Niemcy chcą budować terminale LNG. Zapowiedź fiaska projektu Nord Stream 2? [ANALIZA]

Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 15:08
Piotr Maciążek

Szkodliwy dla Polski projekt gazociągu Nord Stream 2 napotyka na coraz więcej problemów. Jego powstanie staje pod znakiem zapytania. Równolegle zauważalna jest duża aktywizacja niemieckich firm zainteresowanych budową terminali LNG na terenie Republiki Federalnej

Zgodnie z medialnymi doniesieniami ostateczna decyzja o budowie pierwszego terminalu LNG w Niemczech zostanie podjęta w 2019 r. Infrastruktura miałaby powstać w Hamburgu i służyć „zmniejszeniu uzależnienia od gazu z Norwegii i Rosji” oraz „stać się dobrym narzędziem negocjacji” z tymi dostawcami. To ciekawa argumentacja ze strony udziałowców projektu (m.in. spółki Gasunie) ponieważ pokazuje ona, że nawet na dojrzałym, pozornie zdywersyfikowanym i podłączonym do „taniego gazu rosyjskiego” rynku niemieckim inwestowanie w LNG może być korzystne.

Zobacz także: Nord Stream 2 nie powstanie? 3 kluczowe przeszkody [ANALIZA]

Analizując te informacje należy skupić się nie tylko na rosnącej atrakcyjności gazu skroplonego pod kątem potrzeb gospodarki Niemiec, ale także dacie ostatecznej decyzji inwestycyjnej budowy terminalu w Hamburgu. Pokrywa się ona z potencjalnym terminem realizacji gazociągu Nord Stream 2, który dostarczyłby na teren Republiki Federalnej dodatkowe 55 mld m3 błękitnego paliwa. Niewykluczone, że „zielone światło” dla gazoportu jest uzależnione od finalizacji nowego rurociągu. Warto zwrócić uwagę także na to, że udziałowcy terminalu LNG w Hamburgu aktywnie podkreślają w ramach prowadzonej komunikacji aspekt dywersyfikacji, a nawet wspominają w tym kontekście rosyjskiego dostawcę. Taką argumentację (jak widać zasadną) znamy z polskiego, dużo bardziej niedojrzałego, rynku.

Analizując coraz większą aktywność udziałowców zainteresowanych budową niemieckich terminali LNG trudno nie rozpatrywać tego projektu w kontekście projektu Nord Stream 2. Nie chodzi tu jedynie o wspomniany już powyżej termin decyzji inwestycyjnej gazoportu w Hamburgu. Jest bowiem symptomatyczne, że aktywizacja dyskusji o gazie skroplonym dla Niemiec wzrasta wprost proporcjonalnie do coraz cześcięj pojawiających się informacji na temat problemów mającego biegną na dnie Bałtyku rurociągu. Przypomnijmy, że Nord Stream 2 jest coraz mocniej zagrożony przez amerykańskie sankcje (ryzyko utrzymania finansowania dla projektu) , duńską ustawę oceny gazociągów pod kątem ich wpływu na politykę obronną (ryzyko zmiany trasy rurociągu), prawo antymonopolowe UE (ryzyko objęcia rury unijnymi przepisami). Szerzej kwestie te opisano tutaj.

Zobacz także: Niemcy wytaczają ciężkie działa w wojnie o Nord Stream 2. Ofensywa prawników Rady UE [KOMENTARZ]

Innymi słowy duże podmioty biznesowe działające na terenie Niemiec nabierają coraz większych wątpliwości odnośnie tego czy Nord Stream 2 rzeczywiście powstanie. Jest to tym istotniejsze, że w oparciu o informacje na temat szans powodzenia projektów tworzą one swoje plany biznesowe.

Natomiast ostatnie miesiące przynoszą w niemieckich mediach branżowych prawdziwy wysyp informacji dotyczących konieczności skorzystania przez Niemiec z owoców rewolucji LNG. W lokalnej prasie pojawiają się m.in. informacje o projektach gazoportów (o różnych mocach) w Wilhelmshaven i Brunsbüttel. Wspomniana rewolucja LNG polega na coraz większej dostępności coraz tańszego gazu dostarczanego drogą morską, a nie tradycyjnymi rurociągami. Przykład kontraktu średnioterminowego zawartego w ubiegłym tygodniu przez polskie PGNiG i brytyjską Centrica sugeruje, że amerykańskie LNG może być cenowo powiązane z europejskimi giełdami, co zwiększy jego atrakcyjność cenową. Udziałowcy projektu terminalu w Hamburgu są tego wszystkiego świadomi (i zapewne nie zamierzają ograniczać się do dostaw znad Zatoki Meksykańskiej). Sama lokalizacja gazoportu w największym niemieckim porcie też jest nieprzypadkowa. LNG staje się kluczowym paliwem dla transportu morskiego.

Zobacz także: Energetyczne realpolitik. Dlaczego Niemcy potrzebują Nord Stream 2 [ANALIZA]

Warto zwrócić uwagę nie tylko na dużą aktywność komunikacyjną firm niemieckich zainteresowanych realizacją projektów terminali na terenie Republiki Federalnej. Przedsiębiorstwa z Niemiec rezerwują bowiem także przepustowości gazoportów w Ameryce Północnej, które jeszcze nie powstały i są dopiero są planowane. Doskonałym przykładem jest podjęcie takich działań przez E.ON w ramach projektu Goldboro.

Spoglądając z szerokiej perspektywy na obraz sytuacyjny związany z projektem Nord Stream 2 nie można więc wykluczyć tego, że nie dojdzie on do skutku. Byłby to niezaprzeczalnie polski sukces. Niestety w historii państwa polskiego wiele spektakularnych sukcesów miało charakter taktyczny, a nie strategiczny. Ważne będzie zatem to kiedy świadomość fiaska projektu Nord Stream 2 dotrze do decydentów w Warszawie. Świadomi nieuchronności „wywrócenia się” projektu nowego nadbałtyckiego gazociągu Niemcy i Rosjanie mogą bowiem próbować zminimalizować straty za pomocą działań dyplomatycznych. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Polska zgodziłaby się np. na zniesienie sankcji nałożonych na Rosję przez UE w zamian za uchylenie niemieckiego poparcia dla Nord Stream 2 przy uwzględnieniu realiów, w których z różnych przyczyn projekt ten nie mógłby powstać…

Zobacz także: SKANER Energetyka24: Polska przy wsparciu Amerykanów ma szansę zostać eksporterem gazu

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

30 komentarzy

Wolny sluchacz Sobota, 09 Grudnia 2017, 17:56
Dosc ciekawie sprawa wyglada w Bangladeszu , gdzie 80% samochodow jezdzi na CNG a benzyna zwana tutaj oktanem jest paliwem pomocniczym. Pojazdow jezdzi tu miliony a smogu nie widac. Jedno tankowamie sprezonym gazem wystarcza na 120 - 150 km.ale bardzo gesta siec stacji gazu jest pomocna. Gaz jest tanszy 3 razy od benzyny, ktora jest nieco tansza niz w Polsce. Nawet duze diesle. jezdza na gazie. Wydaje sie tez, ze bezposrednie uzycie metanu moze byc konkurencyjne dla pojazdow elektrycznych.
LNG second (d. Nabucco First) Piątek, 01 Grudnia 2017, 9:48
Niemcy i tak będą musiały zabezpieczyć sobie dostawy LNG, bo płynny gaz jest wykorzystywany w coraz większym stopniu w wielu miejscach: transporcie, małych lokalnych instalacjach, różnorodnej technice.
Naiwny Czwartek, 30 Listopada 2017, 14:56
Pisząc o kosztach transportu LNG do Hamburga wyraźnie zaznaczyłem, że porównuje tylko koszt transportu LNG drogą morską z Terminala koło Petersburga do Hamburga z kosztem transportu z terminala znad Zatoki Meksykańskiej do tegoż Hamburga. I tu racze jest oczywiste, że dużo taniej jest przetransportować gaz z Petersburga. Nie oceniam kosztów dostawy gazu do terminali eksportowych. Pan Boczek zresztą też w swojej analizie nie uwzględnia skąd się weźmie gaz w terminalu amerykańskim czy kanadyjskim. Zresztą to raczej zmartwienie eksportera ile kosztuje go dany produkt z transportem który chce Nam sprzedać. Dla Nas jako odbiorców najlepiej mieć jak najwięcej drug dostaw - niech dostawcy biją się cenowo. Blokowanie jakegoś źródła dostaw (np NS2) ma sens telko wtedy jeśli chcemy sami reeksportować gaz z naszych terminali do Europy. Ale ten pomysł jak widać nie ma sensu bo inni też myślą budować swoje terminale i zapotrzebowania na gaz z Naszego terminala raczej nie będzie nawet jak zablobujemy NS2.
Boczek Czwartek, 30 Listopada 2017, 20:15
Musisz wziąć przy tym jedną rzecz pod uwagę, linie kosztów transportu LNG i gazu rurą przecinają się przy odległościach pomiędzy:
- 2500 km - 15-20 lat temu i
- już od 1500 km - dziś lub w przypadku offshore
Ponadto w przypadku gazu z USA cena wyjściowa to Henry Hub - w pobliżu Sabine Pass, a i wydobycie ma miejsce również głównie w pobliżu - w Texasie. Podobnie będzie w Cove-Point i w Goldboro. Natomiast największym składnikiem ceny dla Rosyjskiego LNG nad Bałtykiem będzie koszt transportu z Jamału.

Co do posiadania jak największej ilości dostawców to pełna zgoda i o to chodzi. To proste - opłaca się płacić dostawcy 10%-ciu zapotrzebowania 10% więcej od umownego zera, jeżeli tym samym dostawca 90%-ciu żąda 10% poniżej owego zera.
NSII nas jedynie o tyle boli, jak długo nie znajdziemy odbiorcy - np. Czechy, Słowacja, czy inni bez dostępu do morza, tak aby oni też mogli grac gierkę owych 10%-90%. I oni zyskają i my zarobimy i naszego dużego nielubianego sąsiada z gazem posadzimy tymi, jakże niewielkimi, ilościami "na nocnik".

I jeszcze jedno, w erze eksplodującego small scale LNG - promy,holowniki, autobusy/ciężarówki - rura zatraca sens, bo podraża gaz, który i tak na końcu musiałby być skroplony, horrendalnie.
Nie zapominajmy, że handling gazem skraplanym zawiera w sobie - niejako "przy okazji" - separację niepożądanych frakcji (i pozyskiwanie cennych np. hel), proces który jest w przypadku rury także konieczny, ale niestety nie "przy okazji".

Wydaje mi się, że wsiedliśmy w LNG just in time, ale jednoczenie w obliczu kwitnącego small scale LNG nie idziemy za ciosem. A taki będzie rozwój i nic tego nie zmieni.
LNG second (d. Nabucco first) Piątek, 01 Grudnia 2017, 0:03
Państwowe rafinerie nie będą zachwycone ekspansją LNG/CNG. To potencjalnie groźne dla nich zjawisko.
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 30 Listopada 2017, 10:13
Od dłuższego czasu twierdzę, że budowa terminali przez Niemcy to dużo lepszy biznes dla Niemiec niż jakieś kolejne podmorskie gazrurki. Nareszcie i oni doszli do wniosku, że trzeba iść w kierunku LNG, bo tam jest przyszłość. Osobiście czekam na Wilhelmshaven. Może Rosja nieco spokornieje, jak będzie miała mniej pieniędzy i kurków do zakręcania.
Naiwny Wtorek, 28 Listopada 2017, 20:28
A jaka ma być przepustowość tego gazoportu i jak się ma do zapotrzebowania Niemiec na gaz? Rosja buduje duży terminal do eksportu LNG niedaleko Petersburga (na Bałtyku) - koszt transportu do Hamburga 5x mniejszy niż z terminali USA. Projekt koalicji Zielonych z CDU w RFN padł a miało być "pięknie" i zieloni mieli zablokować NS2. Teraz powstaje stara koalicja z SPD - czyli NS2 nadal jest ważny dla Niemiec. Sankcje USA obejmują tylko nowe projekty po sierpniu 2017r - NS2 nie podlega pod nie a i tak europejscy udziałowcy projektu już zadeklarowali, że nie zrezygnują z NS2 nawet wobec sankcji USA. To tylko kilka uwag - powinniśmy przyzwyczaiać się do tego gazociągu a nie liczyć na cud. Pora zbierać kasę na dofinansowywanie Nasego terminala LNG i ew. gazociągu z Norwegii. Same na siebie raczej nie zarobią.
Boczek Środa, 29 Listopada 2017, 12:41
"...koszt transportu do Hamburga 5x mniejszy niż z terminali USA...."

No to popatrzmy.
Koszt transportu rurą onshore 110 $/1000m³ na 5000 km
Koszt transportu rurą offshore 180$/1000m³ na 5000 km, dla NS min. 200$+/1000m³ na 5000 km
Koszt transportu LNG 80$/1000m³ na 5000 km - 15-20 lat temu, dziś min. 15-20% mniej - ca. 65$

Odległość rura Jamał-Hamburg ca. 5000 km
Jamał-Bałtyk ca. 3500km, NS ca. 1200 km, Greifswald- Hamburg ca. 250 km -> (dla 1000 m³) 77$ + 48$ + 5,5$ = 130,5$ z Jamału do Hamburga.

Odległość Sabine Pass - Hamburg ca. 8500 km -> (dla 1000 m³) = 110,5$
Odległość Cove-Point* - Hamburg ca. 6500 km -> (dla 1000 m³) 84,5$
Odległość z Goldboro (Kanada - "nasz" terminal) - Hamburg ca. 5000 km -> (dla 1000 m³) 65$

Jak widzisz transport LNG z USA jest w każdym przypadku tańszy niż rura z Jamału - mniej więcej pomiędzy 30% i 50% mniej.
W najbliższych latach transport rurą będzie marginalny. Rosja będzie do tego zmuszona, bo nie ma sensownego dostępu do morza. Dlatego w panice stawiają na LNG - Sabetta na Jamale. Tyle, że ich koszty będą horrendalne, bo ich gazowce są i są będą niewielkie - z funkcją lodołamacza.

Mam nadzieje, że tym samym ta bajka o drogim transporcie LNG zniknie raz na zawsze ze wszelkich dyskusji.

Co do NSII, to został pól roku temu decyzją urzędu regulacji sieci zablokowany przez samych Niemców, poprzez zakaz budowy przyłączy dla wyjścia z morza.


*Houston (Platts)--2 Aug 2017 455 pm EDT/2055 GMT
"Cove Point LNG export terminal in Maryland may be ready to ship its first commissioning cargo by end-September," To dla gazu, który znajduje się na wyciągnięcie ręki (również dla Goldboro) - niejako pod Nowym Jorkiem (Marcellus).
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 30 Listopada 2017, 23:53
Jest jeszcze jeden ciekawy wniosek: najtańsza droga prowadzi przez Polskę i o ile po 2023 będziemy mieli wpływ na opłaty tranzytowe to będziemy mieli wpływ pośredni na najniższą możliwą do zaoferowania przez Rosjan cenę w Europie.
Boczek Piątek, 01 Grudnia 2017, 10:23
Transfer przez Ukrainę czy Polskę powinien być o 10-15$/1000 m³ tańszy.
Można by to przeliczyć. Większość danych dotyczy jednak austriackiego Baumgarten.
Ponadto jest to skomplikowane, bo koszty NS są nie tylko dlatego wyższe, że jest to rura podmorska nietypowo długa, to te 1200 km są bezużyteczne w sensie przyłączy pierwszych możliwych klientów - jak to ma miejsce w przypadku onshore przez Polskę i Ukrainę. Ponadto onshore ma co 150-250 km stacje turbokompresorów. Offshore nie robi się dłuższych niż 300-400 km - patrz Śródziemne i wykorzystuje się wyspy do instalacji stacji turbokompresorów.
Tłoczenie przez ponad 1200 km NS to ogromnie energochłonne szaleństwo. Od początku był to projekt polityczny Rosjan - nie mieli i tak wyjścia, chcąc pozostać przy gazie jako środku nacisku politycznego. Niemieckie firmy przyjęły chętnie niespodziewany kąsek i wpuściły Gazprom w kanał - nic to ich nie kosztuje - na razie, bo wewnętrzna konkurencja pluje już w zupę groźbą LNG, a ryzyko ponoszą i tak i tak Rosjanie - patrz aktualne wycofanie się z projektu NS II Brytyjczyków, Holendrów, Francuzów, Włochów, Szwajcarów, Austriaków i Niemców. Gotowi są udzielić kredytów na ca. 1/2 kosztów, ale nie chcąc już brać udziału w projekcie bo ryzyko jest za duże.
To koresponduje z decyzją niemieckiego urzędu regulacji sieci. Na decyzję miały wpływ:
- nie wiadomo czy NS II powstanie
- nieznane i niemożliwe do oszacowania są koszty NS II i tym samym wpływ na koszty, które poniesie konsument
- wycofanie się niemieckich koncernów z budowy 2 elektrowni gazowych na północy Niemiec - w pobliżu rury, która docelowo ma łączyć LNG Wilhelmshaven (aż do Holandii) z Greifswaldem - NS.

Opłaty tranzytowe.
Weszły w 2010 - wraz z umorzeniem owych długów - w masę przetargową aby uwolnić się od skutków kontraktu Jasińskiego. Udało się i zaoszczędziliśmy ładnych parę miliardów.

Co do przejęcia kontroli nad transferem gazu to będzie skomplikowane, bo mamy najgłupsze co jest - podział 50/50. Ale może uda się przy okazji rozmów o nowym kontrakcie. Inna forma o której kiedyś czytałem, to doprowadzić do upadłości - ale nie pamiętam szczegółów tej finty. Natomiast najmądrzejszym rozwiązaniem byłoby wciągnąć do łódki Niemców i wraz z nimi w trójkącie ustanowić satysfakcjonujące wszystkich rozwiązania, bo najlepsze rozwiązania to rozwiązania polubowne zawarte w zgodzie. Najlepiej byłoby, żeby zrobił to PiS, ale musieliby wygrać następne wybory, jakkolwiek nie zrobią tego tak dobrze jak opcja liberalna - leży w naturze rzeczy.
Dlaczego PiS? Ze wzgledu na pokój polityczny w Polsce. Inaczej opcja narodowa zawsze będzie ujadać, nawet gdyby opcja liberalna dostawała gaz za darmo. Lepiej kontrakt an którym stracimy parę miliardów w 10 lat, niż awantury polityczne w Polsce - te są dużo droższe. Polacy niestety dają się łatwo wodzić za nos - przykład:
- gaz z kataru po 550$, czy
- zwalanie winy Jasińskiego na Pawlaka czy jak tu u nas na forum, że
- transport LNG jest drozszy niż rura choć jest odwrotnie.

Ale chyba nie tylko Polacy, jak się popatrzeć na Brytyjczyków jak łatwo dali się wrobić w Brexit. Szkoda, że tu nie wygramy ani kawałka z dzielonej skóry.
No ale cóż, akurat rozkwitły wszystkie nasze przywary narodowe i tym samym dobrowolnie zrezygnowaliśmy z siedzenia przy stole i wszystko rozgrywa się bez naszego udziału - bo kto nie siedzi przy stole ląduje na nim w karcie dań. Szkoda, bo przepływa nam przez place czas, w którym jest wiele w Europie do ugrania.
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 30 Listopada 2017, 9:57
Dziękujemy za wyczerpujące opracowanie kosztów transportu w jednym miejscu. Od razu widać, że rosyjski gaz straci konkurencyjność po upowszechnieniu LNG. Wydaje mi się też, że koszt transportu LNG na odległości większe niż 5000km jest niższy niż podajesz, gdyż koszt transportu na odległość 5000km zawiera koszt relatywnie drogiego skraplania, a dodatkowe 3500km to tylko transport, bez udziału kolejnych 70% kosztu skraplania. Tak czy siak Rosjanie muszą próbować "polarnego LNG", bo gazociągi nawet te lądowe będą ustępować pola transportowe morskiemu i nie mają potencjału redukcji kosztów.
Boczek Czwartek, 30 Listopada 2017, 20:37
Trudno jest znaleźć aktualne tak dokładne opracowania.

Dane, z których korzystam, to opracowanie pewnego niemieckiego "papieża od gazu" z byłej NRD - niestety już chyba 15-letnie + własne doswiadczenie z czasów budowy gazowców.
Kiedyś redakcja przepuściła link, gdzie owe krzywe (w tym przypadku proste) leżały.
Co uwzględniam to spadek kosztów transportu LNG w tym czasie. Nie podnoszę kosztów eksploatacji rury choć na pewno wzrosły. Co prawda koszty samego transportu się zmieniają z cenami gazu bowiem używany jest on do transportu samego siebie i skraplania - ale relacje pozostają te same.

Ale jeszcze raz, to nie jest tak, że sensowne jest rezygnowanie z gazu rosyjskiego na rympał. Tu mi dialektyka PiS idzie za daleko. Tak się w polityce nie postępuje a szczególnie nie w międzynarodowej. Tu PO postępuje dużo mądrzej jak w przypadku gazoportu robili swoje nie ujadając. Ale tak już jest, dobra polityka to cicha polityka - patrz Niemcy. Czy ktokolwiek wie, że walą Erdogana między rogi - raz za razem?
LNG second (d. Nabucco First) Piątek, 01 Grudnia 2017, 9:27
Nie jestem jakimś wielkim entuzjastą rosyjskiego gazu, ale umiejętnie manewrując cenami tranzytu można potencjalnie stać się rozgrywającym w lądowym transporcie rosyjskiego surowca (Ukraina też ma taką szansę i dużo infrastruktury) - i tu się zgadzam, choć fachowcy z dostępem do danych mogliby to zapewne policzyć w pieniądzach. Mimo wszystko taki biznes będzie podlegał wielu ograniczeniom jak cena LNG na rynku światowym, cena rosyjskiego polarnego LNG etc. Nie mamy pełnych danych,ekonomicznych więc nie wiemy na ile to jest realne finansowo. Alternatywną koncepcją jest próba "wypchnięcia" rosyjskiego gazu jak najdalej na wschód. Osobiście uważam, że patrząc całościowo jest to mimo wszystko bardziej perspektywiczne.
Rosja geograficznie patrząc ma podstawowy problem polegający na braku dogodnych portów i złożach w głębi lądu. Tę słabość powinniśmy my i nasi sojusznicy wykorzystać do zabezpieczenia sobie względnego bezpieczeństwa. Historycznie patrząc wydaje mi się, że mamy pierwszą taką korzystną sytuację od przynajmniej 300 lat w kontaktach z Rosją.
Co do stylu narodowego polityki PIS: to jest ich znak firmowy konsolidujący pewne środowiska. W PL jest wiele ludzi, którzy bardzo wiele wycierpieli od dwóch naszych dużych sąsiadów i to się po prostu opłaca politycznie. Czy to jest mądre?
oko Wtorek, 28 Listopada 2017, 16:59
NS2 nie powstanie bo Amerykanie zatrzymali ten projekt sankcjami. My nie musimy już niczego z Rosją i Niemcami negocjować.
USA zwietrzyło interes na sprzedaży LNG do Europy Środkowej i Niemiec i nie odpuści. Takie prawo hegemona (Niemcy są wciąż pod okupacją USA)
Boczek Środa, 29 Listopada 2017, 12:42
Żadne amerykańskie sankcje nie dotyczą NS II.
Bartek Wtorek, 28 Listopada 2017, 15:42
Ostatni akapit niestety sluszny...
JSC Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 21:26
Rosja buduje gazoporty.
Zapowiedź fiaska projektu Nord Stream 2?
Krakus Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 20:04
Zwlaszcza transport przez Atlantyk.
Buahahaha !
afsdaf Wtorek, 28 Listopada 2017, 14:19
Polska kupiła gaz z USA ktory jest tanszy od rosyjskiego. Nie zapomnij że cena gazu sprzedawanego przez rosjan jest uwiązana z rynkową ceną ropy. Co jest bardzo niekorzystne dla nas. Ale to zalatwił nam pan Waldek
prawieanonim Wtorek, 28 Listopada 2017, 17:26
Polska nie kupuje rosyjskiego gazu po cenie z giełdy bo jesteśmy zmonopolizowani przez Gazprom. Tacy klienci mogą jedynie przyjmować cenę do wiadomości i groźnie kiwać palcem w bucie.
man42 Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 18:26
Moze inaczej nietrudno sobie wobrazic ze faktycznie jest to przedstawienie spojzenia osoby nie odpowiedniej do uzywania zwrotu polska racja stanu
LNG second (d. Nabucco First) Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 18:16
"Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Polska zgodziłaby się np. na zniesienie sankcji nałożonych na Rosję przez UE w zamian za uchylenie niemieckiego poparcia dla Nord Stream 2 przy uwzględnieniu realiów, w których z różnych przyczyn projekt ten nie mógłby powstać…" wężykiem, wężykiem. NS2 ma malejące szanse na powstanie z przyczyn ekonomicznych i politycznych, a setki postów płatnych trolli internetowych nie zmieniają wydźwięku faktów. Pozostaje robić swoje (BP) i ewentualnie jeśli będzie zapotrzebowanie - drugi gazoport. Transport morski jest po prostu tańszy i taniejący, a podaż LNG rośnie z roku na rok.
Batory pod Pskowem Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 18:03
Popieram.
df Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 17:38
czy jest szansa na to żeby LNG zastąpił benzynę jako napęd dla ransportu samochodowego? Po co się bawić w samochody na baterie, skoro prąd i tak pochodzi z węgla, gazu... Nie lepiej spalać ten gaz bezpośrednio w samochodzie?
Boczek Wtorek, 28 Listopada 2017, 12:10
Oczywiście, już jeżdżą i oczywiście, że lepiej samochód elektryczny nie wyjdzie nigdy powyżej 20-25% sprawności latem, a zimą 10-15%. Przy odzysku ciepła spalania zimą i chłodu re-gazyfikacji latem całkowita sprawność wzrośnie do 40-50% - jakkolwiek to z latem jest trochę naciągane, ale nie koniecznie, bowiem to ciepło byłoby i tak stracone.
Na razie kierunek to duże - np. Solcity SM12 LNG. Co ciekawe, metan ma znakomite właściwości i nadaje się do spalania w odpowiednio przekonstruowanych silnikach diesla (gdzie mikro wtrysk diesla stanowi inicjację zapłonu) i przy dualnym zasilaniu można zwiększyć zasięg. Tak skonstruowane ciężarówki mogłyby w miastach poruszać się wyłącznie na LNG, a poza miastem przechodzić na diesel.
Chłód uzyskany przy re-gazyfikacji może być użyty do wspomagania klimatyzacji w lecie.
Przyszłość to LNG, tym bardziej że jest tańszy niż rura, a rozwiązania tzw, small scale LNG jak to przyspieszają rentowność eksorbitalnie.

Już pisałem o decyzji niemieckiego urzędu regulacji sieci zakazującego budowy przyłączy dla NSII. Zapadnie decyzja o LNG, decyzja urzędu stanie się nieodwołana.
Tu chodzi o zupełnie co innego działają zupełnie inne siły. Ja nawet nie jestem przekonany, że Niemcy wiedzą coś o naszym pokrzykiwaniu w sprawie NSII.

Ale problemem jest, że PiS tu nic nie robi. Powinna iść już rozbudowa Świnoujścia, kopia Świnoujścia w Gdańsku
budowa własnych gazowców, i rozbudowa technologii silników i samochodów LNG.
55555 Wtorek, 28 Listopada 2017, 8:43
Nie cały prąd pochodzi z paliw kopalnych i jego udział w przyszłości będzie maleć
MacGawer Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 18:57
NIe zawsze bezpośrednie spalenie w samochodzie będzie lepsze. Dużo zależy od tego kiedy samochody elektryczne będą ładowane. Jeżeli w dzień, to na 100% lepiej użyć CNG lub nawet LNG. Ale jeżeli w nocy to takie podejście nie ma sensu gdyż popyt na prąd produkowany z gazu minie sie z momentem ładowania. Wtedy el. gazowe nie pracują, a większe obciążenie el. węglowych daje wyższą sprawność więc mamy podwójną wygraną: zużycie gazu nie wzrośnie ale za to spadnie zużycie węgla na wygenerowaną jednostkę energii.
Frank Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 15:58
Żadnych negocjacji o zniesieniu sankcji dopóki Putin nie wycofa rosyjskich wojsk z Krymu i Donbasu.
ArekRaw Poniedziałek, 27 Listopada 2017, 18:58
@Frank

Patrz na nasz kraj Polskę, a nie na Krym czy Donbas, to nie nasze podwórko i nie nasza sprawa, już nie... Dbajmy o swoje, a nie o cudze interesy. Pierw powinno liczyć się nasze Polskie, a jak będziemy mieli u nas, wówczas możemy, ale nie musimy pomóc innym.
Luk Wtorek, 28 Listopada 2017, 0:35
@ArekRaw
Francuzi też nie chcieli umierać za Gdańsk w 1939 a rok później i tak Niemcy odwiedzili ich w Paryżu...

Tak samo jest z Rosją. Po plasterku, po plasterku zjadają cudze terytoria i nie obejrzysz się a rosyjskie granice sięgają za Kalisz, jak już było w XIX wieku...