Szansa na gazową niepodległość ćwierć wieku po upadku Związku Sowieckiego [ANALIZA]

Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 11:30

Obserwując dyskusje dotyczące rozbudowy infrastruktury gazowej trudno oprzeć się wrażeniu, że wyklarowały się w tym zakresie dwa nurty myślenia o procesach dywersyfikacyjnych. Jeden kładzie nacisk na mnogość połączeń międzysystemowych (lekce sobie ważąc równocześnie kwestię pochodzenia surowca), drugi natomiast nie kwestionuje wprawdzie konieczności ich powstawania, ale postuluje, aby był to proces wpisujący się w szerszą strategię bezpieczeństwa energetycznego - ukierunkowaną także na zróżnicowanie źródeł i rynków.

Energetyczne Trójmorze

Ostatni kwartał roku obfituje zwykle w branżowe konferencje, podczas których uczestnicy dyskutują o tym, jaki kształt powinien mieć krajowy sektor energetyczny. Oczywiście wszędzie, gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, pojawiają się zwykle proporcjonalnie duże emocje. Najczęściej przeszkadzają one w rozmowie, ale zdarzają się również takie sytuacje, które skłaniają prelegentów do wypowiadania słów, których w spokojniejszych okoliczościach być może woleliby uniknąć. Taka sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu, podczas debaty poświęconej działaniom na rzecz dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Padły wówczas słowa, które w moim głębokim przekonaniu znakomicie oddają dylemat przed którym stajemy i na który (szczęśliwie) odpowiadamy w rozsądny sposób. Jeden z gości był łaskaw stwierdzić: „Albo będziemy dywersyfikować mądrze, albo szkoda pieniędzy”. Ogniskiem zapalnym była kwestia rozbudowy połączeń międzysystemowych - czy powinno ich być jak najwięcej i jak najszybciej, czy może jednak należy naznaczyć te działania rozumnym podejściem i wpisać w szerszy kontekst.

Zobacz także: Gazprom odzyskuje Chorwację i ma własną propozycję dla Trójmorza [ANALIZA]

Przykładem działań, które należałoby zakwalifikować do tej drugiej kategorii są bez wątpienia prace związane z budową Korytarza Północ-Południe. Jest to projekt, którego celem jest nie tylko „zwykła” dywersyfikacja dostaw gazu do poszczególnych krajów, ale również całkowita reorientacja kierunków jego przepływu. Od niemal półwiecza „błękitne paliwo” w naszej części kontynentu tłoczone jest (upraszczając nieco) na linii wschód - zachód. Ambicją pomysłodawców oraz realizatorów koncepcji korytarza jest zmiana tego stanu rzeczy i umożliwienie przesyłania znacznych wolumenów surowca na osi północ - południe. To rewolucja nie tylko w wymiarze energetycznym, ale również symbolicznym oraz politycznym - zakładając rzecz jasna, że kraje regionu potraktują ją w podobny sposób, jak Polska.

W sensie energetycznym Korytarz Północ - Południe będzie łączył infrastrukturę zlokalizowaną u wybrzeży Morza Bałtyckiego (terminal LNG w Świnoujściu i planowany gazociąg Baltic Pipe) z chorwacką wyspą Krk, w której pobliżu stanąć ma jednostka FSRU. Za sprawą rozbudowy sieci gazowych poszczególnych państw oraz połączeń międzysystemowych (umożliwiających tłoczenie gazu w obydwu kierunkach), Korytarz połączy takie kraje, jak Polska, Węgry, Czechy, Słowacja oraz pośrednio Rumunia (o czym za chwilę) - co jakiś czas przebąkuje się również o włączeniu do projektu Ukrainy. Gaz-System wskazuje, że otwarta formuła Korytarza umożliwi czerpanie korzyści z jego istnienia przez wszystkie kraje wchodzące w skład tzw. Trójmorza, mowa tu zatem również o: Austrii, Bułgarii, Estonii, Litwie, Łotwie, czy Słowenii.

Zobacz także: Ile może Trójmorze, czyli realizm w czasach euforii [ANALIZA]

Zarówno eksperci, jak i przedstawiciele podmiotów zaangażowanych w realizację koncepcji Korytarza Północ - Południe (w Polsce spółka Gaz-System), są zgodni, że jego uruchomienie będzie niosło ze sobą szereg korzyści. Wśród najważniejszych wymienia się dość oczywiste kwestie związane ze zwiększeniem bezpieczeństwa dostaw oraz zmniejszeniem zależności Europy Środkowej i Wschodniej od monopolistycznego dostawcy ze wschodu. Warto jednak zwrócić uwagę na mniej widowiskowe, ale co najmniej równie istotne, kwestie związane z integracją rynków, które w „pojedynkę” nie są istotnymi graczami, ale dzięki harmonizacji kwestii regulacyjnych istotnie zwiększają swoje możliwości w zakresie importu (a w niektórych przypadkach także eksportu lub reeksportu) surowca. Podczas dyskusji o koncepcji Korytarza Północ - Południe te zagadnienia wskazywane były jako jedne z najtrudniejszych do zrealizowania i bardziej problematycznych, niż sama rozbudowa infrastruktury. Gra wydaje się jednak wartą świeczki, ponieważ pochodną ich wdrożenia będzie funkcjonowanie (w pełnej skali) regionalnych procedur awaryjnych i prewencyjnych, stanowiących formę zabezpieczenia w sytuacjach kryzysowych.

Unijne wsparcie

Powyższe zalety zostały dostrzeżone także na poziomie europejskim, czego egzemplifikacją było przyznanie inwestycji statusu „Projektu o znaczeniu wspólnotowym” (ang. Project of Common Interest - PCI). W minionych latach poszczególne elementy Korytarza uzyskiwały dofinansowanie ze środków europejskich, dość wspomnieć w tym miejscu np. ogłoszoną we wrześniu br. decyzję o przyznaniu Gaz-System 73 mln zł na budowę gazociągu „Czeszów-Kiełczów”. Stanowi on element rozwoju systemu przesyłowego na Dolnym Śląsku oraz założonego programu inwestycyjnego związanego z uruchomieniem Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu. Jest także częścią wspomnianego już Korytarza Północ–Południe. Dofinansowanie zostało przyznane z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020 (POIiŚ 2014-2020), w ramach działania 7.1 Rozwój inteligentnych systemów magazynowania, przesyłu i dystrybucji energii, oś priorytetowa VII Poprawa bezpieczeństwa energetycznego. O tym, że nie była to jednostkowa sytuacja świadczy fakt, iż zaledwie kilkanaście dni później ogłoszono, że dofinansowanie Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego uzyskała także budowa innej części Korytarza, a mianowicie gazociągu Zdzieszowice-Wrocław. Na ten cel przeznaczonych zostanie ze środków EFRR 79 mln euro.

Zobacz także: Ukraina poza Trójmorzem. Polska polityka wschodnia wypływa na nieznane wody [ANALIZA]

Wrzesień 2017 był generalnie dobrym miesiącem dla rzeczonej inwestycji, ponieważ w pierwszej jego połowie zakończono również budowę tzw. zachodniej nitki Korytarza. Także i ta część projektu (tj. gazociąg Czeszów - Wierzchowice) uzyskała wsparcie UE i była współfinansowana ze środków EFRR, w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020. Dofinansowanie wyniosło 47,7 mln złotych.

Warto nadmienić, że powyższe informacje stanowią zaledwie zarys prac, które już zostały wykonane na rzecz uruchomienia Korytarza - zarówno na terytorium Polski, jak i pozostałych krajów zaangażowanych w jego tworzenie. W tym kontekście trzeba również pamiętać, że inwestycję wciąż czeka szereg wyzwań, które mogą zmniejszyć jej potencjał ekonomiczny oraz geopolityczny. Są one związane przede wszystkim z próbą rozgrywania sytuacji przez Rosjan, podejmujących wysiłki na rzecz wzmacniania swoich długoterminowych więzi gazowych m.in. z takimi krajami, jak np. Węgry, Słowacja, Czechy czy Serbia. Do niedawna pewnym zagrożeniem dla terminu uruchomienia Korytarza była także sytuacja na jego południowym krańcu, czyli w samej Chorwacji - projekt padał bowiem ofiarą wewnętrznych animozji politycznych. Pomimo poparcia dla przedsięwzięcia ze strony prezydent i polityków z ramienia rządzącej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej, budowa terminalu nie była postrzegana przez ówczesnego ministra gospodarki, wywodzącego się z koalicyjnej partii Most, za projekt o znaczeniu priorytetowym. Pod koniec kwietnia br. rozpadła się koalicja rządząca, stawiając znak zapytania nad zdolnością do podejmowania przez władze w Zagrzebiu strategicznych decyzji. Ten imposybilizm udało się jednak przełamać, przynajmniej częściowo, co zaskutkowało ogłoszeniem decyzji, że Chorwaci nie będą budować naziemnego terminalu LNG, ale zakupią lub wydzierżawią jednostkę FSRU.

Zobacz także: Rosyjskie łapówki torpedują strategiczne projekty energetyczne w Polsce? [KOMENTARZ]

Warto również odnotować, że zarówno procesy zachodzące na rynku LNG, jak i polityka Stanów Zjednoczonych, będą wzmacniać potencjał takich projektów, jak Korytarz Północ - Południe. Warto się przez chwilę pochylić nad tą kwestią.

Obecnie w Europie działa w pełni operacyjnych 29 terminali LNG z możliwościami regazyfikacyjnymi na poziomie ok. 209 mld m3 (wg. Standaert). Według analityków, choć obecnie wiodącą rolę odgrywają duże obiekty, to stopniowo zyskiwać będą na znaczeniu jednostki FSRU oraz mniejsze terminale. Oznacza to, że w chwili obecnej Europa posiada „wolne moce” w zakresie LNG na poziomie blisko 160 mld m3. Barierą utrudniającą odpowiednie wykorzystanie tego potencjału jest słabo rozbudowana sieć połączeń – także krajowych, ale szczególnie między Europą Zachodnią i Środkowo-Wschodnią. Dużą, i wciąż jednak niedocenianą, szansą w tym zakresie jest świnoujski terminal oraz, w mniejszym stopniu, litewska jednostka FSRU. Obecnie infrastruktura LNG pełni często rolę „dźwigni” w negocjacjach z dostawcami rurociągowymi (vide: Litwa), wzmagając presję na poziom cen gazu. Dalsza jej rozbudowa stanowi w opinii ekspertów dowód na właściwe odczytywanie trendów przez europejskich inwestorów, przygotowujących się na opisane nieco niżej zjawiska globalne.

Zobacz także: Eksport gazu z Polski na Ukrainę: "Umiarkowany optymizm jest uzasadniony" [ANALIZA]

Amerykańska presja

 W latach 2015 - 2020 obserwowana podaż LNG ma wzrosnąć nawet o 40%. Później rynek będzie rozwijał się w bardziej umiarkowanym tempie, a niewykluczone jest wręcz jego spowolnienie - dlatego tak istotnym jest, zarówno z polskiego, jak i europejskiego punktu widzenia, żeby ze swoimi inwestycjami energetycznymi utrafić w mommentum.

Istotne znaczenie będzie odgrywać również rosnąca presja na europejskie rynki ze strony Stanów Zjednoczonych. Biały Dom zapowiada, że USA staną się “światowym graczem na rynku gazu”, zaś analitycy prognozują, że w 2020 roku połowa eksportu LNG z USA ma być kierowana własnie na Stary Kontynent. Godna odnotowania jest także artykułowana coraz wyraźniej przez amerykańską administrację strategia wykorzystywania surowców energetycznych, jako narzędzia polityki. Jednoznacznie w tej kwestii wypowiadał się zarówno Rex Tillerson, jak i Donald Trump. Egzemplifikacją tezy o dążeniach Stanów Zjednoczonych do ekspansji na europejskie rynki, w czym może pomóc Korytarz Północ - Południe, jest z pewnością fakt podpisania kontraktu na dostawy amerykańskiego gazu do Polski.

Reasumując, niezależnie od zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych oraz poziomu skomplikowania infrastrukturalnego, czy regulacyjnego, koncepcja Korytarza Północ - Południe, ze względu na światowe megatrendy, wydaje się być nieomal skazaną na powodzenie.

Zobacz także: Wiceprezes Gaz-System dla Energetyka24: Chcemy być całkowicie niezależni od dostaw ze Wschodu

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

16 komentarzy

Wojciech Wtorek, 05 Grudnia 2017, 11:09
To wszystko świadczy tylko o głupocie jednego prezydenta z KGB. Gdyby siedział cicho i nie wymachiwał szabelką jak oszołom, nie robił numerów z blokowaniem dostaw gazu to uzależniłby Europę jak narkomana. Miałby nie tylko NS2 ale i potoki południowe w dowolnej konfiguracji i ilości. A Polska mogłaby pomarzyć o terminalach, Pajpach i korytarzach :-)
Naiwny Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 22:48
To naprawdę świetny pomysł aby kraj który praktycznie nie wydobywa gazu został jego eksporterem i do tego, żeby przejął rynki największego na świecie producenta i eksportera gazu. Gratulacje wyobraźni a w zasadzie jej braku.
Tak przy okazji Gazprom w tym roku wyeksportuje największą ilość gazu w historii Rosji (ZSRR) tzn prawie 200 mld m3. To 2x więcej niż wynosi całe roczne wydobycie gazu w USA.
zyg Wtorek, 05 Grudnia 2017, 14:54
@naiwny yaro alias anda:
Jak zwrócono ci uwagę poniżej piszesz bzdury o ile nie świadomie kłamstwa?. Roczne wydobycie gazu za 2016 to USA: 750mld m3 Rosja: 628mld m3 (Global Statistical Yearbook 2017) Rosja owszem eksportuje najwięcej ale jej 190mld m3 można porównać do 150 mld m3 eksportowanych przez Katar. Również Norwegia 140 mld m3 czy Kanada ze 100 mld m3. USA 65 mld m3 dopiero jest w fazie budowy infrastruktury eksportu LNG (podobnie jak Kanada). Dla obydwu krajów gaz łupkowy jest produktem ubocznym wydobycia ropy i z technologiami wyprzedzającymi Rosję o dekady od których to technologii Rosja już jest odcięta sankcjami (a lista dodatkowych sankcji USA będzie opublikowana w styczniu) jest pewne że za kilka lat Rosja utraci swą pozycję chyba że za cenę eksportu po minimalnych cenach do ChRL.
P.S. zapomniałeś dodać tradycyjne "Rosja jest największym producentem pszenicy" (podkr. nie "ZBÓŻ" ale "pszenicy") oraz "Rosja wykupiła krajową produkcję złota" :)))))
anda Wtorek, 05 Grudnia 2017, 22:21
USA wydobyły w 2015 816 mld w 2016 803 mld, Norwegia 122 mld , Kanada 162 mld. Od kiedy to Norwegia sprzedaje więcej niż wydobywa? USA jak na razie to przez jeden miesiąc były eksporterem netto a tak są importerem i takim pozostaną.Spadek wydobycia z łupków już się zaznacza a w 2017 do 2020 będzie dołek i to olbrzymi. W szczytowym okresie czynnych urządzeń w USA było ok 1800 teraz jest ledwo 300. USA mają tak nowoczesną technologię wydobycia gazu z łupków, że ta technologia nie może sobie poradzić z łupkami w Polsce. Każde złoże wymaga innej technologii i to co jest dobre w USA niekoniecznie sprawdza się na innych złożach. Więc Rosjanie nie muszą mieć amerykańskiej technologii wydobycia gazu czy też ropy z łupków bo ta technologia się u nich nie sprawdzi. A dla ciekawości : gaz łupkowy był wykorzystywany już w XIX wieku w USA / lokalnie / od lat sześćdziesiątych istnieje doświadczalna kopalnia gazu z łupków na południowym Uralu. Łupki bitumiczne w Rosji, ZSRR a teraz w Estonii były i są wydobywane w mln ton oraz pozyskiwane są paliwa.Rosja nie musi pchać się w wydobycie gazu i ropy z łupków / zresztą ma największe złoża na świece / skoro konwencjonalnych zasobów mają od groma. Amerykańska agencja geologiczna ocenia zasoby gazu tylko na zachodniej Syberii na 10 trylionów / w rozumieniu europejskim / m3. Możesz dalej wierzyć w bajeczki jak to amerykański czy jakikolwiek LNG będzie tańczy od rosyjskiego gazu z gazociągu.
zyg Środa, 06 Grudnia 2017, 11:06
@ anda naiwny yaro:
znowu mijasz się z prawdą (mówiąc delikatnie) Dane odnośnie produkcji i eksportu norweskiego gazu na stronie Norwegian Petroleum Directorate dostępne w sieci? Powodzenia z łupkami w Rosji.Nowe sankcje nadchodzą w styczniu i są tak nieuniknione jak wczorajsza decyzja MKOL odn dyskwalifikacji Rosji z Igrzysk Olimpijskich? Twierdzisz iż w XIX w na terenie USA już stosowano odwierty horyzontalne. A tak na marginesie to aż trudno uwierzyć że w drugiej połowie XIX w więcej ropy wydobywano w polskiej Galicji niż w Texasie?
anda Środa, 06 Grudnia 2017, 17:19
Norwegia w całej swojej historii nigdy nie wydobywała takich ilości gazu, 100 mld to chyba przekroczyła w 2014 roku, to co podajesz jako dla Norwegi to jest dla całego Morza Północnego. Szczyt wydobycia w Norwegi przypadnie ok 2020 rok 120-130 mld m3 i to jest maksimum co mogą wydobyć a później, jeżeli cena gazu nie z wrośnie zacznie się gwałtowny zjazd w dół. A czy pisałem, że Rosjanie chcą wydobywać gaz łupkowy, po co, skoro konwencjonalnego mają ogromne ilości. Czy pisałem o jakiś odwiertach horyzontalnych w USA w XIX wieku? czytaj powoli i staraj się zrozumieć kto co pisze. Gaz ulatniał się z naturalnej odkrywki a mieszkańcy po prostu z niego korzystali. A co do decyzji MKOL no cóż astmatyczki norweskie oczywiście są czyste, i te amerykanki przypominające cyborgi też są czyste, już nie mówić, że jak się patrzy na nekrologii sportowców z USA to jakoś dziwnie krótko żyją, a ponadto próbki USA i paru innych krajów sprzątaczka wylała i nie ma co badać. Tzw sankcje to są dla maluczkich a nie dla rekinów, jakoś USA nie obejmuje sankcjami to co jej przynosi korzyści.
MacGawer Czwartek, 07 Grudnia 2017, 20:04
BP statistical review of world energy 2017, Natural gas production:

Norway 116.6 billion cubic meters (po naszemu 166.6 mld m3)
MacGawer Piątek, 08 Grudnia 2017, 8:25
Przepraszam, ale wkradła się literówka. Oczywiście miało być 116.6 mld m3. 3 szóstki są wyjątkowo pechowe.
AS Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 22:07
Nie może być niepodległe gazowo państwo, które gazu nie ma. Zawsze obecny dostawca będzie sojusznikiem, dawny wrogiem, a jak wrogiem to trzeba policzyć ile dodatkowo trzeba wyłożyć na obronę przed dawnym dostawcą, a obecnym wrogiem. Byłem święcie przekonany, że jeśli firmy zachodnie mające koncesje na poszukiwania gazu w Polsce nie zmieniały się własnościowo w Rosyjskie to znaczy gazu w Polsce nie będzie. Dalej jestem przekonany, że choć zaworów z gazem nam przybędzie, to mimo , że wydamy miliardy na infrastrukturę gazową i obronę rachunek i tak przyjdzie cyrylicą pisany.
Pamiętliwy Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 16:50
Nie nie jest to prawdą.
Obserwator 2017 Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 14:32
Czy jest prawdą że gaz LNG dla gazoportu w Świnoujściu może pochodzić z Rosji i nie będziemy mieli jako Polska na to większego wpływu ??? Tak jest skonstruowana najnowsza umowa z angielską firma mającą sprowadzać surowiec z USA.
anda Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 19:56
ależ oczywiście, że może pochodzić z Rosji a konkretnie z Jamału gdzie w rozruchu jest duży kompleks produkujący LNG. Artykuł piękny tylko jakoś nikt Polski nie chce poprzeć i zamiast kupować amerykański gaz po niebotycznej cenie wolą kupować rosyjski po niskiej cenie. A następne pytanie a skąd wezmą Amerykanie gaz? bo łupki to przy tej cenie to daleka przeszłość.
MacGawer Czwartek, 07 Grudnia 2017, 20:17
Chodzi o pływającą jednostkę która ma zakotwiczyć na Bałtyku? Bo tylko o tej inwestycji "w rozruchu" słyszałem. Ale słowo "duża" pasuje równie dobrze jak do Litewskiego terminalu. Ostatnie informacje o innych obiektach LNG budowanych w okolicy przez Rosję też nie napawaja optymizmem, zaawansowana jak nasza EJ bo do tej pory nawet łopaty w ziemię nie wbili. Ale niczym nasza EJ do 2023r będzie oddana do użytku...

Niedawno Eurostat opublikował dane nt. cen gazu dla użytkowaników końcowych. Dziwna sprawa, ci co kupują tani rosyjski gaz sprzedają go najdrożej. Może ktoś wyjaśni ten fenomen? Niedawno nawet policzyłem o ile gaz w Niemczech jest droższy od polskiego. W I-szym półroczu 2015 gdy kontrakt katarski jeszcze nie obowiązywał Niemcy płacili o 36% wiecej. W I-szej połowie 2017r gdy gazoport przyjmował jedną dostawę za drugą Niemcy płacili za gaz 45% wiecej. Jeżeli drogie zakupy prowadzą do spadku cen dla klientów oby tak dalej!
anda Piątek, 08 Grudnia 2017, 20:06
Na Jamale w porcie Sabetta, jest w budowie zakład skraplania - I etap już jest w technologicznym rozruchu. Umowa swapowa - gaz z USA zostaje w USA a z Jamału transportowany do Świnoujścia droga krótsza, tańsze skraplanie / różnica temperatur, wielokrotnie mniejsze koszty wydobycia / głupiec płaci a zyskami dzielimy się po ołowie.
Tofik Wtorek, 05 Grudnia 2017, 1:31
Nie pisz glupot bo az przykro sie robi i płakać sie chce. Gaz lng w Świnoujściu to gaz jamalski to trzeba byc mega filozofem zeby takie cudo wymyslic. Gaz z usa jest na dzień dzisiejszy tanszy od rosyjskiego i to nie podlega dyskusji. Od rosji kupujemy okolo 185 dol za m3, to bardzo drogo w porównaniu z cena dla niemiec po niecałe 150 dol.
anda Wtorek, 05 Grudnia 2017, 19:25
Jest tańszy jak nam go amerykanie za darmo dadzą, bo jak policzą koszty transportu to już nie jest. Cena gazu z USA to minimum 360 dol/ 1000 m3. Poczekajmy jeszcze chwilę i Amerykanie opublikują za jaką cenę sprzedano gaz pośrednikowi.