Rosyjskie łapówki torpedują strategiczne projekty energetyczne w Polsce? [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 14:19
Piotr Maciążek

Wokół projektów związanych z deficytem energii w północno-wschodniej Polsce rodzi się coraz więcej wątpliwości. Chodzi nie tylko o opisywaną przez tygodnik Sieci sprawę potencjalnego mostu energetycznego z obwodem kaliningradzkim, ale także strategiczną linię Kozienice-
Ołtarzew.

Tygodnik Sieci sugeruje, że Waldemar Pawlak, były wicepremier i minister gospodarki, mógł wziąć łapówkę od Rosjan, a sprawę bada prokuratura. Tym razem gazeta skupia się nie na kwestii negocjacji aneksu do kontraktu jamalskiego, ale na lobbingu, jaki polityk miał prowadzić w sprawie potencjalnej budowy mostu energetycznego pomiędzy województwem warmińsko-mazurskim i obwodem kaliningradzkim.

O pomyśle budowy wspomnianego interkonektora pisałem wielokrotnie w ostatnich latach – zawsze w jednoznacznie negatywnym tonie. Miał on służyć eksportowym planom rosyjskiej spółki Rosatom, która zamierza zbudować elektrownię atomową w należącej do Rosji eksklawie położonej pomiędzy Polską i Litwą. Produkowany w niej prąd w zamyśle trafiałby na deficytowe w energię obszary, poprzez połączenia obwodu kaliningradzkiego z terytorium litewskim i specjalnie wybudowany most energetyczny z województwem warmińsko-mazurskim, przebiegający przez Mamonowo. W przypadku realizacji tej inwestycji północne połacie Polski mogłyby się uzależnić od energii napływającej z Rosji, co stanowiłoby kolejne narzędzie energetycznego nacisku tego państwa na sąsiadów - tak jak w przypadku gazu ziemnego. Ponadto, import prądu z obwodu kaliningradzkiego uderzyłby w plany budowy elektrowni atomowej w naszym kraju, która ma być (nie bez powodu) ulokowana na północy kraju. 

Opisywana przez Sieci sprawa lobbingu jaki rzekomo prowadził Waldemar Pawlak na rzecz opisywanego interkonektora może odsłonić przed opinią publiczną fragment gry, jaką Kreml prowadzi w szeroko pojętej energetyce by realizować swoje interesy polityczne. Będzie to jednak fragment niepełny przynajmniej z kilku powodów. 

Po pierwsze, polityków, którzy byli mocno zaangażowani w negocjacje związane z potencjalną budową mostu energetycznego z obwodem kaliningradzkiego było dużo więcej. Jednym z nich był np. Slawomir Nowak, który jako ówczesny minister transportu pełnił funkcję współprzewodniczącego Polsko-Rosyjskiej Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej. Podczas swojej wizyty w Moskwie poświęconej m.in. kwestii projektu łącznika elektroenergetycznego Kaliningrad-Olsztyn twierdził: „Oni [Rosjanie – przyp. red.] budują tam elektrownię atomową. My odnosimy się do tego ze zrozumieniem. W sprawie mostu nie mówimy nie”. Do realizacji projektu interkonektora według informacji Energetyka24 naprawdę niewiele brakowało. Lobbing polskich polityków, którzy byli jego zwolennikami musiał być bardzo skuteczny. Według naszych źródeł w ostatniej chwili inwestycję wstrzymał Donald Tusk pod wpływem Bartłomieja Sienkiewicza, który jako osoba obeznana z kwestiami bezpieczeństwa energetycznego postanowiła interweniować u premiera. 

Niestety coraz większa transparentność wydarzeń sprzed czterech lat nie oznacza, że wyciągnięto z nich jakiekolwiek nauki. U genezy niebezpiecznych dla Polski planów eksportowych rosyjskiego Rosatomu stał deficyt energii w północno-wschodniej części naszego kraju. Tymczasem, kluczowa polska inwestycja, która miała rozwiązać ten problem, nie jest realizowana. Chodzi o oczywiście projekt linii Kozienice-Ołtarzew, który w zamyśle ma rozprowadzić energię z elektrowni Kozienice.

Jak ujawniła Energetyka24 konsorcjum ZUE przez ostatnie lata nie wykonało de facto żadnych prac związanych z budową wspomnianej infrastruktury, mimo że takie zadanie przed nim postawiono, a jej sprawna realizacja była strategiczna z perspektywy interesów państwa. W skład konsorcjum wchodziła  chorwacka spółka Dalekovod. Według nieoficjalnych informacji Energetyka24.com jeden z jej kluczowych menadżerów ma powiązania z Rosją. Tymczasem jak już wspomniano głównym powodem budowy linii Kozienice-Ołtarzew jest chęć wypchnięcia rosyjskiej energii z Polski.

Znaków zapytań w całej inwestycji jest zresztą więcej (szerzej opisałem je tutaj). O kilku warto jednak wspomnieć. Nadzorujące projekt PSE zrywając umowę z ZUE stwierdziło, że : „Strony umowy zgodnie stwierdziły, iż niestabilne, niezależne od stron, warunki zewnętrzne sprawiły, że niemożliwe stało się dotrzymanie terminu i budżetu realizacji zadania – określonego w umowie i prawidłowo skalkulowanego w 2014 roku”. Tymczasem w odpowiedzi na pytania Energetyka24.com PSE przedstawiało sprawę zupełnie inaczej twierdząc, że wykonało audyt bezpieczeństwa dotyczący inwestycji Kozienice-Ołtarzew, w wyniku którego „Stwierdzono szereg uchybień i nieprawidłowości dotyczących (…) założeń budżetowych (projektu – przyp. Red.)”. Z jakiś powodów PSE nie chciało podejść transparentnie do odkrytych nieprawidłowości i świadome kłopotów komunikacyjnych z nimi związanych w przypadku sprawy sądowej z ZUE zapłaciło temu konsorcjum ponad 20 mln zł. Przypomnijmy, że pieniądze te wpłynęły na konto konsorcjum mimo że nie wbiło ona ani jednej symbolicznej łopaty pod projekt Kozienice-Ołtarzew. Nie powinno to zresztą dziwić, bo wybrano je w przetargu mimo że nie miało doświadczenia w tego typu inwestycjach. 

To pokazuje, że wydarzenia związane z uzupełnieniem deficytu w energię w północno-wschodniej Polsce to nie zamierzchła przeszłość, jak kwestia importu rosyjskiego prądu z obwodu kaliningradzkiego. To także bardzo współczesna sprawa linii Kozienice-Ołtarzew. Najprawdopodobniej z jakiegoś powodu w obu przypadkach osłona kontrwywiadowcza zawiodła i doszło do nadużyć. Najsmutniejsze jest jednak to, że o ile w przypadku mostu energetycznego dzięki interwencji Sienkiewicza udało się zapobiec nieszczęściu, o tyle w rozmowie z Energetyka24 Andrzej Kaczmarek, Dyrektor Zarządzający Centralnej Jednostki Inwestycyjnej PSE, po prostu stwierdza, że realizacja strategicznej dla bezpieczeństwa państwa linii Kozienice-Ołtarzew zostanie odsunięta w czasie.

Zobacz także: Gaz-System uruchomił laboratorium wzorcowania gazomierzy na wysokim ciśnieniu

Zobacz także: PSE rozpoczyna prace w ramach projektu EU-SysFlex

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

22 komentarze

andys Sobota, 11 Listopada 2017, 22:13
Czy następujaca teza jest prawidłowa - wypychanie wszelkich inwestycji Rosji z Polski (energetycznych i nie tylko ) negatywnie wpływa na bezpieczeństwo Polski ze strony Rosji , gdyż moze ona traktować nasz kraj nie jako partnera, a jedynie przestrzeń podatną na wykorzystanie w celach geopolitycznych przez szeroko rozumiany Zachód?
gnago Sobota, 11 Listopada 2017, 11:05
Lepsi w cywilizacji już w XV wieku pokazali jak czynić mamy ze szkodnikami . Tacy "lobbyści" jak Jurand ze Spychowa powinni cieszyć się życiem po uszlachetnieniu u krzewicieli wartości europejskich. Oczywiście humanitarnie w znieczuleniu.
nod Czwartek, 09 Listopada 2017, 14:57
A dlaczego nie kupić prądu od Białorusi?
fgdhe Sobota, 11 Listopada 2017, 11:04
Dlatego że Białoruś to praktycznie część Rosji.
Slawek Środa, 08 Listopada 2017, 11:37
Powinnismy zacząć odsuwać ludzi którzy nie rozumieją ze bezpieczeństwo Polski to także ich bezpieczeństwo zarówno finansowe jak i zabezpieczenie przyszłości dla ich dzieci Kto tego nie rozumie powinien ponosić odpowiedzialność
AWU Wtorek, 07 Listopada 2017, 11:48
Z korupcją jest nieco tak jak z prostytucją. Stopień akceptacji zależy od różnic cywilizacyjno kulturowych. W niektórych jurysdykcjach prostytucja jest legalna i państwo ją opodatkowuje, w innych nielegalna w jeszcze innych nielegalne jest płacenie za prostytucję. Jednak gdy korupcja dotyczy bezpieczeństwa energetycznego i narodowego to zjawisko nieporównywalnie poważniejsze niż prostytucja, to zdrada stanu i atak na suwerenne państwo.
aaaaa Wtorek, 07 Listopada 2017, 10:40
"W skład konsorcjum wchodziła chorwacka spółka Dalekovod. Według nieoficjalnych informacji Energetyka24.com jeden z jej kluczowych menadżerów ma powiązania z Rosją. "

Jakies konkrety?
Naiwny Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 23:37
Od wielu lat działa w Polsce wiele instytucji łapiących lapuwkarzy. I jakoś ich nie ma. To nie znaczy, że te instytucje są złe. Może jednak łapówkarzy jednak nie ma. Łatwo jest oskarżać. Gorzej z dowodami. Może Pawlak miał na sercu jednak interes Polski a nie paranoicznną niechęć do Rosji. Elektrownia atomowa w Polsce może powstanie za 10-15 lat. Ale pewnie nie. A prądu już nam brakuje. To jak go nie ma to co za grzech kupić go za granicą? I gdzie tu uzależnienie od sprzedającego? Jak ktoś wybuduje w Kaliningradzie elektrownie za 10 mld $ i nie będzie miał gdzie sprzedać prądu z niej to kto się tu od kogo uzależnia? A prąd z Kosienic z trudem zaspokoi zapotrzebowanie w lato Warszawy (klimatyzatory). Na wscho Polski i tak nie starczy. A nowoczesne rolnictwo też potrzebuje prądu i to corac więcej. Stąd lobbing Pawlaka.
MacGawer Sobota, 11 Listopada 2017, 9:17
Naiwny, skąd informacje o braku prądu? Na razie zapotrzebowanie na moc w Polsce przekracza 24 GW (ok. 2 GW wiecej niż latem) i nie ma problemu. Za to atomówka w kaliningradzkim byłaby problemem, gigantycznym. W tej enklawie zapotrzebowanie na moc kształtuje się na poziomie 0.5 GW, a dwa reaktory miały mieć łączną moc 2.4 GW. Każdy kto ma jako takie pojęcie o energetyce wie, że NIE MOGA FUNKCJONOWAC BEZ EKSPORTU! Ciągłego, dzień i noc 365 dni w roku. To byłoby nie tyle narzędzie do nacisków ale wręcz pretekst do różnego rodzaju akcji przeciwko Polsce. Wyobraźmy sobie awaryjne wyłączenie tej elektrowni bo uszkodzeniu uległa linia łącząca ją z Polską...
Ali Wtorek, 07 Listopada 2017, 9:22
Prąd z kalingradu miał zasilać Niemcy. I po to ta elektrownia miała być budowana. Toc Niemcy U siebie zamykają elektrownię jądrowe niby są ekologiczni.
Gość Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 21:53
Dobrze że ktoś wreszcie pisze o tym.
małe be Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 20:47
akurat wszelkie przedsięwzięcia z Litwą po akcji z Możejkami to bym między bajki włożył.
Ramon Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 20:26
Chyba każdy z nas wie w jakim kraju żyjemy. W Polsce jest przyzwolenie na dawanie/branie łapówek. Od najmniejszych spraw poczynając typu lepsze łóżko w szpitalu, miejsce w przedszkolu/żłobku, czy miejsce na dobrym kierunku studiów. Każdy z nas z takimi przypadkami się spotkał. Problemem Polaków jest fałszywa moralność. Polacy nie widzą nic złego w tym że sami dają/biorą łapówki na swoim poziomie drabiny społecznej. Natomiast wyrażają powszechne oburzenie gdy dowiedzą się że ktoś z rządu wziął łapówkę.
Skąd to oburzenie?
Przecież ten z rządu też kiedyś był na tych niskich szczeblach drabiny społecznej i robił to co inni Polacy. Jak trafił do rządu to robi to co robił do tej pory, tylko że na szczeblu rządowym.
Jeśli zaczniecie walczyć z łapownictwem w swoim otoczeniu, w środowisku w którym żyjecie, jeśli będziecie swoje dzieci wychowywać w przekonaniu że łapownictwo zarówno bierne jak czynne jest złem to macie szansę kiedyś zbudować normalny kraj. W przeciwnym wypadku czeka Was życie w świecie, w którym będziecie rywalizować na łapówki.
Nomarr Wtorek, 07 Listopada 2017, 11:32
"W Polsce jest przyzwolenie na dawanie/branie łapówek. Od najmniejszych spraw poczynając typu lepsze łóżko w szpitalu, miejsce w przedszkolu/żłobku, czy miejsce na dobrym kierunku studiów. Każdy z nas z takimi przypadkami się spotkał."

Taaak? No to śmiało, daj łapówkę. Najlepiej policjantowi, albo urzędnikowi... No chyba, że mieszkasz w miasteczku do 5 tys. osób - tam czasami faktycznie dzieją się cuda. Niemniej jeżeli w Twojej społeczności za normę uznaje się patologię - no cóż, nie pozostaje nic innego jak tylko głęboko Ci współczuć.
Drzewica Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 18:09
Może powinniśmy poprosić sojuszników z NATO, Amerykanów czy Brytyjczyków o pomoc w budowie służb kontrwywiadowczych, na wielu frontach widać brak osłony interesów państwa Polska. Rozliczaliśmy WSI, ale nie do końca, rozliczamy zbyt długo kontrwywiad z czasu rządów gen. Pytla.
rydwan Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 17:24
to co robi rzad i osoby decyzyjnetrzeba analizować na biżaco oraz pełna inwigilacja
yaro Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 15:09
Rosyjskie łapówki torpedują strategiczne projekty energetyczne w Polsce?
------------
Łapówki sa wtedy jak sa chętni by je brać, wiec dlaczego są rosyjskie łapówki bo ??? bo sa chętni by je brać, jakby ich nie było to by nie było łapówek. Więc mam pytanko kto jest tu winnym Rosja, że je chce dać czy druga strona bo chce je wziąć ?
gts Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 17:35
W pewnym sensie masz racje. To od moralnosci naszych urxednikow i przedsiebumiorcow zalezy nasza niezaleznosc problem w tym ze ba calym swiecie znajduja sie ludzie gotowi za gotowke, przywileje albo koneksje podac wlasny kraj na tacy... Przerabialismy to juz wieki temu a chyba najgorsze doswiadczenia zebralismy gdy nasi zbratali sie ze Szwecja. Nie bez powodu nazywa sie to Potop szwedzki, bo kraj z tego sie juz nigdy nie podniosl. To spustoszenie dokonane wtedy w podreke z naszymi niektorymi magnatami wepchnely nas katastrofe, ktora skrzetnie wykorzystala Rosja... zreszta w kazdej epoce znajda sie tacy co chetniej pracowali dla obcych niz wlasnego kraju. Niestety noralnosc naszych politykow i przedsiebiorcow tak naprawde lezy pogrzebana jak pies za stodola. Liczy sie prywatny biznes, po trupach do celu. In a strona medalu to pozyteczni glupcy ktorzy mysla ze skoro ten kraj im nie dal stanowisk i pieniedzy to moze da inny... z namaszczenia rosyjskiego, niemieckiego lub jak kiedys szwedzkiego...
vVv Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 16:33
Karalne jest i branie i dawanie łapówki.
Kiks Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 14:41
Nowa nigdy nie był inteligentny... Prześwietlić majątki panów jeszcze od czasów SLD. Można byłoby wysnuć ciekawe wnioski.
tomek31 Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 19:31
Dlaczego od czasów SLD? Jeśli już to należałoby zacząć od 1989 roku. Poza tym skąd wiesz jakie wnioski można by wysnuć? W Polsce i nie tylko obowiązuje domniemanie niewinności, trzeba mieć dowody żeby kogoś oskarżyć, A myślisz że taka partia jak AWS czy PiS jest(są) nieskalani?
mc Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 21:48
Co do AWS-u, tylko jeden przykład:
Minister Skarbu Państwa podpisuje koncesję dla firmy która przejmuje istniejący odcinek drogowy Kraków - Katowice (stawia bramki i zaczyna pobierać opłaty), a po trzech miesiącach jest Prezesem tej firmy.