Festung Nord Stream 2: Niemcy przeciwni nowelizacji dyrektywy gazowej

19 stycznia 2018, 09:53
Rura NS2
Transport rur dla projektu Nord Stream 2. Fot. Gazprom.ru

Niemieccy prawnicy skrytykowali propozycje Komisji Europejskiej dotyczące wniesienia poprawek do unijnej dyrektywy gazowej zakładające objęcie powstającego gazociągu Nord Stream 2 normami tzw. trzeciego pakietu energetycznego. Zdaniem strony niemieckiej zapisy zawarte w projekcie są sprzeczne z prawem unijnym i międzynarodowym.

Projekt KE sprzeczny z prawem

„Propozycja Komisji Europejskiej wniesienia poprawek do dyrektywy gazowej stoi w sprzeczności z prawem międzynarodowym” – donosi rosyjski serwis Vedomosti publikując kopię dokumentu przekazanego unijnej instytucji przez niemieckich prawników. Przedstawiciele strony niemieckiej krytycznie odnoszą się w nim do projektu nowelizacji dyrektywy gazowej z 2009 r., która jest podstawą trzeciego pakietu energetycznego UE. Zgodnie z propozycją Komisji dyrektywa zostanie uzupełniona o zapisy, które usuną wątpliwości odnośnie środowiska prawnego w jakim funkcjonować będzie inwestycja wspierana przez Niemcy i Rosję. Na ich podstawie przepisy dyrektywy odnosić będą się również do morskiej części Nord Stream 2 przed czym starają się uchronić projekt rządy w Berlinie i Moskwie.

Niemieccy prawnicy w przesłanym dokumencie podkreślają, że Komisja nie zdołała przedstawić „jakichkolwiek wyjaśnień lub argumentów, które dowodziłyby w jaki sposób propozycje przyczynią się do realizacji celów Unii Energetycznej”. Zdaniem analityków obecne ustawodawstwo europejskie w pełnym zakresie obejmuje firmy i infrastrukturę energetyczną znajdującą się na terenie Unii i połączoną z rurociągami prowadzonymi z państw trzecich. Dlatego też nie ma powodu, aby rozszerzać zasady trzeciego pakietu energetycznego na Nord Stream 2, w myśl których inni uczestnicy rynku gazowego mieliby dostęp do przepustowości nowego gazociągu bałtyckiego, zaś jej operator (rosyjski Gazprom) musiałby zostać poddany podziałowi (trzeci pakiet zakłada m.in. tzw. unbundling, czyli rozdzielenie podmiotu zajmującego się zarówno przesyłem jak i sprzedażą).

W dokumencie zwrócono także uwagę, że decyzje inwestycyjne w sprawie gazociągu zostały podjęte odpowiednio wcześnie i zaciągnięto już zobowiązania finansowe. Równocześnie prawnicy wyrazili zaniepokojenie, że propozycje Komisji mogą stworzyć warunki dla nadania Brukseli pełnomocnictw do regulowania wewnątrzkrajowych rynków gazu. Do tej pory, jak podkreślono, taka możliwość należała wyłącznie do władz danego państwa. „Poprawki nie mają uzasadnienia zarówno z punktu widzenia prawa europejskiego, jak i międzynarodowego” – konkludują autorzy raportu.

Niemiecka determinacja

Dokument to kolejna próba storpedowania przez Niemcy planów objęcia gazociągu Nord Stream 2 normami unijnymi. W październiku ub.r. na zlecenie rządu w Berlinie Służba Prawna Rady UE wydała negatywną opinię w sprawie propozycji udzielenia mandatu Komisji Europejskiej do rozmów z Federacją Rosyjską ws. realizacji projektu. Oba dokumenty łączy obawa Niemiec przekazania pełnomoctwa do prowadzenia rozmów z Moskwą przez Brukselę, gdyż ta może forsować objęcie inwestycji przepisami trzeciego pakietu energetycznego.

Ten scenariusz jest skrajnie niekorzystny dla głównego inwestora gazociągu – rosyjskiego Gazpromu. Zapewnienie m.in. dostępu stron trzecich do gazociągu oraz oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu mogłoby pozbawić rosyjski koncern znacznej części dochodów lub zmusiłoby do podjęcia karkołomnych konstrukcji prawnych, dzięki którym projekt spełniłby unijne wymogi. W przypadku, gdyby strona rosyjska zdecydowałaby się zignorować nowe przepisy i budowała gazociąg bez zamiaru wdrożenia unijnych restrykcji, wówczas np. Polska mogłaby wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości. Taka groźba zaistniała już podczas budowy innego projektu energetycznego forsowanego przez Rosję – gazociągu South Stream. Ostatecznie, mimo także zaawansowanego stadium realizacji inwestycji, Rosja została zmuszona do rezygnacji z budowy tamtego rurociągu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
czytelnik
niedziela, 28 stycznia 2018, 19:37

Bo niemieccy politycy w przeciwieństwie o tzw elit polskich dbają o interes Niemiec a nie wykonują polecenia płynące z Waszyngtonu

df
piątek, 19 stycznia 2018, 11:35

o rany czemu Niemcy tak bardzo chcą tej rury skoro sieć przesyłowa istnieje już? To przecież trzeba już jeżeli to zmusić Ukrainę w zamian za pomoc rozwojową do zmniejszenia opłat tranzytowych a nie budować rurę! Bardzo złe są zamiary.

Reklama
Tweets Energetyka24