Czy branża chemiczna "zasypie" brexitową dziurę budżetową UE?

8 lutego 2018, 14:15
brexit-2185266_1920
Fot.:Pixabay

W brukselskich kuluarach, w których półgłosem dyskutuje się nad przyszłością Unii Europejskiej po opuszczeniu jej struktur przez Zjednoczone Królestwo, przez wiele miesięcy poszukiwano odpowiedzi na pytanie o finansową przyszłość projektu: w jaki sposób zasypać 14-miliardową dziurę powstałą po tym historycznym rozstaniu? Wygląda na to, że wierchuszka unijnych urzędników znalazła odpowiedź – nowa Unia Europejska chce wykorzystać swoje ambicje w dziedzinie polityki środowiskowej i ekologicznej, aby zapełnić manko w kasie następnej perspektywy budżetowej. Do realizacji tego wyzwania konieczna jest reorganizacja budżetu, czemu służyć ma kombinacja dwóch najświeższych inicjatyw: podatku od plastiku i reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Na drodze do osiągnięcia tego celu stają jednak silne grupy wpływów, niejasne przepisy i cała masa pobocznych interesów, mogących obrócić obiecujące pomysły w bubel prawny służący bogatym biznesmenom zza wschodniej granicy.

Pierwszy pomysł, sugerowany przez unijnego komisarza ds. budżetu Gunthera Oettingera, dotyczy zmniejszenia luki przychodowej poprzez wprowadzenie podatku od plastiku na terenie całej Unii Europejskiej. Jego celem jest zniechęcenie producentów żywności do wykorzystywania plastikowych opakowań. Inną intencją jest oczywiście pokrycie części zobowiązań pozostających bez finansowania po Brexicie. Podatek ten ma się stać częścią szerszego Pakietu Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, który ograniczyć ma emisję szkodliwych substancji do atmosfery, zwiększyć efektywność wykorzystania surowców i promować recycling w najszerszej możliwej skali. Nie jest to jednak pierwszy pomysł na ogólnoeuropejski podatek – 7 lat temu po raz pierwszy padł taki pomysł, przy okazji podatku od transakcji finansowych, który miał zmusić banki do spłacenia choć części ze środków, które otrzymały od Eurogrupy przy okazji kryzysowych dofinansowań. Rozpatrując historie FTT (ang. Financial Transaction Tax) nie można jednak być optymistą co do nowej inicjatywy niemieckiego komisarza  – wprowadzenie takiego rozwiązania wymaga zgody wszystkich państw członkowskich, a o to w UE niezwykle ciężko.

Drugą stroną budżetowego medalu jest konieczność przeprowadzenia reformy Wspólnej Polityki Rolnej, o której ostatnio w zaskakujący sposób wypowiadał się nowy prezydent Francji. Prezydent Francji Emmanuel Macron doszedł do władzy po trudnej kampanii zdominowanej przez problemy imigracyjne i kryzys w UE po referendum w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Jego wygrana z Marine Le Pen w 2 turze wyborów była wyrazem sprzeciwu wobec demagogii i nacjonalizmu liderki Frontu Narodowego, ale wielką niewiadomą była postawa nowego prezydenta Republiki w wielu kluczowych dla przyszłości Francji i UE kwestiach. Dlatego tak dużym zaskoczeniem było przemówienie prezydenta Macrona na Sorbonie, gdzie przy okazji przedstawiania swojej wizji przyszłości europejskiego projektu zasygnalizował możliwość ograniczania programu Wspólnej Polityki Rolnej. „Należy sprawdzić, czy Wspólna Polityka Rolna ciągle spełnia swoje zadania” powiedział prezydent, dając do zrozumienia słuchaczom, że nie jest przekonany do tworu, którego wszyscy jego poprzednicy traktowali jako warunek niezbędny dla Francji do uczestnictwa w europejskiej integracji, uciekając się czasem nawet do bojkotu posiedzeń Wspólnoty (Charles de Gaulle w latach 1965-1966). Powodem tak rewolucyjnej zmiany postawy Francuzów jest fakt, iż wraz z wyjściem UK z UE, dużo większa odpowiedzialność za budżet Wspólnoty spadnie na największe państwa, w tym Francję. Od niedawna Francja także przestała być biorcą netto programu wspólnej polityki rolnej, a zatem płaci do niego więcej niż rolnicy otrzymują w zamian. Dodatkowo sektor rolniczy z roku na rok stanowi o coraz mniejszym odsetku francuskiej gospodarki, zaś dotacje na CAP (ang. Common Agriculture Policy) stanowią prawie 40% budżetu Unii.

Wspólna Polityka Rolna od czasu swojego powstania w 1962 roku budzi kontrowersje ekonomistów i części polityków na całym świecie. Program ten stanowi główny element budżetu Unii Europejskiej, choć z roku na rok udział tego programu w całkowitym budżecie maleje (z 71% w 1984 roku do 39% w 2013 roku). Co ważne w kontekście Brexitu, program ten był głównym argumentem za rabatem brytyjskim, który po latach negocjacji wywalczyła premier Margaret Thatcher (Wielka Brytania ma bardzo mały sektor rolniczy ograniczony do dużych producentów, co zminimalizowało wielkość dotacji otrzymywanych przez UK z tego tytułu), a z którego lwiej części zrezygnował jej następca Tony Blair. Cele Polityki zamieszczone są w Traktacie o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej i stanowią, m.in., że polityka ta ma zapewnić wzrost produktywności i promocje nowych technologii w rolnictwie, ale także stabilizacje rynków i zapewnienie dostępu konsumentów do żywności po godziwej cenie. Funkcjonowanie CAP (ang. Common Agriculture Policy) ma kluczowe znaczenie dla rynku nawozów czy innych technologii rolniczych – pieniądze z programu pozwalają rolnikom wykorzystywać lepszej jakości nawozy, a co za tym idzie firmy chemiczne zarabiają i inwestują w nowe produkty. Po reformie CAP w 2010 roku postawiono cele środowiskowe i ekologiczne, które program ma realizować, co w praktyce oznacza konieczność realizacji polityki klimatycznej UE przez firmy chemiczne. 

Kluczowym elementem realizacji celów CAP są kwoty produkcyjne, czyli maksymalne limity produkcji dóbr rolniczych w poszczególnych krajach Unii Europejskiej oraz ceny minimalne, poniżej których państwo może interweniować skupując z rynku określone produkty. Dodatkowo CAP ustanawia różnego rodzaju bariery wejścia na rynek europejski, które w praktyce uniemożliwiają znaczące konkurowanie na rynku europejskim przez kraje spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, szczególnie tym biedniejszym, nieposiadającym zdolności spełnienia wygórowanych norm technicznych, a opierających większość swojej gospodarki na rolnictwie. To właśnie ten element CAP dla wielu specjalistów z dziedziny ekonomii stanowi największy zarzut wobec całego programu – uniemożliwianie biednym państwom rozwoju poprzez bariery wejścia, jednocześnie sztucznie utrzymując zawyżone ceny rynkowe dla konsumentów, ograniczając konkurencję. Od strony wydatkowej CAP zapewnia dotacje bezpośrednie dla rolników, aby inwestowali oni w rozwój technologiczny swoich maszyn, a także aby zachęcać rolników do uprawiania konkretnego rodzaju produktów rolnych. 

Wspólna Polityka Rolna pochłania rocznie 56 mld euro (ok. 40% budżetu UE), finansując 3% populacji UE i 1,7% PKB Wspólnoty. Podobną kwotę budżetu pochłania program Fundusze Strukturalne, popularne szczególnie w naszym kraju, z którego finansowane są mosty, autostrady, tunele i inne obiekty użyteczności publicznej. Wielka Brytania rocznie wpłaca do europejskiego budżetu ok 13 mld euro, z czego 3,8 mld dostaje z powrotem w postaci dopłat dla rolników i prawie 3 mld na projekty strukturalne. Nie wiadomo, jaką wielkość podatku od plastiku zamierza zaproponować komisarz Oettenger. Warto jednak zwrócić uwagę na 2 czynniki: po pierwsze w komunikacie poinformował, że aby zmierzyć się z dziurą budżetową po Brexicie i nowymi wyzwaniami, UE będzie musiała pokryć koszty „w 50% zwiększając przychody i w 50% zmniejszając wydatki”. Sektor tworzyw sztucznych w UE przynosi roczne przychody na poziomie 340 mld euro z atrakcyjnymi stopami marży, co potwierdzają nowe inwestycje w sektor, m.in. polskiej Grupy Azoty. Daje to podstawy by móc sądzić, iż taki podatek mógłby zebrać dodatkowe 4-6 mld euro konieczne do realizacji planu Oettengera bez utraty rentowności przez producentów. Dla porównania, proponowany 8 lat wcześniej podatek od transakcji finansowych miał zebrać ok. 57 mld euro. Po drugie zaś, deklaracja prezydenta Macrona może otwierać drogę do długo oczekiwanej reformy programu. Przede wszystkim, ograniczenie wielkości dotacji tak, aby najbogatsi właściciele nie czerpali z nich korzyści, a także urynkowienie kilku sektorów branży (część z nich już miała miejsce, np. w przypadku rynku cukru czy mleka) może pozwolić nie tylko obniżyć koszty programu dla europejskiego podatnika, ale i zwiększyć efektywność programu i konkurencyjność unijnego rynku rolniczego. Sumując te dwie strony ekonomicznego równania można oczekiwać, że potencjalnie istnieje szansa „zasypania” Brexitowej dziury odpowiednią kombinacją działań w zakresie reformy CAP i wprowadzeniem podatku od plastiku w UE. 

Polska jest 5. największym beneficjentem programu CAP i wszelka reforma Polityki może doprowadzić do protestów podobnych do happeningów organizowanych Samoobronę Andrzeja Leppera. Specyfika polskiej wsi to także wyjątkowo małe gospodarstwa rolne – przeciętna wielkość polskiego gospodarstwa to ok. 9ha, przy średniej unijnej na poziomie 17ha to z pewnością niewiele i można uznać, że ewentualne ograniczenia w maksymalnej wysokości świadczeń nie dotkną, co do zasady, polskich rolników. Problem może się pojawić przy urynkowieniu niektórych branż – na ok. 1,5 mln gospodarstw tylko 50 000 stosuje innowacje. Dodatkowo, nacisk na politykę środowiskową poskutkował tzw. polityką „zazieleniania”, która uwzględnia dywersyfikację upraw, utrzymywanie trwałych terenów zielonych czy utrzymywanie obszarów proekologicznych, co jest niezwykle niekorzystnym rozwiązaniem dla polskiego rolnictwa charakteryzującego się słabymi glebami i małymi areałami (roczne straty w wysokości 161mln euro, 2% dochodów), a istnieje zagrożenie, że zmodernizowany i „odchudzony” program Wspólnej Polityki Rolnej zintensyfikuje te proekologiczne mechanizmy.

Brexit jest wyzwaniem politycznym, ekonomicznym i filozoficznym dla obydwu stron, bo zarówno Wielka Brytania, jak i UE muszą znaleźć swoje miejsce w światowej polityce i gospodarce w nowej rzeczywistości. Na europejskim rynku niejako zwiększa się konkurencja systemu gospodarczego i ideowego, co w dłuższym rozrachunku może wyjść na dobre wszystkim. Zjednoczone Królestwo nie jest jeszcze pewne swojej przyszłej ścieżki, choć rządzący Konserwatyści najpewniej widzieliby ją jako ostoja wolnego rynku i deregulacji zbliżonej do modelu Stanów Zjednoczonych. Unia Europejska natomiast chce wykorzystać wyjście Brytyjczyków ze Wspólnoty i sceptyczne do zmian klimatu rządy w Białym Domu, aby stać się światowym liderem w polityce klimatycznej i środowiskowej. W tym kontekście wykorzystanie sytuacji do wdrożenia dwóch kontrowersyjnych politycznie, ale w jakieś mierze uzasadnionych ideologicznie i fiskalnie reform może wyjść Europie tylko na dobre.

W przypadku Unii Europejskiej, każda inicjatywa ekonomiczna miała głęboko zakorzeniony cel polityczny, który przybliżał wspólnotę do coraz ściślejszej integracji. Tak było chociażby ze Strefą Euro czy Pakietem Stabilności Fiskalnej. Nie inaczej zapewne jest tym razem, gdyż kolejne programy mające na celu ogólnounijną walkę z zanieczyszczeniem środowiska i promowaniem gospodarki o obiegu zamkniętym mają wyraźnie na celu implementacje jednolitej polityki klimatycznej wobec wszystkich uczestników Unii Europejskiej, niezależnie chociażby od ich specyfiki energetycznej. Jak to zwykle zdarzało się w przypadku tego rodzaju propozycji, prędzej czy później, w czasie implementacji takich ambitnych programów, pojawia się opór zarówno ze strony ideologicznej, jak i merytorycznej, i ostatecznie taki program może wylądować w koszu, dlatego z końcową oceną pomysłów Wspólnoty należy jeszcze poczekać. Niemniej jednak należy zauważyć, że UE znacznie szybciej od Zjednoczonego Królestwa znalazła dla siebie przyszłość po tym bolesnym rozstaniu.  

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Reklama
Tweets Energetyka24