Sąd Apelacyjny zaostrzył karę dla rosyjskiego szpiega. "Interesował się gazoportem"

Środa, 06 Grudnia 2017, 12:17 Sąd Apelacyjny w Warszawie

Sąd Apelacyjny w Warszawie zaostrzył karę za szpiegostwo na rzecz Rosji dla Stanisława Sz., prawnika z obywatelstwem Polski i Rosji, z czterech do siedmiu lat więzienia. Obrońca Sz. rozważa kasację. O takim prawomocnym wyroku, wydanym w końcu listopada, poinformował we wtorek PAP rzecznik SA ds. karnych sędzia Jerzy Leder. Nie podał szczegółów.

Wyroku nie chciał komentować obrońca Sz. mec. Radosław Baszuk. Powiedział PAP jedynie, że rozważa kasację do Sądu Najwyższego. SA zaostrzył wyrok sądu I instancji, uwzględniając apelację mazowieckiego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Jak dowiedziała się PAP, prokuratura wnosiła w SA o wymierzenie kary 6 lat - SA pod przewodnictwem sędziego Pawła Rysińskiego prawomocnie skazał Sz. na wyższą karę.

Sz. przebywa w areszcie od października 2014 r., gdy go zatrzymano. 31-letni Sz. nie przyznawał się do zarzutu, za który groziło mu od roku do 10 lat więzienia. Po niejawnym procesie, który zaczął się jesienią 2016 r., w marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Sz. za winnego przestępstwa "brania udziału" w działalności GRU wymierzonej przeciw Polsce i skazał go na 4 lata więzienia. Prokuratura wniosła o karę 6 lat.

SO jawnie ogłosił część uzasadnienia. "Działanie przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej miało miejsce w aspekcie szkodzenia m.in. interesom ekonomicznym w kontekście bezpieczeństwa, w tym zwłaszcza energetycznego" - oświadczyła sędzia SO Agnieszka Domańska.

Z wyroku i uzasadnienia SO wynika, że Sz. od początku 2012 r. do zatrzymania odbywał spotkania operacyjne z "ustalonymi oficerami GRU" i po uprzednim przeszkoleniu wywiadowczym zobowiązał się do wykonania zadań: uzyskiwania informacji, w tym niejawnych, o polskiej energetyce, przede wszystkim o gazoporcie w Świnoujściu.

Jak mówiła sędzia Domańska, Sz. zobowiązał się m.in. do "uzyskania dostępu i skopiowania" niejawnego raportu NIK ws. umów gazowych i gazoportu oraz informacji o terminie otwarcia gazoportu. Sz. "prowadził aktywne działania wywiadowcze w tym obszarze przez co uzyskiwał informacje i naprowadzenia osobowe, w tym w zakresie uzyskania dostępu do raportu NIK".

Według SO, dla realizacji zleconych zadań Sz. wykorzystywał: pisanie pracy doktorskiej o rynku gazu w Polsce i Rosji, zatrudnienie w warszawskiej kancelarii prawnej, udział w konferencjach i szkoleniach w dziedzinie energetyki oraz ubieganie się o staż w Ministerstwie Gospodarki, pod pretekstem pisania pracy doktorskiej, przy czym zataił, że ma obywatelstwo Rosji. Brał też udział w posiedzeniu sejmowej komisję ds. energetyki - w celu zdobycia od przebywających tam osób "nieoficjalnych informacji". W tych działaniach "konspirował rzeczywiste powody swego zainteresowania" - podkreśliła sędzia.

SO uznał, że Sz. "prowadził aktywne działania wywiadowcze w tym obszarze, przez co uzyskiwał informacje i naprowadzenia osobowe, w tym w zakresie uzyskania dostępu do raportu NIK". Sąd ujawnił, że Sz. "pozyskał dwa źródła osobowe" za obietnicę korzyści majątkowej, które "wykorzystywał do działań aktywnych". Przekazał też oficerowi GRU charakterystykę jednego z tych źródeł.

Ponadto SO uznał, że Sz. dokonał rozpoznania polskich dziennikarzy i ekspertów, m.in. z branży energetycznej. Sporządził też opracowanie "zawierające ich charakterystyki, pod kątem ich podatności na wpływy rosyjskie i możliwości wykorzystania w opartej na założeniach rosyjskich kampanii informacyjnej dotyczącej energetyki, a następnie podjął działania dotyczące promowania rosyjskiego punktu widzenia w sektorze energetyki, oferując odpłatność za takie publikacje". "Zainspirował napisanie oraz publikację krytykującego polską politykę energetyczną i zagraniczną artykułu pt. Ukraiński katar, polska grypa" - mówiła sędzia (artykuł ukazał się w branżowym portalu energetycznym - PAP).

SO podkreślał, że dla przestępstwa "brania udziału" w obcym wywiadzie nie jest wymagana formalna przynależność do niego; liczy się "faktyczna więź agenta z oficerem". Za jedyną okoliczność łagodzącą sędzia uznała niekaralność Sz., którego stopień winy oceniła jako "znaczny", a stopień szkodliwości społecznej - jako "bardzo wysoki".

Po wyroku SO mec. Baszuk mówił, że obrona kwestionowała zasadność przyjętej kwalifikacji prawnej oraz prawidłowość wprowadzenia do procesu "jednego z kluczowych dowodów". Uchylił się od odpowiedzi na pytanie PAP, czy chodzi o podsłuchy. Sędzia Domańska podkreślała, że "wszystkie dowody w tej sprawie zostały uzyskane zgodnie z przepisami".

Sz. ma podwójne obywatelstwo; urodził się w 1986 r. w miejscowości Ustinow jako syn Siergieja i Larysy. Według mediów, Sz. przyjechał do Polski z rodzicami w 1991 r. Skończył prawo. Związany był z kancelarią specjalizującą się w sprawach gospodarczych. Pisywał do polskich gazet, m.in. o konieczności "europeizacji Rosji"; bronił też agresji Rosji na Krym. Prowadził także działalność konsultingową i doradczą.

Sz. oraz ppłk Wojska Polskiego Zbigniew J. zostali aresztowani w październiku 2014 r. Sprawy wojskowego i cywila łączą się, ale związek nie polega na tym, że ze sobą współdziałali - mówił PAP w 2014 r. ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet. Obaj mieli szpiegować dla rosyjskiego wywiadu wojskowego. W 2016 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał J. na 6 lat więzienia (dobrowolnie poddał się on karze).

W 2014 r. media podawały, że kilku rosyjskich dyplomatów miało być w związku ze sprawą Sz. i J. wydalonych z Polski. W raporcie ABW za 2014 r. napisano, że "na wysokim poziomie" utrzymywała się aktywność rosyjskich służb wywiadowczych dotycząca Polski. Dodano w nim, że w 2014 r. ABW zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa obywatela Polski narodowości rosyjskiej; podejrzanego o współpracę z wywiadem wojskowym GRU. Z kolei dwóch rosyjskich dyplomatów zostało uznanych za personae non gratae, bo mieli prowadzić działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym.

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

prawieanonim Środa, 06 Grudnia 2017, 15:14
Szpiedzy nie powinni podlegać tym samym prawom co zwykli obywatele. Jeżeli dowody są niezbite to kara powinna być dotkliwa bez prawa do jakiejkolwiek obrony.
Pankracy Środa, 06 Grudnia 2017, 14:04
U nas wszystko co dotyczy gazu jest niejawne. Gorzej jak za Stalina. Obywatele nie wiedzą nawet za ile kupujemy gaz z Kataru czy USA. I strach o to pytać, bo jak widać za pozyskiwanie informacji niejawnych można otrzymać 6 lat. Ciekawe, czy gdyby ten gościu przekazywał te dane amerykanom, to też by go wsadzili.
zyg Środa, 06 Grudnia 2017, 17:48
wejdz na lng journal dostaniesz tam codzienne kwoty cen LNG na Henry Hub i w Europie możesz sobie porównać z cenami z Rosji? W przypadku podanym powyżej pozbawienie obywatelstwa polskiego/UE i deportacja do punktu granicznego z Rosją. Niech tam gniją. Powinno dotyczyć to również osób biorących udział w wojnie cybernetycznej skierowanej przeciw Rzeczypospolitej i biorących za to wynagrodzenie.
Grzesiek Środa, 06 Grudnia 2017, 17:12
Przecież był tu niedawno artykuł z cenami amerykańskiego gazu. Wynikało z niego, że u amerykanów taniej
QDark Środa, 06 Grudnia 2017, 13:27
Udowodnione szpiegostwo powinno automatycznie wiązać się z utratą obywatelstwa Polskiego jak i wszelkich świadczeń. A widełki za ten czyn powinny zaczynać się nie od 7 a 17 lat w zwyższ. Jak to możliwe, iż taki cwaniak być może jeszcze dostanie zawiasy, po czym być może będzie pobierał emeryturą od Państwa Polskiego przeciwko któremu działał ? Przecież to chore.
Autor komentarza Środa, 06 Grudnia 2017, 13:23
Bardzo interesujący artykuł.
Ile razy czytaliśmy tutaj wypowiedzi broniące agresji Rosji na Krym, krytykujące polską postawę w zakresie konieczności modernizacji armii, umniejszające zagrożenie ze wschodu.
Rzeczy oczywiste dla każdego osobnika z IQ powyżej poziomu homo erectus Sąd tylko potwierdziły.