MSZ nie koordynuje polityki zagranicznej w zakresie energetyki. „Osłabienie zespołu resortowego ds. Nord Stream 2” [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 23 Października 2017, 13:56
Poniedziałek, 23 Października 2017, 13:56
Poniedziałek, 23 Października 2017, 13:56
Poniedziałek, 23 Października 2017, 13:56
Piotr Maciążek

MSZ nie jest w stanie koordynować polityki zagranicznej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Świadczy o tym m.in. osłabienie specjalnego zespołu resortowego ds. Nord Stream 2. 

Polski interes narodowy wymaga sprawnie prowadzonej polityki zagranicznej. Jest to szczególnie istotne w kontekście energetycznym, który w wielu aspektach rzutuje na kondycję całej gospodarki. Niestety opinia publiczna bardzo często nie zdaje sobie z tego sprawy.

Lista palących spraw, które należy rozwiązać, stanowi nie lada wyzwanie dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych: od pakietu zimowego i reformy UE ETS, które mogą zdruzgotać model wytwarzania energii z węgla, przez gazociąg Nord Stream 2 mogący umocnić dominację rosyjską na rynkach gazowych Europy Środkowej, po budowę elektrowni atomowej w białoruskim Ostrowcu, co dotyka aspektu importu prądu. Oczywiście, tego typu przykładów jest znacznie więcej, ale te podane powyżej są jednymi z najbardziej palących, ponieważ bezpośrednio wpływają na rentowność polskiego przemysłu.

Niestety, na wspomniane wyzwania MSZ może odpowiedzieć w bardzo ograniczony sposób, co stawia pod znakiem zapytania skuteczność państwa polskiego w zakresie obrony własnych interesów. Z kuluarów dorocznej konferencji Polska Polityka Wschodnia- która odbyła się w ubiegłym tygodniu na zamku w Wojnowicach koło Wrocławia- wyłania się bardzo niepokojący obraz. 

Doroczna konferencja Polska Polityka Wschodnia zrzeszająca najważniejszych specjalistów zajmujących się obszarem byłego ZSRS odbyła się na zamku w Wojnowicach. Fot. Energetyka24/Piotr Maciążek

„Dyplomacja międzyresortowa jest ogromnym wyzwaniem” – przyznał wiceminister SZ Bartosz Cichocki w mowie inaugurującej wydarzenie.

Dużo bardziej wymowni byli jednak wysokiej rangi urzędnicy resortu, którzy wypowiadali się w formule Chatham House, gwarantującej, że nie zostaną zacytowani z nazwiska. Jeden z nich przyznał wprost, że „decydenci nie przywiązują wielkiej wagi do spraw zagranicznych”, skupiając się na sprawach krajowych, a więc kierując sondażami. „Ma to swoje plusy- naciski na resort występowały de facto jedynie w sprawie poparcia dla Donalda Tuska w Brukseli” – dodał. Urzędnik stwierdził także, że Polska prowadzi „resortową politykę zagraniczną” – każde ministerstwo własną. Komunikacja pomiędzy resortami jest utrudniona ponieważ ministrowie ignorują się wzajemnie. Urzędnik zwrócił uwagę na to, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ponieważ zgodnie z konstytucją, MSZ ma koordynować działania państwa za granicą. Brakuje jednak woli politycznej by to wyegzekwować, a przecież można byłoby to zrobić. „Wszystkie ministerstwa przestrzegają przecież zaleceń ministerstwa finansów” – skonkludował przedstawiciel MSZ.

Jeszcze bardziej porażający obraz wyłonił się z wypowiedzi kolejnego wysokiej rangi urzędnika resortu dyplomacji, gdy spytałem go o to dlaczego Polska nie zwalcza nietransparentnego, niebezpiecznego, projektu budowy elektrowni atomowej w Ostrowcu? Dodajmy – siłowni powstającej niedaleko granicy z naszym krajem. 

„Można mieć niedosyt działań MSZ ws. elektrowni atomowej w Ostrowcu. Niemniej wysyłamy pewne gesty. Np. że nie chcemy energii z Białorusi. Odnośnie pytania o to dlaczego brak dziś widocznego wspólnego frontu z Litwą w kontekście powstającej białoruskiej siłowni to nie wiem, co powiedzieć. Nie do końca to leży w naszych kompetencjach jako resortu” - stwierdził wysokiej rangi urzędnik w MSZ.

De facto pokazuje to słabość państwa w zakresie reagowania na wyzwania energetyczne (i nie tylko) za granicą, które mogą istotnie, a w dodatku negatywnie, wpłynąć na przyszłość całych segmentów naszej gospodarki. Powyższa wypowiedź dotyczy Ostrowca, ale jak rozumiem w związku z systemowym charakterem występującej tu patologii, równie dobrze można przypisać ją działaniom państwa ws. reformy UE ETS czy pakietu zimowego. 

Jest to tym bardziej prawdopodobne ponieważ jak usłyszałem w kuluarach konferencji Polska Polityka Wschodnia kilka miesięcy temu poważnie osłabiono specjalny zespół w MSZ odpowiedzialny za zwalczanie projektu Nord Stream 2, który funkcjonował pod opieką ministra Konrada Szymańskiego. Właśnie to gremium- zdaniem moich rozmówców- stoi za inicjatywami takimi jak wspólny list państw Europy Środkowej przeciw niepożądanemu gazociągowi, czy czasowe zablokowanie jego finansowania przez UOKiK. Były to niewątpliwe sukcesy. Dlaczego zatem osłabiono zespół? Odpowiedź wydaje się oczywista – główny ośrodek decyzyjny zarządzania sprawami energetycznymi znajduje się nie w MSZ i zapewne zazdrośnie strzeże swoich prerogatyw. 

Zobacz także: Jacek Saryusz-Wolski o Nord Stream 2

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

piotr Niedziela, 29 Października 2017, 1:37
Kiedy Polska miała dobrą dyplomację? Nawet za Jagiellonów wiele spraw latwych do zorganizowania zostało zaprzepaszczonych. Ziarno rozbiorów zostało zasiane kiedy pozwolono na wejście Piastów Pomorskich w koligacje rodzinne z Niemcami. A przez kilka pokoleń była szansa na Unię Polski z Pomorzem. W ten sposób nigdy by nie doszło do wzrostu znaczenia Brandenburgii, jej połączenia z Prusami itd... to pokazuje że przez złą dyplomację Polska nie jest w stanie zagwarantować swojego istnienia. Nie potrafimy osiągnąć wyższego poziomu zaawansowania zarządzania. Boję się że to znów doprowadzi do tragedii.
Trak Wtorek, 24 Października 2017, 9:42
A może po prostu trzeba nauczyć się języka rosyjskiego i nawiązać z Rosją normalne relacje polityczno-gospodarcze. Dopóki polska polityka wschodnia pisana jest w Waszyngtonie, problemy będą się tylko nawarstwiać. Nasz minister MSW,powinien zapytać pana Orbana, jak to się robi.
zły Wtorek, 24 Października 2017, 7:40
Jeżeli sam Waszczykowski mówi "Nie jestem dyplomatą" to chyba wystarczy za komentarz.
Saracen Poniedziałek, 23 Października 2017, 20:10
W takiej dziedzinie jak dyplomacja wyjątkowo potrzebna jest ciągłość działania aby zapewnić realizację strategicznych interesów naszego kraju. Służy temu celowi stabilność funkcjonowania urzędników MSZ, reprezentujących nasz kraj w świecie. Dlatego też radykalne zerwanie z przeszłością stosowane przez tzw. dobrą zmianę, wyjątkowo dużo złego przynosi właśnie w dyplomacji. Czystki kadrowe, zatrudnianie na stanowiskach ambasadorów ludzi pokroju TW Wolfgang, zdecydowanie osłabiają naszą dyplomację. Merytoryczna oraz intelektualna słabość ministra Waszczykowskiego dopełnia obrazu klęski.