Zagłada "niemieckiej Puszczy Białowieskiej" – ilustracja hipokryzji klimatycznej Berlina [KOMENTARZ]

Środa, 29 Listopada 2017, 9:22

Niemcy, reklamujące się szeroko jako „zielone państwo” dokładające wszelkich starań dla ochrony środowiska, zezwalają na wycinkę liczącego sobie dwanaście tysięcy lat lasu, by tereny po nim zajęła odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego. Czy można wyobrazić sobie bardziej dosadny przykład klimatycznej hipokryzji?

Las Hambach położony jest w Nadrenii Północnej-Westfalii, między Kolonią a Aachen. Liczy sobie 12 tysięcy lat, przez co często bywa nazywany „starożytnym”. Jest on domem dla 142 gatunków zwierząt i roślin, których przetrwanie określa się mianem „szczególnie istotnego”. Kiedyś las ten zajmował powierzchnię prawie 6 tysięcy hektarów. Obecnie skurczyła się ona do zaledwie pięciuset. Hambach jest bowiem dosłownie zjadany przez znajdującą się w jego bezpośrednim sąsiedztwie kopalnię węgla brunatnego.

Kopalnia Tagebau Hambach działa od 1978 roku. Od tego czasu, jej działalność pochłonęła 90% powierzchni lasu Hambach. Wkrótce pochłonie też pozostałe 10%. Decyzję w tej sprawie- umożliwiającą dalszą wycinkę- wydał 24 listopada sąd administracyjny w Kolonii.

Pod względem formalnym, wszystko przebiegło lege artis. Kopalnia (oraz okalające ją tereny na których rośnie las) należy do koncernu RWE Power AG. Firma ta, będąca drugim największym producentem energii w Niemczech, eksploatuje złoże w Hambach od 40 lat i chce czynić to przez kolejne 30. Jednakże, żeby to uczynić, konieczne jest wycięcie starożytnego lasu.

Zobacz także: Chcesz wiedzieć, czy polubisz Energiewende? Jedź do Rehfelde [RELACJA]

Takie postępowanie wywołało sprzeciw ekologów. Jedna z zielonych organizacji złożyła w tej sprawie pismo do sądu, nadało ono bieg sprawie wymienionej wyżej, zakończonej 24 listopada. W międzyczasie, działacze rozpoczęli też protesty przy samym lesie. Początkowo, były to akcje wymierzone w zespoły dokonujące wycinki. Aktywiści przywiązywali się do drzew i maszyn, za pomocą lin mocowali do drzew hamaki i domki. Wznosili też leśne barykady na drogach dojazdowych w głąb lasu. Szczególnym epizodem zmagań protestujących była obrona Mony, czyli liczącego sobie 250 lat drzewa. Ekolodzy skonstruowali specjalną chatkę, którą przytroczyli do jego konarów, by mieszkać tam i tym samym zatrzymać pracę ekip wycinkowych. W pewnym momencie do zapanowania nad sytuacją skierowano nadzwyczaj potężne siły. Według aktywistów wypowiadających się dla Deutsche Welle, na teren wycinki przybyło 75 radiowozów, pojazd opancerzony, a nawet policyjny helikopter. Policjantów wspomagała też prywatna służba ochroniarska RWE (według niektórych doniesień posiłkująca się specjalnie wytresowanymi psami).

Wobec braku efektów działań na obszarze wycinki, w lipcu 2015 roku grupa 1200 ekologów wdarła się na teren odkrywki i zajęła maszynę wydobywającą surowiec. Jak podaje DW, doprowadziło to do zamknięcia jednostki wytwórczej zasilanej przez węgiel z tego pokładu. Policja zatrzymała prawie 800 aktywistów, którym postawiono rozmaite zarzuty: od bezprawnego wejścia na teren kopalni do naruszenia działalności spółki publicznej.

Jednakże, nie powstrzymało to przeciwników wycinki bezcennego lasu. Następnego dnia inna grupa ekologów zablokowała tory tzw. "Hambachbahn", czyli wewnętrznej kolei RWE służącej do transportowania węgla brunatnego do jednostek wytwórczych. Znów interweniowała policja.

Między działaczami a siłami porządkowymi dochodziło do intensywnych starć. Według miejscowej policji, w ruch szły kamienie, a nawet koktajle Mołotowa (sic!). Jeden z pracowników RWE został uderzony w głowę ciężkim przedmiotem (prawdopodobnie właśnie kamieniem) i spowodował wypadek samochodowy, w którym ucierpiało kilku innych ludzi.

RWE odpowiedziało protestującym argumentami ekonomicznymi: kopalnia jest niezwykle istotnym punktem na gospodarczej mapie kraju. Nie tylko daje zatrudnienie prawie dwóm tysiącom ludzi, ale także stabilizuje system elektroenergetyczny RFN. Jak podaje DW, węgiel z kopalni w Hambach to paliwo, które używane jest do zaspokajania 5% niemieckiego zapotrzebowania na energię. Warto w tym miejscu podkreślić, że zachodni sąsiad Polski węglem brunatnym pokrywa około 25% swojego miksu energetycznego. Z tego względu, listopadowe rozstrzygnięcie sądu administracyjnego uspokoiło spółkę.

Zobacz także: Stromspar-Check, czyli niemiecki sposób na energooszczędność [RELACJA]

Sprawa Hambach jest niejako soczewką, w której zogniskowały się najważniejsze problemy niemieckiej energetyki. Pomimo szumnych zapowiedzi dotyczących ochrony klimatu, RFN wciąż przedkłada interesy swojej gospodarki, zasilanej w ponad 40% węglem. Jest to- z polskiej perspektywy- bardzo interesujący casus. Nad Wisłą czerpie się z tego surowca ok. 83% energii, czyli (statystycznie) prawie dwa razy więcej niż w RFN. Paliwo to znajduje się pod silnym ostrzałem Niemiec, głównie na forum Unii Europejskiej. Na węgiel, będący wysokoemisyjnym źródłem energii, patrzy się w UE jako na anachronizm, który musi zostać wyparty – postuluje to m.in. popierana przez Niemcy idea dekarbonizacji, widoczna chociażby w tzw. pakiecie zimowym. Kampania antywęglowa odbija się na Polsce i jej energetyce, która będzie zmuszona do kosztownych reform, celem dostosowania się do nowych wymogów. Jednakże, badając statystki, można zauważyć, że polska energetyka znacznie lepiej wypiera węgiel niż niemiecka. Z danych BP wynika, że w 2005 roku zużycie węgla w Niemczech szacowało się na 81,3 miliony ton oleju ekwiwalentnego (Mtoe). Przez dziesięć lat zużycie to spadło do poziomu 78,3 Mtoe, czyli o ledwie 4%. Tymczasem w Polsce w 2015 roku zużycie węgla osiągnęło pułap 49,8 Mtoe i spadło w porównaniu do 2005 roku o około 10%. Co więcej, Niemcy odpowiadały za 48,2% unijnego wydobycia węgla brunatnego (Polska za 16,3%).

Warto w tym miejscu wspomnieć, że z racji politycznych zawirowań w RFN i fiaska tzw. koalicji Jamajka, do gry może wrócić tandem rządzący CDU/CSU-SPD. Oznaczać to będzie najprawdopodobniej petryfikację obecnego poziomu wykorzystania węgla w Niemczech z uwagi na niechęć do zamykania kopalń, przekładającą się na wysokie bezrobocie w określonych okręgach wyborczych. Np. w Nadrenii Północnej-Westfalii, te dwie partie zdobyły najwięcej mandatów do Landtagu, a partia Zielonych, postulująca jak najszybszą dekarbonizację, uplasowała się na ostatnim miejscu, tuż za kontrowersyjną AfD.

Część polskich komentatorów usiłuje też porównywać wycinkę lasu w Hambach do wycinki Puszczy Białowieskiej. Moim zdaniem jest to ślepa uliczka – pomimo pewnych cech wspólnych, tak biologicznych jak i technicznych, różnic prawnych i faktycznych jest zbyt dużo, by przeprowadzać takie bezpośrednie paralele (stąd cudzysłów w tytule). Oczywistym argumentem władz RWE jest też najnowsze orzeczenie sądu w Kolonii. Niemniej, warto w tym miejscu przywołać prawniczą maksymę non omne quod licet, honestum est, czyli: nie wszystko, co jest dozwolone, jest też uczciwe.

Skierowałem do RWE pytania prasowe w sprawie lasu w Hambach, jednak do czasu opublikowania tego materiału nie dostarczono odpowiedzi.

O problemach niemieckiej transformacji energetycznej pisałem szerzej w tekście Gospodarka ponad wszystko. Niemcy stają w obronie swoich interesów [ANALIZA]. Niestety, był to jeden z nielicznych tekstów, które jasno wskazywały na fałszywy obraz RFN jako państwa napędzanego zieloną i czystą energią. Zastanawiać może również brak podniesienia sytuacji takich, jak ta z Hambach do roli argumentu w rozgrywkach politycznych między Berlinem a Warszawą. Próżno oczekiwać, że pomógłby przeforsować jakieś korzystne dla Polski rozwiązania międzynarodowe. Mógłby jednak choć trochę równomierniej rozłożyć europejską krytykę dotyczącą walki o lepszy światowy klimat.

Zobacz także: Scenariusz węglowy dla Polski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

26 komentarzy

Dropik Czwartek, 07 Grudnia 2017, 11:19
Jakiekolwiek porównanie tych dwóch systuacji jest bezsesnsowne. 500 hektarów vs 60000 tys.
mobilis in mobili Piątek, 01 Grudnia 2017, 2:32
Białowierza to oczywiście nie jest,ale ze wzgl. na skład gatunkowy i wiek drzewostanu w Hambacher forst nie można tego nazwać "jakimś zagajnikiem".To obiekt przyrodniczo cenny i dzisiaj nikt by nie wydał pozwolenia na budowę kopalni odkrywkowej w takim miejscu /mówię oczywiście o Niemczech a nie Kongo/.Niestety w latach 70-tych trendy były zupełnie inne...Przyroda miała służyć gospodarce i koniec.Również i u nas planowano osuszenie bagien Biebrzy czy zabetonowanie Wisły,gdyby nie załamanie gospodarcze to plany te zostałyby zrealizowane.
Problem jest tego rodzaju że strona polska zupełnie nie potrafi wykorzystać sprawy Hambacher jako amunicji w walce polityczno-ekonomicznej na forum europejskim.Sprawa Białowierzy została natomiast skutecznie nagłośniona i powiązana z naszą energetyką węglową /Polska niszczy stary las i nie chce redukować emisji Co2/ co stworzyło bardzo negatywny "piar" robiąc z nas ekowandali.Wielu jest to na rękę.Nie potrafiliśmy też zrobić użytku z faktu JEDNOSTRONNEJ I DOBROWOLNEJ redukcji emisji Co2 w latach 1989-2000 o ok.40% co było rekordem w skali światowej! Mówiąc wprost i brutalnie jesteśmy tutaj niedołęgami do kwadratu...Co nam szkodziło nagłośnić sprawę Hambacher forst w europarlamencie,ENVE,ENVI,EEA czy nawet w Radzie Europy /to ostatnie może być jednak trudne/.Szukajmy sojuszników choćby u zielonych czy komunistów.Zasugerujmy wpisanie tego lasu na listę UNESCO.Nic z tego oczywiście nie będzie ale smród się rozejdzie i o to chodzi.Że Niemcy się wkurzą..? Po pierwsze nie wszyscy tylko lobby związane z RWE a po drugie to dopiero ich rozeźlimy odszkodowaniami za 2w/w /żeby nie było wątpliwości-należą nam się/.Jeśli 500 ha. lasu Hambach w jakiś sposób pomogłoby naszej gospodarce i energetyce to warto było próbować.W przyszłym roku ostatecznie rozstrzygnie się sprawa pozwoleń na emisję Co2 w krajach unii,więc czasu już zbyt mało-niestety.
typ 44 Czwartek, 30 Listopada 2017, 15:56
Najciekawsze jest to że niekmiecy euro posłowie podnosili wielce głos i wielkie sprzeciwy a nawet chcieli aby ukarać Polskę za wycinkę korekcyjną Puszczy Białowieskiej a jak oni wycinają u siebie puszcze pod kopalnie to już jest wszystko z prawem dobrze .dziwie się że nikt nie złożył zawiadomienia do Komisji europejskiej i ciekawe czy wtedy będą nadal żądać ukarania Polski
Boczek Czwartek, 30 Listopada 2017, 12:53
Jakość naszego dziennikarstwa nie musi i nie powinna podążać za jakością naszej polityki.
Pomimo, że co prawda Niemcy mają więcej lasów niż my, to nie mają ani jednego o jakości, wielkości i statusie Puszczy Białowieskiej.
Kształtuje to potem postawy jak; PolExit Środa, 29 Listopada 2017, 17:54 - a na podstawie fałszywych przesłanek nie można zbudować prawidłowych wniosków. To i nic innego stanowi w pierwszym rzędzie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - dający się wodzić za nos obywatele.
Sly Czwartek, 30 Listopada 2017, 10:24
Mieszkam w Niemczech,i tyle ile tu jest lasów i dzikich zwierząt to Polska nawet nie śniła. Więc proszę nie pierdziele.....
bu ha ha Czwartek, 30 Listopada 2017, 13:20
Co za dziwaczna opinia. W takim razie mało pan widział Polski panie Niemiec. Właśnie jestem w centrum jednego z naszych największych miast, do najbliższego lasu (takiego z dzikami, sarnami i innymi bestiami) jestem oddalony o 10 minut. Piechotą.
ert Piątek, 01 Grudnia 2017, 20:06
naprawdę fajne to co piszesz to dlaczego żubr wędrował ponad rok po Polsce i nikt go nie zabił jak przeszedł granice to zaraz dostał kólke w czółko ? nie wspomnę o wilkach jak tak duzo tam lasów to dlaczego nie mowy o ich osiedleniu w niemieckich lasak rególowały by populację tak duże ilości zwierzyny jak ktoś napisał są poprostu nie przebrane ilości a unas to nędza i rozpacz śmiać czy płakać sam nie wiem
ito Czwartek, 30 Listopada 2017, 8:31
Tyle, że jeśli oni są głupie bu.e i niszczą u siebie my nie musimy niszczyć u siebie. Jeszcze w XIX w las Sherwood ciągnął się od New Forrest aż do Wału Hadriana- dziś prowadzają po nim turystów alejkami i jeśli turysta jest stary, kulawy i leniwy obejście Lasu Sherwood zajmuje mu jakieś pół godziny- koniecznie my też tak musimy mieć?
scasi Środa, 29 Listopada 2017, 23:19
Wejdzcie na mapy online. Zobaczcie ile to jest te 500ha w porównaniu do obszaru samej kopalni i mniej więcej rozpiętość obszaru w km (500ha to 5km2 czyli prostokąt 2,5kmx2km). Jeżeli nie lubicie na oko to łatwo znajdziecie informacje że Puszcza Białowieska (polska część) to 62 219 ha z czego 51700 ha - powierzchnia leśna Puszczy administrowana nadleśnictwa. Wiec porównanie do jakiegoś niemieckiego zagajnika o powierzchni 500ha jest co najmniej nie na miejscu. Pomińmy już rozważania czy nagonka na wycinkę w Puszczy Białowieskiej jest słuszna czy nie. Taki argument w obronie wycinki pod tytułem przecież oni tez wycinają jest co najmniej śmieszny jeżeli nie żałosny.
PolExit Środa, 29 Listopada 2017, 17:54
W Polsce usilujuemy chronić las przed szkodnikiem - lamiemy demokracje
W Niemczech niszczy się las dla kasy - wszystko ok, demokracja kwitnie
Dropik Czwartek, 07 Grudnia 2017, 11:13
Tu nie chodzi o żadna ochronę tylko kubiki drewna. Puszcza sama się ochroni eliminujac zbędny tu już świerk. Dla niego jest tu już za ciepło i a do tego to właśnie leśnicy uczynili z lasów monokulturę co zawsze się kończy porażką.
Ten powalony przez kornika las nie jest zmarnowany bo puszcza go zwyczajnie zje a coś jeść musi...
Oczywiście dla ciebie tobie podobnym to lewacka propaganda
wert Czwartek, 07 Grudnia 2017, 23:03
Coś tam słyszałeś ale w którym to kościele dzwoni? Puszcza się nie chroni, świerk po prostu jest już stary, osłabiony i podatny na choroby. Został posadzony w wyniku masowych wyrębów Niemców w I i II wojnie i angoli po 1922 gdy wyniszczony i głodujący kraj szukał pieniędzy!!! Sadzono byle co, byle zalesić, przyjmij może ówczesne REALIA! W Beskidach po Habsburgach też został świerk który zasiedlił kornik parę lat temu ale leśnicy uratowali większość!!! Reszta obsadzona gatunkami DOSTOSOWANYMI do siedlisk (jodła buk dąb świerk sosna) JEST już też LASEM! Teraz sobie wyobraź sukcesję naturalną w PB: wchodzą gat światłożądne: TRAWY nie puszczańskie drzewa, nie dąb nie buk. ETAP stepu, etap krzewów, etap gatunków lekkonasiennych -osika brzoza i jak te umrą pod ich osłoną dęby buki etc. bez gwarancji że zarośla graba puszczą coś innego. Po drodze choćby pożary. CO Z LUDZMI??? Lasy Państwowe tną ponad 42 mln m3 rocznie drewna zdrowego pełnowartościowego na potrzeby POLSKIEGO PRZEMYSŁU, rocznie te 3 nadleśnictwa mają wycinać po ok 18 tyś m3 O TO JEST WOJNA. Jakie KUBIKI???W Suszku leży ok 9 mln powalonego drewna i tak im zależy na tych kilkunastu tyś opałowego świerka? Ocknij się z tej propagandy!
Tomek72 Środa, 29 Listopada 2017, 15:45
Jestem zwolennikiem ochrony, przyrody. ALE ONA MA SŁUŻYĆ CZŁOWIEKOWI. Trzeba znać PRIORYTETY.

Uważam, że wiele jest do zrobienia, ale wszystko z głową.

Berlin dba o swoje interesy, Francja o swoje - Polska powinna dbać o swoje.
Pamiętajmy przy tym jednak, żeby dobrze je argumentować.

A tu PiS - pomimo dobrych chęci pozostawia wiele do życzenia.
Komunikacja i negocjacje nie odbywają się np na sali PE, tylko w kuluarach.
Na sesji PO PROSTU NIE MA NA TO CZASU.
King Środa, 29 Listopada 2017, 12:52
Typowe. Wiadomo przecież że nie chodzi o ochronę Puszczy Białowieskiej tak jak i nie chodzi o jakąś wyimaginowaną ochronę Polskiej konstytucji. Chodzi o atakowanie niezależności naszego kraju i postawienie w odpowiednim miejscu w szeregu. Polityka to są tylko interesy. W tym wypadku interesy Berlina.
df Środa, 29 Listopada 2017, 12:39
No tak ale jednak to my mamy 2 razy więcej węgla w miksie. Poza tym Hambach został spisany już na straty w 1978. Zgodnie z zasadą memoriałową: "w księgach rachunkowych jednostki ujmuje się wszystkie osiągnięte, przypadające na rzecz tej jednostki przychody i obciążające ją koszty związane z tymi przychodami dotyczące danego roku obrotowego, niezależnie od terminu ich zapłaty" Teraz po prostu przychodzi czas zapłaty pozostałych 10%, ale to już jest w księgach od 2 pokoleń. Niestety. Niemcy mają plan przechodzenia na czystą energię. Radzę się zająć swoim podwórkiem i pomyśleć co zrobić z węglem. Moja sugestia: zastąpić gazem.
TomekTychy Środa, 29 Listopada 2017, 19:38
Polska póki co nie ma swoich złóż gazu ziemnego wiec całkowite przejście na gaz byłoby czystą głupotą i samobójstwem energetycznej niezależności...
zły Środa, 29 Listopada 2017, 12:38
Wycinka niemieckiej puszczy jest pod kopalnię odkrywkową co jest podwójnym skandalem. Wycinka Puszczy Białowieskiej jest prowadzona w celach handlowych bo o obronie przed kornikiem nie ma mowy.
MacGawer Środa, 29 Listopada 2017, 18:16
Czy widziałeś kiedyś drewno z drzew zainfekowanych kornikiem? Zapewne nie, a ja jako stolarz-amator wielokrotnie. To fatalny materiał, nigdy nie robniłem z niego mebli bo się do tego nie nadaje. Do ogrodu czy innych zastosowań gdzie jakość nie jest krytyczna owszem ale na takim drewnie się nie zarabia.

Przed chwilą widziałem w TV informację, że Niemcy postanowili nie zabijać żubrów jakie przejdą na ich teren (przypomnę, że jednego już ustrzelili). Łaskawcy, nam każą chronić kornika, a sami dopiero dojrzeli do tego by chronić żubry. Proponuję w miejscach gdzie nie doszło do wycinki zakażonych świerków wbić tablice z napisem: "Rezerwat kornika drukarza stworzony z rozkazu Unii Europejskiej". A za kilkanaście/dziesiat lat w opisie Białowieży umieszczać dokładną informację dlaczego w jej drzewostnanie prawie nie ma świerka (pojedyńcze sztuki może ocaleją, może).
Mirkuw 1104 Środa, 29 Listopada 2017, 12:10
od atomu nie da się uciec. albo atom, albo węgiel, albo siedzimy przy smolny łuczywie.
Adam Środa, 29 Listopada 2017, 11:21
Niewiem czy pan wie i czy ktokolwiek w Polsce wie ale w Guyanie która jest również terytorium Unii Europejskiej gdzie używa się monety euro a latać można na przysłowiowy dowód. Rząd Francuski rozpocząć budowę nowej koplani złota i nic bie byłoby by w tym dziwnego gdyby nie fakt iż są to tereny 125km od lądu czyli tereny dziewiczej puszczy która jest płócem nie tylko Guyany ale całego tamtego regionu. Ponadto samej wycinki drzew na ogromnej połaci również okazuje się że złoto ma być płukane najtańszym sposobem z użyciem cyjanku które jest bardzo szkodliwe dla środowiska.
Sprawa jest bardzo głośna mieszkańcy zbierają petycję o zaniechanie budowy ale rząd jak narazie jest nieprzejednany w tej sprawie. Pikanterii dodaje fakt iż w projekt jest zamieszany Rosyjski milarder kontrolujący konsorcujm o nazwie Nord Gold.

W internecie jest sporo materiałów na ten temat wystarczy wpisac mines d'or en Guyanne.

Dlaczego przy tej sprawie Bruskela jakoś wogóle nie reaguje a zajmuje a nie zaprzestaje wysiłków w sprawie naszej puszczy.

Pozdrawiam
Polak Mały Środa, 29 Listopada 2017, 11:15
Dla mnie Niemcy mogą powycinać u siebie wszystkie lasy. Nie oznacza to jednak, że mamy ich w tym naśladować.
wert Czwartek, 07 Grudnia 2017, 23:23
Jeżeli pijesz do Puszczy Białowieskiej to błądzisz. W Beskidach parę lat temu złamano gradację kornika a tam gdzie wycięto chorego poHabsburgowego świerka posadzono jodły buki i inne gatunki. ROŚNIE LAS! Sztuczna sukcesja jest PEWNA w przeciwieństwie do naturalnej, np. w "modelowym ekologicznym" Lesie Bawarskim na zimę zagania się całą zwierzynę do zagród i karmi!!! bo inaczej młode drzewka ZEŻRĄ!! Dla człowieka całkowity całoroczny zakaz wstępu bo a nuż ktoś rzuci peta!!! Ogarniasz tylko dwa wyrywkowe problemy sukcesji naturalnej?
Robs Środa, 29 Listopada 2017, 11:15
Są równi i równiejsi tam można jest przyzwolenie Merkel
Marek Środa, 29 Listopada 2017, 10:59
Arcyciekawym i pouczającym doświadczeniem byłby obrazek z tego, jak demokratyczna niemiecka policja radziłaby sobie w sytuacji, gdyby tamtejsi ekolodzy wzorem naszych, poszli rozrabiać w jakimś państwowym urzędzie albo ministerstwie.
mc Środa, 29 Listopada 2017, 10:33
Żeby wytrącić "pseudo ekologom" argument z ręki trzeba wprowadzić ustawę o zalesieni Państwo Polskiego (do 2050 roku) do poziomu 40 % powierzchni. Aby mieć środki na wykup gruntów i zalesianie należy przeznaczyć na nie zyski z Lasów Państwowych przekazywane w części do Funduszu Wykupu Gruntów (przede wszystkim V i VI klasa gleb ornych), a pozostałe (zyski) wykorzystywać na koszt zalesiania i ochrony terenów leśnych
turpin Środa, 29 Listopada 2017, 10:27
Powiedzmy sobie szczerze - 500 hektarów, to nie las, ale zagajnik.
Pewnie, ze go szkoda, ale nie ma co manipulować, porównując go do Białowieży.