Naimski: Nikt po za PGNiG nie zgłosił do Baltic Pipe

Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 14:21

Podczas procedury Open Season PGNiG zarezerował 8,1 mld m sześc. przepustowości Baltic Pipe. "Z tego co wiemy, nikt inny się nie zgłosił i to jest bardzo dobrze" - powiedział w poniedziałek pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

Planowany gazociąg Baltic Pipe, łączący polski i duński system przesyłu gazu, ma mieć przepustowość 10 mld m sześc. rocznie. Ma być gotowy do października 2022 r.

Zobacz także: A jeśli na Baltic Pipe jest już za późno? [OPINIA]

PGNiG zabukował 8,1 mld m sześć. gazu na możliwe 9 mld, bo - jak wyjaśnił Naimski - według unijnych regulacji 10 proc. przepustowości gazociągu zawsze musi być wolnodostępne dla potencjalnych chętnych.

Jak dodał, na przełomie grudnia i stycznia PGNiG podpisze dwa 15-letnie kontrakty przesyłowe - z duńskim operatorem systemu przesyłowego Energinet. dk i polskim operatorem Gaz System. "To oznacza, że kolejne punkty w tym dość skomplikowanym harmonogramie wykonania tej inwestycji (budowy Baltic Pipe) pozostają pozytywnie zrealizowane. Harmonogram jest bardzo napięty, ale realizowany - pokreślił. Według rządowych planów, do grudnia 2018 r. zostanie podjęta ostateczna decyzja inwestycyjna, a inwestorzy podpiszą umowy o budowę.

Morski gazociąg systemowy to część strategicznego projektu infrastrukturalnego, dzięki któremu powstanie nowy korytarz dostaw gazu na rynku europejskim. Umożliwi on transport błękitnego paliwa ze złóż w Norwegii na rynki duński i polski, jak również do odbiorców w sąsiednich krajach. Promotorami projektu są firmy Gaz - System z Polski oraz operator systemu przesyłu gazu w Danii Energinet. Zakończona w październiku br. druga faza tzw. procedury Open Season dla Baltic Pipe potwierdziła zainteresowanie rynku tym projektem.

Część podmorska projektu Baltic Pipe obejmuje budowę około 260-310-km odcinka dwukierunkowego gazociągu podmorskiego łączącego wybrzeże Danii i Polski. 

Zobacz także: Energetyczny Houdini”: gaz z szelfu norweskiego dla Ukrainy bez Baltic Pipe? [KOMENTARZ]

kn/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

krajan Wtorek, 05 Grudnia 2017, 9:27
Jesli zamierzamy byc krajem niepodleglym, samodzielni politycznie, a nie wasalskim, to musimy byc w glownych dzialach gospodarczych niezalezni, mimo czlonkostwa w UE bo ta nam tego nie zapewnia
Bezpieczenstwo kosztuje, wiele krajow ponosi ogromne koszty za ten przywilej
Jesli zdajesz sie na czyjas ochrone, to z ta chwila stajesz sie zaleznym od tego ochroniarza, nawet kiedy sowicie sie oplacisz.
Zatem jesli niemacie pojecia o temacie to lepiej sluchajcie tych co maja rozpoznanie
leming Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 19:52
Przecież to jest klęska zapowiadanego huba gazowego. I to jest dobrze, nawet Ukraina nie chce norweskiego gazu z Polski.Ciekawe dlaczego ? Cena ? A więc wszystko sfinansujemy sami ? Czuje się jakbym był obywatelem Arabi Naftowej, która pieniędzy nie liczy. Ale praw ekonomicznych rządzących gospodarką nie można ominąć.
LNG second (d. Nabucco First) Wtorek, 05 Grudnia 2017, 5:29
Wykładamy kasę na podmorską rurę i korzystamy w 81% z jej przepustowości. To źle? Rosjanie mają wielki problem, bo wykładają kasę na swoje NS-y, SouthS i muszą dzielić się przepustowością z innymi, co obniża rentowność i powoduje brak opłacalności. Dlatego zrobili Turkish Stream zamiast South Streamu.
lolo Wtorek, 05 Grudnia 2017, 22:51
Brednie, jeszcze większy sukces byłby przy przepustowości max 9mld, obłożenie przy zamówieniu 8,1mld byłoby maksymalne :). Z kim podzielili się przepustowością Rosjanie przy swoich NS? SouthS nie wypalił ze wzg na sankcje, tak przynajmniej to tłumaczono Bułgarom.
Kocur Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 18:36
Czy my się przypadkiem nie pakujemy w sytuację, która zagrozi naszej egzystencji? Mam takie wrażenie po utyskiwaniu na problemy w przemyśle chemicznym. Przemysł miedziowy cienko przędzie , chociaż mamy zakłady w Kanadzie i Chile i bez liku specjalistów.