych, bez możliwości udziału w dyskusji na komisji zainteresowanych środowisk, ba bez zasięgnięcia opinii Prezesa URE. Nie uwzględniono nawet poprawek technicznych Biura Legislacyjnego Senatu. Przecież to urąga podstawowym zasadom przyzwoitej legislacji. Naprawdę uważa Pan, że cel uświęca środki? I to usprawiedliwia Ministra Energii, który przemawiając do Posłów podaje im nieprawdziwe, wielokrotnie zawyżone dane o kosztach funkcjonowania systemu wsparcia dla instalacji oze? Naprawdę myśli Pan, że najważniejszym problem jest wahnięcie kursu akcji spółek zdominowanych przez Skarb Państwa? On i tak będzie spadał, bo ta energetyka skazana jest na niebyt i stanie się to szybciej niż wszyscy sobie wyobrażamy! A to że ta zmiana doprowadzi do ostatecznego upadku inwestorów, którzy zainwestowali co najmniej 10 mld zł swoich pieniędzy i kolejne 20 mld pożyczonych z banków nie ma już dla Pana żadnego znaczenia? Naprawdę uważa Pan, że to w porządku, iż prezes spółki, która stanie się prawdziwym beneficjentem tej zmiany, chwali się publicznie, że to on doprowadził do jej uchwalenia (ciekawe czy zarejestrował się jako lobbysta), a teraz zapowiada, że będzie kupował upadłe parki wiatrowe? To się w biznesie nazywa „wrogie przejęcie” tym bardziej gangsterskie, że wspierane przez Państwo. Państwo, które poniesie tego wszystkie konsekwencje, bo zagraniczni inwestorzy dotknięci tą zmianą będą mieli wszelkie podstawy, żeby skarżyć Skarb Państwa o odszkodowania idące w miliardy złotych. Echo tej zmiany się rozejdzie po świecie i na długofalowych inwestorów zagranicznych w branżach strategicznych, którzy nie będą żądali wielokrotnych zabezpieczeń, nie ma co liczyć. A ten tysiąc polskich przedsiębiorców, którzy jak frajerzy zaufali planom rządowym, zamiast reinwestować rzetelnie zarobione na inwestycjach pieniądze pójdzie z torbami i swoją gorycz przekazywać będzie innym, przestrzegając ich przed naiwną wiarą w rzetelność obietnic Państwa. Zapłacimy też pewnie wszyscy, o ile jeszcze będziemy wtedy w UE, za niewykonanie celu OZE na 2020 r. Ciekawe, czy dokonał Pan oszacowania, ile wyniosą koszty transferów statystycznych? Kładąc na szalę te straty i rzekome korzyści dla konsumenta – piszę rzekome, bo w najlepszym przypadku nie przekroczą one 1 złotego (tak jednego złotego miesięcznie) w przeciętnym rachunku domowym – naprawdę uważa Pan, że to zmiana w dobrym kierunku. Ten spadek kosztów nie ma zresztą bezpośredniego związku z wysokością opłaty zastępczej, tylko z faktem, że więcej niż 6-krotne obniżenie jej poziom zamrozi na bardzo długo cenę certyfikatów, na jeszcze niższym niż dziś poziomie. Mówi Pan o cenach rynkowych certyfikatów i urealnieniu nierzeczywistej opłaty zastępczej! Zapomniał Pan, czemu ten instrument miał służyć i dlaczego tak wysoko ustawiono jego cenę? Przypomnę, chodziło o zapewnienie, żeby nie opłacało się podmiotom zobowiązanym rezygnować z zakupu certyfikatów! A gdzie Pan widzi ten „rynek”. To nie żaden rynek, tylko system wsparcia, gdzie popyt i podaż regulowana jest decyzjami politycznymi. Poprzedni rząd zaczął, a obecny kontynuuje proces destrukcji tego systemu, za nic mając straty po stronie inwestorów. Bóg jeden wie, czich podszeptów Ci pożal się Boże politycy słuchają, bo że o sketrorze energii nie mają zbyt wiele pojęcia, to wielokrotnie już udowidnili w publicznych wypowiedziach. Być może myśli Pan, tak jak kierownictwo resortu energii, że ci inwestorzy są sami sobie winni? Po co tu się pchali, ze swoimi pieniędzmi? Przecież Polska to nie Niemcy, gdzie szanuje się prawa nabyte, a za chwilę okaże się, czy nowego znaczenia nie nabierze stary ruski bon mot ‘kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Ciekawe byłoby poznać też jakie myśli przechodziły Panu przez głowę, gdy twierdzi Pan, że ta zmiana pomoże w realizacji międzynarodowych zobowiązań wynikających z „pakietu zimowego”? Ja widzę tylko wiele zagrożeń, ale jedno z nich wydaje się szczególnie ważne – nie da się już namówić obywateli, aby dobrowolnie zainwestowali w przedsięwzięcia energetyczne w Polsce. Właśnie im pokazano, że Państwo w każdej chwili może ich wyzuć ze swojej własności, bez żadnego odszkodowania. Można ich tylko będzie do tego zmusić, nakładając kolejne daniny na rynek mocy, opłaty przejściowe, czy koszty likwidacji jądrowego złomu, jeżeli kiedykolwiek uda nam się to „cudo” zbudować. Strasznie mi przykro, że muszę w ten sposób skomentować słowa Profesora, którego darzyłem i chciałbym nadal darzyć wielkim szacunkiem. Może zachęci to Pana do refleksji? Z poważaniem Tomasz Podgajniak

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24
 
Reklama