Druga zapora z elektrownią wodną na Wiśle przesądzona

Piątek, 01 Grudnia 2017, 10:41

W Siarzewie na Wiśle poniżej Włocławka w 2020 roku ma ruszyć budowa stopnia wodnego wraz z elektrownią wodną - poinformował PAP resort środowiska. Inwestycja ma zakończyć się w 2025 r. i kosztować ponad 2 mld zł.

W piątek porozumienie ws. budowy stopnia wodnego Siarzewo podpiszą przedstawiciele ministerstw: środowiska, energii, gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej.

Na mocy porozumienia zostanie powołany Komitet Sterujący, do którego zadań będzie należała m.in. koordynacja realizacji przedsięwzięcia, wsparcie podmiotów zaangażowanych w jego wykonanie oraz sprawowanie nadzoru nad tą inwestycją.

Stopień powstanie na 706-707 kilometrze Wisły w Siarzewie k. Nieszawy. Ministerstwo wyjaśniło, że w ramach inwestycji ma powstać m.in. jaz o 15 przęsłach, elektrownia wodna o mocy ok. 80 MW, śluza żeglowna z miejscami do postoju jednostek pływających i lodołamaczy, koryto obejścia stopnia (o charakterze zbliżonym do naturalnej rzeki), dwie przepławki dla ryb, czy urządzenia do spływu ryb w dół rzeki.

Resort zwraca uwagę, że budowa drugiego stopnia wodnego w Siarzewie jest niezwykle istotna ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa niemłodego już stopnia wodnego we Włocławku, pracuje on już ponad 40 lat. Stopień we Włocławku reguluje m.in. przepływ wody na wiślanym Zbiorniku Włocławskim, który jest największym sztucznym akwenem w Polsce. Rozciąga się on od Płocka (woj. mazowieckie) do Włocławka na długości ok. 58 km.

Zobacz także: Zagłada "niemieckiej Puszczy Białowieskiej" – ilustracja hipokryzji klimatycznej Berlina

Ministerstwo dodało, że nowa inwestycja przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa przeciwpowodziowego przez ograniczenie ryzyka zatorów lodowych oraz umożliwienie prowadzenia akcji lodołamania. Przedsięwzięcie ma też ograniczyć zjawisko suszy na obszarach o najmniejszych opadach w Polsce, czyli na Kujawach.

Inwestycja ma też pomóc w przywróceniu żeglowności na Wiśle. Polska zobowiązała się doprowadzić główne szlaki wodne do IV klasy żeglowności, pozwalając na żeglugę statkom i barkom o zanurzeniu do 250 cm przez 240 dni w roku. Jest to konsekwencja przystąpienia przez Polskę do Konwencji AGN (Porozumienia w Sprawie Głównych Śródlądowych Dróg Wodnych o Międzynarodowym Znaczeniu).

Zgodnie z harmonogramem do końca 2019 roku planowane jest uzyskanie wszystkich niezbędnych decyzji administracyjnych. Budowa stopnia Siarzewo ruszyć ma w 2020 r., a zakończyć w 2025 roku.

Aktualnie trwa procedura wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia.

ML/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

Obserwator Piątek, 08 Grudnia 2017, 12:42
Zupelnie niepotrzebna inwestycja -.moze nawet szkodliwa dla srodowiska. 2 mld za 80 MW?
tomalap Czwartek, 07 Grudnia 2017, 11:33
Problemu braków wody nie rozwiąże kolejny zbiornik przepływowy, którego użytkowa pojemność retencyjna stanowić będzie ułamek procenta rocznego odpływu ze zlewni Wisły (>30 mld m3). W dostępnych publicznie informacjach nie znajdziesz danych o tym istotnym parametrze, ale można założyć, że użytkowa pojemność retencyjna (nie mylić z całkowitą pojemnością zbiornika) nie będzie większa niż 50 mln m3 (to jest pojemność użytkowa zbiornika Włocławek. W przypadku Siarzewa należy nawet założyć, że nie będzie on pełnił żadnej roli retencyjnej, gdyż jego podstawowym zadaniem ma być hydrostatyczna "podpora" istniejącej już zapory Włocławek, a zatem dopuszczanie do znaczących wahań lustra wody (a to oznacza retencja) byłoby zaprzeczeniem tej funkcji.
Podkreślam: jedynym racjonalnym uzasadnieniem dla budowy tej tamy, jest zachowanie tamy we Włocławku. Wszystkie inne argumenty do zamulanie dyskusji. Alternatywą jest likwidacja istniejącej zapory, czego różnorodnych (bo nie o samą rozbiórkę tu chodzi) kosztów nikt chyba nie policzył.

Jedynym realnym sposobem na poprawę warunków hydrologicznych w Polsce jest zwiększenie naturalnej retencji na poziomie mikrozlewni, ale to wymagałoby zasadniczej zmiany myślenia o zadaniach i metodach prowadzenia gospodarki wodnej, czyli zaprzestanie szkodliwych melioracji i niszczenia bagien i torfowisk, odbudowę małej infrastruktury wodnej hamującej odpływy, zachęcanie właścicieli nieruchomości do rozsączania deszczówki z dachów w gruncie (jeżeli tylko są ku temu warunki) itp. itd. Nijak się to ma do "snów o potędze" polskiej hydrotechniki rodem z przełomu XIX i XX w. Od tego czasu zmieniło się wszystko, a zwłaszcza klimat.
Nawiasem mówiąc przystąpienie Polski do konwencji AGN nie nakłada na nas obowiązku budowy szlaków wodnych, a jedynie zapewnienia odpowiednich parametrów technicznych dla tych szlaków, które usiłujemy przedstawiać jako główne trasy żeglugowe. Warto więc dokonać rzetelnej analizy o jakich tonażach ładunków można mówić w dającej się określić przyszłości, które korzystałby z tej formy transportu i ocenić, czy skórka warta jest wyprawki.
mc Piątek, 01 Grudnia 2017, 11:17
Wszystko ładnie tylko powód zbudowania tej zapory (stopnia wodnego) jest zupełnie inny.
Tama we Włocławku jest w bardzo złym stanie technicznym (i nie jest to związane z jej "wiekiem"), i grozi zawaleniem przy wysokim stanie wody zwłaszcza gdy wysoki stan wody będzie połączony z dużą ilością lodu.
Nie można jej "normalnie" rozebrać, bo zalegają przed nią duże ilości toksycznych zanieczyszczeń (w mule dennym).
Dlatego najpierw trzeba zbudować nową zaporę poniżej, a potem powoli zmniejszać ilość wody przed zaporą (we Włocławku) i dopiero potem można ją rozebrać.
MacGawer Sobota, 02 Grudnia 2017, 18:18
Należy zacząć od tego, że tama we Włocławku miała być elementem kaskady. Ta nie została wybudowana wiec pojedyńcza tama pracując w innym otoczeniu szybciej sie zużywała. Informacja o rozpoczęciu budowy "podpory" pod tę tamę jest doskonała ale przy okazji warto na nowo zaprojektować kaskadę by nie powtórzyły sie problemy takie jak we Włocławku.
poki Niedziela, 03 Grudnia 2017, 2:24
Zapora we Włocławku po prostu wymaga zapory poniżej, żeby nie erozja denna nie naruszyła stabilności zapory. Niestety wybudowanie nowej zapory wcale nie zwiastuje przywrócenia planu kaskad, a tylko uratowanie zapory we Włocławku. A wody w Polsce coraz bardziej brakuje.