Debata ekspercka Energetyka24: "UE nie chce chronić polskiej chemii"

Piątek, 24 Listopada 2017, 13:18

W Centrum Bankowo-Finansowym „Nowy Świat” odbyła się dziś dyskusja zorganizowana wokół raportu „Rosyjska ekspansja nawozowa zagrożeniem dla interesów ekonomicznych Polski”, którego autorem jest zespół serwisu Energetyka24.

Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji głównych tez raportu, ogniskujących się wokół analizy sytuacji na krajowym oraz europejskim rynku nawozowym. Autorzy uwzględnili zarówno jego strukturę i znaczenie dla sektora gospodarczego, jak i podstawowe bariery rozwojowe, związane m.in. z dostępem do komponentów niezbędnych dla procesów produkcyjnych. 

Zidentyfikowano także, pierwszy raz w tej formule, zagrożenia związane z ekspansją rosyjskiego kapitału na rynki europejskie - realizowane nie tylko w wymiarze handlowym, ale również lobbingowym, czy regulacyjnym. 

Eksperci biorący udział w debacie zauważyli, że mamy obecnie do czynienia z ogromnym natężeniem aktywności rosyjskich przedsiębiorstw w sektorze nawozowym. W związku z tym należy wyraźnie podkreślić, że wpływają one już w tym momencie na sytuację polskiego oraz europejskiego rynku chemicznego. Na wstępie zgodzono się również, że ochrona ze strony instytucji europejskich jest dalece niewystarczająca, a w niektórych obszarach wręcz kontrskuteczna. Podobny problem dotyczy również podmiotów z udziałem np. chińskiego kapitału. 

Przedstawiciele polskiego przemysłu chemicznego zwrócili uwagę, że niedopuszczalną jest sytuacja, w której krajowe spółki wypełniają wszystkie rygorystyczne regulacje prawne, dotyczące np. przechowywania produktów chemicznych, natomiast za sprawą rozmaitych kruczków prawnych - związanych m.in. z sytuacją w portach - omijają je podmioty zagraniczne. Negatywnie wpływa to zarówno na uczciwą konkurencję, jak i na poziom bezpieczeństwa. 

Niezwykle istotnym jest również uporządkowanie kwestii związanych z procesem dystrybucyjnym, który w tym momencie jest realizowany niemal zupełnie poza sektorem produkcyjny i poza efektywną kontrolą państwa - pośrednicy nie są objęci nadzorem służb specjalnych. Niewiele o nich wiadomo, a jest to ogromy rynek. Jest pewne, że rolnicy są u nich w dużym stopniu zadłużeni, co stanowi dodatkowe niebezpieczeństwo. Generuje to dodatkowe ryzyko niestabilności, czy wręcz prób konsolidacji tego obszaru przez podmioty zainteresowane zmniejszeniem konkurencyjności polskich nawozów.

Jednym z wątków poruszonych podczas dyskusji było także przełamanie pewnego mitu dotyczącego charakteru relacji Polski i Rosji w obszarze rolnictwa. Zwrócono uwagę, że rynek naszego wschodniego sąsiada prężnie się rozwija i w kategoriach historycznych nie należy traktować Federacji Rosyjskiej w kategoriach wyłącznie ryku zbytu dla produktów rolnych. Świadomość tego faktu powinna wpływać na percepcję zagrożenia płynącego ze strony tamtejszego przemysłu nawozowego, chemicznego oraz rolniczego. Tym bardziej, że eksperci wskazywali, iż gleby w Rosji są dużo bardziej żyzne niż w Polsce, co zdecydowanie zwiększa konkurencyjność ich produktów.

Przedstawiciele sektora bezpieczeństwa akcentowali bardzo mocno, że kwestie gospodarcze nie były dotychczas przedmiotem realnych działań instytucji państwowych. Jedną z przyczyn jest postrzeganie bezpieczeństwa w bardzo wąskim ujęciu. Tymczasem, gospodarka od lat i w coraz większym stopniu staje się „polem bitwy” między państwami - to ona decyduje o możliwościach poszczególnych krajów do skutecznej realizacji swoich polityk.

Ważnym elementem debaty były zagadnienia związane ze szkodliwością kadmu - pierwiastka wokół, którego budowana jest strategia komunikacyjna środowisk pozornie proekologicznych i wrogich przemysłowi nawozowemu. Reprezentanci świata nauki przekonywali, że z punktu widzenia upraw rolniczych - biorąc pod uwagę ich skalę i obecne stężenie kadmu w nawozach - jest to problem sztuczny, nie mający znaczenia z punktu widzenia kwestii zdrowotnych. Kadm rzeczywiście może zalegać w ziemi, jak w przypadku gleb alkaicznych na terenie Hiszpanii, ale w Polsce przy glebach lekkich (lub bardzo lekkich) i dużej ilości opadów (rzędu 500mm) wypłukiwanie kadmu z gleby jest na tyle duże, że nie jest on w stanie się gromadzić. Eksperci zwrócili uwagę, że jest to problematyka o znacznie większym znaczeniu medialnym, niż merytorycznym - popierając swoje stanowisko badaniami prowadzonymi na polach eksperymentalnych - jedno z takich pól będzie w przyszłym roku obchodzić 100 lat działalności Koniecznym w tej sytuacji wydaje się być przygotowanie naukowego raportu dotyczącego akumulacji kadmu w naszym regionie - powinna za tym pójść szeroko zakrojona kampania społeczno-informacyjna.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz