Gazowa maskirowka: Jak Gazprom walczy o europejski rynek

14 lutego 2018, 15:40
Gazprom inwest
Fot. Gazprom.ru

Przedstawiciele rosyjskiego koncernu Gazprom wieszczą wzrost udziału rosyjskiego gazu na europejskim rynku i bagatelizują wpływ amerykańskiego eksportu LNG na sytuację spółki. Wypowiedzi rosyjskich menadżerów należy jednak odczytywać mając na uwadze nie tylko to, co zostało przez nich wygłoszone, ale w jeszcze większym stopniu to, co starali się przemilczeć.

Gazowa Parada Zwycięstwa

Podczas zeszłotygodniowych spotkań z inwestorami w Nowym Jorku i Londynie przedstawiciele Gazpromu z lubością powoływali się na liczby prezentując osiągnięcia rosyjskiego koncernu. „W 2017 r. europejscy odbiorcy zużyli aż 194,4 mld m3 błękitnego paliwa, co oznacza wzrost o 8,4% w porównaniu do roku 2016 (179,3 mld m3)” – nie krył dumy wiceprezes spółki Aleksandr Miedwiediew. 

A to był dopiero początek, zaledwie forpoczta w defiladzie danych rosyjskiej spółki maszerujących pod rozkazami swojego przedstawiciela. Po chwili kolejne cyfry pojawiały się na prezentacji rosyjskiego menadżera niczym kolejne dywizje rzucane na front walki o przychylność zagranicznych inwestorów: „Udział rosyjskiego gazu na europejskim rynku wzrósł w ostatnim roku z 33,1 do 34,7%. Ale długoterminowa prognoza jest jeszcze bardziej optymistyczna: do 2035 r. objętość eksportu rosyjskiego gazy do Europy wzrośnie 1,5 raz – do 393-459 mld m3. W rezultacie Gazprom weźmie pod kontrolę 38-41% europejskiego rynku”.

W tej paradzie zwycięstwa także Amerykanie zostali umiejscowieni zgodnie z kremlowską wizją rzeczywistości – gazowych szkodników, których możliwości nie są jednak w stanie przeszkodzić zwycięskiemu pochodowi rosyjskich węglowodorów: „Straszono nas utratą pozycji rynkowej w Europie z powodu eksportu amerykańskiego LNG. Ale ostatecznie 2017 r. zakończył się kolejnym rekordem w eksporcie rosyjskiego gazu przesyłanego rurociągami. A 2018 r. rozpoczęliśmy od dostaw LNG do USA!” – triumfował Kirył Polous, jeden z obecnych na spotkaniu menadżerów Gazpromu.

„Jeśli porównać objętość dostaw Gazpromu na europejski rynek z filiżanką kawy, to dostawy amerykańskiego LNG stanowią zaledwie kilka kropel” – pokusił się o obrazowe przedstawienie rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi Polous – „Te kilka kropel nie przyniesie jednak nikomu radości. Tak samo LNG z USA nie ma znaczącego wpływu na dywersyfikację dostaw gazu i wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego Europy” – przekonywał rosyjski menadżer.

I wszystko niby pięknie, wszystko wyglancowane niczym buty żołnierzy maszerujących na Placu Czerwonym każdego 9 dnia maja. Ale gdy przyjrzeć się bliżej tej gazowej propagandzie sukcesu okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci. Podobnie jak coroczna defilada w Moskwie zachwyca amatorów militariów mimo, że fachowcy wojskowości dostrzegają coraz większą stagnację w medialnym prężeniu muskułów przez rosyjską armię.

Skroplony imperializm amerykański

Zacznijmy zatem od końca. Amerykańskie LNG nie zrewolucjonizowało rynku gazowego w Europie. To prawda, ale z tej prostej przyczyny, że wciąż infrastruktura nie pozwala na pełne wykorzystanie potencjału eksportowego Stanów Zjednoczonych. Uruchomiony w 2016 r. terminal Sabine Pass, jest obecnie jedynym w USA terminalem zdolnym do eksportu skroplonego gazu. W niedługim czasie jednak możliwości eksportowe USA wzrosną znacznie w związku z opracowanymi na szeroką skalę planami rozbudowy terminali. Jak podaje Federalna Komisja Regulacji Energii USA</a> (FERC) zatwierdzona została budowa 11 kolejnych terminali LNG, z czego 4 jest już w trakcie realizacji. Do 2019 r. Stany Zjednoczone mają <a href="https://www.reuters.com/article/column-russell-lng-idUSL3N1JD1QC">osiągnąć zdolność eksportowani</a><a href="https://www.reuters.com/article/column-russell-lng-idUSL3N1JD1QC">a około 60 mln ton LNG rocznie, co pozwoli im stać się trzecim największym (po Australii i Katarze) eksporterem gazu na świecie.

Ambicje amerykańskiego mocarstwa odpowiadają perspektywom światowego zapotrzebowania na gaz. A te są dla USA obiecujące. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje</a>, że do 2040 r. udział transportu morskiego LNG na światowym rynku przewyższy całościowy wolumen gazu przesyłany gazociągami. Bardziej elastyczne formy pozyskiwania gazu dzięki dostawom morskim i zakupom na rynku spotowym będą decydować o wyborze tej formy zapewniania bezpieczeństwa energetycznego przez importerów błękitnego paliwa. Obecnie gaz w formie LNG importuje 39 krajów, ale <a href="http://www.theaustralian.com.au/business/mining-energy/global-market-for-natural-gas-has-finally-arrived/news-story/095ba2d529c4accf08f992067a5795db">liczba ta wzrośnie wciągu najbliższych lat do 46.

Rosyjskie LNG dla USA?

Wielokrotnie powtarzana przez przedstawicieli rosyjskiego koncernu, a także powielana przez rosyjskie media, informacja i rzekomym eksporcie LNG z Rosji do Stanów Zjednoczonych również nie wiele ma wspólnego z prawdą. Rzeczywiście, prawdopodobnie dostarczony przez metanowiec Gyselys surowiec (nie jest jednak pewne czy nie uzupełniony o skroplony gaz z innych źródeł) najprawdopodobniej pochodził z zakładów „Jamał LNG” należących do rosyjskiej prywatnej firmy Novatek. Gaz ten jednak przestał być własnością Rosjan w chwili, gdy został wystawiony na sprzedaż na wolnym rynku i został zakupiony przez londyńską filię malezyjskiego koncernu Petronas, następnie odkupiony przez francuską firmę Engie.

Amerykanie zakupili zatem LNG od Engie, a nie od Novateku. Możliwość, że surowiec pochodził z rosyjskich złóż nie było więc efektem rosyjskich działań, lecz zwykłych mechanizmów rynkowych. Znajdujący się „pod ręką” wolny ładunek LNG został sprowadzony przez Amerykanów, którzy ze względu na niezwykle surową zimę i bariery administracyjno-prawne (funkcjonowanie ustawy Jones Act), skorzystali z okazji. Paradoksem należy uznać za to fakt, że ten incydent jest przywoływany właśnie przez spółkę Gazprom, której polityka cenowa wobec swoich klientów ma niewiele wspólnego z zasadami wolnorynkowymi. 

Im więcej gazu… tym taniej

Zapowiedzi wzrostu eksportu gazu ziemnego do Europy to pozornie dobra wiadomość dla rosyjskiej spółki. Jednakże przedstawione w prezentacji rosyjskich menadżerów zwiększenie udziału w europejskim rynku to typowa „maskirowka” służąca przysłonięciu rzeczywistej sytuacji. Dla Gazpromu liczy się bowiem przede wszystkim możliwość sprzedaży gazu, najlepiej w oparciu o umowy długoterminowe, które zapewnią mu stały rynek zbytu. Jednak od 2008 r. ceny gazu ziemnego w ramach kontraktów krótkoterminowych są niższe od cen gazu dostarczanych na podstawie umów długoterminowych. Dzieje się tak w dużej mierze na skutek napływu LNG.

Potwierdzeniem tej tendencji jest uzyskanie przez Litwę w latach 2014-2015, wcześniej bezskutecznie negocjowanej, obniżki cen za błękitne paliwa od Gazpromu. Nowy kontekst rynkowy wpłynął bezpośrednio na ceny dostaw rosyjskiego dla litewskich odbiorców: większość importu realizowana jest dziś na zasadach krótko- lub średnioterminowych, a sam Gazprom – wobec braku nowego kontraktu długoterminowego – zdecydował się sprzedać część gazu przez aukcje po konkurencyjnych cenach.

Rosnąca dostępność LNG oraz polityka dywersyfikacji źródeł w państwach członkowskich UE (ale nie tylko – warto zwrócić uwagę na utratę przez Rosjan w ostatnim czasie rynku ukraińskiego i gruzińskiego) przyczyniają się do już obserwowanej modyfikacji przez Gazprom strategii eksportu gazu do Europy. W szczególności dotyczy to zmiany podejścia do europejskiego rynku: z obrony poziomu cen rosyjskiego surowca na obronę jego udziału w europejskim rynku, co potwierdzają chełpliwe słowa menadżerów Gazpromu na spotkaniu z inwestorami. Wynika to bezpośrednio z wynegocjowanych przez partnerów Gazpromu niższych cen za rosyjski surowiec.

Wszystko to sprawia, że triumfalne zapowiedzi przedstawicieli Gazpromu należy odczytywać zgodnie z zasadami dalekowschodniej sztuki wojennej spisanymi przez starożytnego chińskiego stratega wojskowości Sun Tzu: „Ludzie, którzy mówią pewnie i posuwają się agresywnie naprzód, mają zamiar się cofać”. To dla nas dobra nowina -  bo nawet jeśli Rosjanie rzeczywiście zwiększą udział w europejskim rynku gazu, będą musieli wycofać się na pozycje niższych cen. Warto o tym pamiętać, gdyż już niedługo to Polska, o ile w ogóle będzie zainteresowana rosyjskim surowcem, może stoczyć bój o warunki przedłużenia (lub zakończenia) umowy gazowej z Gazpromem.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
:))
czwartek, 22 lutego 2018, 13:35

Pozostawić ruSSkim 10% obecnego wolumenu węglowodorów w Polsce. Ropy zwłaszcza.

anda
wtorek, 20 lutego 2018, 21:04

Następny bajkopisarz o tym jak USA będą eksportować gaz - jedyna możliwość jak go zakupią w Rosji. Jamał zaczął produkcję ,Arktig w budowie za ok 7 lat będzie tego ok 25 mln t rocznie, tak, że będzie gdzie kupować. Jak USA mogą eksportować gaz skoro go nie mają - tylko przez jeden miesiąc byli eksporterem netto. Gaz z łupków przy tej cenie to się go nie opłaca wydobywać. Wystarczy porównać ilość czynnych urządzeń wiertniczych z okresu boomu i dzisiaj aby wiedzieć, że gaz łupkowy to już przeszłość przy tej cenie. A ponadto amerykanom bardzie opłaca się eksportować produkty z gazu niż sam gaz.

LNG second
środa, 14 lutego 2018, 21:52

Zanim Amerykanie oddadzą do użytku swoje moce eksportowe to minie jeszcze kilka lat. Potem inercja rynku i reakcja innych konkurentów rynkowych, choćby Kataru, Australii, Rosji, regionu wschodniego M. Śródziemnego, Azerbejdżanu. Do tego odbiorcy i ich decyzje. Rozgrywka na dobre się nawet nie zaczęła, a Rosjanie już odbębnili tryumf. To falstart.

Fun funów USA
środa, 14 lutego 2018, 20:40

O udziale LNG w runku zdecyduje jego cena (oczywiście w krajach \"normalnych\" do których Polska raczej nie będzie się zaliczać) a jest ona jak na razie dużo wyższa niż \"gazu z rury\" (co kilka dni temu \"ogłosiła\" panu redaktorowi pani A. Mikulska, ku rozpaczy wiadomej gromadki komentatorów twierdzących, że jest odwrotnie). Ale artykuł OK! Propaguje to co najważniejsze: \"jedynie obowiązującą linię\" i robi to we właściwym propagandowo tonie.

xd1
środa, 14 lutego 2018, 18:03

panie kochany, milczenie jest złotem, popisał pan się twórczością na poziomie kółka literackiego powojennego pgr-u ale to i tak nie zmienia faktu że gaz z rury jest tanszy i możecie pisać sobie co chcecie a i tak wiecie że to bzdury ps. to \" wystąpienie\" w londynie było dostępne i nie użyję stwierdzenia że pan łżesz a powiem że chyba trochę mijasz pan się z prawdą bo ci z gazpromu nie wyrażali takiego triumfalizmu z dostaw gazu do usa. proponuję przeczytać to jeszcze i trochę umiaru jeszcze na szczęście rasy jasno brazowej u nas jest niewiele -choć przybywa to fakt

Reklama
Tweets Energetyka24