Znamy cenę amerykańskiego LNG dla Polski. Jest konkurencyjna wobec gazu rosyjskiego [ANALIZA]

Środa, 29 Listopada 2017, 11:42
Środa, 29 Listopada 2017, 11:42
Środa, 29 Listopada 2017, 11:42
Piotr Maciążek

Cena pierwszej dostawy spotowej amerykańskiego LNG, które dotarło do terminala w Świnoujściu jest atrakcyjna wobec ceny surowca rosyjskiego, który Polska kupuje od Rosji. Energetyka24 przedstawia konkretne wyliczenia.

8 czerwca br. do terminalu LNG w Świnoujściu dotarła pierwsza dostawa gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych do Polski (i regionu). Dostawcą była amerykańska spółka Cheniere, z którą polskie PGNiG podpisało kontrakt krótkoterminowy (tzw. spot). Było to duże wydarzenie medialne (wolumen był symboliczny). Dyskusja, którą wywołała pierwsza dostawa ze Stanów Zjednoczonych skupiła się przede wszystkim na cenie surowca zza oceanu w odniesieniu do ceny rosyjskiego gazu, który dominuje w krajowym portfelu importowym. 

Emocje powróciły w związku z kolejną umową PGNiG na amerykańskie LNG, tym razem średnioterminową, którą zawarto z brytyjską firmą Centrica. Zapowiadane 9 dostaw gazu skroplonego począwszy od 2018 r. na łączny wolumen około 1 mld m3 to nadal niewiele w skali potrzeb krajowych (roczne zużycie to ponad 16 mld m3), ale widoczny jest wyraźny progres w kontaktach z Amerykanami. W związku z tym, społeczeństwo coraz głośniej zadaje pytanie: czy może to być alternatywa dla Rosjan, szczególnie w zakresie cen. Wpływ na taką postawę obywateli ma spektakularna medialna oprawa każdej kolejnej dostawy gazu ze Stanów Zjednoczonych oraz zapowiedź nieprzedłużenia umowy długoterminowej PGNiG z Gazpromem. Miałby ją zastąpić surowiec pozyskiwany przez planowany gazociąg Baltic Pipe w kierunku norweskiego szelfu oraz LNG kupowane z różnych kierunków (obecnie znaczne wolumeny importujemy jedynie z Kataru). 

Wiceprezes Cheniere Energy dla Energetyka24: Bardzo dobra współpraca z Polską

Trudno jednoznacznie określić bez wglądu do niejawnych kontraktów PGNiG czy amerykański gaz może być alternatywą dla rosyjskiego. Nie zawarto bowiem dotąd porównywalnych umów na dostawy surowca z obu wymienionych kierunków geograficznych. To co nie ulega jednak wątpliwości to pozytywny wpływ LNG ze Stanów Zjednoczonych na przełamywanie uprzywilejowanej pozycji rosyjskiego Gazpromu w Polsce oraz poprawę atrakcyjności ceny gazu z portfela PGNiG (to uśredniona wartość surowca pozyskiwanego w kraju i z zagranicy przez  firmę). Można takie tezy poprzeć twardymi danymi. 

Cena gazu, który kupiło PGNiG od Cheniere według danych amerykańskiej Administracji Informacji Energetycznej wynosiła 4,26 $ za tysiąc stóp sześciennych, co daje 150 $ za tysiąc metrów sześciennych. Do tej kwoty należy w przypadku konkretnej transakcji dodać koszty skraplania, transportu morskiego i taryfy regazyfikacyjnej (ostatnią zatwierdza URE).

Powyższe dane pokazują, że amerykański spot, który dotarł do Polski był prawdopodobnie konkurencyjny wobec dostaw rosyjski.  W lutym br. wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew poinformował, że średnia cena eksportowa dla klientów europejskich zaopatrujących się w firmie, którą reprezentuje wyniesie 180-190 $ za tys. m3 (w 2016 r. było to 167 $). Warto przy tym podkreślić, że cena oferowana przez Gazprom Polsce znacząco odbiega od średniej europejskiej i jest jedną z najdroższych. Nie ma więc powodów by nie wierzyć wiceprezesowi PGNiG Maciejowi Woźniakowi, który zapewniał, że pierwsza dostawa amerykańskiego LNG do terminalu w Świnoujściu była tańsza od gazu rosyjskiego. Ten trend może się nasilać ponieważ dostawy ze Stanów Zjednoczonych są indeksowane do giełd, a z Rosji do cen ropy, które prędzej czy później pójdą w górę. Ponadto wzrasta efektywność wydobycia gazu łupkowego. 

Analizując ofertę Cheniere, z której skorzystała Polska, warto odnieść ją do analogicznych umów, jakie europejscy klienci zawarli z amerykańskimi dostawcami. Zgodnie z danymi Administracji Informacji Energetycznej o ile cena spotu dla PGNiG wyniosła 4,26 $ za tysiąc stóp sześciennych, o tyle dla Litwy 4,13 $. To jedyne państwo z naszego regionu geograficznego, do którego można się odnieść. Warto jednak zaznaczyć, że ceny te dotyczą różnych miesięcy w obrębie br., niekoniecznie więc wpływ na ich kształt mają wyłącznie negocjacje bilateralne. Dla porównania cena dla Holandii wyniosła 6,35; Wielkiej Brytanii 3,87 etc.

Dziś głównym pytaniem, jakie należy postawić dotyczy przybliżonej ceny gazu w ramach kontraktu średnioterminowego zawartego przez PGNiG i Centrica. Będzie można to zrobić na początku przyszłego roku i ze względu na kształt umowy (koszty transportu ponosi dostawca) będą one dużo dokładniejsze od ceny dotyczącej Cheniere. 

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

35 komentarzy

mefis58 Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 21:44
150 dolarów za gaz PRZED jego skropleniem i przetransportowaniem ma być ceną KONKURENCYJNĄ wobec gazu rosyjskiego ? Ktoś KPI Z INTELIGENCJI czytelników !!!!
King Sobota, 02 Grudnia 2017, 13:50
Cena nie ma znaczenia. Ważne że kasa nie idzie na budowę ruskiej machiny wojennej.
Mirkuw 1104 Sobota, 02 Grudnia 2017, 11:30
W czerwcu płaciłem 1,79 złotego za litr gazu. Teraz ( grudzień 2017 ) płacę 2,15 za ten sam litr gazu na tej samej stacji. Zwyżka wynosi 46 groszy.
mefis58 Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 21:50
Ale chodzi ci o LNG czy o LPG ? To nie to samo, chociaż jedno i drugie ciekłe i jedno i drugie \dotyczy gazu !!!
suawek Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 11:32
Kupowałeś bezpośrednio w Świnoujściu?
GOSC Piątek, 01 Grudnia 2017, 11:42
Drogi gaz? Dwa razy poproszę
Jest taki dowcip o Szkotach, jak wiadomo – najbardziej skąpym narodzie świata. Przychodzi Szkot na bazar i chce kupić koszulę. Długo marudzi sprzedawcy, że drogi, że nie taki jakby sobie wymarzył, że może jakiś upust… Zniecierpliwiony sprzedawca, widząc, że maruder odstrasza mu klientów, mówi: „Panie weź pan za darmo i idź już!”. Szkot ucieszony: „Za darmo? To dwie poproszę”.

Ale my nie o Szkotach, my o gazie.

We wtorek 14 marca PGNiG ogłosiło podpisanie aneksu do umowy z 2008 r. Podwoiliśmy w nim ilości sprowadzanego do Polski gazu skroplonego LNG.

Przypomnijmy historię tego problemu. 29 czerwca 2009 r. po trwających ponad rok (od wiosny 2008 r.) negocjacjach PGNiG i Qatargas podpisały w Katarze kontrakt o zakupie miliona ton rocznie (ok. 1,4 miliarda m3, czyli 15 terawatogodzin) skroplonego gazu. I to przez 20 lat. I na zasadzie „take or pay”. I ceny zależne od notowań ropy naftowej. A więc kontrakt zawierał wszystkie elementy, tak krytykowane przy kontrakcie jamalskim. I po cenie, która mimo wielu obietnic nie została nigdy opublikowana, ale o której wiadomo, że jest bardzo wysoka. Mogę powiedzieć, że jest jedną z najwyższych znanych cen kontraktowych w światowych transakcjach LNG. Wystarczy zauważyć, że aby cena dostawy (bez regazyfikacji) była na poziomie 70 zł za MWh (dzisiejszy poziom cen giełdowych), to ropa musiałaby kosztować 20 dolarów, a jak wiadomo, kosztuje ponad 50 dolarów.

Jeszcze przed podpisaniem kontraktu w listopadzie 2008 r. sam premier Tusk pofatygował się do Kataru i Kuwejtu, choć jak wracał, to minę miał nietęgą. Do kamery telewizyjnej mruknął, że „ten gaz do najtańszych to nie należy”. Jednak przeważyły inne względy i kontrakt podpisano.

W przestrzeń publiczną poszły teorie w rodzaju „katarski gaz za stocznie”. Rozpisywano się, że kupujemy drogi gaz, ale jakiś katarski inwestor uratuje nasze stocznie. Katarski inwestor okazał się czystym wymysłem, a stocznie zamknięto. I z całej tej koronkowej operacji (jak to w „Weselu” Chochoł wieszczył) „ostał się nam ino”… katarski gaz.

Później mieliśmy drobne kłopoty z terminem oddania gazoportu, dlatego zamiast od lipca 2014 roku, gaz odbieramy od czerwca 2016 r. Dwa lata opóźnienia spowodowały, że nie było możliwości renegocjacji formuły cenowej. Walczyć trzeba było o uniknięcie kar umownych. Przypomnę, że podobna sytuacja była przy budowie rurociągu Jamał w końcu lat 90-tych. Także nie wywiązaliśmy się ze zobowiązań kontraktowych i taryfy przesyłowe za tranzyt rosyjskiego gazu są bardzo niskie.

Jeśli ktoś pamięta, jak bardzo gazety, telewizje, media internetowe pastwiły się nad cenami rosyjskiego gazu, to w przypadku kontraktu katarskiego mamy do czynienia ze zjawiskiem całkowicie przeciwnym. Tę kluczową sprawę w podwojonym kontrakcie katarskim pominięto grobowym milczeniem. Oczywiście jeśli nie liczyć prób podejmowanych przez portale, które trudno zaliczyć do rzetelnych źródeł informacji, które piszą na przykład, że „drugi kontrakt katarski obniży koszt jednostkowy zakupu LNG”. Kluczowe jest słowo „jednostkowy”. Oczywiście, obniżą koszt regazyfikacji, choć i tak niewiele, bo jak pokazywałem w analizie „Ile będzie kosztował gazoport?”, koszt jednostkowy regazyfikacji w niewielkim stopniu zależy od wolumenu. A koszt regazyfikacji to ułamek kosztów zakupu.

W rzeczywistości bowiem kosztownej formuły cenowej nie zmieniono. Jak mówi prezes Woźniak „bierzemy pod uwagę możliwość spadku cen LNG”, ale dopiero „w perspektywie 2022-26”. Nic więc dziwnego, że kilka dni po „wyjątkowo korzystnym kontrakcie”, URE podwyższyło taryfy PGNiG. Dla dużych odbiorców gaz zdrożał aż o 8 procent. Na szczęście tym razem nie podniesiono opłat za przesył i dystrybucję. Oczywiście taryfa nie obejmuje nowych, podwojonych dostaw z Kataru, które wystartują na początku przyszłego roku. I sygnał jest oczywisty – za te ekstrawaganckie kontrakty ktoś musi zapłacić.

Złośliwi mówią, że Poznaniacy to Szkoci wygnani z kraju za skąpstwo. Jednak nie wydaje mi się, by Poznaniacy rządzili w PGNiG czy mieli cokolwiek do powiedzenia w polskim gazie. Wręcz przeciwnie, bawimy się doskonale według zasady z czasów saskich „zastaw się, a postaw się”. Napisał ASZ.
ra Czwartek, 30 Listopada 2017, 7:51
Jak taki tani to po co ten kwik o Nord Stream 2, niech Niemcy więcej płacą
ZdzisDyrma Czwartek, 30 Listopada 2017, 0:15
Koszty transportu, skraplania i regazyfikacji to 85 zł za MWh. Dodać cenę z giełdy Henry Hub 34 zł za MWh mamy jakieś ~ 115 zł za MWh (załóżmy, ze umowa jest super hiper) . Cena od ruskich to ok. 70 zł za MWh..... Interes to to nie jest.
MacGawer Piątek, 01 Grudnia 2017, 9:19
A skąd mniemanie, że trzeba ponosić koszty skraplania? PGNiG niedawno podał, że umowa średnioterminowa z tą samą firmą realizowana jest w/g formuły DES. Oznacza to, że cena zawiera wszystkie elementy aż do dostarczenia gazu na statek. Czyli do ok. 50 zł/MWh jaka widnieje w tekście należy dodać koszt frachtu i innych elementów nie ujętych w tej formule, w sumie gaz po regazyfikacji powinien kosztować ok. 60 zł/MWh, z pewnością poniżej 70zł.
Trak Środa, 29 Listopada 2017, 21:44
Reklamówki zawsze są tanie. Bo są tylko reklamówkami. Ważna jest jednak cena regularnych dostaw. Ale to jak wiadomo zostanie tajemnicą PGNiG, czyli polityków sterujących tą firmą.
loleusz Środa, 29 Listopada 2017, 21:17
Cena gazu przy zakupie za 190$/1000m3 wynosi: 0,0514/kWh - cena na rachunku: 0,09754/kWh - bicie 90% !!! Plus osobno cena dystrybucji
Qr-wa jak ja bym chciał mieć takie marże ! I dla wszystkich jaki to mamy tani gaz skroplony, cena takiego gazu na wejściu do rury z terminala wychodzi 0,0728/kWh czyli jest droży o 40% od rury ze śmierdzącym gazem z Rosji, notabene kontrakt podpisany za poprzednich wspaniałych rządów PIS :).
leming Środa, 29 Listopada 2017, 20:16
Nie, nadal nie znamy ceny.
MacGawer Środa, 29 Listopada 2017, 18:40
Przed chwilą pochodziłem trochę po rosyjskich stronach i znalazłem świeże informacje nt. średnich cen gazu. Od początku roku kształtują się na poziomie 190$/1000m3 i Gazprom uważa że utrzyma sie do końca roku. Ponieważ w 3-cim kwartale bieżącego roku ropa wyraźnie podrożała od stycznia rosyjski gaz będzie droższy. Jak cena ropy się utrzyma mogą być dwucyfrowe podwyżki w 2018r, dla Polski oznacza to ceny ruskiego gazu na poziomie zbliżonym do 250$.
prawieanonim Piątek, 01 Grudnia 2017, 20:53
Polska kupuje gaz po cenach indeksowanych do widzimisię rosyjskich władz z racji monopolu.
MacGawer Środa, 29 Listopada 2017, 18:40
Przed chwilą pochodziłem trochę po rosyjskich stronach i znalazłem świeże informacje nt. średnich cen gazu. Od początku roku kształtują się na poziomie 190$/1000m3 i Gazprom uważa że utrzyma sie do końca roku. Ponieważ w 3-cim kwartale bieżącego roku ropa wyraźnie podrożała od stycznia rosyjski gaz będzie droższy. Jak cena ropy się utrzyma mogą być dwucyfrowe podwyżki w 2018r, dla Polski oznacza to ceny ruskiego gazu na poziomie zbliżonym do 250$.
RR Środa, 29 Listopada 2017, 16:49
"...150 $ za tysiąc metrów sześciennych. Do tej kwoty należy w przypadku konkretnej transakcji dodać koszty skraplania, transportu morskiego i taryfy regazyfikacyjnej..."

Ile mniej więcej wynoszą te dodatkowe koszty? 50, 100, 150$?
Zbulwersowany Środa, 29 Listopada 2017, 16:05
A może by tak wreszcie czas zacząć byśmy sami wydobywali gaz ?
Zzz Wtorek, 05 Grudnia 2017, 10:55
Trzeba by postawić na węglu że 3 elektrownie atomowe i parą nadkrytyczną prowadzić zgazowanie węgla. Tylko kto na to pozwoli, kto sfinansuje, kto będzie tam chciał mieszkać i pracować? Chyba tylko ja.
Czesio Środa, 29 Listopada 2017, 18:38
Od dawna sami też wydobywamy gaz ziemny.
Problem w tym, że nie mamy wystarczających źródeł dla zaspokojenia naszych potrzeb.
Może ty wiesz gdzie mamy w kraju wielkie złoża gazu?
Autor komentarza Środa, 29 Listopada 2017, 16:03
we wzorze na taryfę regazyfikacyjną występuje 5 zmiennych, z których tylko 2 podano w artykule, o pozostałych ani słowa, więc jak ją obliczyć?
Do ogólnego wyliczenia brakuje jeszcze opłat za transport i skroplenie.
Z przecieków rosyjskich wynika, ze Polska w latach 2012-14 płaciła ok 12% ponad średnią cenę dla europy zachodniej, czyli na obecny rok byłoby to ok. 202-213$. Za gaz w USA płacimy 150$, ale opłacalność lub nie zależy przecież od sumy kosztów gazu, skroplenia, transportu i regazyfikacji. Nie znam się na tym, więc nie mam pojęcia, czy te dodatkowe koszty to 5, 50 czy 500$ - i tego w artykule zabrakło.
Przy czym uważam, ze nawet, gdyby ta suma wynosiła 230, to i tak się nam to opłaca.Urwanie się z gazowej smyczy - bezcenne.
JS Środa, 29 Listopada 2017, 19:04
Jeden ze składników z wzoru można obliczyć: 1000m3 metanu to ~11000kWh * 0,0005zł/kWh daje ~5.5PLN. Widać (o ile się grubo nie pomyliłem), że ma on znikomy wpływ na cenę produktu.
Składnik związany z mocą stałą: Mr*T to ilość gazu po regazyfikacji * stawka 0,0086PLN daje 94,6PLN/1000m3. To już jest istotniejsze; dodatkowo ten składnik może być większy, bo zależy od stopnia wykorzystania zamówionej mocy.
W sumie koszty związane z regazyfikacją są rzędu 30USD/1000m3 (j.w. - o ile się nie pomyliłem).
Nabbucco second Środa, 29 Listopada 2017, 17:52
Kosztów skroplenia, transportu i regazyfikacji nie podaje się właśnie dlatego, abyś nie zobaczył, iż te koszta podnoszą cenę amerykańskiego gazu 2-krotnie :) Gdyby było tanio, to gazowce płynęłyby do Europy szerokim strumieniem, a tak nie jest
Wojciech Środa, 29 Listopada 2017, 15:58
Cena gazu nie ma żadnego znaczenia (nie mówcie tego Amerykanom). Korzyści jakie odnosi Polska są gdzie indziej. Po pierwsze mniej dolarów dla Rosji to słabsza rosyjska armia. Już tną koszty, nawet ograniczając zbrojenia. Nasze 4 mld $ to może nie jest bardzo dużo ale wystarczy żeby wystawić co roku jedną dywizję pancerną. Proste?
Korzyść druga jest po drugiej stronie Atlantyku. Jako nie tylko mały sojusznik (chociaż w strategicznym miejscu) ale również nabywca ich broni i gazu zaczynamy dla Amerykanów być CENNI. Może nie na tyle żeby ginąć za Gdańsk ale na tyle żeby pomóc na pewno.
CB Środa, 29 Listopada 2017, 20:26
"mniej dolarów dla Rosji to słabsza rosyjska armia"
Na tej samej zasadzie: więcej dolarów dla USA, słabsza polska armia.
jerzy Środa, 29 Listopada 2017, 17:54
Cenni to byśmy byli, gdyby Amerykanie musieli o nas zabiegać, a my stawiać choćby na niby opór, dając do zrozumienia, że mamy także dobrą ofertę rosyjską. A my się zachowujemy, jak gość, który opowiada wszystkim, że kupi samochód tylko od Nowaka i od nikogo więcej, i liczy, że Nowak mu sprzeda tanio.
Daj spokój Środa, 29 Listopada 2017, 22:14
sądzisz że Amerykanie nie wiedzą jaką Polska ma ofertę z Rosji i mamy tu pole do ich wykiwania? LOL
chemik Środa, 29 Listopada 2017, 15:23
czy w cenę wliczony jest proces rozprężania gazu w gazoporcie? czy po prostu aby wyrównać cenę będzie większa domieszka azotu?
Boczek Środa, 29 Listopada 2017, 18:40
1. koszty re-gazafikacji są nieistotne
2. re-gazafikacja nie jest zawsze konieczna - smal scale LNG
3. re-gazafikacjia jest w stanie przynosić zyski
4. po co domieszać azot?
Pamiętliwy Środa, 29 Listopada 2017, 13:52
Gdzie ci wszyscy którzy pytali o cene gazu z USA ? Tutaj macie odpowiedź na tacy. Oczywiście jest niewygodna dla wichrzycieli którym zależy tylko na szerzeniu rosyjskiego punktu widzenia....
Polish blues Środa, 29 Listopada 2017, 13:14
Kupować tylko od USA, Norwegii itp.
df Środa, 29 Listopada 2017, 12:30
No tak ale to może być opłacalne dla nas ale nie dla Niemców, poza tym Rusowie jak będą postawieni pod murem to po prostu przebiją ofertę amerykańską. Tak więc dobrze że jest ta alternatywa, ale w długim terminie i tak ruski gaz będzie tańszy.
FDolas Środa, 29 Listopada 2017, 20:33
Dokładnie, ale mniejsza cena ocnacze też mniej ruskich czołgów.
Adam Środa, 29 Listopada 2017, 12:19
Wszyscy wiedzieli że dostawa amerykańska była promocją. Inaczej byłoby to bez sensu. Clu tkwi w umowie długoterminowej.
Janek Środa, 29 Listopada 2017, 11:59
To ile gaz od Cheniere kosztuje po dostarczeniu do Polski i regazyfikacji?
b Środa, 29 Listopada 2017, 19:58
Ile kosztuje Polskę utrzymanie i serwisowanie gazociągów z Rosji?