Juncker: impas w kwestii mandatu KE ws. Nord Stream 2

Piątek, 20 Października 2017, 10:15

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker potwierdził w czwartek, że wśród państw członkowskich panuje impas, jeśli chodzi o zgodę na mandat negocjacyjny do rozmów z Rosją ws. reżimu prawnego dla morskiego odcinka Nord Stream 2.

"Sytuacja nie sprzyja temu, by Komisja mogła otrzymać mandat ze strony państw UE. Nie sadzę, żebyśmy mieli jednomyślność w nadchodzących tygodniach" - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli Juncker.

Sprawę Nord Stream 2 na czwartkowym szczycie unijnym podniosła Polska. Premier Beata Szydło mówiła przywódcom UE, że rozmowy na temat mandatu dla Komisji utknęły, dlatego też potrzebna jest propozycja zmiany prawa. Do nowelizacji przepisów, które mogłyby być niekorzystne dla Rosji, nie trzeba jednomyślności.

Juncker zaznaczył, że Komisja nadal uważa, że korzystne byłoby uzyskanie mandatu do negocjacji. Temu jednak sprzeciwiają się m.in. Niemcy, do których ma prowadzić gazociąg Nord Stream 2.

Zobacz także: Polsko-ukraiński gazociąg to szansa na przełom w regionie [RELACJA]

Wyjściem z impasu ma być propozycja nowelizacji dyrektywy gazowej z 2009 r., która dotyczy zmiany definicji interkonektora, czyli łącznika, tak by w jej ramach mieścił się Nord Stream 2. Wówczas gazociąg również w morskiej części podlegałby restrykcjom unijnego prawa.

To z kolei oznaczałoby, że Gazprom musiałaby zapewnić innym dostawcom dostęp do magistrali, a jego własne dostawy przez ten rurociąg mogłyby zostać ograniczone do 50 procent. Przewidziane przez trzeci pakiet energetyczny przekazanie rurociągu niezależnemu operatorowi pozbawiłoby rosyjski koncern dochodów z przesyłu gazu. Wszystko to - zdaniem dyplomatów - sprawiłoby, że cała inwestycja byłaby nieopłacalna.

Nord Stream 2 ma powstać na dnie Bałtyku równolegle do uruchomionego w 2011 roku gazociągu Nord Stream. Partnerami Gazpromu w tym projekcie jest pięć zachodnich firm energetycznych. Gazociąg ma być gotowy pod koniec 2019 roku; wtedy też Rosja zamierza przestać przesyłać gaz rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Budowie Nord Stream 2 sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina.

jw/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

mefis58 Sobota, 21 Października 2017, 18:08
Gazprom miał by wybudować gazociąg po czym 50% przepustowości zagwarantować dla konkurencji. Ponieważ nie ma żadnej konkurencji, która mogła by wpuścić do gazociągu ten swój gaz, więc należało by zrobić "mix księgowy" to znaczy Gazprom oczywiście musiał by wpuścić do gazociągu swój gaz, za to rozliczać się z "konkurencją" w ten sposób, że 50% tego gazu było by księgowane jako gaz, powiedzmy azerski lub irański, a sam musiałby i odbiorca płacił by za niego "teoretycznemu konkurentowi", a Gazprom otrzymywał by od konkurenta odpowiednią ilość ich gazu. Ponieważ Gazpromowi ten irański gaz jest potrzebny jak nie przymierzając umarłemu kadzidło więc oczywiście zrobił by świetny interes. Co więcej "konkurent" nie obciążony amortyzacją gazociągu (jego wybudowanie to jednak circa 10 mld dolarów, w oczywisty sposób był by w stanie zaakceptować niższe ceny na swój surowiec. W efekcie UE podpisała by WYŁĄCZNIE umowę z "konkurentem" (oferującym przecież niższe ceny)i w NS-2 płynął by sobie WYŁĄCZNIE gaz azerski czy irański (tzn rosyjski ale zaksięgowany jako gaz konkurenta), który w dodatku skutecznie walczył by zna rynku z gazem rosyjskim. No chyba szukają idioty, jeśli myślą, że ktokolwiek poszedł by na taki deal ! I jeszcze jedno: Czy planowany (od dawna, ale to na marginesie) gazociąg łączący Azerbejdżan z Europą i inny, łączący Izrael z Europą poddany by został z takich uwarunkowań prawnych ? Uważam, że do głowy by nikomu nawet nie przyszło sugerować inwestorom takie rozwiązania ! Ba, mogli by liczyć na wsparcie finansowe ze strony UE !!! I tak właśnie padają mity o "wolności gospodarczej", swobodnym przepływie kapitałów itp. BANIALUKI !!! Sprawa jest prosta, jeśli Europa nie chce gazu to gazociągu nie będzie, ale jeśli chce to niech się nie zachowuje jak "dziewica z odzysku" co to i owszem chce, ale trzeba ją jeszcze mocno prosić !
Naiwny Piątek, 20 Października 2017, 22:17
No i oczywiście Niemcy i inne Państwa UE na taką zmianę prawa ochoczo przystaną. Pogratulować optymizmu.