Reklama

Chemia

Branża chemiczna obawia się umowy UE - USA

  • Fot. SpaceX
    Fot. SpaceX

Polska branża chemiczna traktuje umowę handlową UE - USA z zauważalną rezerwą. Obawy wiążą się przede wszystkim z dostępnością i cenami surowców energetycznych wykorzystywanych w procesach produkcyjnych. Dysproporcje w tym zakresie (na korzyść USA) mogą znacząco pogorszyć konkurencyjność krajowych spółek.

"Wyzwań stojących przed branżą jest sporo. Przede wszystkim to nowa umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi, która może diametralnie zmienić kwestie handlu między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Oczywiście wyzwaniem jest to, że feedstock, czyli tzw. dostęp do tanich produktów, inny jest tutaj w Europie, a inny jest w Azji czy w Ameryce" – mówi agencji Newseria Jacek Podgórski, prezes zarządu spółki Anwil. 

Jak zaznacza, dzięki utrzymującej się obecnie niskiej cenie ropy, spółki z sektora mogą jeszcze przez jakiś czas liczyć na osiągnięcie wysokich marż handlowych. Prezes włocławskiej spółki podkreśla, że trudno mówić o konkretnym wpływie transatlantyckiego porozumienia o wolnym handlu, ponieważ negocjacje jeszcze się toczą. 

Prezes ANWIL-u pozytywnie ocenia natomiast zmiany w zakresie pozyskania kapitału dla inwestycji w branży chemicznej. Banki znacznie chętniej niż kilka lat temu finansują projekty firm z tego sektora, głównie dotyczące podstawowej działalności, czyli np. zwiększania możliwości produkcyjnych spółek. Gorzej jest natomiast z funduszami na inwestycje o innowacyjnym charakterze.

"Banki odrobiły swoją lekcję, dzięki temu mamy dostęp do praktycznie wszystkich możliwych instrumentów finansowych. Mam nadzieję jednak, że będą  one bardziej pozytywnie patrzyły na kwestie finansowania innowacyjności przemyśle" – zaznacza Podgórski.

Tym bardziej że polskie firmy chemiczne coraz częściej chcą inwestować w innowacyjność. Rosną ich wydatki na badania i rozwój. Innowacyjne projekty zwiększają ich szanse w starciu z konkurentami zagranicznymi. To zaś przekłada się na korzyści dla całej gospodarki. Szacuje się, że jedno miejsce pracy w branży chemicznej generuje od dwóch do ośmiu miejsc pracy w innych sektorach.

Zobacz także: Nieprawidłowości przy prywatyzacji CIECH-u

Zobacz także: Azoty finalizują inwestycję wartą ponad 50 mln zł

Reklama

Komentarze

    Reklama