Nie taki Szyszko straszny? Eksperci oceniają politykę klimatyczną rządu [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 15:49
Krzysztof Księżopolski

Kilka dni temu opublikowany został “Climate Change Performance Index 2018”, przygotowany przez Germanwatch oraz NewClimate Institute and Climate Action Network (CAN). To badanie prowadzone od 13 lat, opierające się na danych z czterech kategorii: wielkości emisji CO(40%), efektywności energetycznej (20%), odnawialnych źródłach energii (20%) oraz analizie polityki klimatycznej (20%). Celem indeksu jest ewaluacja postępu w działaniach prowadzonych na rzecz ochrony klimatu oraz zaawansowania w realizacji przyjętych w tym zakresie zobowiązań. Na 60 przebadanych państw Polska zajęła 40. miejsce.

Otrzymaliśmy 46,53 punktów, Niemcy - 56.58, Rosja - 29.85, USA - 25.86, ChRL - 45.84. Znaleźliśmy się w grupie określanej przez autorów mianem „Law”. Obok nas znajdują się w niej między innymi takie państwa, jak: Nowa Zelandia, Holandia, Indonezja, Chiny, Węgry, Czechy, Bułgaria, czy Austria. Liderami rankingu są: Szwecja 74,32 punkty, Litwa - 69,20 i Maroko - 68.22. Nasz kraj wypada stosunkowo dobrze w kategorii energetyki odnawialnej (między 25 a 33 miejscem) oraz efektywności energetycznej (między 19 a 33 miejscem). Znacznie gorzej jest w kategorii emisji CO2 - między 31 a 41 miejscem. W kategorii polityki klimatycznej wynik jest średni - jej wewnętrzna realizacja została sklasyfikowana na 30 miejscu, natomiast zewnętrzna na 45.

Można stwierdzić, iż właśnie ta ocena decyduje, iż nie jesteśmy w tej samej grupie, co Niemcy i cała Unia Europejska (56,89 pkt). Można oczywiście zastanawiać, się czy taka słaba ocena polityki zewnętrznej w zakresie klimatu nie wynika z ogólnego złego wizerunku Polski na arenie międzynarodowej, a nie realnych działań podejmowanych przez rząd. Kwestia ta pozostaje na osobną dyskusję.

Faktem jest, iż w obszarze efektywności energetycznej, gdzie mamy pokaźne możliwości oszczędzania, czy też w OZE, co do których ciągle dyskutujemy, nie wypadamy źle na tle innych. To daje mi do myślenia, ponieważ w tych obszarach uważam, iż można wiele zrobić szybciej i taniej. Odrobina refleksji jest tu konieczna, choć może zbyt surowo oceniamy siebie ulegając emocjom. Z drugiej strony autorzy raportu piszą, iż taka niska ocena wynika z postawy Polski w negocjacjach z UE w stosunku do ETS. W tej kwestii wypowiadałem się już wielokrotnie, np. w styczniu br. w Sejmie RP na konferencji „Przyszłość integracji europejskiej”, dlatego nie będą się na ten temat rozpisywał. Zasadniczo, jeśli nie będzie w nowej perspektywie finansowej, czyli po 2020 roku, funduszy europejskich przeznaczonych na modernizację sektora energetycznego, to Polsce grozi „energetyczny rozbiór”. Z tego powodu takie wąskie podejście jest mało precyzyjne i niemiarodajne, ponieważ negocjacje się jeszcze nie zakończyły.

Druga istotna konstatacja to ta, iż Polska od lat 90 zwiększa PKB, a zmniejsza wielkość emisji CO2. To również ciekawa informacja, choć oczywiście znana, ale gdzieś w debacie publicznej nam to umyka. Transformacja systemowa - sama bez udziału instrumentów państwa -powodowała zmiany wielkości emisji, obecnie stoimy przez koniecznością racjonalnej polityki, która już „sama” nie będzie się robić. Pytanie na ile mamy tego świadomość? 

Warto spojrzeć na rezultaty badania w kontekście realizacji celów zawartych w tzw. porozumieniu paryskim. Nieprzyznanie miejsc 1-3 przez autorów rankingu wynika z faktu, iż żadne z badanych państw nie spełnia zawartych w nim deklaracji. Wstępne dane dotyczące wielkości emisji w 2017 wskazują na możliwy ich wzrost nawet o 2%. Oznacza to istotną zmianę w stosunku do lat 2014-2016, kiedy obserwowaliśmy względną stabilizację. W tym kontekście to alarmujący sygnał dla logiki obecnego reżimu ochrony klimatu.

Przedstawione badanie, którego wynikiem jest indeks CCPI oraz ostatni raport przygotowany przez UN Environment, pokazują, iż na dzień dzisiejszy nie ma państwa, które w swojej polityce realizuje cel porozumienia paryskiego. Moja teza o konieczności zmian w globalnej polityki klimatycznej uzyskała więc kolejne argumenty. Sumując - bądźmy gotowi na efekty zmian klimatu.

Zobacz także: Polska branża energetyczna rozmawia o współpracy z Ukrainą

Zobacz także: KE zamierza pozwać Niemcy. Powód: znaczne zanieczyszczenie powietrza

Krzysztof Księżopolski
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

zły Wtorek, 21 Listopada 2017, 12:16
"...dwutlenek węgla emitowany w Polsce jest gazem życia dla żywych zespołów przyrodniczych by stawały się coraz lepsze..." Jan Szyszko po szczycie klimatycznym w Paryżu w 2016 r. Z takim podejściem chyba nie ma mowy o walce z CO2.
ekoenergetyk Czwartek, 23 Listopada 2017, 21:25
Kiedyś Związek (Zd)Radziecki walczył o pokój na świecie ... i pokoju jakoś nie było.
Teraz UE, a w zasadzie pewne wpływowe grupy interesów w UE walczą z emisją CO2 i globalnym ociepleniem - przewiduję, że efekt będzie podobny jak w powyższym przypadku, bo nie chodzi o klimat, a o interesy tych grup.
Proponuję zapoznać się ze stanowiskiem Komitetu Nauk Geologicznych PAN (czy jakoś tak) nt. wpływu człowieka na "globalne ocieplenie" - wg PAN nie można tego jednoznacznie stwierdzić.
Jeden wybuch wulkanu na Islandii sprzed kilku lat spowodował większą emisję CO2 niż ludzkość wyemitowała od I wojny Światowej.
Chodzi o sprzedaż technologii związanej z energetyką odnawialną tj. wiatraków i fotowoltaiki , a także reaktorów jądrowych czy wreszcie gazu.
Tylko że jądrówka związana jest z kolosalnymi nakładami na budowę (w eksploatacji koszty są stosunkowo niskie) i "zagospodarowanie" po zakończeniu eksploatacji (nikt o tym nie myśli, bo to będzie dopiero za 50 lat), wiatraki i fotowoltaika bez wsparcia nie utrzyma się. Wszystkie te technologie w większości dostarczane są z zewnątrz, więc generują zyski i większość miejsc pracy poza Polską.

Oczywiście należy dbać o środowisko ale nie zapominajmy, że człowiek też jest jego częścią.
Niniu Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 20:30
No ifainie - tylko ta Unia jakoś Nas i ministra nie rozumie. A po wyroku Unijnego Sądu za każdy dzień wycinki Puszczy będziemy płacić 100000 euro. My a nie Pan Minister.
Tomek72 Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 19:56
W tej sprawie zawsze byłem i jestem po stronie Polskiego Rządu.

z tym, że za rządów PO to był spór Greenpeace z Lasami Państwowymi, TERAZ to jest WOJNA UE Z Polskim Rządem.

"...Niestety Puszcza jest też miejscem gospodarki leśnej prowadzonej przez Lasy Państwowe, które pozyskiwane w niej drewno sprzedają na opał, meble, zapałki i na cele budowlane. Jak wskazuje raport, zgodnie z planem jest to 150 tys. m³ ..."
raport Greenpeace 13 maja, 2010

NIK o Puszczy Białowieskiej - 07 lipca 2014 08:00 (Czyli za rządów PO).
"...Zatwierdzone przez Ministra Środowiska plany urządzenia lasu na lata 2002-2011 dla Nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka zezwalały na pozyskiwanie średnio 145,7 tys. m³ drewna rocznie i dopuszczały usuwanie wszystkich zaatakowanych kornikiem lub zniszczonych drzew, także ponadstuletnich..."
Gość Środa, 22 Listopada 2017, 12:25
~Tomek72: "Plan urządzenia lasu na lata 2002-2011..." to kiedy został przyjęty? Za rządów PO-PSL?
werserk Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 17:42
1) CO2, jako związek chemiczny, zapisujemy z dolnym, nie górnym indeksem.
2) nasza kategoria to "low" (niska), nie "law" (prawo)
Tomek72 Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 16:50
Nie jestem przeciwnikiem OZE, ale jestem PRZECIW dotowaniu OZE na KAŻDYM MOŻLIWYM ETAPIE ...
Od pomysłu i projektu samych technologii, poprzez ich produkcję > projekty instalacji > zakup i wykonania instalacji > a w końcu skomplikowany system dopłat do odsprzedaży energii.
To nie tylko sama kwota za sprzedaż energii, ale i wymuszony zakup zielonych certyfikatów.

To powoduje ABSURDALNIE WYSOKIE CENY ... I de facto hamuje masowy rozwój tych technologii, pomijając już fakt, że instalowane są w miejscach w których NIE ZWRÓCĄ SIĘ W OKRESIE GWARANCJI
Szwejjakobyły Wtorek, 21 Listopada 2017, 9:50
rozumiem, że jednocześnie nie przeszkadza Ci np. Miś atomowy, który będzie kosztował ok 100 mld zł - dla porównania, to mniej więcej tyle, ile zapłaciliśmy do tej pory za kontrakty drogowe na autosrady/ekspresówki od upadku poprzedniego systemu do dzisiaj...
OZE obecnie nie wymaga jakichś dopłat - baterę słoneczną na rynku zwykły Kowalski może już kupić płacąc np. 2 zł /1 W mocy. Dziś można sobie po prostu kupić, wrzucić na dach, i patrzeć jak elektrownia działa. Całą resztę komplikują tzw. rządy (w Polsce - każde, wszak jako krajowi kolonialnemu nie można pozwolić do uniezależnienia energetycznego obywateli jak i kraju).
PS. na rynek weszły już dachówki fotowoltaiczne - wyglądem i ceną niewiele różniące się od ceramicznych. Za rogiem czekają m.in. polskie perowskity - to nie jest już kosmiczna technologia, tylko coś, co średnio zarabiający Europejczyk może zainstalować sobie w domu, tak samo jak stać go na zakup zwykłego samochodu.
Marek Wtorek, 21 Listopada 2017, 12:30
Ok. Tylko, że baterka słoneczna na jachcie to jak na razie tydzień ładowania akumulatora po to, żeby popływać sobie jeden dzień na pomocniczym silniku elektrycznym. Coby nie mówić więc, bańka z wachą sprawdzi się zdecydowanie lepiej.
No chyba, żeby cały pokład albo burty perwoskitami pokrywać. Co raczej nie będzie wykonalne choćby dlatego, że po pokładzie się chodzi, a burta uderza w coś od czasu do czasu.
Wawiak Wtorek, 21 Listopada 2017, 9:27
Certyfikaty = podatek...