Coraz więcej PGNiG na Ukrainie. „Pomoc równie ważna jak dostawy broni”[KOMENTARZ]

26 kwietnia 2017, 11:13

PGNiG "rozpycha się" na ukraińskim rynku, udowadniając swoją konkurencyjność cenową. Ekspansję krępują jednak techniczne możliwości przesyłowe interkonektora pomiędzy Polską i Ukrainą. Na szczęście ma on zostać rozbudowany.

„ERU Trading we współpracy z PGNiG dostarczy w 2017 roku 218 mln m3 gazu Z Polski do ukraińskiego operatora sieci przesyłowych i magazynów Ukrtransgaz (…) To pierwszy kontrakt w historii Ukrtransgaz, który zrealizują podmioty związane nie tylko z ukraińską państwową spółką Naftogaz. Surowiec, który PGNIG dostarczy do ukraińskiej ERU Trading zostanie przeznaczony na potrzeby własne Ukrtransgaz” – poinformowano we wczorajszym komunikacie prasowym.

To świetna informacja dla Polski, która zdecydowała w ubiegłym tygodniu o rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu z 5 do 7,5 mld m3 mocy regazyfikacyjnych rocznie, a także finalizuje procedurę open season (rezerwacji przepustowości) na potrzeby planowanego gazociągu Baltic Pipe, który z towarzyszącą infrastrukturą pozwoli na import gazu z Norwegii. Obie inicjatywy składają się na tzw. Korytarz Północny (zwany również Bramą Północną jako, że nie ma jeszcze oficjalnej nazwy dla tego przedsięwzięcia), który pozwoli na import 17,5-20 mld nierosyjskiego błękitnego paliwa do 2022 r. To istotne ponieważ właśnie wtedy kończy się kontrakt jamalski PGNiG z Gazpromem. Polska strategia zakłada nie tylko dywersyfikację dostaw, ale również eksport nadwyżek surowca na rynki ościenne. W planach tych wiedzie prym rynek ukraiński. 

Zobacz także: Rozbudowa terminalu Kaczyńskiego. Celem dywersyfikacja i optymalizacja kosztów [ANALIZA] 

„Ukraina stała się bardzo ważnym i rozwojowym partnerem PGNiG. Stało się to dość nagle, raczej z powodów geopolitycznych aniżeli zdolności sprzedażowych Grupy. To bardzo cieszy” – stwierdził w niedawnej rozmowie z Energetyka24 prezes spółki Piotr Woźniak.

„Przez ostatnie pół roku sprzedaliśmy 370 mln m3 gazu na Ukrainę. Przy czym sposób sprzedaży był podręcznikowy. Nie było żadnych problemów. Również z terminowością płatności. To bardzo dobrze rokuje. Zamówienia, które mamy w tej chwili na pojedyncze transakcje są przedłużone na ten rok. Kontynuujemy sprzedaż z takim samym dobrym skutkiem. Marże nie są tak wysokie jakbyśmy chcieli, ale są akceptowalne. Jesteśmy bardzo zadowoleni” – dodał menadżer. 

PGNiG podkreśla, że dostawy na Ukrainę są realizowane na zasadzie przedpłat, co minimalizuje ryzyko. Środki na ten cel pochodzą ze wsparcia zachodnich instytucji finansowych. Warto zwrócić tu uwagę na to, że wolumen sprzedażowy wielkości 370 mln m3 dotyczy okresu sześciu miesięcy w 2016 r., co oznacza, że w 2017 r. może być dwukrotnie wyższy (740 mln m3). Przyznawał to m.in. wiceprezes PGNiG ds. handlowych Maciej Woźniak.

Zobacz także: Stawka większa niż gaz. „Rurociągi zamiast czołgów” [RAPORT]

Polski potentat nie precyzuje, czy 218 mln m3 błękitnego paliwa na potrzeby Ukrtransgazu dotyczą umowy zawartej w ubiegłym roku z ERU Trading. Spółki giełdowe nie muszą ogłaszać zawarcia nowych kontraktów, jeśli mają wartość poniżej 10% ich kapitału własnego. Równie dobrze może to być zatem dodatkowe porozumienie, choć to raczej mało prawdopodobne. Warto jednak uwypuklić fakt, że przesył dodatkowego wolumenu, powyżej 740 mln m3, jest technicznie możliwy (odrębną kwestią jest poziom kontraktacji interkonektora). Przepustowość połączenia polsko-ukraińskiego wynosi obecnie 1,5 mld m3 surowca rocznie.

Najistotniejsze w udostępnionym wczoraj komunikacie wydaje się jednak przede wszystkim to, że z przyczyn geopolitycznych Ukraina zrezygnowała z gazu od Gazpromu, a więc spółki, która ma duże możliwości w zakresie stosowania presji cenowej. Tworzy to ogromną szansę dla PGNiG, które oferując błękitne paliwo ze swojego portfela (co oznacza uśrednioną cenę surowca rosyjskiego, LNG i z wydobycia krajowego, a więc wszystkich źródeł, którymi dysponuje), okazało się konkurencyjne na rynku ukraińskim. I to mimo, że trafia tam również gaz dostarczany przez koncerny zachodnie za pomocą rewersów z krajów UE. Pozwala to z nadzieją spoglądać na plany zwiększenia przepustowości łącznika Polska-Ukraina (w pierwszej fazie do 5 mld m3 rocznie) stanowiącego część koncepcji eksportowej powiązanej z projektem Korytarza Północnego (Bramy Północnej).

Zobacz także: Amerykański gaz dla Polski uderzy w Nord Stream 2? „Strategia Trumpa” [ANALIZA]

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Muzyn polski
środa, 26 kwietnia 2017, 20:07

Przypomina mi się Tusk a w tle "ogień gazu łupkowego"

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24
 
Reklama